Skuter Elektryczny Barton Energy: Jedna z najtańszych propozycji na rynku

Tworząc ten materiał zmuszeni jesteśmy do izolacji społecznej. To oznacza też poszukiwanie alternatywnych sposobów na podróżowanie. Unikania autobusów czy metra. Czy dobrym rozwiązaniem w mieście może okazać się skuter elektryczny?

Zacznijmy od parametrów ekonomicznych. Taki skuter elektryczny to koszt 4700 zł. Koszt przejechania 100 km to 2 zł. Zasięg 50 km. Z jednej strony to mało. Z drugiej wystarczająco do codziennych dojazdów do pracy. Z trzeciej koszty eksploatacji będą niższe od biletu. Odpada też czekanie na przystankach, konieczność jeżdżenia po ścieżkach i posiadania prawa jazdy. Warunek jest jeden. Ukończone 18 lat przed 2013 rokiem lub uprawnienia jakiejkolwiek innej kategorii. Do tego jeszcze ubezpieczenie, które kosztuje na takie maleństwo dosłownie grosze.

Barton Energy waży 110 kilogramów wraz z baterią. Nie czuć tej masy i osoby niskie, albo wyjątkowo drobne nie będą miały problemu z opanowaniem sprzętu. Obsługa też jest prosta, bo tutaj mamy tylko gaz i dwa hamulce w formie klamek na kierownicy i tempomat. Do tego 3 tryby jazdy i dużo funu z bezdźwięcznej jazdy. Skuter szybko się zbiera spod świateł i zgodnie z homologacją jeździ zablokowany 45 km/h. Silnik 1.6 kW jest do miasta wystarczający i przede wszystkim w pełni legalny w przeciwieństwie do niektórych rowerów elektrycznych. Tak, bo największym moim zdaniem problemem jest to, że wiele jednośladów na prąd nie zapewnia bezpieczeństwa prawnego. Znaczy, że w razie jakiegokolwiek dzwona nie macie ubezpieczenia i za wszystko płacicie z własnej kieszeni. Dlatego ja osobiście bardziej się skłaniam do normalnej jazdy po drogach, w normalnym ruchu a nie po chodnikach czy ścieżkach. Nie mówiąc już o tym, że tak jest po prostu szybciej i jesteśmy lepiej zabezpieczeni przed deszczem. Skuter lepiej chroni nogi, a no i jeszcze nie bez znaczenia jest obowiązkowy kask.

Z praktycznego punktu widzenia Barton ma też tę przewagę, że pod kanapą znajdziemy bagażnik na zakupy, niewielki plecak, ładowarkę 230V albo kask. Pod kierownicą mamy z kolei przegródkę na telefon, dokumenty albo wodę.

Inne publikacje na ten temat:

Ten skuter trzeba traktować bardziej w formie pragmatycznej, zwłaszcza teraz. Zasięg jest mały, ale wystarczający do miasta, ładowanie trwa 5 godzin i kosztuje nas złotówkę, nie ma się tutaj za bardzo co psuć i w dodatku prowadzenie tej maszyny nie jest bardziej wymagające niż rower czy hulajnoga na minuty.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button