Przez 30 lat prawie nikt nie wiedział o tym modelu, tymczasem istniał. Historia motocykla Audi Z02

Nie wiedziałeś o motocyklu Audi Z02? Nic dziwnego, nawet zarząd Audi przez wiele lat nie miał o nim pojęcia.

W skrócie
  • Projekt Audi Z02 prowadzony był po kryjomu z początkowym udziałem trzech inżynierów. Na późniejszym etapie dołączyło do niego jeszcze dwóch stylistów.
  • Ferdinand Piech, późniejszy ojciec sukcesu Audi i całej grupy VW, postanowił, że najpierw powstanie gotowy prototyp. W założeniu to miało ułatwić przekonanie władz Audi do rozszerzenia oferty o motocykle.
  • W założeniu Audi Z02 miało być motocyklem konkurencyjnym dla flagowców jak BMW R90S, Kawasaki Z1 czy Honda CB 750. Konstruktorzy mieli jednak ograniczone pole do manewru, co wymagało od nich mnóstwa kombinacji.
  • Powstała zaledwie jedna sztuka Audi Z02, którą pokazano publicznie dopiero w 2011 roku.

Dziś wydaje się, że żaden projekt motocykla nie ma prawa powstać bez wcześniejszych analiz rynku, kalkulacji i spotkań na różnych szczeblach. Ale historia powstania jedynego motocykla Audi jest zgoła inna. Utrzymany w tajemnicy przed zarządem i większością pracowników projekt, najpierw powstał, później został przedstawiony szefostwu, a następnie wygaszony po wypowiedzeniu jednego zdania.

Audi, choć kojarzone głównie z produkcją samochodów, ma dość mocne konotacje motocyklowe. W 1928 roku stała się spółką córką dla DKW, ówcześnie jednego za najpotężniejszych producentów motocykli. Następnie w 1969 Audi (a właściwie Auto Union GmbH, w skład którego wchodziło Audi) połączyło się z NSU tworząc Audi NSU Auto Union AG. Natomiast obecnie firma sprawuje bezpośrednią pieczę nad Ducati.

Audi i motocykle od zawsze się przeplatały. Najpierw za pośrednictwem DKW, później NSU, a obecnie Ducati, z którym należy do jednej grupy

Jak więc widać, motocykle zawsze w jakiś sposób krążyły po czterech pierścieniach. Na próżno jednak szukać w katalogach niemieckiego producenta, obecnych czy historycznych, jakiegokolwiek motocykla. Ale nie znaczy to, że nigdy na zbiorniku jednośladu nie zawitało logo Audi. Powstał bowiem jeden egzemplarz, którego projektowanie można śmiało określić jako partyzantka.

Motocykl Audi. Rekreacyjny projekt po godzinach

W latach 70. Audi dopiero próbowało się odnaleźć w nowej rzeczywistości stworzonej przez świeży mariaż z NSU i Volkswagenem. Szczęśliwie dla firmy, w jej władzach zasiadał Ferdinand Piech, wnuczek Ferdynand Porsche, ale przede wszystkim świetny konstruktor i przedsiębiorca, który wówczas był członkiem zarządu Audi, a w 1993 roku stanął na czele całego koncernu Volkswagen Group. Znany z odważnych i nowatorskich projektów Piech, wpadł na pomysł rozszerzenia portfolio czterech pierścieni o motocykle. Wiedział jednak, że samej koncepcji nie uda się przeforsować na spotkaniu zarządu.

Audi Z02
Roland Gumpert przy pierwszym prototypie Audi Z02, już gotowym do jazd testowych.

Mimo to nie miał zamiaru odpuścić chociażby próby, dlatego swoją motocyklową wizję okrył grubą warstwą tajemnicy. By ją utrzymać, zaangażował do niej jedynie dwóch inżynierów, którzy mieli nad projektem pracować po kryjomu. To już może być zwiastunem ciekawej historii, która nie trwałaby długo bez zaradności i kreatywności. Jeśli zupełnie nowy pojazd masz skonstruować w zakładzie potężnej korporacji, to wybacz, ale bez kombinatoryki się nie obędzie. Ale zaangażowani Roland Gumpert i Walter Treser kombinować umieli, a dziś na swoim koncie mają jedne z najznakomitszych Audi jak Quattro czy V8.

Bądź zawsze na bieżąco dzięki Jednoślad.pl News

Audi Z02. Najważniejsze informacje:

  1. Nieformalny zespół projektowy nie mógł sobie pozwolić na stworzenie nowego silnika, skrzyni czy zawieszenia. Stąd jednostka to konstrukcja samochodowa, która pracowała w wielu kompaktach z grupy VAG.
  2. W początkowej fazie projektu starano się upodobnić motocykl do już istniejących modeli konkurencji, dzięki czemu podczas nocnych jazd testowych tajemniczy motocykl nie został zdekonspirowany.
  3. Założeniem twórców było przekroczenie prędkości 200 km/h i zachowanie wysokiej stabilności. Miał to być motocykl sportowo-turystyczny i ponoć z tego zadania wywiązywał się przyzwoicie.
  4. Obecnie jedyny powstały egzemplarz można obejrzeć w muzeum Audi w Ingolstadt.

