Z jaką prędkością można jechać po polskiej Autostradzie?

Z jednej strony ostatnio baaardzo popularne w mediach są fotoradary, a z drugiej mam wrażenie, że spora część polskich kierowców jeździ jak zagubione sieroty stwarzając tym sposobem zagrożenie. Dlaczego? Bo nie umiemy jeździć po autostradach.

Dzisiaj nie mam zamiaru blogować o skuterach - jest zima i śmigając po Polsce trudno robić to o dwóch kołach. Zima to dla mnie okres intensywnej eksploatacji samochodu. Sporo podróżuję po kraju, często chwytając się za głowę. To nie za sprawą fotoradarów, choć może trochę, ale o nich może innym razem. Nic mnie nie denerwuje bardziej, niż niedzielny styl jazdy. Nie mam tu na myśli ludzi, którzy śmigają zgodnie z przepisami, a po prostu drogowe pierdoły i ignorantów.

Polska dorobiła się autostrad i ekspresówek. Z ogromnym trudem, ale udało się. Tyle lat męczono się, aby można było bezpiecznie i szybko jeździć pomiędzy największymi miastami. Jeśli dochodzi na nich do wypadków to zazwyczaj nie za sprawą prędkości jakie można zgodnie z przepisami rozwijać na asfaltach tej kategorii. Najczęściej do zdarzeń dochodzi na skutek nie patrzenia w lusterka i złego stanu technicznego pojazdu. Niestety większość tego nie pojmuje i uważa, że czegokolwiek by się na autostradzie nie robiło nie wolno przekraczać 100 km/h. To mnie najbardziej wkurza. Przykład?

Suchy asfalt, dobre warunki do jazdy, autostrada A2, okolice Łodzi. Stary, rozlatujący się Martiz sunie za ciężarówką prawym pasem z prędkością nie przekraczającą 90 km/h. Nagle 200 metrów przede mną zmienia pas i rozpoczyna wyprzedanie nie zwiększając prędkości. Rozpoczynam awaryjne hamowanie, na zasadzie odruchu bezwarunkowego wciskam również klakson i długie. Moje poczynania były na tyle gwałtowne, że samochód przygotował się do zderzenia - włączyły się awaryjne i odryglowały zamki. Na szczęście na czas udało się zredukować moją prędkość i nie doszło do wypadku. Ja na miejscu Pani z Matiza wiedząc, że zajechałem drogę przynajmniej przyśpieszyłbym i starał się jak najszybciej uciec ponownie na prawo. Ale po co? Pani na lewym pasie została już na stałe. Przykleiła się do niego. Możliwe, że była na autostradzie pierwszy raz i nie do końca się orientuje jakie obowiązują tutaj zasady. Jednak żyjemy w dobie internetu. W ciągu 10 minut można  przestudiować konkretne przepisy i przyswoić sobie, że lewy pas służy wyłącznie do wyprzedzania, a manewr ten należy dokonać po uprzednim spojrzeniu w lusterko! Po trzecie manewr ten ma być wykonany w sposób dynamiczny, aby nie zakłócać ruchu i nie stwarzać zagrożenia. Inni mają prawo korzystać z przywileju jazdy z prędkością 140 km/h. Mało mnie interesuje, że ktoś się boi jeździć z takimi prędkościami. Niech się przesiądzie na rower.

REKLAMA

Zontes U1 125: Poczuj wszechstronność i moc

Poznaj nowy Zontes U1 125 z najbogatszym wyposażeniem w klasie. Odkryj moc systemu oświetlenia full LED. Poczuj osiągi silnika 14.6 KM. Doceń niesamowitą wszechstronność. Przyjrzyj się z bliska każdemu detalowi.

Szrot na szrot. Mam ogromny szacunek do policji, ale chciałbym się zapytać czym wy się do cholery zajmujecie? Naprawdę nie widzicie tych wszystkich gruchotów z zamontowanymi pseudoksenonami, rozregulowanymi kloszami lamp przednich, bez świateł stopu i amortyzatorów? Ja mijam dziesiątki takich pojazdów. Nie, tutaj nie chodzi o to, że ktoś nie ma pieniędzy na lepsze auto. Tutaj chodzi o niechlujstwo i ignorancję. Aby wyregulować światła i nie oślepiać nimi innych wystarczy śrubokręt i dwa krzyżyki na ścianie. Aby auto było sprawne technicznie nie trzeba być milionerem. Wystarczy dbać.

Mam światła to "se" je włączę. Doprowadzają mnie do szewskiej pasji ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć kiedy jakich świateł się używa. Kto Wam powiedział, że na autostradzie można jeździć na długich i przeciwmgłowych przy normalnej widoczności? Kto wam powiedział, że przy 140 km/h światła drogowe nie oślepiają? To jest zagrożenie bezpieczeństwa kosztem własnego komfortu. Długich używa się tylko poza terenem zabudowanym w sytuacji, kiedy w naszym sąsiedztwie nie ma innych uczestników. A przeciwmgłowe przednie włącza się tylko w czasie mgły, albo przy pokonywaniu górskich serpentyn. Tylne też wbrew pozorom oślepiają i jazda za takim autem w normalnych warunkach nocą jest bardzo męczące. Chcesz pokazać ile masz żarówek? Wrzuć do auta choinkę.

Wszyscy żyją prędkościami. Służby i media skupiają się na prędkości. Jednak to nie prędkość zabija, a niewłaściwe jej użytkowanie w połączeniu z niewiedzą. Dlaczego nikt nie skupia się na edukacji kierowców, na badaniu stanu technicznego pojazdów? Dlaczego nie wyklucza się z ruchu drogowego ludzi, który w sposób realny są niebezpieczni. Niebezpieczni przez głupotę, brak umiejętności, wiedzy i predyspozycji do prowadzenia pojazdów mechanicznych.

 

Inne publikacje na ten temat:

15 opinii

  1. I tu się z Tobą zgodzę. Polacy chcieli mieć autostrady, ale tylko chcieli mieć, bo jeździć to po nich nie potrafią. Nie miał ich kto nauczyć. Ale nie tylko po autostradach nie potrafią, zwróć uwagę ilu mamy maniaków lewego pasa, nie ważne, że mamy ruch prawostronny.
    Dużo jeździłem swojego czasu po niemieckich drogach i kultura, ogarnięcie wszystkiego na drodze, spryt i obserwacja również w lusterkach, tego co się dzieje, zgranie na autostradach i uprzejmość nigdy u nas taka nie będzie. Ale dużo by o tym pisać. Polacy to głąby komunikacyjne i do europy im jeszcze daleko.

    Co do szrotów, o których pisałeś i ich eliminacji z życia.
    Jest ich mnóstwo, przeważająca większość to super bryki po wiejskim tuningu. Sam wiesz. Dlaczego policja i cały program w temacie poprawy bezpieczeństwa skupia się tylko na prędkości? Ano dlatego, że tak jest najłatwiej. Sprawa czysta, wykroczenie udokumentowane fotką z radaru, żadnych dyskusji i wątpliwości. Interwencja szybka, prosta a i często w przeważającej większości kończąca się kwotą 500 zł. A taki szrot to tylko problemy. Trzeba wszystko opisać, wykłócić się z kierowcą, często zabrać dowód, co znowu wiąże się z papierami, czasem holownik – znowu papiery, a jak leszcz jeszcze będzie chciał wniosek do sądu to kolejne dokumenty trzeba wypełniać. I cała interwencja trwa 2-3 godziny nawet. Strata czasu.
    Pomijając szroty, zauważ, że policja widzi tylko wykroczenia polegające na przekroczeniu prędkości. Nie widzą przechodzenia pieszych na czerwonym, poza miejscami do tego wyznaczonymi (a podobno najbardziej chodzi o poprawę bezpieczeństwa właśnie ich), nie widzą podwójnych ciągłych (chyba, że przy okazji przekroczenia prędkości), nie widzą nagminnego wpieprzania się i wymuszania pierwszeństwa przejazdu i miliona innych małych i wielkich wykroczeń.

    A nawiązując jeszcze do idiotycznego przepisu, w którym mowa o cofnięciu uprawnień kierowcy, który przekroczy dwukrotnie prędkość w terenie zabudowanym. A co poza terenem zabudowanym? Tam nie ma pieszych? Tam można zapierdzielać 200 km/h i tylko mandat? A jak na drodze z ograniczeniem do 20km/h się zapędzę i pojadę 40km/h to też mi zabiorą? No przecież to debilizm taki, że szok.
    Owszem, jestem za drastycznym podniesieniem kar za wykroczenia, ale do cholery, niech to zrobią z głową. Może jakby taki minister Nowak miał wizję tego, że może kiedyś ktoś za coś go ukarać, to może by się zastanowił nad tym co mówi.
    O stanie nawierzchni dróg, które w znacznym stopniu przyczyniają się do wypadków już nie mówię, bo każdy wie jakie są.

