Motor czy motocykl? Wiadomo, tylko motor!

Mówcie co chcecie, będę mówić motor

W skrócie
  • Motor czy motocykl? Jak należy mówić?
  • Specjaliści językowi wypowiadają się jasno: w mowie potocznej można używać zwrotu motor.
  • Pierwsze motocykle na dzisiejszych ziemiach polskich pojawiły się w okresie zaborów. Ziemie od okolic Warszawy na zachód znajdowały się pod pruskim (niemieckojęzycznym) zaborem. To ma znaczenie.
  • Słowo motor pochodzi bezpośrednio od niemieckiego "motorrad", a motocykl od francuskiego "motocyclette".

Mój dziadek mówił motor, mój ojciec mówił motor i ja też będę mówił motor! – tak na pytanie o poprawność nazewnictwa pojazdów jednośladowych odpowiadał mój kolega. Przyznacie, coś w tym jest. Wojna o poprawne nazywanie jednośladów trwa od dziesięcio… no właśnie. Raczej nie od zawsze, bo jest to nowy sposób na tracenie czasu i zawracanie sobie głowy oczywistościami. Mówić należy motor, a nawet… motór.

Jeszcze niedawno po naszym kraju jeździły motory. Dzisiaj dumnie jeździmy na motocyklach. Kiedyś motory służyły do pracy, dzisiaj motocykle coraz częściej są elementem rozrywki. Sprawa nazewnictwa jest o tyle ciekawa, że nie ma żadnego znaczenia, a my motocykliści lub motorzyści poświęcamy na nią masę energii i czasu. Profesorzy Miodek i Bralczyk już dawno ogłosili, że słowo motor w odniesieniu do jednośladu wyposażonego w silnik spalinowy jest dopuszczalne w mowie potocznej i dalsze spory nie mają żadnego sensu. Oczywiście, nadal znajdziemy masę pieniaczy, którzy gotują się na myśl, że ktoś ich motocykl może nazwać motorem, ale na to nie mam żadnego wpływu. Tak naprawę nawet to lubię i bawi mnie kiedy ktoś próbuje mnie w tej sprawie ustawiać.

Motor czy motocykl? Sprawa jest o tyle prosta, że słowniki i specjaliści dopuszczają użycie obu form, z czego słowo “motor” uznawane jest tylko w mowie potocznej. W książce, gazecie, w internecie zapiszemy zatem motocykl. Słowo motocykl brzmi bardziej oficjalnie, elegancko, wręcz wytwornie. Nie wiem jak Wy, ale ja z moimi “motocyklami” jestem na Ty. Jesteśmy wręcz przyjaciółmi i nie zamierzamy sobie panować. Moi kumple, którzy jeżdżą to też inna para kaloszy – daleko im do salonów i wytwornych rautów, o smokingach nawet nie będę wspominać. Kiedy jadę przez nasz piękny kraj na motorze i spotykam innych motorzystów, nie mówię im na pan, a walę na Ty, poprzedzając swoją wypowiedź bardziej słowem “siemano” niż “dzień dobry”. Wynika to ze swojego rodzaju tradycji motocyklowej. Kiedy mijamy się na drodze, macham im lewą ręką, a nie kłaniam się uniżenie.

W rozmowie z Pejserem z Motormanii, profesor Jan Miodek powiedział wprost:

J.M.: W moim dzieciństwie wczesnym było jasne, że się mówiło „jazda na motorze”. Tak, jak się jeździło autem.  Dzisiaj to auto już wycofało się prawda? Najwyżej jakieś tam autko można kupić dziecku. Ale w języku dorosłych jak ktoś chce – teraz powiem językiem młodzieżowym – „zaszpanować”, to on nie powie, że on ma nowe auto – on powie: „ja mam nowy samochód”.  I podobnie jest z tym motocyklem. Ja bym powiedział, że motocykl nie jest tak obowiązujący w momencie, kiedy ja chcę „zaszpanować”, że znowu użyję tego młodzieżowego określenia, jak samochód czy wóz, ale „motor” jest określeniem dużo bardziej potocznym. Słowo motor jest jednak ciągle poprawnym określeniem motocykla w polszczyźnie mniej fachowej.  (Motormania: JAN MIODEK – DUSZA FLEKSYJNA,

To słownikowe zacietrzewienie dotyczące słowa motocykl ma jeszcze jedną zabawną stronę. Mam wrażenie, (być może mylne), że nazywanie motoru motocyklem ma w podświadomości za zadanie podniesienia rangi czynności, którą wykonujemy, czyli w tym przypadku jazdy na motocyklu. Bo przecież to już nie Komarki, WSK-i czy Emzetki. To potężne, drogie i wypasione motocykle, którym słowem “Motor” ujmujemy.  Tu wszystko oczywiście zależy od skojarzeń. Ja swoje najpiękniejsze momenty życia spędziłem bujając się po okolicznych wioskach na motorze i dzisiaj nazwanie jakiegoś pojazdu motorem jest w mojej opinii nobilitacją.

