Aktualnie na rynku motocykli najczęściej mówi się o tych modelach, które przede wszystkim zaskakują osiągami, natomiast bardzo często pomijane są te najbardziej luksusowe, prestiżowe i limitowane egzemplarze, które osiągają bajońskie sumy. Nie oznacza to jednak, że chętnych na zakup takich motocykli brakuje, no bo przecież co rusz kolejni producenci zaskakują nas limitowanymi wcieleniami, które osiągają astronomiczne kwoty. Jakie najdroższe motocykle sportowe kupimy aktualnie w polskich salonach?
„Gdybym był bogaty…” to okazuje się, że wcale nie jest o wiele łatwiej kupić wymarzony motocykl. Im większy budżet, tym przede wszystkim pojawia się więcej modeli, które możemy zakupić, a wybór staje się wtedy jeszcze trudniejszy. Mając 30 000 zł, już można rozglądać się za nowym motocyklem, a co mając w budżecie powiedzmy kwotę 300 000 zł? No właśnie – żona z pewnością wolałaby w tej cenie kupić mieszkanie w Łodzi czy kawalerkę na obrzeżach Wrocławia, ale nie zawsze przecież wydawanie pieniędzy musi być podyktowane kwestią zwiększenia majątku czy ulokowania środków finansowych. Czasami ma być to po prostu coś, co sprawi nam potężną frajdę, a wszystkie inne poboczne tematy przestaną mieć znaczenie. Ciężko jednak mówić, aby te limitowane, najdroższe modele traciły na wartości w zastraszającym tempie, bo odpowiednio traktowane na przestrzeni lat będą trzymały pierwotną wartość, która może nawet wzrosnąć. Czynników, które na to wpływają, jest jednak wiele.
Przypuśćmy, że właśnie wygraliście w totolotka kwotę 300 000 zł, które koniecznie – pod groźbami żony, koleżanki, narzeczonej czy kochanki – musicie spieniężyć na motocykl sportowy, który nie jest jakąś maksymalnie wymyślną limitowaną wersją, której powstało raptem kilkanaście egzemplarzy. Przed waszymi oczami w pewnością pojawiły się salony topowych producentów, a w nich modele, które dotychczas widzieliście jedynie w internecie lub na targach branżowych. Zacznijmy od propozycji najtańszej, która wcale nie jest taka mała, bo za jej równowartość można kupić 6 egzemplarzy CFMOTO 450 MT, nową Toyotę Corollę na wypasie czy 7200 kebabów.
Najważniejsze informacje:
- Najdroższe motocykle sportowe w polskich salonach kosztują tyle, co kawalerki w miastach średniej wielkości.
- Na szczycie prawdziwy egzotyk, jednakże w stajniach topowych producentów nie brakuje limitowanych wersji, które cena przekracza kwotę 300 000 zł.
- Kawalerka czy motocykl? Taki dylemat to nie te dylemat.
Przeczytaj koniecznie:
Uniwersalne motocykle na prawo jazdy kat. A – 8 ciekawych propozycji
Miejsce 4. BMW M1000RR – bawarski pocisk naznaczony literą M
Naoglądałeś się Topraka Razgatlıoğlu i chcesz mieć niemalże identyczny motocykl jak turecki zawodnik? Nie jest to wbrew pozorom nic trudnego, bo wystarczy mieć odpowiednie zaplecze finansowe, a następnie udać się do salonu BMW Motorrad. W przypadku modelu M1000RR nie ma mowy o jakichkolwiek kompromisach, bo to absolutnie mistrzowski, zawodniczy i wyścigowy sprzęt, który stworzony jest dla tych, dla których liczy się każda tysięczna na torze wyścigowym. Najnowsze wcielenie tego superbike’a napędzane jest czterocylindrową jednostką o pojemności 999 cm3, która generuje moc 218 KM. Zresztą silnik został całkowicie przeprojektowany, bo inżynierowie z Bawarii nie lubią stagnacji i doskonale wiedzą, że zawsze można coś poprawić – zmieniono kanały dolotowe, komorę spalania, a tytanowe zawory mają nową geometrię. Układ wydechowy jest lżejszy, dzięki czemu M1000RR rozpędza się do 314 km/h i co najśmieszniejsze, wciąż mieści się w granicach norm emisji spalin Euro 5+. Potężne skrzydełka M Winglets 3.0 z włókna węglowego przyciągają wzrok, ale dodatkowo generują jeszcze większy docisk. Poza tym najbardziej zaawansowana elektronika, najnowocześniejsze systemy i rozwiązania, które żywcem zostały ściągnięte z motocykla wyścigowego. A to wszystko już od 161 900 zł.

