Aktualnie czytasz:
Moto.pl: Test Yamaha Aerox 50 Race Replica
1

Tak się dzieje, gdy pojazd z górnej półki musi być dostosowany do obowiązujących przepisów. W Polsce motorower ma prędkość ograniczoną do 45 km/h. Jeżeli jest szybszy, automatycznie staje się motocyklem i potrzebne jest prawo jazdy.

Gwoli ścisłości, ograniczenie prędkości motorowerów nie jest naszym narodowym pomysłem! W większości państw europejskich motorower to pojazd z silnikiem o pojemności skokowej do 50 ccm i prędkości maksymalnej ograniczonej do 40-50 km/h – w zależności od kraju. Nasi ustawodawcy ustalili ją na 45 km/h. Za tzw. komuny było to 40, potem podwyższono do 50, a gdy nastała „groźba” wstąpienia do UE obniżono ją o całe 5 km/h i wyszło wspomniane wcześniej 45 i wszyscy są szczęśliwi. Wszyscy, ale oprócz użytkowników. Z drugiej strony patrząc, to taki młody człowiek przesiadający się z roweru na motorower powinien przyzwyczajać się do większych szybkości bez terapii wstrząsowej. Takie przesiadanie się z najwolniejszych na trochę szybsze i jeszcze szybsze ma odzwierciedlenie w przepisach w Niemczech. Tam przez pierwsze dwa lata można podróżować motocyklem o mocy ograniczonej do 34 koni mechanicznych, a dopiero potem motocyklami o większej mocy. Trochę śmiesznie wygląda CBR-ka mająca zaledwie 34 KM, ale po dwóch latach po odtłumieniu silnika motocyklista ma pewne doświadczenie i nie stanowi potencjalnego zagrożenia.

Ten trochę przydługi wstęp miał nakreślić sens ograniczenia osiągów w motorowerach, bo przecież ma być testowany skuter o pojemności skokowej 50 ccm. I to jaki skuter! Yamaha Aerox Race Replica. Jednak na wieść, że znowu mam podróżować pięćdziesiątką, nie wpadłem w cielęcy zachwyt. Cóż, był czas przywyknąć – rzekli koledzy, uśmiechając się dziwnie. Naczelny też nie był lepszy – Aerox w wersji limitowanej to górna półka skuterków, ma sportowe zawieszenie, opony, hamulce i malowanie, a ty wywodzisz się ze sportu, więc będzie ci się podobało. Następnego dnia pojechałem odebrać to cudo. Dużo wcześniej nasłuchałem się o zacięciu sportowym tegoż jeździdełka, jaki to on szybki i w ogóle. Aerox to żadna nowość, produkowany jest od 1997 roku. W wersjach limitowanych zmieniano jedynie malowania i naklejki upodabniające skuter do motocykli wyścigowych mistrzów. Ten jest w malowaniu motocykla Valentino Rossiego, czyli Yamahy YZR-M1 MotoGP 2004. Całość wygląda estetycznie i bardzo atrakcyjnie, wręcz odjazdowo. Piękne niebieskie plastiki oklejone żółtymi i białymi naklejkami reklamowymi i numerem startowym samego mistrza sprawiają wrażenie, jakby dopiero co wyjechał z boksu zespołu fabrycznego. Sylwetka jest, jak widać, ponadczasowa, choć pojazdy o stylistyce sportowej zazwyczaj starzeją się najszybciej. Nadal na czasie i nadal agresywnie sportowa.
W Race Replice w porównaniu do zwykłego Aeroxa zmieniono tylny amortyzator na gazowy z możliwością regulacji twardości sprężyny, obudowę zegarów wykonano z materiału przypominającego karbon. Podczas oględzin największą radość sprawiły mi lekkie trzynastocalowe koła obute w sportowe szerokie opony. Przód ma rozmiar 130/60, zaś tył 140/60. Do kół przytwierdzono pokaźne tarcze o średnicy 190 mm. Nad ich zatrzymaniem czuwają dwutłoczkowe zaciski Brembo. No, może teraz nie będę już wpadał w każdą dziurę, a i zatrzymać będzie czym. Trochę optymizmu przed jazdą nie zaszkodzi. Wsiadłem, siedzenie twarde, ale wygodne, pasażer ma raczej przysłowiowy zydelek, na środku którego znajduje się wlew paliwa. W końcu sportowy motorower nie jest autobusem i pasażerów wozić nie trzeba. Na kierownicy zauważyłem dwa czerwone duże przyciski. To nie są wyłączniki silnika! Prawy uruchamia rozrusznik, a lewy służy do trąbienia. Reszta przełączników jest standardowa. Tradycyjnie pod siedzeniem znajdziemy pojemnik na kask i jeszcze trochę miejsca na drobiazgi. Skuterzysta przed sobą nie ma żadnych schowków. Przecież to jest skuter sportowy, a nie miejski. No to jedziemy. Silniczek odpalił od pierwszego naciśnięcia guzika. Na liczniku przebieg 2 kilometry, słownie – dwa. Trzeba będzie go nie męczyć, ale docieranie w teście? Dodałem gazu i silniczek momentalnie wszedł na obroty, a na szybkościomierzu wskazówka równie szybko zaczęła się przesuwać w prawo. Chyba nie jest stłumiony, pomyślałem, coś za szybko przyspiesza. Przy około 55 km/h zabawa się skończyła, a jednak kastrat, już miałem nadzieję, że nie. Wielkie brawa dla konstruktorów, że tłumiąc go, nie zepsuli przyspieszeń. Co prawda te dobre, naprawdę dobre przyspieszenia powodowały, że z punktu widzenia katamaraniarzy wychodziłem na głupka. Otóż ruszając spod świateł, prawie zawsze całe skrzyżowanie pokonywałem jako pierwszy i na jego końcu już była prędkość maksymalna, czyli około 55. No i fajnie, ale z okien aut to wyglądało tak: Po kiego grzyba on tak odwalił, skoro teraz wlecze się pięćdziesiątką. Dopóki skuter będzie zgodny z Prawem o Ruchu Drogowym, trzeba pamiętać o jego maksymalnych możliwościach, bo inaczej, próbując wyprzedzić autobus, można się oszukać. Ja zapomniałem i podróżowałem obok takiego żółto-czerwońca do następnego przystanku, a za mną wkurzeni katamaraniarze.