Przeczytaj również:

Motor czy motocykl, czyli jak poprawnie mówić o swoim jednośladzie

Oczywiście, motor jest w pralce. Motor jest ramie motocykla, motor jest pod maską samochodu. A może silnik, skoro już chcemy być tacy dokładni? Język ewoluuje A jak się mówi poprawnie? Kosmonauta czy astronauta?

Słownik rozwiewa wątpliwości: “kosmonauta odnosi się do osób, które poleciały w kosmos, i mają obywatelstwo rosyjskie a wcześniej — ZSRR lub krajów zależnych. Z kolei słowo „astronauta” pasuje do obywateli USA i innych tzw. zachodnich państw.” To jakiego słowa powinniśmy używać, będąc Polakami? Czy Generał Hermaszewski był kosmonautą, a w latach 90-tych mógł być nazywany tylko astronautą? Sam nie wiem. Szkoda na to czasu.

Ciąg dalszy pod materiałem wideo

Motor czy motocykl. To w kwestia trudna

Sprawa motoru i motocykla jest o tyle skomplikowana i jednocześnie prosta, że pierwsze motocykle (!) pojawiały się na dzisiejszych ziemiach polskich jeszcze w XIX wieku. Pierwszy tego typu pojazd został przywieziony do Warszawy przez Stanisława Grodzkiego w roku 1898 roku i nie był to tak naprawdę jednoślad, a pojazd trzykołowy. Poza tym pierwszy motocykl/motor powstał przez przypadek i może on mieć w tym momencie ogromne znaczenie: Daimler pracował nad stworzeniem samojezdnego powozu napędzanego silnikiem spalinowym, dwukołowy jednośladowy pojazd zbudował tylko po to, aby wypróbować silnik, czyli w dzisiejszym nazewnictwie motor.

Tobiasz na swojej WSK M06
Ja i mój pierwszy motor: WSK 125

Tutaj do gry wchodzi również historia naszego kraju, chociaż w tym przypadku bardziej jego braku. W roku 1898 Polski nie było na mapach świata. Dla przypomnienia dodam tylko, że dzień niepodległości świętujemy dokładnie 11 listopada, ponieważ niepodległość  po 123 latach odzyskaliśmy dokładnie 11 listopada 1918. Warto o tym pamiętać.

Wystarczy rzut okiem na mapę rozbiorów, aby szybko i bez cienia wątpliwości spostrzec, że po trzecim rozbiorze, Warszawa znajdowała się pod panowaniem Prus, czyli dzisiejszych Niemiec (oczywiście w dużym skrócie myślowym). To oznacza, że bardziej prawdopodobne jest to, że nazewnictwo dotyczące motocykli prawie na pewno dotarło na dzisiejsze ziemie polskie w postaci słów niemieckich niż włoskich, francuskich czy angielskich. Niemiecki był przecież językiem urzędowym w części zabranej przez Prusy.

Motor od Motorrad. To ma sens!

Przechodzimy zatem do sedna. Motor w odniesieniu do jednośladu pochodzi od niemieckiego Motorrad i jest to swojego rodzaju leniwiec. Leniwiec czyli słowo, które powstało w wyniku skracania końcówki “rad”. Z kolei słowo motocykl przybyło do nas z Francji – od słowa Motocyclette. Język francuski był w tamtym czasie bardzo modnym językiem. Operowały nim wyższe sfery – używanie francuskiego było czymś czego oczekiwano od osób z wyższych sfer. No i tak chyba zostało: motocykl brzmi dumnie, podczas gdy motor nieco przaśnie. W tym momencie należy zdjąć kapelusz z głowy i ukłonić się przed opcją motocykl, ponieważ wcześniej wspomniany, pierwszy motocykl przywieziony do naszego kraju przez Stanisława Grodzkiego był produkcji francuskiej. Czy zatem mam ochotę wycofać się z określenia “motor”? Za chiny ludowe! To był pojazd trzykołowy. De Dion-Bouton, bo o nim mowa był trajką.

