Targi motocyklowe EICMA 2025 w Mediolanie. Nie ma tu nic do oglądania. Czy aby na pewno?

W skrócie
  • Na początku listopada odbywają się najważniejsze targi motocyklowe na świecie - EICMA.
  • Co zaprezentowali producenci na targach EICMA 2025?
  • Czy Chiny znów nas czymś zaskoczyły?

Targi EICMA w Mediolanie to zawsze elektryzujące wydarzenie. Cały motocyklowy świat z niecierpliwością czeka, jakie nowości pojawią się w salonach motocyklowych w kolejnym sezonie. Problem polega na tym, że w tym roku niespecjalnie było co oglądać, ale jest jedna kwestia, na którą należy zwrócić uwagę. Mowa o zachowaniu chińskich producentów.

Wiatr zmian

Podsumowując targi, musimy sobie wyjaśnić dwie kwestie, które wpłynęły na to, że bardziej niż okrzyki zachwytu słychać jęki rozpaczy. Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa, świat musiał improwizować. W przypadku premier motocykli i samochodów producenci zareagowali szybko i sprawnie – przenieśli je do sieci. To sprawiło, że kalendarz wywrócił się do góry nogami. Zamiast czekać na jesień, zdarza się, że nowości są pokazywane wiosną albo latem.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Druga kwestia to fakt pojawienia się w ubiegłym roku normy emisji spalin Euro 5+, a wkrótce ma się pojawić norma Euro 6. To powoduje, że producenci aktualizowali ofertę głównie w ubiegłym roku, a w tym nie zobaczyliśmy żadnej rewolucji, bo nikt jeszcze nie wie, jakie będą wymagania Euro 6, a przynajmniej nie zostało to oficjalnie podane do wiadomości.

Krajobraz po bitwie

To wszystko wpłynęło na krajobraz targów. Kawasaki? Wszystkie nowości zostały pokazane przed targami, więc w Mediolanie można było je pomacać, a poza tym zero zaskoczenia i jakichkolwiek niespodzianek. Co ciekawe, producent niespecjalnie palił się do tego, by w jakikolwiek sposób promować swoje alternatywne napędy. W przypadku marki Triumph również nie pojawiło się nic nowego poza tym, co widzieliśmy w ostatnich miesiącach podczas prezentacji online.

Podobnym tropem poszły Suzuki i Yamaha, choć tu na otarcie łez dostaliśmy po jednej nowości od każdego z producentów. Suzuki w dość nieoczekiwany sposób podeszło do zaprezentowania mniejszego brata GSX-S1000GX. Zamiast stworzyć go na bazie platformy 800 cm3, postanowiło wezwać pogotowie i reanimować silnik V-twin o pojemności 645 cm3, który wcześniej był wykorzystywany w świętej pamięci SV650 i V-Strom 650. Yamaha z kolei odrobiła lekcje i mocno odświeżyła model YZF-R7, który ma poprawioną ergonomię i lepszą elektronikę. Ma to związek z wprowadzeniem do Mistrzostw Świata Superbike nowej klasy – World Sportbike, która zastąpi World Supersport 300. Honda pokazała CB1000GT i WN7, a także wprowadziła E-Clutch do niektórych motocykli z silnikami 500 i 750 cm3 oraz przywiozła CB1000F.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Teraz przenosimy się do Włoch, gdzie honor tego kraju uratowało Benelli. Oczywiście, możecie kręcić nosem, że Benelli nie jest włoskie, bo przecież należy do QJ Motor. W przypadku Ducati nie pojawił się DesertX V2, ale Hypermotard V2. Aprilia z kolei pokazała maksi skuter SR GT 400. Poza tym Vespa odświeżyła Sprinta i Primaverę, a także pokazała nowe malowania swoich skuterów. Moto Guzzi również skupiło się na malowaniach. Tymczasem Benelli mocno odświeżyło gamę TRK, prezentując modele 902 Xplorer i Stradale oraz następcę TRK 502 – TRK 602X. Seria TRK stała się bardzo dojrzała i dobrze wyposażona, a także zyskała atrakcyjną stylistykę. Nie czarujmy się, ale TRK 502 już odrobinę trącił myszką.

Co ciekawe, najbardziej elektryzującą z europejskich nowości był motocykl Moto Morini X-Cape 1200, a przynajmniej tak można wywnioskować z tego, co widać w infosferze i w mediach społecznościowych. Na dodatek nie jest to nowość sensu stricte, bo wiemy o nim już od września, kiedy to trafił na włoski rynek. Jest napędzany silnikiem o pojemności 1187 cm3, który generuje moc 129 KM. W skład elektroniki wchodzą m.in. kontrola trakcji, quick shifter, tempomat i Cornering ABS z możliwością dezaktywowania. Do tego ma w pełni regulowane zawieszenie. Czy jest się czym ekscytować? Z punktu widzenia wyposażenia – nie. Jednak sprawa nabiera rumieńców, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że za tak skonfigurowany motocykl trzeba zapłacić tylko 49 900 zł.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Chińska ofensywa zwolniła

Następny przystanek to Chiny, które ostro mieszają na rynkach motocyklowych, ale nie namieszały w tym roku w nowościach. Nie oznacza to jednak, że było nudno. Po prostu chińscy producenci najpierw zalali rynki motocyklami na prawo jazdy kat. A2, później wprowadzili większe pojemności, które są tanie i zaawansowane, a teraz szlifują formę, być może przed kolejnym atakiem. Kilku producentów ma w zanadrzu zautomatyzowane skrzynie biegów, które stały się hitem wśród japońskich i europejskich producentów, ale na razie się z nimi nie wyświetlają.