Wszelkie wzniesienia Aerox pokonuje bez spadku prędkości. Odporność na wszechobecne dziury jest żadna, zawieszenie jest zestrojone jak na tor wyścigowy, upiornie twarde! Jedynie koła o dużej średnicy jak na skuter ratowały sytuację. Ponieważ Aerox ma ambicje sportowe, to przyjęcie pozycji z nogami do przodu jest niemożliwe, po prostu nie ma gdzie się zaprzeć podczas hamowania. Dobrze, że podesty mają wykładzinę, po której buty się nie ślizgają. No właśnie, hamowanie. Hamulce są bardzo dobre i w pełni dozowalne, zarówno w wersji tłumionej, jak i odtłumionej z tuningiem, kiedy skuter pędzi ponad setkę. Do ich użycia stosować należy jednak więcej paluchów niż dwa i sporej siły. Jazda po mieście, szczególnie w korkach, przestała być karą. Yamaha jest bardzo zwinna i dynamiczna. Kręte ulice to jej żywioł. Prowadzi się jak przecinak, a pochylenia ogranicza co najwyżej za duży promień łuku drogi w stosunku do jej małej prędkość maksymalnej. Podczas takich ewolucji opony trzymają doskonale zarówno na suchym jak i na mokrym. Potrafiący pokonywać zakręty na kolano mają pełne pole do popisu!

Ochrona przed deszczem dolnych partii kierowcy bardzo dobra, bryzgi wody nie mają szans dotrzeć do portek. Powyżej trzeba ubrać wodoszczelną kurtkę. Jeżdżąc sobie nocą, wypatrzyłem kilka drobnych felerów. Reflektorek o fikuśnym kształcie oświetla drogę tak sobie. Błysnąć długimi nie da się, bo nie ma czym, chyba że przełącznikiem. Kontrolka długich i kierunkowskazów tak dobrze widoczna w słoneczny dzień, w nocy świeci ciut za jaskrawo i przeszkadza. I jeszcze ten nieszczęsny przycisk sygnału dźwiękowego. Umieszczono go symetrycznie do przycisku rozrusznika, wygląda to ładnie i estetycznie, tyle, że mało funkcjonalnie. Człek zazwyczaj trąbi w sytuacji ekstremalnej, gdy hamuje. A jak tu zatrąbić i hamować jednocześnie, gdy trąbka tak wysoko i trzeba unieść kciuk. Gdzie pewny chwyt kierownicy? Górę wzięła moda i estetyka nad ergonomią. Jak widać, wady są raczej drobne, chociaż trochę uciążliwe. W końcu można jeździć po lepiej oświetlonych ulicach i starać się unikać sytuacji zagrożenia.

Zresztą użytkownikiem będzie młody człowiek o zacięciu sportowym, marzący o karierze zawodniczej takiej jak Rossi, a nie wyznawca fotela i teoretyk od gier komputerowych. Sam do młodych już dawno się nie zaliczam, ale po przejechaniu iluś tam kilometrów po mieście ten ekstremalnie sportowy skuterek spodobał mi się i gdyby był mój, to czym prędzej kazałbym go odtłumić. Bo ja mam Prawo Jazdy.

Fot.: Moto.pl/ŚM/Agora

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze