Dlaczego motocykliści są lepszymi kierowcami aut?

Motocykl naturalnie podważa nasze mniemanie o własnych umiejętnościach. Czy to sprawia, że jeździmy bezpieczniej?

W skrócie
  • Motocyklista poprzez specyfikę jednośladu, zmuszony jest bezustannie analizować sytuację na drodze, oceniać przyczepność drogi po której się porusza.
  •  Z badania Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że 91% Polaków uważa się za dobrych kierowców samochodów!
  • Stłuczka w samochodzie najwyżej zaboli portfel. Na motocyklu to wygląda zupełnie inaczej.
  • Więcej o motocyklach przeczytasz na naszej stronie głównej, jednoslad.pl!

Mocne tezy, to specjalność plotkarskich serwisów internetowych. Tytułowa teza również taka jest, chociaż jeśli zastanowimy się głębiej nad tym tematem, to może okazać się, że jest w niej sporo prawdy. Czy rzeczywiście motocykliści są lepszymi kierowcami aut osobowych?

Czy zauważyłeś kiedyś, że będąc motocyklistą, widzisz na drodze jakby więcej? Lepiej odnajdujesz się w ruchu ulicznym i jeździsz po prostu bezpieczniej? To nie jest złudzenie. Motocyklista poprzez specyfikę jednośladu, zmuszony jest bezustannie analizować sytuację na drodze, oceniać przyczepność drogi po której się porusza, zwracać uwagę na dziury w jezdni, reagować na bodźcie zewnętrzne, których przeciętny kierowca auta nawet nie zauważy. Takie doświadczenie przeniesione do samochodu potrafi zdziałać cuda. Możemy powiedzieć, że jest to złudzenie, ale są to fakty, które potwierdzają badania. Wynika z nich, że kierowcy samochodu, którzy jeżdżą motocyklami są o 23% lepszymi kierowcami (na podstawie popełnianych kolizji drogowych) niż Ci, którzy wyłącznie jeżdżą samochodem.

Poza tym kierowcy samochodów bardzo często wyznają zasadę pt. “Najwyżej będzie jego wina”, podczas gdy kierowca motocykla nie dopuszcza takiej myśli do głowy. Przeniesienie tego myślenia z motocykla do auta skutkuje większym skupieniem i bezpieczniejszą jazdą. Dodatkowo, jeśli zwizualizujesz sobie następstwa gleby motocyklowej, to wiesz że nie jest to nic przyjemnego i nie zamierzasz tego powtarzać w aucie. Większość kierowców aut nie ma takiego doświadczenia.

Dlaczego motocykliści są lepszymi kierowcami aut?

Tak naprawdę jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Technicznie rzecz biorąc jazda motocyklem jest czymś zupełnie innym niż jazda samochodem i tak naprawdę obu spraw nie możemy porównywać. Z drugiej strony oba pojazdy poruszają się w tym samym środowisku, a różnice wynikające z budowy motocykla i auta sprawiają, że motocykliści muszą zwracać dużo uwagi na sprawy, którymi całkowicie nie interesują kierowcy aut.

Oczywiście ten tekst może zostać potraktowany jako spore uogólnienie – zgadzamy się z tym całkowicie. Są kierowcy motocykli, którzy są przecież tragicznymi motocyklistami i kierowcami aut, ale są i kierowcy, którzy mimo że nigdy nie siedzieli na motocyklu świetnie jeżdżą autem. To wręcz obala w pewien sposób tytułową tezę. Jednak bardzo ważny jest proces rozwoju kierowcy i doskonalenia swoich umiejętności. Motocykl świetnie nas do tego nastraja i sprawia, że w naturalny sposób poznajemy zagadnienia z tym związane.

