Aktualnie czytasz:
Savoir vivre: Dlaczego nie ostrzegam przed policją mrugając długimi?

Wiem, temat bardzo kontrowersyjny, mentalnie przygotowałem się do hejtu. Jestem chamem i egoistą, bo z zasady nie ostrzegam innych kierowców przed kontrolą policyjną. A do niedawna to robiłem…

O istnieniu drogowego savoir vivre wie każdy. Jak ktoś Ci ustąpi, podnieś rękę, jak ktoś nie ma świateł mrugnij, jak jedziesz osobówką podziękuj awaryjnymi, jak mijasz inny jednoślad podnieś lewą w górę (LWG), kiedy suszą ostrzegaj innych długimi…

Na codzień stosuję wszystkie te zasady, prócz ostatniej – nie ostrzegam innych kierowców przed kontrolą policyjną. Jednak przestałem to robić nie ze względu na zawiść, egoizm, dziką satysfakcję z tego, że inni być może wpadną. Chodzi mi o coś zupełnie innego.

Przykład I.
Jakiś jego mość postanowił bez pytania pożyczyć Twój motocykl rozcinając blokadę i łamiąc stacyjkę. Jadąc kradzionym jednośladem w kierunku dziupli dostaje info długimi od innych uprzejmych kierowców. Dzięki tej wiedzy skutecznie omija policyjną kontrolę i wybiera inną drogę. A była szansa na kontrolę i odzyskanie Twojego moto.

 
Czytaj
REKLAMA

Wybierasz stylowe dwa koła czy mocarne trzy? Peugeot Django 125 i Metropolis 400 na prawo jazdy B!

Dzięki Peugeot możesz się wyróżnić. Wybierz Peugeot Django 125 lub trójkołowy skuter Metropolis 400. Do prowadzenia obu wystarcza jedynie prawo jazdy kategorii B.

Przykład II.
Jest sobota, 23:00. Zenek po imprezie uznał, że nie jest jeszcze aż tak pijany, żeby nie utrzymać równowagi na dwóch kółkach. Znów na drodze uruchamia się ten sam schemat. Policja ustawia tak zwaną „bramkę trzeźwości” na drodze, a wszyscy ją mijający walą długimi w kierunku pojazdów z naprzeciwka. Zenek wydaje sam sobie komunikat odejścia na drugi krąg. 10 minut później wlatuje ze swoim moto w grupę pieszych. Wśród nich jest bliska Tobie osoba…

Tak naprawdę chciałem Wam przekazać mój dość krótki pogląd na tę sprawę: Ostrzegając długimi, nie wiesz tak naprawdę kogo ratujesz przed kontrolą policyjną. Być może faktycznie jest to złodziej, albo pijak. A może osoba poszukiwana listem gończym, której nie na rękę są spotkania z niebieskimi. Nie chcę Wam jednocześnie pisać, abyście tego nie robili. Chciałem jedynie abyście poznali moją opinię. Jestem gotowy na lincz…

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
100%
11 Komentarze
1 2
  • Dario
    28 maja 2016 at 15:40

    PeterP też ma rację. Jak ktoś jedzie świadom gorącego siodła, to jedzie jak po sznurku i zgodnie z literą prawa. Jak ktoś przekroczy o te 10 km i zostanie wykasowany to jest jakiś znaczący krok ku poprawie bezpieczeństwa? Czy 10 mniej ma znaczenie? Oczywiście, teoretycznie, potencjalnie może mieć, ale efekt zderzenia zależy od tylu czynników, że tej jeden na pewno nie jest kluczowy. A może więc nie 50 tylko 40? A może 25? Nie, 10! Wtedy po zderzeniu ofiara i sprawca uśmiechną się do siebie przepraszająco i może na kawę umówią. Pięknie będzie nie?
    Osobiście jestem za konfiskatą pojazdów kierowcom złapanym na jeździe pod wpływem i przeznaczanie pieniędzy z ich sprzedaży na pomoc ofiarom wypadków.