- Każdemu z nas zdarza się popełniać błędy, ale te na motocyklu mogą słono kosztować.
- Fakt zdania egzaminu na prawo jazdy kat. A nie oznacza, że umiesz jeździć.
- Oto najczęściej popełniane motocyklowe błędy u początkujących.
Początki jazdy na motocyklu są piękne i ekscytujące, ale też bezlitosne. Odbierasz upragnione uprawnienia, kupujesz pierwszy motocykl, zakładasz kask i nagle okazuje się, że prawdziwa nauka dopiero się zaczyna. Plac manewrowy i egzamin dają podstawy, ale ośrodki szkolenia kierowców rzadko zwracają uwagę na ważne niuanse. Oto najczęstsze błędy początkujących motocyklistów.
Patrzenie tuż przed przednie koło
To jeden z najbardziej klasycznych błędów świeżych motocyklistów. Początkujący bardzo często patrzą tuż przed przednie koło – na linię, dziurę, krawężnik albo przeszkodę, której chcą uniknąć. Problem w tym, że motocykl jedzie tam, gdzie patrzy kierowca. Jeżeli wzrok utknie na przeszkodzie, to wzrasta ryzyko, że się w nią wjedzie.
Na motocyklu wzrok powinien pracować daleko przed pojazdem. W zakręcie patrzymy w wyjście z zakrętu, a nie pod koło. W mieście patrzymy przez samochody, między samochodami i możliwie daleko przed siebie. To pozwala szybciej zauważyć zmianę świateł, samochód wyjeżdżający z podporządkowanej, pieszego przechodzącego przez przejście albo kierowcę, który zaczyna kombinować ze zmianą pasa ruchu.
Zbyt sztywne trzymanie kierownicy
Początkujący motocykliści bardzo często jeżdżą spięci. Ściskają kierownicę i zapierają się na niej, blokują łokcie. Tymczasem sztywne ręce przeszkadzają motocyklowi pracować, utrudniają skręcanie i powodują, że każda nierówność przenosi się prosto na ciało kierowcy. Dochodzi do sytuacji, w której to motocykl prowadzi motocyklistę, a nie na odwrót.
Kierownica nie jest uchwytem ratunkowym albo rączką w autobusie. Motocykl trzeba prowadzić całym ciałem. Kolana powinny lekko obejmować zbiornik paliwa, tułów ma aktywnie balansować, a ręce muszą pozostawać rozluźnione. Chwyt kierownicy powinien być pewny, ale nie kurczowy.
Dobrym testem jest sprawdzenie, czy podczas jazdy potrafisz lekko poruszyć łokciami i czy nie opierasz ciężaru ciała na kierownicy. Jeżeli po kilkunastu kilometrach bolą cię nadgarstki, barki i kark, to najpewniej nie motocykl jest niewygodny, tylko pozycja jest zbyt spięta. To również częsty błąd i problem wielu rowerzystów.
Hamowanie tylko jednym hamulcem
Wielu początkujących boi się przedniego hamulca. Gdzieś usłyszeli, że po jego użyciu można przelecieć przez kierownicę, więc w panice cisną głównie tył. Inni z kolei po kilku mocniejszych hamowaniach uznają, że tylny hamulec jest właściwie zbędny. Jedno i drugie podejście jest błędne, bo skuteczne hamowanie motocyklem wymaga zrozumienia pracy obu hamulców i nauczenia się, kiedy używać ich razem, a kiedy osobno.
Przedni hamulec odpowiada za największą część siły hamowania, bo podczas hamowania masa motocykla i kierowcy przenosi się na przód. Tylny hamulec stabilizuje motocykl, pomaga skorygować linię przejazdu przez zakręt, daje więcej pewności przy wolnych manewrach i może być bardzo przydatny w mieście, w korku, na śliskiej nawierzchni czy przy delikatnej korekcie prędkości. Trzeba się jednak do niego przekonać i nauczyć, jak z niego korzystać. Dlatego warto poćwiczyć hamowanie w bezpiecznych warunkach, np. podczas jazd doszkalających.
Wchodzenie w zakręt ze złą prędkością
Zakręty bardzo szybko pokazują, kto naprawdę panuje nad motocyklem. Początkujący często wchodzą w zakręt zbyt szybko, a potem zaczynają ratować sytuację hamowaniem, prostowaniem motocykla albo nerwowym odpuszczaniem gazu. Efekt jest taki, że motocykl przestaje jechać po linii i zaczyna uciekać na zewnątrz, znacząco zmniejszając pole do manewru.
Prędkość dobiera się przed zakrętem, a nie w jego środku. Do łuku trzeba dojechać tak, żeby mieć czas na ocenę jego charakterystyki, stanu nawierzchni, widoczności i ewentualnych zagrożeń. Dopiero wtedy motocykl spokojnie składa się w zakręt, kierowca patrzy w wyjście, a kiedy motocykl jest gotowy do wyjścia, to można odkręcić manetkę gazu.
