Sezon motocyklowy trwa w najlepsze. Na drogach nie brakuje grupowych przejażdżek, zlotów i spotkań motocyklistów, a wraz z nimi powraca jeden z najbardziej charakterystycznych tematów do żartów. Wystarczy spojrzeć na oponę kolegi, aby sprawdzić, jak daleko się „składa”. Tak zwane paski wstydu potrafią być powodem do żartów, memów, a nawet niewinnej rywalizacji. Pytanie tylko, czy naprawdę można na ich podstawie ocenić umiejętności motocyklisty?
Motocykle są niesamowitym, wyjątkowym i genialnym hobby, ale tak jak w wielu innych, nie brakuje w nim najróżniejszych minusów, problemów czy pojawiających się konfliktów. Część z nich ma jakieś sensowne uzasadnienie, ale wiele – chociażby tytułowe paski wstydu – to prawdziwa bujda na resorach, która na przestrzeni lat i za sprawą internetu urosła do wyjątkowo istotnej rangi. Z racji tego, że sezon motocyklowy trwa w najlepsze, a wraz z nim organizowane są przejażdżki, parady, wyjazdy, spoty czy obstawy weselne, rośnie również prawdopodobieństwo, że podejdzie do was inny fan dwóch kółek, który zwróci uwagę na wasze opony, a następnie wysnuje głęboki wywód dotyczący tego, czy potraficie jeździć, czy może – mimo 20 lat doświadczenia – wasze umiejętności pozostają na poziomie początkującego kursanta.
Nadszedł czas rozprawić się z tym powielanym mitem i raz na zawsze wyjaśnić, skąd biorą się tzw. „paski wstydu”, dlaczego w niektórych motocyklach walka z nimi będzie bezskuteczna i przede wszystkim, dlaczego nie mówią one kompletnie nic o tym, jakie ktoś ma doświadczenie, jak szybko jeździ i jak dobrym jest kierowcą.
Najważniejsze informacje:
- „Paski wstydu” to jeden najbardziej kuriozalnych mitów w motocyklowym świecie.
- Tzw. chicken strips to skrajna część opony, która nie jest zużyta za sprawą jazdy w zbyt małym złożeniu.
- Absurd goni absurd – paski wstydu nie mówią nic o umiejętnościach jazdy motocyklem.
Dlaczego warto pojechać motocyklem na tor?
Dlaczego warto pojechać motocyklem na tor? Czyli o tym jak ważne są szkolenia motocyklowe
Czym właściwie są paski wstydu?
„Paski wstydu”, nazywane również paskami strachu albo z angielskiego chicken stripes, to po prostu fragmenty bieżnika znajdujące się przy bocznych krawędziach opony, które nie zostały zużyte w takim stopniu jak jej środkowa część. Najłatwiej zauważyć je na nowej oponie, gdzie bieżnik ma charakterystyczną, gładką powierzchnię pozostałą po procesie produkcji. Pierwsze kilometry po asfalcie stopniowo ją ścierają, a powierzchnia opony staje się bardziej matowa. Jeżeli motocykl podczas jazdy porusza się głównie na wprost i pokonuje zakręty przy niewielkim pochyleniu, zużywa się przede wszystkim środkowa część bieżnika. Boki pozostają wtedy niemal nietknięte. I właśnie one są później nazywane „paskami wstydu”.

Jeszcze dosadniej widać je na motocyklach torowych, gdzie guma roluje się i idealnie pokazuje, do jakiego momentu ma styk z podłożem. Odcięcie jest bardzo widoczne, jednakże nawet w prawdziwie wyścigowych maszynach całkowite „zamknięcie” opony jest bardzo często niemożliwe – sam doskonale wiem to po sobie, mając torową R3 na slickach, targając na łokciu, a mimo tego mając nadal paski wstydu.
Dlaczego na oponie motocyklowej są tzw. chicken stripes?
Najprostsza odpowiedź brzmi – dlatego, że motocyklista nie wykorzystuje całej szerokości bieżnika podczas jazdy. Nie oznacza to jednak automatycznie, że ktoś nie potrafi jeździć motocyklem. Rozmiar tych fragmentów zależy między innymi od tego, jak głęboko motocyklista składa maszynę w zakrętach. Im większe pochylenie, tym większa część boczna opony ma kontakt z asfaltem. Jeżeli ktoś jeździ spokojnie, płynnie i pozostawia sobie duży margines bezpieczeństwa, paski mogą być wyraźne. Co więcej, ograniczeniem jest również sam typ motocykla, bo nie każdy pozwala na osiągnięcie potężnych złożeń, rodzaj zakrętów, po których kręcimy, czy ich częstotliwość. Przejazd jednego winkla nie sprawi natychmiast, że guma zroluje się jak na slicku po kilku sesjach na Poznaniu.

