Radykalna podwyżka mandatów w 2020 potwierdzona przez szefa kancelarii premiera

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk potwierdził pracę nad radykalną podwyżką mandatów w przyszłym roku - "500 zł nie jest barierą, nawet mentalną". 

Michał Dworczyk na antenie telewizji Polsat potwierdził prace nad zmianami w prawie drogowym. Według szefa kancelarii premiera jedynym sposobem na poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach jest radykalne zwiększenie mandatów w przyszłym roku.

Kiedyś ten najwyższy mandat – w wysokości 500 złotych – był rzeczywiście jakimś problemem. Dzisiaj dla bardzo wielu kierowców te 500 złotych nie stanowi żadnej bariery, żadnego problemu nawet takiego mentalnego jako potencjalna kara. W związku z tym podczas zmiany tych przepisów będziemy dyskutować szereg różnego rodzaju rozwiązań. Jednym z nich będzie radykalne podniesienie wysokości mandatów - czytamy wypowiedź Dworczyka w prawodrogowe.pl.

Premier podczas listopadowego expose mówił o takiej konieczności, sugerując nawet dostosowanie wysokości mandatów do zarobków kierowcy. Konieczność podwyżek, według rządu, wynika ze stawek mandatów nienadążających za wzrostem płacy minimalnej.

REKLAMA

Zontes U1 125: Poczuj wszechstronność i moc

Poznaj nowy Zontes U1 125 z najbogatszym wyposażeniem w klasie. Odkryj moc systemu oświetlenia full LED. Poczuj osiągi silnika 14.6 KM. Doceń niesamowitą wszechstronność. Przyjrzyj się z bliska każdemu detalowi.

Mandaty uzależnione od zarobków 2020

Powód może być bardziej trywialny i nie mieć wiele wspólnego z chęcią poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Kierowcy od lat są pierwszą grupą społeczną, która skutecznie domyka dziury budżetowe. Duża, zróżnicowana (tj. niechętna do strajków) i każdą zmianę można "sprzedać" jako poprawę bezpieczeństwa.

Naturalnie pojawia się pytanie: czy jadący w terenie zabudowanym 75 km/h kierowca zarabiający 10 000 zł miesięcznie jest w inny sposób niebezpieczny niż kierowca zarabiający 3000 zł miesięcznie?

ZOBACZ: Utrata prawa jazdy także poza terenem zabudowanym od 2020

[trending]

 

Inne publikacje na ten temat:

5 opinii

  1. „Naturalnie pojawia się pytanie: czy jadący w terenie zabudowanym 75 km/h kierowca zarabiający 10 000 zł miesięcznie jest w inny sposób niebezpieczny niż kierowca zarabiający 3000 zł miesięcznie?” to jest zupełne niezrozumienie sprawy. Kara, aby odnieść pożądany skutek, musi być dotkliwa, stosownie do popełnionego czynu. Za mała to ten zarabiający 10k nie będzie się nią nawet przejmował. Za wysoka, a zrujnuje tego zarabiającego 3k. Dlatego uzależnienie wysokości od zarobków bądź wartości pojazdu zdecydowanie ma sens.

  2. Zwłaszcza że wielu kierowców starych VW, BMW czy AUDI, a czasem i Porsche mają status bezrobotnych lub emerytów/rencistów. To zgodnie z pomysłem Państwo będzie im za te mandaty dopłacać?

  3. „Powód może być bardziej trywialny i nie mieć wiele wspólnego z chęcią poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach.”
    dlaczego autor w ogóle stawia tak idiotyczne tezyt?
    TO, co się dzieje na polskich drogach to dramat, nie mieszczący się w granichach rozsądku. Kara zadziała tylko wtedy, jak będzie odczuwalna.
    Bardzo dobrze. Tylko jeszcze jeden drobiazg – kara musi być nieuchronna…

  4. Oczywiście, że kara powinna korelowac z zarobkami. Tylko wtedy jest demokratyczna możliwość dolegliwości kary. Do tej pory była to kpina. 500 złoty mandatu nie działało tak samo na różnych dochodów obywateli państwa polskiego. Jednym to zwisalo a innym odbierał chleb.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button