Bardziej brutalnie się nie dało! KTM 950 Super Enduro R

Uważasz, że 300 w dwusuwie to motocykl dla leszczy, a 500 nie jadą jak trzeba? To może warto zainteresować się KTM 950 Super Enduro R?

W skrócie
  • KTM 950 Super Enduro R produkowano od 2006 do 2009, a na świat wyszło raptem 3000 sztuk
  • Ta niecodzienna konstrukcja miała być wyczynowym enduro stworzonym na bazie brutalnego 950 Adventure. Wyszło dość ciekawie.
  • Dziś to jeden z najrzadszych motocykli z lat 2000 na rynku wtórnym.

Czasem każdy z nas ma chrapkę na wyspawanie jakiegoś frankensteina – lekkiego, szalonego, górującego brawurą nad zdrowym rozsądkiem i kompletnie niekonwencjonalnego. Pod tym względem konstruktorzy wielkich producentów nie różnią się od nas. Różnią się za to możliwościami większymi niż części ze złomu i migomat. Właśnie dzięki nim powstał psychopatyczny KTM 950 Super Enduro R.

Być może słyszeliście kiedyś teorię, że mniejszy przód motocykla, w odczuciu kierowcy czyni prowadzenie lżejszym. To dość niezła zmyłka dla naszej głowy, z którą walczyć nie warto. Kiedyś nawet dwóch producentów wykorzystało ją wręcz zawodowo. W 2004 pierwsze zrobiło to BMW ze swoim R 1200 GS. Właściwie to wykorzystało jego ramę, silnik i elektronikę, by stworzyć abstrakcyjne enduro, nie turystyczne enduro, tylko coś na kształt takiego prawdziwego, wyczynowego enduro, ale z wielkim silnikiem. Ubrało go więc w dużo skromniejsze nadwozie z mniejszym zbiornikiem i bez owiewek. To już trochę wagi zdjęło. Ale do tego dorzucili zwykłe teleskopy zamiast Telelever z przodu i tylny amortyzator pneumatyczny.

BMW jako pierwsze wpadło na pomysł obrania turystycznego enduro z owiewek i zrobienia z niego coś na kształt wyczynowej terenówki. To chyba jedna z bardziej odrealnionych rzeczy jakie zrobiło BMW w swojej powojennej historii.

Taki twór ważył 24 kg mniej niż GS, a dzięki węższej konstrukcji i zmienionej ergonomii, miał być wyczynowym endurakiem, ale w wersji XXL. Nijak się to trzymało kupy. Z jednej strony rzeczywiście endurowe podwozie i pozycja, a z drugiej prawie 200 kg wagi i 105 KM. Efekt? Łatwo sobie na tym zrobić krzywdę, bo to naprawdę szalony motocykl, nie tylko jak na BMW. Ale trzeba jedno przyznać – HP2 Enduro rozpalało wyobraźnię i choć niewielu było w stanie chociaż go ogarnąć, to każdy chciał posmakować takiego wynalazku. Po prostu był fajny i tyle. A jak to bywa, jak już zrobisz coś fajnego, to sąsiad często pozazdrości i chce zrobić to samo. W ten sposób już półtora roku później na szalony ulep BMW, zareagował KTM.

KTM 950 Super Enduro R. Najważniejsze informacje:

KTM Super Enduro 950 R i żelazny gigant w Eisenerz. Ta góra i ten motocykl są ze sobą mocno związane i w ujęciu motocyklowym, kojarzą się równie szalenie.
  1. KTM 950 Super Enduro R powstał na bazie Adventure 950. A to oznacza niemal 100 konną V2 w stalowej ramie i podwozie najwyższej klasy.
  2. Austriacy wyprodukowali ten motocykl w raptem 3000 sztuk i obecnie to jeden z najrzadziej spotykanych współczesnych modeli na rynku.
  3. Produkcja Super Enduro R trwała do 2009 roku. KTM pożegnał go edycją specjalną Erzberg z tłumikami Akrapovic, dodatkowymi osłonami i specjalną grafiką.
  4. Poza Erzberg Rodeo, żadna duża impreza sportowa nie przewidywała klasy motocykli, w których odnalazłby się 950 Super Enduro R. 