Mam również wrażenie, że zdecydowanie większy odsetek kierowców motocykli wyrusza na szkolenia z zakresu techniki jazdy i poruszania się po drogach niż kierowcy aut. Wiedza tam pozyskana nie tylko znacząco podnosi umiejętności jazdy, ale sprawia, że kierowca wie jak dużo jeszcze jest przed nim nauki i ćwiczenia. Nawet jeśli nigdy motocyklista nie był na szkoleniu (z najróżniejszych powodów), to w jego karierze prawie na pewno doszło do wywrotki, która mogła wpłynąć na jego ocenę umiejętności jeździeckich.  Z badania Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika jak byk, że 91% Polaków uważa się za dobrych kierowcówTymczasem nadal na polskich drogach dochodzi do całej masy niepotrzebnych, wręcz wypadków i tragedii. Poza tym każdego dnia widzimy zachowania drogowe, które nas przerażają. Jak to wszystko jest możliwe? Chodzi właśnie o samoświadomość. Jaki jest powód tak wysokiego mniemania o samym sobie?

Stłuczka w samochodzie najwyżej zaboli portfel

Przecenianie swoich umiejętności jeździeckich na tak dużą skalę spowodowane jest złudną pewnością siebie. Gdyby kierowcy samochodów byli wysyłani na obowiązkowe kursy doszkalające, na których mogliby kilkukrotnie zostać wytrąceni z kierunku jazdy, musieliby w bardzo krótkim czasie zareagować na niespodziewane, to prawdopodobnie zorientowaliby się, że ich umiejętności wymagają jeszcze sporego treningu – szczególnie gdyby zobaczyli, że instruktor bez mrugnięcia okiem dokonuje “niemożliwego”. To oczywiście dotyczy również motocyklistów, szczególnie młodych-gniewnych. Na szczęście czas jazdy bezpośrednio przekłada się na doświadczenia, a w wyniku pozyskiwania doświadczenia motocyklowego, naturalnie przekonujemy się jak dużo nauki przed nami. Niespodziewana utrata przyczepności na motocyklu, to kwestia czasu. Tak po prostu jest.

Motocykl ma dwa koła i lubi się przewracać. Motocykl nie ma dachu. Motocykl nie ma bezpiecznych stref zgniotu. Motocykl to maszyna, która w przeciwieństwie do samochodu nie wybacza błędów. Wywrotka najczęściej jest bolesna, a gapiostwo kosztuje dużo. W samochodzie jest zupełnie inaczej: stłuczka najprawdopodobniej zaboli tylko portfel, a z gapiostwa można wyjść za pomocą ostrego hamowania i natychmiastowego odbicia na pobocze.

Zontes 125 GK

Motocykl to przede wszystkim urządzenie, które zmusza nas do bezustannego obserwowania otoczenia – przecież chcemy bezpiecznie dojechać do domu. Kontakt z zającem, psem, kotem, sarną czy dzikiem, to jedna z najgorszych możliwych opcji. Wymuszenie pierwszeństwa nie skończy się tylko na rozbitych przednich reflektorach, uszkodzonym zderzaku i wystrzelonej poduszce powietrznej. Przy kontakcie motocyklisty z autem również dojdzie do wystrzelenia – niestety motocyklisty z motocykla. Gdzie będzie lądowanie? Tego nie wie nikt. Prawdopodobnie w gipsie, a na pewno na SORze. Nie piszę tego, aby kogokolwiek odstraszać od motocykli. To jest moją najmniejszą intencją. Chodzi o to, że motocyklista w naturalny sposób minimalizuje ryzyko popełnienia błędu – wynika to z naturalnych odruchów obronnych organizmu.

Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że motocykl ma zaledwie dwa punkty styku z nawierzchnią. Samochód cztery. To oznacza, że uważniej musimy analizować nawierzchnię po której jedziemy. Piasek, kamienie, liście czy inne zabrudzenia asfaltu dla motocyklisty mogą być sporym zagrożeniem, podczas gdy kierowca samochodu w normalnych warunkach nawet ich nie zauważy. To sprawia, że motocyklista jest wyczulony na punkcie zmian w przyczepności, a kierowca samochodu zobaczy je najczęściej kiedy dojdzie do awaryjnego hamowania lub wydarzy się coś nieplanowanego.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button