Miejsce 3. Ducati Panigale V4R – włoska piękność niemalże z toru MotoGP
Jeżeli mowa o motocyklach wyjątkowych, pięknych i nietuzinkowych, a przy tym piekielnie drogich, to nie sposób nie spojrzeć na ofertę producenta z Włoch. To właśnie Panigale od dekad uchodzi za model, który w najwyższej specyfikacji niemalże jest odzwierciedleniem torowego egzemplarza z tą różnicą, że jakimś cudem posiada homologację drogową. Model V4R na rok 2026 to po raz kolejny przebijanie absurdalnie wysoko zawieszonych poprzeczek i wprowadzanie kolejnych innowacyjnych rozwiązań. Wiecie, o czym mowa? Całe grono inżynierów dwoi się i troi, Ducati inwestuje kosmiczne pieniądze, potem jest faza pomysłu, testu i ostatecznej produkcji, a wszystko po to, aby uciąć 0,1 s. Po raz pierwszy w motocyklu seryjnym nowe Panigale V4 R jest wyposażone w dyfuzory Corner Sidepod – pochodzące z Desmosedici MotoGP z 2021 roku – dzięki którym można zacieśniać zakręty i obierać bardziej precyzyjne linie przejazdu. Winglety generują 4,8 kg docisku przy 270 km/h i 6 kg przy 300 km/h, a za osiąganie takich prędkości odpowiedzialny jest silnik Desmosedici Stradale 90° V4 o pojemności 998 cm3 i mocy 218 KM. Ta włoska piękność może być wasza już za 199 990 zł.

Miejsce 2. Kawasaki H2R – ten motocykl przekroczył 400 km/h
W tym motocyklu najbardziej przerażający jest fakt, że już wersja bez dodatkowej litery „R”, czyli z homologacją drogową, jest piekielnie mocna. Dla Japończyków nadal jednak było to niewiele, dlatego postanowili wypuścić jeszcze bardziej ociekającą agresją wersję H2R, która nie może poruszać się po drogach publicznych, ale dzięki temu inżynierowie mogli w końcu puścić wodze fantazji i skrywanym zachciankom. O tym modelu zrobiło się głośno, ponieważ posiada mechaniczny kompresor, dzięki czemu Ninja H2R generuje moc 310 KM, waży 216 kg i rozpędza się do 400 km/h. To jednak nie koniec abstrakcyjnych parametrów, bo turbina rozpędza się do prawie 140 000 obrotów na minutę i w tym czasie jej łopatki pędzą z prędkością wyższą od prędkości dźwięku. Do tej rekordowej prędkości rozpędził H2R Kenan Sofuoğlu na moście İzmit Bay Bridge nieopodal Stambułu, a sprint od 0 do 400 km/h zajął mu zaledwie 26 sekund. Cena? Od „skromnych” 260 000 zł.

Miejsce 1. Bimota Tesi H2 – pchany wahacz, silnik Kawasaki i zawrotna kwota
Niekwestionowanym liderem wśród sportowych modeli jest w Polsce Bimota Tesi H2, która choć powstała w liczbie zaledwie 250 egzemplarzy, to jednak nadal dostępna jest na polskiej stronie włoskiego producenta jednośladów, który stoi za stworzeniem tego nietypowego motocykla. Nietypowego, ponieważ najbardziej charakterystycznym elementem Tesi H2 jest pchany przedni wahacz, który gwarantuje niesamowite właściwości jezdne. Bimota nigdy nie korzystała ze swoich jednostek napędowych i w przypadku tego modelu niejako skorzystała z zasobów, które posiada właściciel, czyli Kawasaki. Tesi H2 napędzana jest silnikiem z kompresorem o mocy 231 KM, a dzięki zastosowaniu niemalże we wszystkich możliwych podzespołach włókna węglowego motocykl ten waży zaledwie 207 kg. Za ucieleśnienie i efekty pracy japońskich oraz włoskich inżynierów należy zapłacić 290 000 zł.

Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






