Czy motocykl trzeba rozgrzewać przed jazdą? Jesienią ten mit wraca ze zdwojoną siłą

W skrócie
  • Nadejście jesieni wcale nie oznacza, że musisz schować motocykl do garażu.
  • Wiele osób zastanawia się jednak, czy warto rozgrzewać silnik przed ruszeniem w niskiej temperaturze.
  • Postanowiliśmy rozprawić się z tym mitem, który częściowo jest prawdziwy...

Temperatura na zewnątrz ledwo przekracza 10 stopni, więc odpalasz motocykl i zostawiasz go na pięć minut przed garażem, żeby silnik porządnie się rozgrzał, a ty w międzyczasie się ubierasz. Brzmi rozsądnie? Okazuje się, że niekoniecznie. Zimnego silnika nie powinno się od razu wkręcać na wysokie obroty, ale w większości współczesnych motocykli długie rozgrzewanie na postoju po prostu nie ma sensu. Jesienią temat wraca jak bumerang, a stare wierzenia mieszają się z nowymi technologiami. Jak traktować silnik jesienią? Wyjaśniamy!

Rozgrzewanie silnika? Najlepiej w trakcie jazdy

Współczesny motocykl po uruchomieniu sam dobiera dawkę paliwa i podwyższone obroty biegu jałowego do temperatury silnika oraz otoczenia. Po ustabilizowaniu pracy można ruszyć i przez pierwsze kilometry po prostu unikać wysokich obrotów, pełnego otwarcia przepustnicy oraz dużego obciążenia.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Takie podejście przyjmują nawet producenci w instrukcjach obsługi. Przykłady? Yamaha ostrzega przede wszystkim, żeby dla trwałości silnika nie przyspieszać mocno, kiedy jednostka jest zimna. Nie każe przy tym czekać kilku minut przed ruszeniem.

W przypadku BMW, w instrukcji jednego z chłodzonych powietrzem bokserów producent wprost zalecał ruszenie zaraz po uruchomieniu i ostrzegał przed rozgrzewaniem motocykla na postoju ze względu na możliwość przegrzania.

Dlaczego jazda jest lepsza niż rozgrzewanie na postoju?

Na biegu jałowym silnik wykonuje niewiele pracy. Spala paliwo, ale nie jest mocno obciążony, dlatego wolniej osiąga temperaturę roboczą niż miałoby to miejsce podczas spokojnej jazdy.

Po ruszeniu rośnie obciążenie, olej lepiej i szybciej krąży w całym układzie, skrzynia biegów zaczyna przenosić moment obrotowy, a cały zespół napędowy stopniowo osiąga temperaturę roboczą.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

I właśnie tutaj pojawia się jedna z pułapek rozgrzewania silnika na postoju, która dotyczy silników chłodzonych cieczą. Możesz patrzeć na rosnącą temperaturę cieczy chłodzącej i uznać, że motocykl jest już gotowy na wszystko. Tymczasem nie oznacza to, że taką samą temperaturę osiągnęły olej, skrzynia biegów czy pozostałe elementy układu napędowego.

W motocyklu silnik bardzo często dzieli olej również ze skrzynią biegów i sprzęgłem. Dopiero jazda zaczyna obciążać wszystkie te elementy w sposób zbliżony do normalnych warunków pracy. Dlatego pięć minut grzania przed garażem na wolnych obrotach, a później pełny gaz po wyjeździe na ulicę wcale nie jest lepszym rozwiązaniem niż spokojne ruszenie chwilę po uruchomieniu silnika.

Olej silnikowy kontra niska temperatura

Lepkość oleju zmienia się wraz z temperaturą i właśnie dlatego producenci podają konkretne klasy lepkości, np. 10W-40 czy 5W-40. Pierwsza część oznaczenia opisuje zachowanie oleju w niskiej temperaturze.

Nie oznacza to jednak, że przy 8 stopniach Celsjusza olej zamienia się w miód i przez kilka minut nie dociera do panewek. Jeżeli zastosowano olej o lepkości przewidzianej przez producenta i silnik jest sprawny, to układ smarowania zaczyna pracować praktycznie od momentu uruchomienia.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Nie oznacza to oczywiście, że zimny silnik można traktować tak samo jak rozgrzany. Olej jest wtedy bardziej lepki, a różne elementy jednostki napędowej nie osiągnęły jeszcze optymalnej temperatury roboczej. Właśnie dlatego podczas pierwszych kilometrów lepiej ograniczyć obroty i obciążenie.

Szczególnie kiepskim pomysłem jest uruchomienie silnika i przegazowywanie motocykla stojącego na neutralnym biegu. Wysokie obroty zimnej jednostki nie przyspieszają procesu w zdrowy sposób. Zwiększają natomiast obciążenie, zanim silnik osiągnie właściwe warunki pracy.

Wysoka temperatura cieczy chłodzącej to nie wszystko

W motocyklach chłodzonych cieczą kierowca zwykle widzi temperaturę płynu chłodzącego. To przydatna informacja, ale nie należy traktować jej jak informacji, że cały układ uzyskał odpowiednią temperaturę i można od razu ruszyć z kopyta.

