- Jedne motocykle od razu są uwielbiane, a inne budzą kontrowersje.
- Oto 8 motocykli, których premiery odbiły się głośnym echem w motocyklowym świecie.
- Dlaczego były takie kontrowersyjne? Sprawdź!
Niektóre motocykle podobają się niemal wszystkim, a inne wywołują burzę już po opublikowaniu pierwszych zdjęć. Jedni zachwycają się odważną stylistyką, drudzy zastanawiają się, kto zatwierdził taki projekt. Czasami kontrowersje nie dotyczą nawet wyglądu, ale silnika, pochodzenia motocykla albo zerwania z wieloletnią tradycją marki. Wybraliśmy osiem premier z ostatnich pięciu lat, które wzbudziły szczególnie ciekawe dyskusje. Co ważne, niektóre z tych motocykli udowodniły później, że jest sporo prawdy w powiedzeniu „Nie wierz gębie, dopóki nie położysz na zębie.”
Triumph Speed 400 i Scrambler 400 – brytyjskie motocykle z Indii?

Kiedy Triumph zapowiedział modele Speed 400 i Scrambler 400 X, w internecie pojawiły się pytania o to, czy będą to jeszcze prawdziwe Triumphy. Motocykle opracowano we współpracy z indyjskim Bajajem, który odpowiada również za ich produkcję. Dla części motocyklistów problemem była sama informacja o pochodzeniu nowych konstrukcji. Pojawiały się obawy o jakość wykonania, trwałość i to, czy niewielkie single dorównają standardom znanym z większych modeli brytyjskiej marki. Tymczasem Speed 400 i Scrambler 400 X wyglądały bardzo dobrze, nawiązując stylistycznie do większych Bonneville’ów i Scramblerów. Pytanie dotyczyło więc przede wszystkim tego, czy niska cena nie została osiągnięta zbyt dużym kosztem jakości.
Rynek dość szybko zweryfikował te obawy. W ciągu pierwszego roku od debiutu sprzedano ponad 50 tys. egzemplarzy rodziny 400 na przeszło 50 rynkach. Niezależne testy chwaliły jakość wykonania, prowadzenie i osiągi jednocylindrowego silnika o pojemności 398 cm3. W 2025 r. gama została rozszerzona o Scramblera 400 XC ze szprychowymi kołami przystosowanymi do opon bezdętkowych. W gamie jest też Thruxton 400. Najnowszym modelem z tej serii jest Bonneville T40, który wjedzie do salonów na początku 2027 r.
Oczywiście pełną ocenę wieloletniej trwałości tych konstrukcji będzie można wystawić dopiero po dłuższym czasie. Już teraz widać jednak, że współpraca z Bajajem nie zaszkodziła marce. Wręcz przeciwnie, pozwoliła Triumphowi wejść do segmentu, w którym wcześniej praktycznie nie był obecny, i przyciągnąć zupełnie nowych klientów.
BMW R 1300 GS Adventure – motocykl czy mikrofalówka?

Premiera BMW R 1300 GS Adventure pokazała, że nawet najbardziej rozpoznawalny motocykl turystyczny świata może zostać zaprojektowany tak, żeby podzielić motocyklistów. Nowa generacja otrzymała potężny, kanciasty zbiornik paliwa o pojemności 30 litrów, masywny przód oraz charakterystyczny reflektor LED. Niektórzy porównywali wygląd motocykla do mikrofalówki albo lodówki. Inni uznali, że właśnie tak powinien wyglądać sprzęt przygotowany do dalekich wypraw. W porównaniu z R 1250 GS Adventure nowy model stał się wizualnie bardziej geometryczny, a jego bryła nie sprawia już wrażenia tak opływowej.
Tyle że w przypadku BMW idzie w parze z funkcjonalnością. Szeroki zbiornik pomaga osłaniać kierowcę przed wiatrem, a jego płaska górna powierzchnia pozwala wygodnie mocować dodatkowy bagaż. Do tego dochodzą silnik bokser o pojemności 1300 cm3 i mocy 145 KM, rozbudowana elektronika oraz możliwość zamówienia zautomatyzowanej skrzyni ASA. BMW wyraźnie postawiło na praktyczność, nawet kosztem tradycyjnej stylistyki GS-a.
Czy efekt jest piękny? Zdania nadal są podzielone, ale trudno odmówić niemieckiemu producentowi odwagi. R 1300 GS Adventure jest jednym z tych motocykli, które trudno pomylić z czymkolwiek innym.
Zontes 703 T – futurystyczny turystyk, który nie każdemu się spodoba