Jeżeli mielibyśmy wskazać coś, co zrobiło efekt wow, to na pewno będzie prototypowy superbike CFMoto V4 SR-RR. Zastosowane w nim rozwiązania technologiczne pokazują, że Chińczycy już pukają do naszych drzwi i jak będzie trzeba, to nie zawahają się, by je wyważyć. Nawet jeśli jest to coś na wzór branży samochodowej, gdzie mamy odważny koncept i mniej odważny produkt finalny, to nie należy tego lekceważyć. Ostateczny kształt motocykla z pewnością będzie zależał od regulaminów technicznych FIM i tego, czy CFMoto w ogóle zechce wejść do wyścigów. Należy pamiętać, że przy okazji swoich problemów finansowych KTM trochę rozluźnił więzi z tą marką i nie wiadomo, czy Bajaj całkowicie ich nie zerwie. Z drugiej strony, patrząc na jej produkty, można powiedzieć, że i tak już jest pozamiatane.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Drugą marką, która dzielnie pręży muskuły jest Benda. Benda to właściwie chiński Harley-Davidson. Firma skupia się na produkowaniu cruiserów, chopperów, bobberów i co tam jeszcze sobie wymarzycie. Ma własny, ciekawy styl i do tego nie boi się eksperymentować. No bo jak inaczej można nazwać silnik bokser o pojemności 250 cm3 w wersji hybrydowej? A co powiecie na sześć cylindrów w rzędzie i pojemność ok. 1700 cm3? A może bokser o pojemności ok. 670 cm3? To wszystko Benda pokazała na targach EICMA 2025.

Co tam w niszy słychać?

Teraz czas na odrobinę muzyki alternatywnej. Amerykanie prawdopodobnie złapali śpiączkę cukrową od zbyt dużej ilości pączków. Harley-Davidson, który jest w trakcie wychodzenia z drobnych problemów finansowych i zmiany prezesa, pokazał update elektroniki w modelach z silnikiem Milwaukee-Eight 117. Indian, który zmienia właściciela, zaprezentował nowego Scouta z silnikiem chłodzonym cieczą, który ma moc 111 KM. Trzeba przyznać, że Scout nareszcie wygląda nieźle. Niewiadomą pozostaje tylko to, jak fundusz inwestycyjny z Kalifornii, który specjalizuje się w gastro, pociągnie najstarszą amerykańską markę motocyklową.

Do alternatywy możemy też zaliczyć marki MV Agusta i Norton. Ta pierwsza właściwie nie pokazała niczego ekscytującego, choć sama w sobie jest ekscytująca. Jedyną rzeczą ze stoiska, która przykuwała uwagę, był koncept pięciocylindrowego silnika. Jednak poza liczbą cylindrów nie wiadomo o nim nic więcej. Norton powstał z martwych za sprawą indyjskiego koncernu TVS. Czy ma mocny start? Jeżeli spojrzymy na moc modeli Manx i Manx R, to można powiedzieć, że tak, bo pracuje tam silnik V4 o mocy ponad 200 KM. Jednak to tak na dobrą sprawę jedyne nowości Nortona, o których coś wiadomo. Na stoisku był jeszcze Atlas w wersji szosowej i adventure, ale pozostaje zagadką. Nie powiedziano nawet, kiedy mógłby zadebiutować. Tu producent zastosował dwucylindrowy silnik o pojemności 585 cm3.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Podsumowanie

Tegoroczne targi EICMA z pewnością nie zapiszą się na kartach historii jako najbardziej ekscytujące. Tradycyjni producenci podeszli do nich zachowawczo, a do tego część nowości przedstawili już wcześniej, więc trochę sami są sobie winni, że zabrakło tutaj ekscytacji. Chińczycy, poza małymi wyjątkami, trochę się uspokoili i szlifują warsztat, co trudno uznać za coś złego. Najpierw wjechali serią mocnych uderzeń, a teraz patrzą, jakie będą tego efekty. Czy to oznacza, że w przyszłym roku w salonach będzie wiało nudą? Tego nie można powiedzieć, bo byłoby to niesprawiedliwe. Fakt, że same targi nie były ciekawe, nie oznacza, że w ujęciu ogólnym producenci nie mają niczego do zaoferowania.


Odkryj więcej z Jednoślad.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ciąg dalszy poniżej reklamy
Back to top button