Największy błąd to jazda na zasadzie, że jakoś to będzie. Tymczasem nie ma nic złego w wolniejszym wejściu w zakręt. Wręcz przeciwnie, czasami lepiej wejść odrobinę za wolno i wyjść płynnie, niż wejść za szybko i walczyć z motocyklem przez cały łuk. Szybkość przyjdzie z czasem, a w zakręcie liczy się szybkie wyjście, a nie szybkie wejście.
Niezrozumienie przeciwskrętu
Wielu początkujących motocyklistów skręca, ale nie rozumieją, dlaczego motocykl skręca. Przy niskich prędkościach wystarczy skręt kierownicą i balans ciałem, ale przy normalnej jeździe drogowej kluczowy jest przeciwskręt. To właśnie delikatne pchnięcie kierownicy w odpowiednią stronę inicjuje złożenie motocykla w zakręt.
W praktyce działa to prosto – chcesz skręcić w prawo, delikatnie naciskasz prawą stronę kierownicy. Chcesz skręcić w lewo, naciskasz lewą. Dla początkującego może to brzmieć nielogicznie, ale po kilku próbach wszystko zaczyna się układać. Motocykl reaguje szybciej, tor jazdy staje się bardziej precyzyjny, a kierowca przestaje siłować się z maszyną.
Jazda zbyt blisko innych pojazdów
Początkujący kierowcy motocykli często przeceniają swoje możliwości reakcji albo po prostu stosują przyzwyczajenia z jazdy samochodem. Motocykl jest lekki, zwinny i dobrze hamuje, więc łatwo wpaść w pułapkę jazdy na zderzaku. Problem w tym, że kierowca auta może zahamować bez ostrzeżenia, ominąć dziurę w ostatniej chwili albo wykonać manewr, którego motocyklista nie przewidzi.
Bezpieczny odstęp to przestrzeń na reakcję, hamowanie i ucieczkę. Na motocyklu trzeba zostawiać sobie margines nie tylko z przodu, ale też po bokach. Warto jechać tak, żeby zawsze mieć plan awaryjny – wolny fragment pasa, pobocze, lukę między pojazdami albo miejsce, w którym można bezpiecznie wytracić prędkość.
Najgorsze, co można zrobić, to przykleić się do samochodu i jednocześnie jechać w jego martwym polu. Kierowca auta może cię nie widzieć, a ty nie widzisz tego, co dzieje się przed nim. Motocyklista musi myśleć dalej niż kierowca samochodu, bo w razie popełnienia błędu chroni go tylko odzież.
Zbyt pewna jazda w mieście
W mieście prędkości są niższe niż poza terenem zabudowanym, droga jest znana, a motocykl pozwala sprawnie przeciskać się między samochodami. Właśnie dlatego wielu początkujących zaczyna jeździć po mieście zbyt pewnie. Za szybko dojeżdżają do skrzyżowań, za późno odpuszczają gaz i zakładają, że skoro oni widzą samochód, to kierowca samochodu widzi ich.
To bardzo niebezpieczne założenie. Motocykl ma wąską sylwetkę, potrafi zniknąć za słupkiem auta, w lusterku albo w tle innych pojazdów. Kierowca samochodu może spojrzeć w twoją stronę i nadal nie zarejestrować faktu, że w pobliżu znajduje się motocykl. Dlatego warto jeździć z założeniem, że jest się niewidzialnym i w dowolnym momencie ktoś może nas nie zauważyć i np. zajechać drogę. To prosta zasada ograniczonego zaufania.
Kupowanie mocnego motocykla na start
Pierwszy motocykl bardzo często kupuje się sercem. Ma wyglądać, brzmieć, robić wrażenie i dawać zapas mocy na lata. Problem w tym, że początkujący motocyklista nie potrzebuje motocykla, który będzie mu udowadniał, kto tu rządzi. Potrzebuje maszyny, na której może spokojnie uczyć się techniki jazdy i opanuje podstawy.
Zbyt mocny, zbyt ciężki albo zbyt nerwowy motocykl potrafi skutecznie zatrzymać rozwój umiejętności. Kierowca zamiast ćwiczyć, zaczyna się spinać. Zamiast płynnie operować gazem, boi się reakcji silnika. Zamiast uczyć się techniki pokonywania zakrętów, walczy z masą i geometrią. Oczywiście da się zacząć od dużego i mocnego motocykla, zwłaszcza w dobie zaawansowanej elektroniki, ale to trudniejsza i mniej przyjemna droga.
Podsumowanie
Początkujący motocyklista nie musi być idealny. Nikt nie jest. Ważne jest jednak to, żeby nie mylić zdania egzaminu na prawko z doświadczeniem, a odwagi z techniką jazdy. Najlepsi motocykliści nie są tymi, którzy nigdy nie popełnili błędu, tylko tymi, którzy potrafili go zauważyć i wyciągnąć wnioski. Motocykl daje ogromną frajdę, ale wymaga pokory. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