MZ ETZ 250 na torze. Wyzwanie Motul. Klasyczne motocykle

Zanim jednak przejdę dalej, chciałbym wrócić do motoru jako nazwy silnika. Faktycznie słowo motor odnosi się bezpośrednio do silnika. Z czasem motor został zastąpiony słowem silnik. Czy jednak motor może mieć tylko jedno znaczenie?  Czy język polski zna sytuacje kiedy jedno słowo oznacza zupełnie różne przedmioty? Oczywiście, że tak. Sztandarowym przykładem jest słowo zamek, które może określać średniowieczną budowlę, zamieszkiwaną przez króla czy element zabezpieczający drzwi przed niechcianym otwarciem. Żeby tego było mało, kurtkę motocyklową zasuwamy nie tylko suwakiem, ale również na zamek (błyskawiczny). Zamek może być również mechanizmem w broni myśliwskiej umożliwiającym załadowanie, rozładowanie, odpalanie i wyciągnięcie łuski. Język polski jest trudnym językiem, nie ma co!

Napisałem ten artykuł tylko po to, aby wsadzić kij w mrowisko. Doskonale wiem, że motocykl to poprawna nazwa motoru i na odwrót. Przypominam. Słowo motor dopuszczone jest przez językoznawców w mowie potocznej. Zapiszemy zatem motocykl, a możemy powiedzieć motor.

Motor czy motocykl? Po co to wszystko?

Chciałem rozpocząć dyskusję i dać pstryczka w nos wszystkim twardzielom motocyklowym, którzy agresywnym tonem wydzierają się na osoby niewkręcone w świat motocyklizmu, że nie mówi się motor, tylko motocykl. Dajcie sobie wreszcie spokój, bo po pierwsze nic tym nie osiągnięcie, a po drugie sprawiacie, że motocykliście wychodzą na pieniaczy. Od lat mówię motor. Nie dlatego, że wierzę, że jest to jedyne i absolutnie doskonałe określenie motocykla, a dlatego, że uwielbiam obserwować miny zagotowanych gości, którzy w tym momencie się odpalają ze swoimi teoriami, które powtarzają tak naprawdę bez żadnej weryfikacji. Poza tym słowo motor kojarzy mi się z dobrymi czasami. Dlatego, że kocham motorki, a motorki są sympatyczne. Poza tym jak przyjedziesz do domu i powiesz żonie, że kupiłeś kolejny motor, to nie zrobi to na niej takiego wrażenia jak obwieszczenie o zakupie motocykla. Brzmi taniej i… bardzo dobrze!

Słowo motor i jego poprawność jest absolutnie do wybronienia i nie ma co się unosić.

Język polski jest bardzo skomplikowanym i rozbudowanym tworem lingwistycznym. Poza tym kiedy zaczynałem jazdę na komarkach raczej wszyscy mówiliśmy motor. Motocykl niejako definiuje pojazd, którym jedziemy: jest to raczej jednoślad o pojemności większej niż 50 cm3 i nie jest to skuter. Motorem w praktyce możemy nazwać wszystkie pojazdy jednośladowe, nawet skutery – przynajmniej w mowie potocznej. W pisanym przeze mnie artykule raczej nie użyłbym słowa motor. Motocykl pasuje zdecydowanie bardziej, ale kiedy idę z kumplami na motorki, to jest mi przyjemniej.

Zwróćcie uwagę na jeszcze jedną rzecz! W słowie motocykl nie ma literki R! W motorradzie są dwie literki R, w Motorcycles jest jedna literka R, a im więcej R tym maszyna jest szybsza – wie to nawet dziecko. Dlatego MotoR ma sens. BMW S 1000 RR, CBR1000RR-R Fireblade SP. Sami widzicie!

 

Tobiasz Kukieła

Dziennikarz motoryzacyjny, fotograf, reportażysta. Na motocyklach jeździ od dzieciaka i cały czas odczuwa potrzebę rozwijania swoich umiejętności jeździeckich. Jest złomiarzem z powołania - zdecydowanie częściej kupuje motocykle niż je sprzedaje. Czy to jego problem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button