Audi Z02, czyli flagowiec z recyklingu

Z racji braku doświadczenia w konstruowaniu motocykli, trzeba było podpatrzeć trochę rozwiązań od konkurencji. Panowie ponoć dość mocno analizowali konstrukcje japończyków i BMW. I to wcale nie były modele pośrednie, a flagowce. Ferdinand Piech miał bowiem obsesje na punkcie jakości i detali, więc motocykl stworzony pod jego kierownictwem nie mógł być średniakiem. Zresztą chcąc przekonać resztę zarządu do swojej wizji, musiał przedstawić im coś z rozmachem. Problem był tylko jeden – rozmach wymaga budżetu, licznego zespołu i czasu. A żadne z tych kryteriów nie było spełnione przez ten nieformalny zespół. Nie można więc było liczyć na możliwość skonstruowania swojego silnika, zawieszenia czy hamulców, by utrzymać całość w tajemnicy. W miarę możliwości korzystano więc z tego, co było pod ręką.

Audi Z02
Żeby ułatwić utrzymanie tajemnicy, ekipa konstruktorów stworzyła nadwozie mające przypominać już istniejące motocykle Muncha lub BMW ew. Customy na nich stworzone.

Co prawda w Audi nie brakowało silników, ale samochodowych. Ekipa musiała więc skorzystać z jednego z nich. Wybór padł na czterocylindrową rzędówkę powszechnie stosowaną w całej grupie VAG. Ale jak to bywa z samochodowymi silnikami, nie są one ładne, lekkie ani małe niczym jednostki typowo motocyklowe. Ponadto osprzęt, z którym współpracowały nie należał do kompaktowych co wymagało gimnastyki przy projektowaniu ramy. Ostatecznie jednak udało się go upchnąć w stalowej kołysce. Wybór samochodowej jednostki miał niewątpliwą zaletę – chłodzenie cieczą, które w latach 70. wciąż było czymś bardzo nowoczesnym. Ale nie była to na tyle mocna zaleta, by przesłoniła wady. Oprócz wspomnianego osprzętu i brzydoty, kłopotliwa była też skrzynia biegów. Ta stosowana w autach fizycznie nie zmieściłaby w ramę. Zapadła więc decyzja, by podebrać skrzynię z jakiegoś motocykla już istniejącego. Wybór opcji był dość okrojony, ale w końcu padło na czterobiegówkę Nortona. Nie do końca jest pewne skąd zaczerpnięto zawieszenie i hamulce, ale na pierwszy rzut oka wyglądają jak z BMW R90S. Gdy taki frankenstein był już w komplecie, trzeba było ubrać go w jakieś nadwozie, oczywiście pozwalające na utrzymanie tajemnicy. Tutaj znowu zespół wykazał się sprytem, bo upodobnili motocykl trochę do Muncha, a trochę do potencjalnego BMW. Po ciemku nie można było więc dopatrzeć się, że to dość unikatowy sprzęt. 

Piękna legenda bez szczęśliwego zakończenia. Motocykl Audi

To właśnie pod osłoną nocy ponoć odbyła się pierwsza jazda testowa, która nie zdemaskowała projektu Audi Z02, choć motocykl oczywiście przyłapało kilka ciekawskich. Na szczęście nikt nie nabrał podejrzeń, że to nowy prototyp z zakładów Audi. Co ciekawe, pomimo zastosowania wielu półśrodków, niewygórowanej mocy 70 KM i potężnej masie (w zależności od źródeł 240-260 kg), prototypowy motocykl przekroczył 200 km/h i to podobno bez problemu. Skoro więc motocykl jeździł tak jak planowano, trzeba było teraz zadbać, by wyglądał tak jak planowano. Tutaj już trzeba było wtajemniczyć dodatkowe osoby. Pierwotna trójka znała się bowiem na mechanice, a nie na stylistyce. Styliści zaprzęgnięci do działania oczywiście też pracowali w pełnej konspirze i po godzinach. Trzeba przyznać, że patrząc na ten sprzęt, nic na to nie wskazuje. Designerzy wykazali się świetnym kunsztem i jak na 1976 rok, motocykl wyglądał niesamowicie świeżo i nowatorsko, a do tego lekko, nawet pomimo czterocylindrowej kolubryny w ramie.

Audi Z02 w finalnej formie. Smukła linia, lusterka wkomponowane w owiewkę i sporo ostrych kątów nie wskazują, że to motocykl z 1976. To raczej domena sprzętów z późnych lat 80.!

Tak skonstruowany motocykl został przedstawiony szefowi Piecha. Ten jednak ponoć nawet nie spojrzał na to co skombinował Ferdinand i załoga. Z góry przekreślił ten projekt argumentując, że Audi to producent samochodów i tak zostanie. W ten sposób skazał Audi Z02 na porażkę, a trzech zapaleńców zamknęło prototyp gdzieś w kącie magazynu na wiele lat. Przez dekady na temat tego motocykla krążyły plotki, ale poza kilkoma osobami nikt go nie widział i nie było dowodów na jego istnienie. Był więc swoistym Yeti, czyli każdy słyszał, nikt nie widział. Dopiero w 2011 Audi wyprowadziło ten jedyny powstały egzemplarz na miejsce w firmowym muzeum. Nadal jednak jest to motocykl owiany tajemnicą i o szczegółach jego powstania i konstrukcji wie niewiele osób. Obecnie bowiem z ekipy projektowej żyje jedynie Roland Gumpert. Być może kiedyś bardziej szczegółowo wypowie się na temat Z02, ale na ten moment musimy zadowolić się piękną legendą stworzoną ze strzępków informacji.

Czytaj dalej

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button