Liść zagłady

W tej historii mimo wszystko zaskakujące jest, że to KTM podpatrzył odrealniony pomysł od zachowawczego BMW. Wcale zaskakujące jest natomiast to, że KTM skuteczniej oddelegował logikę i rozsądek od tego projektu, który nazwano 950 Super Enduro R. Już sama baza była przecież bardziej harpagańska, bo posłużył za nią model 950 Adventure. Co prawda można było skorzystać z gotowej już wtedy 990, ale z bliżej nieokreślonych powodów postawiono na starszy model. Być może chodziło o gaźnik? Przecież w tamtym okresie każda szanująca się endurówka musiała mieć gaźnik. Tak naprawdę pewnie chodziło o wykorzystanie nadmiarów magazynowych. 

Konstruktorzy tego silnika projektowali go z zamysłem jazdy w terenie. Ale chyba niekoniecznie takiej jak przewidywali to konstruktorzy 950 Super Enduro R. Mimo to, odnalazł się dzielnie.

W każdym razie, za napęd posłużyła widlasta dwójka o mocy 98 KM i 95 Nm, zasilana dwoma gaźnikami Keihin. Każdy kto miał styczność z tym piecem, wie, że jest narwany jak osiłek na cyklu testosteronowym. Na najniższych obrotach szarpał, na niskich już zaczynał wierzgać, a na średnich i wysokich wprawiała Cię w amok lub w przerażenie – zależy na co pozwalają twoje umiejętności. KTM do 950 Super Enduro R przeniósł ją więc całkowicie bez zmian. Co innego było z kratownicową ramą ze stali. Też co prawda pochodziła z 950 Adventure, ale zmieniono kąt główki ramy na ostrzejszy o 1 stopień. Do tego jeszcze przestrojono amortyzatory, które oczywiście dostarczało WP. Dzięki temu Super Enduro R miał zgubić turystyczny charakter swojej bazy na rzecz sportowego, terenowego. W tym pomogło jeszcze zamontowanie 13 litrowego zbiornika paliwa, który skutecznie leczył z turystycznych zapędów, podobnie zresztą jak brak jakichkolwiek owiewek, czy kanapa w stylu tapicerowanej deski. W ten oto sposób, turystyczne enduro, zamieniło się w „liścia”, który potrafił gnać 200 km/h przez wertepy i sponiewierać największych nawet kozaków.

Super enduro w krainie liliputów

Zdolny marketingowo KTM sprytnie wybrał miejsce na zaprezentowanie 950 Super Enduro R. Kurtynę opuścił bowiem podczas Erzberg Rodeo w 2006 roku, czyli jednej z najtrudniejszych imprez off-roadowych na świecie. Sprytnie o tyle, że i impreza i motocykl nie są czymś co łatwo jest zaszufladkować. Co prawda Erzberg przewidziany jest raczej dla jak najlżejszych sprzętów, ale to nie szkodzi, różne ekstremalne twory też się tam odnajdują, zwłaszcza w kwalifikacjach podczas „iron road prologue”, gdzie trasa przebiega po szerokich, szybkich i cholernie trudnych technicznie odcinkach. Co ciekawe w tej imprezie jest klasa „Zweicylinder Konigsklasse” dla dwucylindrowych motocykli. Załapały się więc liczne KTM 950 Super Enduro R, które producent wystawił do rywalizacji i to w nie byle jakich rękach. Za ich sterami zasiadali bowiem David Knight, Gio Sala, Marc Coma, czy Cyril Despres, czyli bogowie enduro. Załapywały się także BMW HP2 Enduro, które wystawione były również przez fabryczny zespół.

Giovanni Sala i 950 SE dogadywali się nadzwyczaj dobrze. Zresztą, ten duet wziął udział w głównym wyścigu Erzberg Rodeo, w którym na lekkich ćwiartkach jest piekielnie trudno.

Taki splot wydarzeń wzbudził naprawdę sporo emocji, a rywalizacja w niby pobocznej klasie, okazała się naprawdę zaciekła. Zawodnicy KTM i BMW wymieniali się na prowadzeniu w poszczególnych biegach i każdy próbował ukraść jak najwięcej show dla siebie. I choć KTM ostatecznie nie wygrał Konigsklasse, to zamieszania narobił, główny wyścig wygrał (ale już przez Knighta na EXC 300). Mało tego, w tym głównym wyścigu, gdzie startowały tylko lekkie enduraki, wystawił także 950 Super Enduro R w rękach Giovanniego Sali, który jako jeden z niewielu na świecie był w stanie posługiwać się tym motocyklem niemal tak skutecznie jak lekkim sprzętem.

