- Czy duży zawsze znaczy lepszy?
- Kiedy lepiej odpuścić i wybrać motocykl adventure z silnikiem o średniej pojemności?
- Oto kilka prostych przykładów, które pokazują, że choć motocykle kupujemy sercem, to warto zachować odrobinę rozsądku... i gotówki.
Duży motocykl adventure wygląda poważnie, ma mnóstwo elektroniki, potężny silnik i sprawia wrażenie gotowego do przejechania świata bez zatrzymywania się. Tylko czy rzeczywiście tego potrzebujesz? Poznaj przypadki, które dobrze pokazują, że większa pojemność nie zawsze jest lepszym rozwiązaniem.
Duży nie zawsze znaczy lepszy
W segmencie adventure łatwo wpaść w prostą pułapkę. Skoro motocykl ma większy silnik, więcej mocy i wyższą cenę, to powinien być lepszy. To kusząca wizja, ale w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. Dodatkowe kilogramy trzeba później przestawiać w garażu, zawracać nimi na wąskiej drodze i umieć utrzymać w pionie, gdy pod butem niespodziewanie zabraknie asfaltu.

Na przykład Tiger 900 ma trzycylindrowy silnik o pojemności 888 cm3 i mocy 108 KM. Tiger 1200 korzysta z jednostki o pojemności 1160 cm3, która rozwija 150 KM i 130 Nm. Różnica jest duża, ale nie oznacza, że mniejszy Triumph jest gorszy. Nadal ma osiągi, które spokojnie wystarczają do szybkiej jazdy solo lub z pasażerem, turystyki i wyprzedzania bez konieczności planowania go tydzień wcześniej.
Podobnie wygląda to u konkurencji. BMW F 900 GS ma 105 KM, natomiast R 1300 GS rozwija 145 KM i 149 Nm. KTM 890 Adventure R również oferuje moc 105 KM, podczas gdy 1390 Super Adventure S osiąga 173 KM. Na papierze duże modele wygrywają bez dyskusji. Jednak w praktyce to nie zawsze tak działa.

Kiedy moc naprawdę się przydaje?
Przewagę dużego adventure najlepiej czuć podczas jazdy z pasażerem, pełnymi kuframi i przy autostradowych prędkościach. Tiger 1200, R 1300 GS czy KTM 1390 Super Adventure nie muszą wtedy korzystać z całych swoich możliwości, żeby sprawnie przyspieszać i utrzymywać wysoką prędkość. Mają większy zapas momentu obrotowego i mniej odczuwają dodatkowe obciążenie.
Nie oznacza to, że Tiger 900, F 900 GS albo V-Strom 800 nie poradzą sobie z dodatkowym balastem. Jednak podczas szybkiej jazdy częściej trzeba używać skrzyni biegów, a mocniej obciążony silnik pracuje na wyższych obrotach. Jeżeli większość twoich wyjazdów odbywa się we dwoje, z trzema kuframi i długimi odcinkami autostrady, większa jednostka ma praktyczne uzasadnienie.

Jeśli najczęściej jeździsz sam, przewaga mocy szybko staje się przede wszystkim przyjemnym dodatkiem. Fajnie ją mieć, tylko przez sporą część czasu korzystasz z niej mniej więcej tak często jak z terenowego trybu jazdy podczas dojazdów do biura.
Mniejszy motocykl łatwiej opanować
Różnica między klasą średnią a dużym adventure najbardziej daje o sobie znać nie podczas wyprzedzania, lecz przy małej prędkości. Manewrowanie na parkingu, zawracanie na pochyłej drodze i jazda po luźnym podłożu szybko przypominają, że masa ma znaczenie.
Dla F 900 GS producent podaje masę około 219 kg w stanie gotowym do jazdy, a dla R 1300 GS wartość ta wynosi około 237 kg. Suzuki V-Strom 800 waży 223 kg, natomiast V-Strom 1050 – 242 kg. Różnice nie wyglądają dramatycznie, ale kilkanaście lub ponad 20 kg potrafi być odczuwalne, gdy motocykl zaczyna przechylać się na postoju.

