MV Agusta wchodzi w komitywę z KTM. Z tego nie można się nie cieszyć.

MV Agusta od wielu lat nie grzeszy stabilną sytuacją finansową. Co prawda o tragedii nie ma jeszcze mowy, ale o sukcesach też nie, co zresztą dla tej marki jest normalne. Pojawiła się jednak szansa, by te ekskluzywne włoskie motocykle miały bezpieczną przyszłość, dzięki wsparciu grupy, do której należy m.in. KTM.

Posiadanie w swoim portfolio marki premium, bardzo sprzyja wizerunkowi koncernów – to prawda, która w motoryzacji znana jest od lat. Nie dość, że dodaje prestiżu, to jeszcze pozwala zyskać sympatię za utrzymywanie legendy. Do tego wniosku doszło ostatnio Kawasaki wykupując Bimotę, a teraz podobny krok poczyniła austriacka grupa Pierer Mobility, właściciel m.in. KTM, wyciągając pomocną dłoń MV Aguście.

 

MV Agusta nazywa swoje motocykle dziełami i stroni tym samym od określenia „salon sprzedaży”. Zamiast tego woli nazwę „galeria sztuki”. A jak to czasem z galeriami sztuki bywa, nie są ani gęsto rozsiane, ani nie przynoszą potężnych dochodów, choć oczywiście są przypadki mające się całkiem nieźle. Tylko że produkcji i sprzedaży motocykli lepiej nie zostawiać przypadkowi, warto by było to przemyślane i skuteczne. A żeby sprzedaż plasowała się na sensownym poziomie, potrzebna jest sieć salonów i zaplecze serwisowe. Jak nietrudno zauważyć, MV Agusta nie może się tym pochwalić. Co innego można powiedzieć o markach należących do austriackiej grupy Pierer Mobility, w skład której wchodzą już KTM, Husqvarna, Gas Gas, czy WP Suspension. Tak się szczęśliwie składa, że każda z tych firm, rozkwitła pod kierownictwem Stefana Pierera. To dobry zwiastun.

Zapewne wielu entuzjastów MV Agusty i motoryzacji w ogóle, patrzy na to z lekkim niepokojem. Patrząc na przykłady GG czy Husqvarny, można wysnuć podejrzenia, że Agusta straci swój charakter i będzie kolejną wersją KTM. Ale raczej nie w tym przypadku. MV Agusta nie będzie całkowicie wchłonięta przez Austriaków. Grupa wykupuje po prostu pakiet 25,1% akcji firmy. To znaczy, że ma już coś do gadania, ale nie ma ostatniego słowa. Ta współpraca ma na celu przede wszystkim usprawnienie produkcji, wsparcie sprzedaży oraz stworzenie lepszych warunków do obsługi serwisowej. Co to ma dokładniej znaczyć?

Bądź zawsze na bieżąco dzięki Jednoślad.pl News

Na razie wiadomo tylko, że niektóre salony grupy, mają się stać także przystanią dla MV Agusty – czy to jako salon, czy to serwis, a może po prostu za ich pośrednictwem będzie prowadzona sprzedaż części i akcesoriów. Pewnie będzie to zależeć od wielu czynników, ale właściciele włoskich motocykli mogą spodziewać się sporego ułatwienia życia ze swoimi sprzętami.

 

Usprawnić produkcje, zwiększyć rentowność

Inną istotną zaletą tej współpracy ma być wsparcie produkcji. KTM sam w sobie ma jeden z większych wolumenów sprzedaży spośród europejskich marek i rozbudowaną sieć produkcyjną oraz siatkę sprawdzonych dostawców. Do tego w skład Pierer Mobility wchodzi przecież znakomita marka produkująca podwozia, czyli WP. Niewykluczone więc, że nowe Agusty będą wyposażone w takie zawieszenia, a to jest dobra wiadomość. Nie można też zapomnieć o bliskim współpracowniku PM, firmie Pankl, która zajmuje się produkcją podzespołów silnikowych i skrzyń biegów i to przez wielu uznawanych za najlepsze na świecie. Układanka nabiera więc sensownego kształtu wskazującego na wzrost rentowności MV Agusty. A co ciekawe, współpraca ma działać w dwie strony, bo Stefan Pierer nie wyklucza, że niektóre rozwiązania z MV zostaną zaimplementowane do austriackich motocykli.

Jeśli zatem okaże się, że MV Agusta zachowa swoją jakość, styl i charakter, a KTM rozszerzy swoje portfolio, to może się okazać, że to jedna z najfajniejszych kooperacji jaka przytrafiła się rynkowi motocyklowemu. Zyska na tym i legendarna marka i szereg motocykli bardziej przyziemnych. Na razie jednak wszystko to gdybanie, bo ciężko mówić o konkretnej wizji na przyszłość MV Agusty. Pewne chyba jest tylko to, że nawet mimo usprawnionej produkcji, nie będą to motocykle tanie. Ale czemu się dziwić – dzieła sztuki nie powinny powszechnieć.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button