    Bo nie prędkość zabija tylko jej nagłe wytracenie.

  2. Ilu skuterzystów i rowerzystów nie zna zasad ruchu drogowego ?.Wystarczy mieć osiemnaście lat i można poruszać się po drogach publicznych bez jakichkolwiek uprawnień.Ilu młodych ludzi jeżdzi na skuterach po naszych drogach nie mających elementarnej wiedzy o ruchu drogowym,znających tylko znak STOP i nic poza tym ?.

  3. „nie prędkość zabija tylko jej nagłe wytracenie”

    bardzo słuszna uwaga
    też trochę kilometrów nawijam i widzę co dzieje, nawet jak cały czas trzymam 85 na tempomacie na normalnych drogach to i tak więcej niz5km tak nie ujadę bo zaraz trzeba hamować.
    o pseudo autostradach nie mówiąc, jazda lewym pasem to jakieś przekleństwo, u niemca nie ma tego, kilka razy widziałem jak policja czy BAG ściągali takiego delikwenta na najbliższy parking.
    Powiem inaczej, tam w czasie nauki jazdy są lekcje jazdy po autostradzie, jak się rozpędzać co nie wolno itp. U nas jedynie uczą w większości szkół jak zdać egzamin.

  4. Uderzyłeś Bartku w sedno. Na kursie nauki jazdy nikt nawet się nie zająknie o jeździe po autostradzie! W niektórych miastach w trakcie kursu nawet nie wjeżdża się na drogi dwujezdniowe.
    Do tego jeszcze kwestia pasów rozbiegowych na autostradach. To co się na nich dzieje woła o pomstę.

  5. ostatnio zdawałem teorię na kat.B w UK i było sporo pytań dotyczących autostrad, od szybkości , zasadach jazdy po nawet kolory światełek pomiedzy poszczególnymi pasami 🙂

  6. Miałem niebywałą przyjemność być na wycieczkach ( autokarem ) w Austrii , Niemczech czy Czechach i naprawdę muszę potwierdzić idiotyzm polskich kierowców ( drogowców także ) , siedząc w autokarze 9- 13 h człowiek niema co robić i wtedy się zaczyna ,zawsze siedzę z lewej strony autokaru więc mam dobry widok na lewą stronę i co – wszyscy jechali poprawnie , do czasu – wjazdu do polski 😀

    A tak do opisu stanu rzeczy – Jest źle i chyba gorzej być nie może ( ale żyjemy w Polsce, więc wszystko jest możliwe) , za stan rzeczy można dziękować wszystkim od Gierka począwszy

  7. Im_Jurek jak cos piszesz to najpierw przemysl, nie wypisuj kretynizmow, a co ci Gierek palcem w zupie miesza.Za Gierka to dopiero polacy zobaczyli kawalek swiata.Nie powielaj kretynizmow bo pewnie cie w tym czasie nie było na swiecie i gowno wiesZ.A tu sa sami mlodzi wrecz dzieci czytaja takie bzdety i tak jak ty potem komentuja.

  8. e tam same dzieci. mi bliżej do 40 niż matury 🙂 a codziennie zaglądam i jak jest ciekawy temat to czytam.
    a w temacie dorzucę swoje trzy grosze. niedawno odbywałem kurs na prawo jazdy kat. A. na zajęciach praktycznych moja pierwsza jazda jednośladem (nauczyciel ocenił, że radzę sobie z motorem dobrze) przebiegała również autostradą (tylko kawałek, potem droga ekspresowa). nie pozwolił mi nauczyciel na rozwinięcie prędkości autostradowych (ograniczenie postawił na 70 km/h) ale na pewno chciał w ten sposób sprawdzić jak radzę sobie z:
    1. włączaniem się do ruchu,
    2. zmianą pasa,
    3. orientacją na zjazdach.
    prawo jazdy kat. B mam od dawna więc problemów nie było (zresztą nauczyciel się ich nie spodziewał). niemniej jazda autostradą była. i wiem, że ten człowiek robi takie jazdy ze wszystkimi kursantami, którzy opanowali umiejętność poruszania się pojazdem po drogach. tu postęp jest, mam nadzieję, że nie tylko w tej jednej szkole.