Po zjechaniu z asfaltu znaczenie mają również wysokość i prześwit motocykla, środek ciężkości i sposób oddawania mocy. Lżejszy motocykl adventure łatwiej skorygować, podnieść po wywrotce i przeprowadzić przez fragment, którego nie chcesz przejeżdżać. Dlatego Tiger 900 Rally Pro, F 900 GS czy KTM 890 Adventure R mogą być rozsądniejszym wyborem dla osoby, która rzeczywiście zamierza jeździć poza drogami asfaltowymi.
Duży adventure także może sprawnie radzić sobie w terenie, ale wymaga większego doświadczenia. Elektronika pomaga, ale fizyka i tak pozostaje bezwzględna.
Komfort to nie tylko pojemność silnika
O komforcie decydują kanapa, ochrona przed wiatrem, ustawienie kierownicy, zawieszenie i umiejscowienie podnóżków. Dlatego przed zakupem warto przymierzyć się do obu klas, zamiast zakładać, że większy motocykl będzie wygodniejszy tylko dlatego, że jest większy.
Tiger 1200 rozwija skrzydła podczas dalekiej turystyki, szczególnie w odmianie Explorer z większym zbiornikiem paliwa. Ma też wał kardana, dzięki któremu nie trzeba regularnie czyścić, regulować i smarować łańcucha. Tiger 900 wykorzystuje napęd łańcuchem, ale jest bardziej przystępny podczas codziennej jazdy i łatwiejszy do opanowania po zjechaniu z głównej drogi.
Podobny podział widać u Suzuki. V-Strom 800 jest poręczniejszy i ma rzędowy silnik o pojemności 776 cm3, natomiast V-Strom 1050 stawia na jednostkę V2 o pojemności 1037 cm3, większą masę oraz bardziej turystyczne podejście. Co ciekawe, oba modele mają 20-litrowe zbiorniki paliwa. To pokazuje, że większy motocykl wcale nie musi mieć większego zasięgu.
Różnice podczas jazdy miejskiej
W mieście klasa średnia zwykle radzi sobie lepiej. Motocykl jest łatwiejszy do przeciskania między autami, mniej męczy podczas częstego zatrzymywania i daje większy margines błędu na parkingu. Tiger 900 nadal nie jest małą maszyną, ale w codziennym użytkowaniu będzie mniej wymagający niż Tiger 1200.
To samo dotyczy F 900 GS w zestawieniu z R 1300 GS oraz V-Stroma 800 w porównaniu z V-Stromem 1050. KTM trochę wyłamuje się z prostego schematu, bo 890 Adventure R jest mocno nastawiony na jazdę terenową, a 1390 Super Adventure S na bardzo szybką turystykę. Zasada pozostaje jednak podobna – średni motocykl adventure łatwiej wykorzystać na co dzień.

Trzeba też pamiętać o kosztach. Duży i mocny motocykl zazwyczaj jest droższy w zakupie, może zużywać więcej paliwa i korzysta z droższych opon. Często zachęca również do dokładania kolejnych elementów wyposażenia. Po wybraniu kufrów, gmoli, dodatkowych świateł i kilku pakietów można dojść do kwoty, za którą dałoby się kupić średniego adventure oraz całkiem przyzwoity używany motocykl do zabawy.
Podsumowanie
Jeżeli jeździsz głównie solo, unikasz autostrad i rzeczywiście zjeżdżasz z asfaltu, średni adventure może okazać się lepszym motocyklem. Będzie łatwiejszy w prowadzeniu, tańszy i nadal wystarczająco szybki, żeby stracić prawo jazdy po jednym odkręceniu manetki gazu.
Duży adventure pokazuje swoją przewagę podczas dalekobieżnej turystyki. Wtedy dodatkowa moc, stabilność oraz rozbudowane wyposażenie pokazują, na co je stać. Najważniejsze nie jest więc to, który model ma większy silnik, lecz czy rzeczywiście wykorzystasz to, za co płacisz.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






