Znikające motocykle: Z parkingu depozytowego policji zniknęły dwa motocykle. Jak to możliwe?

Znikające, lub rozgrabione motocykle z policyjnych parkingów to niestety nic nowego

W skrócie
  • Parking policyjny powinien być bezpiecznym miejscem dla pojazdów. Czy tak jest w rzeczywistości?
  • Znikające motocykle to nie jedyny problem związany z przechowywaniem pojazdów na policyjnych parkingach

Jeśli myślicie, że parking pod czujnym okiem policji to bezpieczne miejsce, to bardzo się mylicie. Z parkingu depozytowego stołecznej policji zniknęły dwa motocykle i nikt nie wie jak do tego doszło. Co więcej, nie jest to odosobniony przypadek w skali kraju. Jak to możliwe?

Na parkingi depozytowe zwykle trafiają pojazdy których właściciel nie ma uprawnień do kierowania nimi, jest pod wpływem alkoholu, nie może udowodnić posiadania ważnej polisy OC, stan techniczny pojazdu zagraża bezpieczeństwu, lub zaparkował w niedozwolonym miejscu. Czasem okazuje się także, że pojazd zostanie potraktowany jako dowód w sprawie, a ten musi zostać odpowiednio zabezpieczony. No właśnie, odpowiednio zabezpieczony to stwierdzenie klucz w tym wypadku. Powodów może być sporo, również w przypadku motocykli. Pojazdy które trafiły na taki parking czekają aż ich właściciel zapłaci za parkowanie i postój i zabierze swoją własność, lub sprawa sądowa zostanie zamknięta, a to często trwa latami.

Nie wiemy z jakiego powodu na parking stołecznej policji trafiły dwa motocykle będące tematem tej rozprawki, wiadomo natomiast, że już ich tam nie ma, mimo, że wciąż powinny tam być. Podczas pierwszej kontroli przeprowadzonej w lipcu na parkingu okazało się, że spośród ok. 700 pojazdów widniejących w ewidencji policjanci nie mogą znaleźć jednego motocykla. Kiedy funkcjonariusze ponownie sprawdzili parking, okazało się, że brakuje kolejnego jednośladu.

Z policyjnego parkingu zniknął KTM i Suzuki

Nie wiemy z jakiej przyczyny motocykle trafiły na policyjny parking, możliwe jest też, że nie odnotowano ich odbioru. Najprawdopodobniej jest to błąd w dokumentacji, policja nie jest jednak pewna co mogło się stać i wciąż próbują to ustalić. Czyżby nastąpiła dematerializacja? A może nie jest to odosobniony przypadek w skali kraju?

REKLAMA

SCORPION EXO 520 AIR

Zobacz co oferuje najlepszy kask motocyklowy w segmencie.

Przeczytaj też:

150 mandatów w zaledwie jeden dzień w tylko jednym województwie: efekty policyjnej akcji bezpieczny motocyklista

Policyjne parkingi: najciemniej pod latarnią?

Motocykle trafiające na parkingi policyjne narażone są nie tylko na dematerializację, ale także na rozgrabienie wartościowych części. Swego czasu byłem posiadaczem motocykla sprowadzonego z zagranicy, który został wykupiony jako pojazd odzyskany z kradzieży. Jego kartoteka została wyczyszczona, lecz dane o skradzionych motocyklach trafiały także do wewnętrznego rejestru producenta. W momencie zamówienia oryginalnych części, producent, u którego motocykl widniał w bazie jako skradziony, poinformował odpowiednie organy o wypłynięciu szemranej sztuki. U mechanika, który zajmował się tym sprzętem dość szybko pojawiła się policja celem weryfikacji stanu faktycznego. Motocykl był już czysty w policyjnych rejestrach więc policjanci spisali notatkę i odjechali. Przy okazji tej sytuacji dowiedziałem się od znajomego, że jego motocykl w podobny sposób trafił na parking policyjny jako dowód sprawie. Była to Yamaha XT 600. Po wyjaśnieniu sytuacji motocykl został zwrócony właścicielowi. Jednak stan jego był daleki od tego co reprezentował przed zawinięciem przez organy śledcze. Dość powiedzieć, że w ramę całkowicie sprawnej przed odbiorem Yamahy został na sztukę dosłownie wrzucony zdekompletowany silnik od Jawy 350. Szybko okazało się, że nie był to jedyny przypadek.

Co więcej, motocykle stojące w takich miejscach przez dłuższy czas po prostu niszczeją, bo nikt o nie nie dba a najczęściej trafiają po prostu pod chmurą stojąc po prostu na gruncie. Czy zatem policyjne parkingi to bezpieczne miejsca dla przechowywania dowodów? Cóż, powiedzenie "najciemniej pod latarnią" nie wzięło się znikąd...

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz jeszcze
Close
Back to top button