    teraz o tym co wg mnie powinno zwrócić uwagę decydentów chcących poprawiać sytuację na drogach. Leszek napisał o niedzielnych kierowcach na autostradzie. ja napiszę o niedzielnych kierowcach na pozostałych drogach, których ja pozwolę sobie nazwać pipami (wybaczcie, takie określenie stosuję od dawna – przywykłem do niego). jest ich mnóstwo. i to jest przerażające. a konkretnie:
    1. ruszanie spod świateł – pipa ruszy nie sekundę, dwie po zapaleniu światła zielonego. on potrzebuje 5-7 sekund. jak mam przed sobą kilka pip to korek staje się bardzo prawdopodobny.
    2. jazda na suwak – pipa nie wie, że należy wykorzystywać wszystkie pasy do jazdy i stosować suwak niemal w miejscu zbiegu dwóch lub więcej pasów. pipa wpuszcza jak ma jeszcze 100 a może i więcej metrów do miejsca końca pasa. przez to Ci, którzy jadą kończącym się pasem robią to szybciej. innych kierowców sytuacja ta irytuje i przestają stosować suwak. jazda jest mało płynna, korki tworzą się szybciej i wolno się rozładowują.
    3. pozostawianie sobie bezpiecznego limitu do limitu prędkości na drodze. powiedzmy, że jest ograniczenie 50 km/h. pipa jedzie nie więcej niż 40 km/h mimo prostej drogi, bez jakichkolwiek zagrożeń. a ja muszę się za nią ciągnąć bo powiedzmy na środku jezdni jest linia ciągła. robi się zator, kierowcy się irytują.
    4. częste braki w sygnalizowaniu zamiaru skrętu. dla wielu kierowców migacze są zbędne. to naprawdę frustrujące i często niebezpieczne. czemu frustrujące: często ma następującą sytuację na drodze. dwa pasy w jednym kierunku. dojeżdżam do świateł. przede mną na pasie lewym samochód nie sygnalizuje zamiaru skrętu w lewo, na pasie prawym samochód sygnalizujący zamiar skrętu w prawo. ustawiam się na pasie lewym żeby móc sprawnie i szybko przejechać przez skrzyżowanie po zapaleniu się światła zielonego. zapala się więc to zielone światło a w samochodzie przede mną zapala się migacz lewy. ruch z przeciwka spory więc utykam za pipą, co nie wie kiedy sygnalizować zamiar skrętu. bo na prawym pasie ciągnie sznur samochodów więc nie mam jak uciec z pułapki (do tego oczywiście ciągła linia rozdzielająca pasy). zapala się światło żółte, pipa przejeżdża przez skrzyżowanie skręcając w lewo a ja zostaje na czerwonym świetle np. na przejściu dla pieszych.
    to tylko część sytuacji na drodze, która sprawia zagrożenie. bo każde zachowanie odbiegające od normy stwarza ryzyko. bo każdy zator drogowy może budzić irytację, złość, agresję. ryzyko wypadku rośnie.
    czy nie można stworzyć systemu edukacji kierowców, który uczyłby jak żyć na drodze? suche przepisy nie zawsze zdają egzamin. psychologia na drodze ma wielkie znaczenie. kultura ma wielkie znaczenie. tak jak rodzice uczyli, że mówi się dzień dobry, przepraszam, proszę itd. tak kierowcy powinni uczyć się współżycia z innymi uczestnikami ruchu. o tym, że nie są sami na drodze. o tym, że ich zachowanie ma wpływ na zachowanie innych.
    trochę się rozpisałem – wybaczcie. może nie zgodzicie się z moimi argumentami. może mnie uznacie za złego kierowcę. na wszelki wypadek napiszę, że jestem kierowcą dość spokojnym, jeżdżącym dynamicznie ale nie brawurowo. nigdy nie miałem wypadku na drodze, uczestniczyłem w trzech kolizjach drogowych (drobne stłuczki), w których byłem poszkodowanym. przejechałem około 300 tys. km (takie mam doświadczenie jako kierowca z szesnastoletnim stażem). uważam się za dość dobrego kierowcę i chyba znam wszystkie swoje słabe strony. program nauczania jest realizowany szybko, mało w nim życia (tu wiele zależy od nauczyciela praktyki – ja trafiłem na dwóch naprawdę prawdziwych fachowców ale wiem, że wielu nauczycieli kieruje swoją uwagę nie zawsze tam gdzie trzeba).
    w zasadzie to chyba powinno się przeprowadzać okresowe szkolenia kierowców. niech by to było nawet na nasz koszt. powiedzmy co 7-10 lat krótkie szkolenie, może 2-4 godziny o zmianach w przepisach. trochę statystyk o wypadkach, trochę informacji o faktycznych przyczynach wypadków (nie tylko prędkość ale i stan drogi, błędne oznaczenie drogi, wpływ długiej jazdy na kierującego, dekoncentracja kierującego bo rozmawiał przez telefon albo jadł kanapkę czy może palił papierosa itp. – przyczyn może być wiele). trochę faktów z tego co dzieje się po wypadku (osierocone dzieci, wieloletnia rehabilitacja, obniżenie standardu życia, więzienie). takie szkolenie, które pogłębia naszą świadomość, które przypomina nam jaka odpowiedzialność ciąży na kierowcach. trzeba trochę poszperać u Szwedów, Finów, Norwegów. w krajach, gdzie filozofia ruchu drogowego jest inna, nastawiona na bezpieczeństwo i wzajemne współuczestnictwo w ruchu. oczywiście nie można kopiować bezmyślnie pomysłów innych. trzeba je dostosować do naszych realiów. nie można za wszelką cenę wprowadzać ograniczenia. nic tak nie skutkuje jak marchewka, jak nagroda za dobrze wykonane zadanie. jeśli będę się snuł przez miasto 50 km/h ale po wyjeździe z niego będę mógł poruszać się bezpieczną autostradą 140 km/h to to jest marchewka. jeśli udzielę pomocy ofierze wypadku i dostanę pochwałę od np. komendanta policji za wzorowe zachowanie to będzie to marchewka (wiem, że może to głupie ale człowiek lubi być nagradzany, czemu mamy tylko być karani). i niech będzie radar na każdej drodze, na każdym skrzyżowaniu. ale niech za jazdę autostradą lewym pasem 90 km/h będzie nagana dla kierowcy. albo i mandat. on przecież stwarza zagrożenie. niech za bezmyślne parkowanie będzie mandat, niech za wady w samochodzie stwarzające zagrożenie w ruchu będzie mandat (po fachowej kontroli w stacji diagnostycznej). niech będzie nieuchronność kary. ale niech będzie też nieuchronność nagrody. za bezpieczną jazdę niech będzie świadomość dobrze wykonanej roboty. niech będzie np. dla osób, które w ciągu tych 7-10 lat między okresowymi szkoleniami nie będą miały żadnych mandatów, punktów karnych zniżka na szkolenie. albo szkolenie gratis. potrzeba trochę mądrych ludzi (Ci na pewno się znajdą), trochę dobrej woli i może być lepie.
    przepraszam, że się tak rozpisałem. jakoś nie mogłem się powstrzymać.
    Pozdrawiam

