- Czy zastanawialiście się kiedyś, jak daleko mogą posunąć się inżynierowie, by spełnić swoje dzikie fantazje?
- Oto 5 najciekawszych i największych motocykli, jakie kiedykolwiek zbudowano.
- Od motocykla z silnikiem V10 po 48 gaźników.
Motocykl może być środkiem transportu. Może być też czystym eksperymentem inżynieryjnym, który powstaje wyłącznie po to, by sprawdzić, jak bardzo można nagiąć zasady fizyki i przy tym doskonale się bawić. Oto pięć szalonych projektów, które sprawiły, że pozornie niemożliwe stało się możliwe — od silnika z Dodge’a Vipera po turbinę z helikoptera.
Dodge Tomahawk

W 2003 roku Dodge postawił na targach w Detroit maszynę, która wyglądała jak pojazd z filmów z gatunku cyberpunk. Miała 8,3-litrowy silnik V10 z Vipera, około 500 KM i cztery koła ustawione parami. Całość ważyła ponad 680 kg, a teoretyczna prędkość maksymalna miała wynosić nawet 600 km/h. W praktyce Tomahawk był bardziej pokazem inżynierskiej fantazji niż pojazdem do jazdy. Są jednak zdjęcia, które pokazują go w akcji. Nigdy nie dostał homologacji drogowej, ale zapisał się w historii jako dowód na to, że czasem warto zbudować coś, co istnieje tylko po to, żeby wywołać zachwyt i pobudzić wyobraźnię.
Millyard Viper V10

Alan Millyard to człowiek, który poszedł dalej niż Dodge – wsadził do motocykla silnik z Vipera i zdobył homologację drogową. Wziął taką samą jednostkę napędową, jakiej użyto w Dodge Tomahawk i zbudował wokół niej motocykl, który można rozpędzić do 320 km/h. Pierwotnym założeniem było przekroczenie prędkości 400 km/h, ale nigdy się to nie udało. Millyard samodzielnie stworzył całą konstrukcję i nie zamierzał trzymać jej jak mebla. Do budowy użył m.in. elementów zawieszenia z motocykla Yamaha R1. Ważący 540 kg kolos wyjechał na drogi. Był też testowany na torach wyścigowych.
Tinker Toy

Kiedy Simon Whitelock wpadł na pomysł zbudowania motocykla z 48 cylindrami, nikt nie brał tego na poważnie. Efekt? Tinker Toy ma sześć bloków po osiem cylindrów, stworzonych z 16 silników od motocykla Kawasaki KH250. W sumie daje to 4,2 litra pojemności i absolutnie unikalny dźwięk, który bardziej przypomina start rakiety niż pracę motocykla. Najciekawsze jest to, że motocykl został zarejestrowany i dopuszczony do ruchu na drogach publicznych. Do budowy użyto m.in. przedniego zawieszenia od motocykla Honda Gold Wing. Tinker Toy trafił też do Księgi Rekordów Guinnessa. W 2024 r. motocykl został sprzedany na aukcji za ponad 423 tys. zł.
Madboxer

Nowa Zelandia jest krajem, który rzadko pojawia się w informacjach w kontekście motocykli i nie tylko. Wydaje się, że żyją tam spokojni ludzie i jest to idealne miejsce do tego, by się osiedlić. W takich warunkach powstał Madboxer. Jest napędzany przez 2,5-litrowego boksera EJ25 znanego z Subaru Imprezy WRX. Generuje moc około 250 KM i ma 339 Nm momentu obrotowego. Silnik sparowano z dwubiegowym automatem. Jego twórcą jest Marcel von Hooijdonk, który w jednym z wywiadów przyznał, że motocykl powstał w ramach wyzwania, które rzucił mu kumpel z Australii.
MTT 420RR / Y2K

Na deser coś, co wygląda jak żart, a istnieje naprawdę. MTT Y2K to motocykl z silnikiem turbinowym Rolls-Royce 250-C18, który generuje moc 320 KM. Jego następcą był MTT 420RR, który dostał mocniejszą wersję o oznaczeniu 250-C20B. Ta generuje moc 420 KM i zapewnia moment obrotowy na poziomie ok. 678 Nm. Teoretycznie prędkość maksymalna wynosi tu ponad 400 km/h. W przypadku modelu 420RR producent deklaruje, że jest to 440 km/h. Najciekawsze jest to, że motocykle zostały dopuszczone do poruszania się po drogach publicznych. Trzeba jednak mocno uważać, ponieważ ciepło generowane przez silnik jest w stanie stopić zderzaki pojazdów, które staną z tyłu. Za model 420RR trzeba zapłacić ok. 275 tys. dolarów.
Podsumowanie
Tomahawk to ikona przesady, Millyard — dowód, że potwory mogą jeździć. Tinker Toy jest do bólu ekscentryczny, Madboxer łączy dwie motoryzacyjne pasje, a MTT pokazuje, że silnik turbinowy sprawdza się nie tylko w przemyśle lotniczym. Pięć zupełnie różnych odpowiedzi na to samo pytanie: „Co by było, gdyby?”. Odpowiedź jest prosta — byłoby głośno, szalenie i dokładnie tak, jak wyobrażają to sobie ludzie, którzy nigdy nie pytają „Po co?”, tylko „Jak szybko?”.
Przeczytaj również:
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





