Aktualnie czytasz:
Drogi przez mękę… na Euro 2012
11

Gdyby nie Unia i gdyby nie Euro w Polsce dalej jeździlibyśmy wyłącznie jednopasmowymi drogami krajowymi, które należą do najniebezpieczniejszych na starym kontynencie. Stałoby przy nich milion fotoradarów.

Irytuje mnie to pieprzenie o polskich kierowcach, zwłaszcza w kontekście ilości wypadków. Wmawia się, że zabici na drogach są wynikiem wyłączne ignorancji, brawury, prędkości. Najczęściej jako przyczyny wymienia się nieprawidłowe wyprzedzanie, wymuszenie pierwszeństwa no i oczywiście szybkość… Czy ktoś kiedykolwiek zastanawiał się nad genezą tak fatalnej reputacji naszego kraju pod względem transportu? Ja tak, mimo woli rozmyślałem nad tym pokonując kilkukrotnie trasy przez pół Polski.

Dzisiejszy natłok prac drogowych to rezultat 20 lat zaniedbań

Dzisiejszy natłok prac drogowych to rezultat 20 lat zaniedbań

Winni politycy. Szlag mnie jasny trafia jak patrzę na mapę drogową państw ościennych. Nie mówię tutaj o Niemczech. W Czechach czy na Słowacji, w krajach które historycznie i gospodarczo są do nas bardzo podobne sytuacja drogowa wygląda zupełnie inaczej. Kiedy my żyliśmy teczkami, oni budowali drogi. Kiedy my szukaliśmy spisku, oni budowali drogi. Kiedy my szukaliśmy zdrajców narodu oni budowali drogi. Kiedy my żyliśmy dziadkiem z wermachtu oni dalej budowali drogi. Kiedy ZUS opłacał przetarg na 130 000 dyskietek za te pieniądze oni kończyli kolejne kilometry dróg ekspresowych i autostrad. Przerażające.

Czy wiecie, że dzięki temu Warszawa jest jedyną europejską stolicą bez obwodnicy? Cały ruch tranzytowy krajowy i międzynarodowy przechodzi przez centrum miasta! To tylko wierzchołek góry lodowej.

DK7 to jedna z dziesiątek niebezpiecznych polskich szos

DK7 to jedna z dziesiątek niebezpiecznych polskich szos

Podróżując pomiędzy Krakowem, a Warszawą główną trasą co chwile wjeżdża się w teren zabudowany. DK7 przebiega obok szkół, kościołów, przejść dla pieszych, sklepów, kiosków, zjazdów do posesji. Co chwile przecina się kolizyjne skrzyżowania. Tam ograniczenia, fotoradary, zwężenia, oznaczenia czarnych punktów, wszystko. Nic dziwnego, że to miejsca niebezpieczne. Tamtędy przejeżdżają setki tysięcy samochodów dziennie. Osobówek, busów, tirów. Tych ostatnich nie można wyprzedać. Nie ma gdzie. Co chwilę zakazy, podwójna ciągła, skrzyżowania, piesi… Jak na główną trasę tranzytową przystało ma tylko po jednym pasie w każdym kierunku. Na DK7 owszem są czasem rozwidlenia, które umożliwiają wykonanie tego manewru, ale tylko w teorii. Dodatkowy pas pojawia się na 400 metrów i kończy tuż za zakrętem. To cholernie niebezpieczne. W rezultacie ruch przebiega zgodnie z najwolniejszym pojazdem na czele. Kierowców trafia szlag, bo TIR wlecze się w terenie niezabudowanym. Irytacja skłania do ryzykownych manewrów. Te często kończą się tragicznie. Ciężarówka to pół biedy. Lepszym przebojem są rozlatujące się PKSy wydalające siwe spaliny w ilościach których nie powstydziłby się komin największej elektrociepłowni. I jak tu jechać, co mają robić kierowcy? Sytuacja prowokuje do łamania przepisów. Tak samo jak wieczne ograniczenia, przebudowy, remonty. Moim zdaniem spora część kierowców nie wytrzymuje i stara się nadrabiać zmarnowany czas przekraczając dozwoloną szybkość właśnie. To świetny powód do narzekań na „samochodziarzy”, inwestowania w fotoradary policyjne, fotoradary gminne (lokalny biznes miejscowości przelotowych) i dodatkowe patrole policji. Analogicznie jest na 80% polskich asfaltów. Cały transport lokalny, krajowy i europejski odbywa się po tego typu trasach, przez centra miast, obok zabytków (patrz miasto Iłża).