Ciecz chłodząca potrafi osiągnąć normalną temperaturę szybciej niż cały silnik i olej. Dlatego pojawienie się 70 czy 80 stopni na wyświetlaczu nie oznacza automatycznie, że każda część jednostki napędowej znajduje się już w optymalnym zakresie temperatur.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Ciekawie rozwiązało to BMW w S 1000 RR. Przy zimnym silniku elektronika pokazuje na obrotomierzu zakres, którego kierowca powinien unikać. W miarę wzrostu temperatury ograniczenie przesuwa się wyżej.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że nie każdy motocykl jest wyposażony w taki bajer, dlatego wystarczy trzymać się jednej prostej zasady – kiedy ruszasz na zimnym silniku, pierwsze kilometry pokonuj bez szaleństw.

Skąd wzięło się rozgrzewanie motocykla na postoju?

Ten zwyczaj pojawił się w czasach konstrukcji gaźnikowych. Zimny silnik potrzebuje bogatszej mieszanki. We współczesnym motocyklu z elektronicznym wtryskiem paliwa zajmuje się tym sterownik. W motocyklu gaźnikowym kierowca musiał użyć ssania.

Przy niskiej temperaturze zdarzało się, że po uruchomieniu silnik nie chciał prawidłowo reagować na gaz i gasł po zbyt szybkim wyłączeniu ssania. W takim przypadku krótki okres rozgrzewania rzeczywiście był konieczny. Kierowca musiał dobrze znać swój motocykl, żeby wiedzieć, kiedy może zamknąć ssanie.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Dobrym przykładem są np. starsze instrukcje Yamahy. W przypadku gaźnikowego FZS1000 producent uzależniał sposób korzystania ze ssania od temperatury otoczenia. Przy temperaturze poniżej 10 stopni procedura mogła obejmować około 35 sekund pracy na pełnym ssaniu, a następnie nawet kilka minut na częściowym.

Jeżeli ktoś przez kilkadziesiąt lat jeździł takimi motocyklami, to stare przyzwyczajenia mogły jeszcze pozostać. Jednak czasy się zmieniły, technologia również.

Co z silnikami chłodzonymi powietrzem?

Szczególnym przypadkiem są motocykle chłodzone powietrzem. Tutaj długa praca na postoju może być nie tylko zbędna, ale wręcz niekorzystna. Takie silniki oddają dużą część ciepła dzięki przepływowi powietrza wokół cylindrów i głowic. Kiedy motocykl stoi, chłodzenie jest znacznie mniej skuteczne.

Harley-Davidson w swoich instrukcjach wielokrotnie ostrzegał, że niepotrzebne, długie pozostawianie chłodzonego powietrzem silnika na biegu jałowym może doprowadzić do przegrzania.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Jesienią może wydawać się to mało istotne, bo temperatura otoczenia jest niska, ale zasada pozostaje taka sama. Silnik chłodzony powietrzem i olejem został zaprojektowany tak, że chłodzi się przede wszystkim podczas jazdy. Dlatego pozostawienie go na dłuższy czas na biegu jałowym, żeby się rozgrzał, może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Rozgrzanie silnika to nie wszystko

Jest jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć. Nawet jeżeli silnik osiągnął już właściwą temperaturę, opony nadal mogą być zimne. Przy 5 czy 10 stopniach asfalt jest chłodny, a opona potrzebuje więcej czasu, żeby osiągnąć temperaturę zapewniającą dobre warunki pracy. Do tego dochodzą mokre liście, wilgoć, błoto nanoszone z pól i mokre fragmenty asfaltu.

Dlatego pierwsze jesienne kilometry warto potraktować spokojnie nie tylko ze względu na silnik. Możesz mieć już 80 stopni na wskaźniku temperatury, a nadal dysponować mniejszą przyczepnością niż w lipcu. Rozgrzanie motocykla i rozgrzanie silnika to dwie różne rzeczy.

Jak prawidłowo ruszać na motocyklu z zimnym silnikiem?

W przypadku nowoczesnego motocykla procedura jest banalnie prosta. Uruchom silnik, pozwól mu ustabilizować obroty, załóż rękawice i rusz. Nie trzeba czekać, aż wentylator chłodnicy zacznie pracować ani obserwować, kiedy na wyświetlaczu pojawi się wysoka temperatura.

Przez pierwsze kilka kilometrów unikaj dużego obciążania silnika. Nie jedź też jednak na przesadnie wysokim biegu przy bardzo niskich obrotach. Wtedy mocne otwarcie przepustnicy potrafi obciążyć silnik bardziej niż spokojne rozpędzenie go na niższym przełożeniu.

Gdy jednostka osiągnie temperaturę roboczą, możesz stopniowo zwiększać tempo. Jeśli producent przewidział specjalne zalecenia dotyczące zimnego silnika, pierwszeństwo zawsze ma to, co napisano w instrukcji obsługi.

Podsumowanie

Czy motocykl trzeba rozgrzewać? Tak, ale w większości współczesnych konstrukcji najlepiej zrobić to podczas spokojnej jazdy. Długie stanie na biegu jałowym nie daje silnikowi żadnej magicznej ochrony. Ważniejsze jest to, żeby nie katować zimnej jednostki zaraz po ruszeniu. Elektronika sama wysteruje całym układem napędowym tak, by optymalnie rozgrzał się w trakcie jazdy.

Wyjątkiem mogą być starsze motocykle gaźnikowe, które rzeczywiście potrzebują chwili pracy na ssaniu, zanim zaczną prawidłowo reagować na gaz.

Przeczytaj również:

Jesień na motocyklu. O czym warto pamiętać?


Odkryj więcej z Jednoślad.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ciąg dalszy poniżej reklamy
Back to top button