Zontes 703 T to jedna z ciekawszych chińskich premier 2026 r. i kolejny dowód na to, jak szybko rozwijają się producenci z Państwa Środka. Motocykl ma bardzo rozbudowany, agresywnie stylizowany przód, ostro poprowadzone linie nadwozia, charakterystyczne osłony i dużą szybę. Z jednej strony wygląda nowocześnie, z drugiej można odnieść wrażenie, że projektanci chcieli zmieścić w nim wszystkie pomysły jednocześnie. Warto też zaznaczyć, że 703 T nie jest po prostu kolejną wersją 703 F. Model T ma bardziej asfaltowy charakter, koła o średnicy 17 cali i ergonomię nastawioną na turystykę drogową.
Największą ciekawostką jest jednak to, co znajduje się pod owiewkami. Zontes zastosował trzycylindrowy silnik o pojemności 699 cm3 i mocy 95 KM, aluminiową ramę oraz bogate wyposażenie elektroniczne. Nie zabrakło podgrzewanych manetek i kanapy, zaawansowanych systemów wspomagających jazdę czy rozwiązań poprawiających komfort podróżowania. Do tego cena w Polsce została ustalona na 31 999 zł, co stanowi mocny argument w segmencie średnich motocykli turystycznych.
Można dyskutować o wyglądzie i zastanawiać się nad długoterminową trwałością nowej konstrukcji, ale trudno zignorować stosunek wyposażenia i osiągów do ceny. Zontes pokazuje, że chińskie motocykle nie muszą już konkurować wyłącznie niskim kosztem zakupu.
Honda CB750 Hornet – gdzie podziały się cztery cylindry?

Powrót Hondy Hornet w 2023 r. wzbudził spore emocje, ale niekoniecznie z powodów, na które liczył producent. Przez lata nazwa Hornet kojarzyła się z czterocylindrowymi nakedami, a nowa CB750 otrzymała rzędowy silnik dwucylindrowy. Dla miłośników dawnych sześćsetek była to spora zmiana. Kontrowersje dotyczyły również wyglądu, ponieważ nowy Hornet prezentował się dość zachowawczo na tle innych współczesnych streetfighterów. Ostre linie zbiornika i zgrabny tył nie wszystkim wystarczyły, żeby uznać go za godnego następcę kultowej rodziny.
Honda postawiła jednak na coś znacznie ważniejszego od sentymentów. Dwucylindrowy silnik o pojemności 755 cm3 rozwija 92 KM i 75 Nm, a cały motocykl waży 190 kg w stanie gotowym do jazdy. Efektem jest bardzo dobry stosunek mocy do masy, łatwe prowadzenie i osiągi, których nie trzeba się wstydzić. Hornet nie brzmi jak dawny czterocylindrowiec, ale ma charakterystykę pasującą do współczesnego nakeda klasy średniej.
To dobry przykład motocykla, którego największym problemem w momencie premiery mogła być sama nazwa. Gdyby Honda nazwała go inaczej, część dyskusji prawdopodobnie w ogóle by się nie pojawiła.
Suzuki GSX-8S – dwa reflektory i zupełnie nowe oblicze Suzuki

Suzuki GSX-8S zaprezentowano na sezon 2023 jako początek nowego rozdziału w historii średnich nakedów marki. Japończycy zdecydowali się na agresywną, futurystyczną stylistykę, której najbardziej charakterystycznym elementem są dwa niewielkie reflektory LED ustawione jeden nad drugim. Zamiast tradycyjnej przedniej lampy otrzymaliśmy coś przypominającego twarz robota. Do tego doszły ostre krawędzie plastików, mocno wyeksponowane elementy konstrukcyjne i nietypowe zestawienia kolorystyczne. Efekt? Motocykl od razu wyróżniał się na tle konkurencji, ale nie wszystkim przypadł do gustu.
Pod względem technicznym GSX-8S również oznaczał zmianę podejścia. Suzuki opracowało nowy rzędowy silnik dwucylindrowy o pojemności 776 cm3, z wałem korbowym o wykorbieniu 270 stopni. Jednostka zastąpiła w tej klasie charakter znany z klasycznego V2, oferując przy tym zwartą konstrukcję i dobre osiągi. Pojawiły się również nowoczesne systemy elektroniczne oraz dwukierunkowy quickshifter.
GSX-8S pokazał więc, że Suzuki potrafi odejść od wieloletnich rozwiązań i stworzyć coś nowego. Czy jego wygląd zestarzeje się równie dobrze jak stylistyka SV650? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.
Yamaha MT-09 – coraz mniej motocykla, coraz więcej robota

