Przekroczenie prędkości o 50 km/h. Policjant nie zabierze prawa jazdy, Sejm jest „ZA”

W myśl nowelizacji ustawy funkcjonariusz policji będzie miał możliwość odstąpienia od odebrania prawa jazdy - pod warunkiem, że przekraczający prędkość kierowca działał w stanie „wyższej konieczności”. Pytanie: kto zdefiniuje wyższą konieczność?

Wczoraj Sejm ustalił nowelizację ustawy prawo o ruchu drogowym, którą zapowiadano wcześniej. W uproszczeniu: do ustawy dopisuje się zapis, który pozwala funkcjonariuszowi policji nie odbierać prawa jazdy, pod warunkiem, że kierowca działał w stanie tzw. „wyższej konieczności” (np. wiózł do szpitala rodzącą kobietą).

Wyższa konieczność definiowana jest w następujący sposób:

[…] w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa tego nie można uniknąć inaczej, a poświęcone dobro w postaci bezpieczeństwa na drodze przedstawiało wartość niższą od dobra ratowanego. 
REKLAMA

Zontes U1 125: Poczuj wszechstronność i moc

Poznaj nowy Zontes U1 125 z najbogatszym wyposażeniem w klasie. Odkryj moc systemu oświetlenia full LED. Poczuj osiągi silnika 14.6 KM. Doceń niesamowitą wszechstronność. Przyjrzyj się z bliska każdemu detalowi.

Sejmowa poprawka dodała do powyższego także możliwość chronienia dobra materialnego. Czyli jadący na wezwanie strażak OSP (który nie wie, czy będzie ratował życie, czy gasił snopki siana), w teorii będzie mógł przekroczyć prędkość o 50 km/h w terenie zabudowanym. 

Całość nie jest oczywiście taka prosta. Przede wszystkim, policjant ma możliwość, a nie obowiązek identyfikować stan wyższej konieczności. Po drugie, to nie funkcjonariusz policji będzie odpowiedzialny za nieodebranie prawa jazdy, a starosta. 

Sejmowa poprawka faktycznie zwiększyła czas na reakcję starosty z 14 do 21 dni. W tym czasie kierowca będzie miał możliwość „udowodnić”, że w stanie wyższej konieczności przekroczył prędkość.

Jeśli dobrze rozumiem przepisy (a nowelizacja pisana jest oczywiście mocno zagmatwanym językiem), to sprawa wyglądałaby następująco: 1) funkcjonariusz policji zatrzymuje przekraczający o 50 km/h pojazd w terenie zabudowanym, 2) w pojeździe znajduje się rodząca kobieta, 3) policjant decyduje, że jest to stan wyższej konieczności, 4) zostaje wystawiony dokument informujący o zaistniałej sytuacji, którym w czasie do 21 dni zajmuje się starosta, 5) starosta zabiera prawo jazdy lub nie.

Powyższe zamieszanie wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego z 2016 roku. Wszystko to jednak nieco dziwne i, na moje oko, senatorowie i posłowie bohatersko walczyli z problemami, których nie ma, żeby przygotować kolejny martwy przepis. Bo czy racjonalnie myślący funkcjonariusz zatrzymujący pojazd z rodzącą w środku kobietą nie powinien włączyć sygnału i eskortować samochód do szpitala?

Powinien i dokładnie tak robią funkcjonariusze policji, bez specjalnych nowelizacji w ustawie.

Źródło: prawodrogowe.pl

[trending]

 

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button