  9. lucek71 napisał:

    A co takiego dobrego spotkało Polskę za Gierka? Powiedz jesteśmy ciekawi.
    Im_Jurek pojedź na wschód to zobaczysz, że może być gorzej.

    Kolego Lucek71 dlugo by trzeba było tłumaczyc, a czy zrozumiesz to tez nie wiem,jestesmy na forum o motoryzacji wiec wypowiadaj sie w tym wzgledzie nie mieszaj polityki do tego.

  10. marbryl1 napisał:

    lucek71 napisał:
    A co takiego dobrego spotkało Polskę za Gierka? Powiedz jesteśmy ciekawi.
    Im_Jurek pojedź na wschód to zobaczysz, że może być gorzej.

    Kolego Lucek71 dlugo by trzeba było tłumaczyc, a czy zrozumiesz to tez nie wiem,jestesmy na forum o motoryzacji wiec wypowiadaj sie w tym wzgledzie nie mieszaj polityki do tego.

    Przecież odniosłem się do Twojej wypowiedzi, rzucasz komunały, a potem jeszcze mnie pouczasz 🙂

  11. Zgadzam się z pabloj_21, kultura powinna być najważniejsza na drodze, ale według mnie tą wartość wynosi się z domu, a nie z kursu prawa jazdy…

  12. A ja się nie zgodzę z Tobą.trzeba się zastanowić czy kobieta jadaca autostrada nie byla początkującym kierowcą. Miała prawo sie zagubić. Jednak ze powinna obserwować podczas wyprzedzania drogę za swoim pojazdem i upewnić sie czy faktycznie może bezpiecznie wykonać taki manewr a noe robic to na pale to nie podlega dyskusji. Co do swiatel masz racje . Ja tez jestem początkującym kierowco bo mam prawko od 3,miesięcy . Ale tez jak widzę że ktos ma wlaczone swiatla drogowe w srodkudnia to l mnie krew zalewa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button