Yamaha MT-09 od początku istnienia była motocyklem, którego stylistyka miała odbiegać od tradycyjnych nakedów. Kolejne generacje stawały się coraz bardziej minimalistyczne, a ich przednie reflektory przybierały coraz dziwniejsze kształty. Modernizacja na sezon 2024 przyniosła kolejną zmianę. Motocykl otrzymał mniejszą lampę LED, nowy zbiornik paliwa i bardziej zwartą sylwetkę. Yamaha chciała stworzyć agresywnego hyper nakeda o wyglądzie podporządkowanym funkcji, ale dla części motocyklistów przód nadal przypomina bardziej element robota niż klasyczny motocykl.
Na szczęście MT-09 nie musi bronić się wyłącznie wyglądem. Jej największą zaletą pozostaje trzycylindrowy silnik CP3 o pojemności 890 cm3, który zapewnia bardzo dobre osiągi i charakterystyczny sposób oddawania mocy. W najnowszej odsłonie poprawiono również ergonomię, dodano nowe systemy elektroniczne, tempomat i zmodernizowany quickshifter.
Yamaha konsekwentnie rozwija więc własną koncepcję hyper nakeda. Nie próbuje podobać się każdemu, ale trudno zarzucić jej brak charakteru. Szczególnie że w przypadku MT-09 zdecydowanie więcej emocji dostarcza odkręcenie manetki gazu niż oglądanie motocykla na zdjęciach.
KTM 1390 Super Duke R – reflektor prosto z horroru

KTM od lat projektuje motocykle, które wyglądają agresywnie nawet wtedy, gdy stoją na bocznej podstawce. Jednak w przypadku 1390 Super Duke R na rok 2024 Austriacy poszli jeszcze dalej. Największe wrażenie robi przedni reflektor LED, który wygląda jak metalowy szkielet pozbawiony tradycyjnej obudowy. Do tego dochodzą ostre linie zbiornika, niewielkie owiewki i charakterystyczna pomarańczowa rama. Dla jednych jest to kwintesencja współczesnego streetfightera, dla innych projekt zdecydowanie przesadzony. Trudno jednak nie zauważyć, że KTM osiągnął swój cel – Super Duke wygląda groźnie.
Mechanicznie również trudno nazwać go subtelnym. Dwucylindrowy silnik V2 o pojemności 1350 cm3 rozwija 190 KM i 145 Nm momentu obrotowego. Do tego dochodzi zaawansowana elektronika, a wersja EVO oferuje półaktywne zawieszenie. KTM postawił na połączenie brutalnych osiągów z bardzo charakterystyczną stylistyką.
Co ciekawe, w tym przypadku trudno byłoby wyobrazić sobie motocykl wyglądający klasycznie – jak kolejny naked. Super Duke ma być bezkompromisowy i właśnie taki jest. Można nie lubić jego przedniego reflektora, ale trudno odmówić mu spójności z charakterem całej konstrukcji.
Ducati Diavel V4 – cruiser, naked czy motocykl z przyszłości?

Ducati Diavel V4 zadebiutował na sezon 2023 i od razu udowodnił, że Włosi nie zamierzają podporządkowywać się tradycyjnym podziałom na segmenty. Motocykl ma rozbudowany przód, szeroki zbiornik paliwa, niską kanapę i potężną tylną oponę. Najbardziej charakterystycznym elementem jest jednak układ wydechowy z czterema końcówkami. Całość wygląda jak połączenie power cruisera, sportowego nakeda i maszyny przygotowanej na potrzeby filmu science fiction. Dla niektórych to jeden z najpiękniejszych współczesnych Ducati. Inni mogą mieć problem z jego masywną sylwetką i przesadnie rozbudowanymi detalami.
Nowy Diavel oznaczał również istotną zmianę konstrukcyjną. Zamiast dużego silnika V2 zastosowano jednostkę V4 Granturismo o pojemności 1158 cm3 i mocy 168 KM. To motocykl, który może zapewnić osiągi znane ze sportowych maszyn, ale jednocześnie pozwala przyjąć bardziej odprężoną pozycję za kierownicą.
Ducati nie próbowało stworzyć klasycznego cruisera. Zbudowało motocykl dla osób, które oczekują wyjątkowego wyglądu, mocnego silnika i czegoś zupełnie innego niż popularne konstrukcje turystyczne czy sportowe. Trudno przejść obok Diavela obojętnie i chyba właśnie o to chodziło jego projektantom.
Podsumowanie
Przykłady z ostatnich lat pokazują, że kontrowersyjny wygląd albo zerwanie z tradycją nie muszą oznaczać problemów. BMW nie zrezygnowało z potężnego GS-a, Suzuki i Yamaha konsekwentnie rozwijają futurystyczną stylistykę, a Triumph udowodnił, że motocykle produkowane we współpracy z indyjskim partnerem mogą zdobyć uznanie klientów na całym świecie. Ostatecznie to właśnie ta różnorodność sprawia, że współczesny rynek motocykli jest tak ciekawy.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