Ten motocykl to pożywka dla utalentowanych psychopatów

Start w Erzberg Rodeo w rękach śmietanki Mistrzów świata enduro to jedno, a odbiór przez klientelę to drugie. Na szczęście to drugie wyszło KTM 950 Super Enduro R całkiem nieźle. Co prawda decydowała się na niego nieliczna grupa, raptem 3000 zapaleńców, którzy głęboko w poważaniu mieli takie rzeczy jak funkcjonalność, użyteczność czy inne pierdoły. To byli po prostu ludzie, którzy spojrzeli na ten sprzęt, powiedzieli „chcem” i nic nie było w stanie zmienić ich decyzji. Niewiele też było w stanie zmusić ich do późniejszej sprzedaży. Super Enduro R był bowiem tak niecodzienny i charakterny, że oferował doznania niedostępne nigdzie indziej. Z jednej strony pozował na lekkiego enduraka i producent zrobił wszystko co się da, by wyszło to jak najlepiej. Zadbał o dobre podwozie, endurową pozycję i sylwetkę, ale mając w ramie prawie litrowe V2, trudno zachować filigranowe gabaryty. Oceniając go w kategorii lekkiej terenówki miałeś wrażenia jazdy na potworze, czymś gargantuicznie napakowanym. Zresztą silnik swoje w tej dziedzinie robił. Mocarny, z dzikim charakterem i ciągiem do samego końca zachęcał do odwijania manetki. Zwłaszcza, że grzmiał przy tym wręcz hipnotyzująco.

Koń jaki jest każdy widzi – ulepiony, polepiony, niezbyt urodziwy. Ale w sumie lekko potworny wygląd pasuje tu jak ulał.

Nie był to jednak łatwy motocykl. Z jednej strony dawał poczucie i możliwość do sprawnej, a przede wszystkim szybkiej jazdy w terenie. Z drugiej jednak strony, weź tu popełnij jakiś błąd… Odwiń za mocno manetkę i tylne koło Cię wyprzedza lub lecisz w rabarbar bezwiednie jak szmaciana lalka. Zapomnij się i nagle orientujesz się, że grzejesz 170 km/h, przed tobą zakręt, a Ty musisz wyhamować niecałych 200 kg, by jakkolwiek zmieścić się w zakręt. Bez dwóch zdań jest to sprzęt, który jeśli ma być rzeczywiście wykorzystywany jak trzeba, to należy być albo bardzo rozsądnym i wyćwiczonym szoferem, albo utalentowanym psychopatą. Albo hybrydą jednego i drugiego. Niemniej, nie jest to sprzęt dla każdego. Zresztą i nie każdy będzie miał okazję zobaczyć go nawet na żywo. Jak już wspomniałem, sprzedało się go raptem 3000 sztuk i obecnie jest to niesamowicie rzadki motocykl. Część z nich zapewne jest już rozczłonkowana po nieszczęśliwych wypadkach, a reszta jest trzymana przez właścicieli z zaciekłością smeagola. Nie ma bowiem szans, by którykolwiek producent powtórzył taki wybryk jak zrobił to KTM i BMW. Choć bez wątpienia stali się oni inspiracją dla innych szaleńców, którzy we własnym zakresie tworzą podobne potwory, np. z KTM Super Duke 1290 R. 

Dane techniczne  KTM 950 Super Enduro R 2006-2009
Silnik Czterosuwowy, V2, chłodzony cieczą, DOHC, 4 zawory na cylinder
Pojemność skokowa 942
Średnica x skok tłoka 100×60
Stopień sprężania 11,5:1
Moc 98 KM przy 8500 obr./min
Moment obrotowy 95 Nm przy 6500 obr./min
Zasilanie 2 x gaźnik Keihin 43 mm
Smarowanie Mokra miska olejowa
Sprzęgło Mokre, wielotarczowe
Skrzynia biegów Sześciobiegowa
Rama Stalowa, grzbietowa, kratownicowa
Zawieszenie przód WP Upside down 48 mm, pełna regulacja
Zawieszenie tył Amortyzator centralny WP, w pełni regulowany, wahacz aluminiowy
Hamulec przedni Podwójny, tarczowy 300 mm, dwutłoczkowy zacisk pływający Brembo
Hamulec tylny  Pojedynczy, tarczowy, 240 mm, zacisk jednotłoczkowy pływający Brembo
Opony przód/tył 90/90-21 140/80-18
Wysokość siedzenia 965 mm
Prześwit 296 mm
Rozstaw osi 1570
Masa pojazdu na sucho 185
Zbiornik paliwa 13 l

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button