Aktualnie czytasz:
3 dobitne przykłady jak kończy się jazda bez zapiętego kasku #60 Social Jednoślad.pl
2

Zawsze wychodziłem z założenia, że niezapinanie kasku to nie tylko przejaw niewiedzy, ale także debilizmu. Nawet jeśli do wypadku dojdzie przy 30 km/h to kask Ciebie nie ochroni. Wystrzeli jak z procy. Dzisiaj zebrałem kilka materiałów wideo, które dobitnie to udowadniają.

Największe wrażenie zrobił na mnie wypadek z Lubomi. Chyba w Polskim YouTube nigdy nie pojawił się tak drastyczny przykład czym grozi jazda bez zapiętego kasku. Skuterzystka walnęła potylicą centralnie w asfalt i trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Wynik? Obrzęku mózgu i pęknięcia podstawy czaszki. Gdyby na głowie w chwili zderzenia miała kask, wówczas skończyłoby się jedynie na niegroźnych obrażeniach kończyn. To wideo trzeba pokazywać każdemu baranowi, który mówi – nie zapinam kasku, bo ja spokojnie, to tylko pięćdziesiątka, ja tylko kawałek…

Co gorsze zapomnieć o zapięciu kasku zdarza się także profesjonalistom. Krystian Rempała zmarł przez to na torze w Rybniku. Prokuratura przeprowadziła dochodzenie, które zakończyło się następującą konkluzją: Zginął, bo kask nie był prawidłowo zapięty.

Dlatego szanujcie swoje życie i zdrowie. Jazda bez zapięcia oznacza to samo co jazda bez kasku. Nawet najlepszy kask w chwili zderzenia nie zapewni jakiejkolwiek ochrony.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
83%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
17%
O autorze
Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
Leszek Śledziński
Zaczynałem jak każdy. Od Komara przez Simsona, chiński skuter... aż do spełniania swoich marzeń. W Jednoślad.pl Tworze swoje moto vlogi, testuje motocykle i motorowery oraz informuję o najważniejszych zmianach w prawie.
2 Komentarze
  • Krzysiek
    9 maja 2017 at 18:14

    Widzisz Leszku nawet w Waszej „czołówce” na motorach widzimy motocyklistów bez kasków. Taka jazda odbierana jest jako kwintesencja wolności. Niestety taka „wolność” kosztuje bardzo dużo…

  • Zdjęcie profilowe jas13
    10 maja 2017 at 08:42

    Z informacji prasowych wynika, że Pan żużlowiec nie zapiął kasku nie dlatego, że zapomniał, tylko nigdy nie zapinał, za co go opierniczali wszyscy, ale chłopak wiedział lepiej.
    Natomiast słynny numer z jazdą bez kasku był kilka lat temu w USA, gdzie Panowie z kilku klubu H-D zorganizowali protest przeciwko nakazowi jazdy w kaskach. Protest miał formę przejazdu dużej liczby motocyklistów bez kasków na ich armaturach. Nagle na którymś zakręcie jeden jegomość przy prędkości rzędu 20-30km/h wyłożył się i pechowo głową trafił w krawężnik, udowadniając swoim kolegom, że jazda bez kasku nawet 30km/h jest grożna.