Jak myślicie co by się działo jakby w miejsca dróg krajowych postawić dwupasmową szosę ekspresową? Jak często słyszycie o wypadkach na drogach tej kategorii? Jak często spotykacie się ze znacznym przekraczaniem na nich prędkości?

Policja karze bezwzględnie. Przepisy to przepisy. Jest wykroczenie, musi być kara. Ok, to oczywiste. Jednak moim zdaniem lepsza infrastruktura spowodowałaby mniejszą popularność mandatów – kierowcy byliby mniej agresywni w ruchu drogowym.

Na Euro rostała rozkopana cała Polska. Wszędzie remonty zwężenia, piach, brud, błoto. Nie narzekajmy, cieszmy się, że ktoś nareszcie wziął się do roboty.

Na Euro została rozkopana cała Polska. Wszędzie remonty zwężenia, piach, brud, błoto. Nie narzekajmy, cieszmy się, że ktoś nareszcie wziął się do roboty.

Cholera mnie trafia jak sobie pomyślę, że Polska zmarnowała tyle czasu przez nieróbstwo polityków. Inne kraje jakoś znalazły środki finansowe na budowę dróg i nadały im wysoki priorytet. Ktoś kiedyś pomyślał jakie straty dla gospodarki generuje brak normalnego tranzytu? Jakie koszty ponoszą firmy transportowe, handlowcy i zwykli kowalscy? Jaka jest jakość życia ludzi mających za sąsiada DK? Któryś z ministrów zastanawiał się nad wizerunkiem kraju? Jesteśmy absolutnym fenomenem w Europie.

Dostrzegła to Unia. Gdyby nie Fundusz Spójności w Polsce dalej byłoby tak samo. Bardzo pomogły nam też mistrzostwa Europy. Phi, pomogły? Dały kopa w pewną część ciała. Politycy zostali przyciśnięci do muru, jednak mimo to nie zrobiono wszystkiego. Dalej nie mamy kompletu autostrad, albo przynajmniej dróg ekspresowych północ – południe i wschód – zachód.

Już nie takie dziurawe. Wiele kilometrów asfaltów zmodernizowano. Komfort jazdy jest dużo lepszy. Często remonty działają tylko chwilowo, bo wybiera się najtańszych wykonawców i najgorsze materiały. Nawet nowe odcinki jezdni potrafią w rok zostać ponownie zdewastowane. Nie tyczy się to wyłącznie dróg tranzytowych, ale również małych miejskich ulic. Często pieniądze podatników są marnowane. To irytujące w kontekście wiecznego narzekania władz na brak funduszy.

Za ofiary wypadków odpowiedzialna władza. Może to przesadzone stwierdzenie, ale takie zaczęło chodzić mi po głowie. Czy jakby osoby odpowiedzialne po 89 roku za rozwój infrastruktury należycie wypełniły swoje obowiązki i miały za priorytet budowę nowych dróg to czy ilość poszkodowanych/zabitych zmalałaby? Kto jest zatem współodpowiedzialny za te wszystkie straty i ludzkie tragedie? Wyłącznie kierowcy?

Zbliża się Euro 2012. Każdy Polak jest zwycięzcą tej imprezy. To dzięki niej wreszcie ktoś tam u góry ruszył tyłek i zaczął coś dla nas robić. Na taką szansę musieliśmy czekać ponad 20 lat. Jeśli teraz okazało się to wykonalne to dlaczego taki problem mieliśmy kilkanaście lat temu?

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
11 Komentarze
1 2
  • Zdjęcie profilowe nagroda
    20 czerwca 2012 at 12:46

    No, dojechac na Euro pociągiem, autem albo motorem, to byłaby porażka, dlatego zdecydowałem się na skuter. Możecie się śmiać, ale jak wsiadłem na Xenter, to była chwila i wyminąłem korki na ulicach Wawy i byłem na miejscu szybciej niż nie jedno auto. Taki sportowy skuter ma napęd jak motorek 🙂