Sezon w pełni, więc temat wraca na każdy zlot
Latem takie rozmowy są szczególnie częste. Na zlotach, podczas wspólnych przejażdżek czy zwykłych spotkań motocyklistów nietrudno usłyszeć komentarze dotyczące wyglądu opony. Jedni traktują to jako żart, inni podchodzą do sprawy znacznie poważniej. W internecie od lat krążą memy przedstawiające motocyklistów z ogromnymi paskami na oponach, a zdjęcia świeżo zakupionych maszyn szybko stają się okazją do komentowania stylu jazdy właściciela. Motocyklowa kultura dorobiła się nawet swoich „patentów”. Jedna z żartobliwych historii opowiadanych wśród motocyklistów mówi o koledze, który miał namalować koledze napis właśnie na pasku opony, żeby podczas kolejnej jazdy ten za wszelką cenę chciał go zetrzeć. Brzmi absurdalnie, ale doskonale pokazuje, jak dużą wagę część środowiska potrafi przywiązywać do tego, co znajduje się na skraju bieżnika.

Idąc dalej i zanurzając się w kolejne absurdy – wśród motocyklistów na sportowych modelach również panuje swego rodzaju moda na podbijanie ego. Czasu, aby pojechać na tor, nie ma, ale za to odkręcenie manetki w mieście jest codziennością. Tam jednak kompletnie nie da się zniwelować pasków wstydu, nie mówiąc już o honorowym przytarciu sliderów. Słyszałem osobiście o wielu sytuacjach, gdy tacy „zawodnicy” kupowali używane, potorowe opony, a do tego zjechane slidery. Wygląda nieźle na postoju, co?
Nie każda opona będzie zachowywać się tak samo
Wbrew pozorom wielkość „paska wstydu” nie zależy wyłącznie od kierowcy. Bardzo dużo ma do powiedzenia sam motocykl oraz zastosowane ogumienie. Różne opony mają różny profil. Jedne są bardziej zaokrąglone i przy zmianie kierunku jazdy stopniowo przenoszą motocykl na boczną część bieżnika. Inne mają bardziej płaski profil, przez co wykorzystywanie skrajnych fragmentów opony wymaga większego pochylenia. Znaczenie ma również rodzaj motocykla. Sportowy motocykl z szerokimi oponami został zaprojektowany z myślą o innych zachowaniach niż cruiser, chopper, turystyk czy ciężkie enduro. Pozycja kierowcy, geometria zawieszenia, rozstaw osi, wysokość motocykla czy prześwit wpływają na to, jak maszyna zachowuje się w zakręcie i ile pracy wykonuje opona. Dlatego porównywanie dwóch motocyklistów wyłącznie na podstawie szerokości pasków jest kompletnie pozbawione sensu.

Styl jazdy ma ogromne znaczenie. Jedni składają się mocniej, a inni jeżdżą zachowawczo
Ogromną rolę odgrywa również technika pokonywania zakrętów. Jeden motocyklista może prowadzić maszynę bardzo płynnie i zachowawczo, drugi będzie jeździł znacznie bardziej dynamicznie. Nie bez znaczenia jest także miejsce, w którym ktoś najczęściej jeździ. Motocyklista poruszający się głównie po mieście, gdzie dominują ronda, skrzyżowania i stosunkowo wolne zakręty, będzie wykorzystywał oponę zupełnie inaczej niż ktoś, kto regularnie jeździ po górskich serpentynach. Jeszcze inaczej wygląda to na torze, bo to tam kierowca ma znacznie więcej miejsca, równy asfalt, przewidywalne warunki i przede wszystkim brak samochodów jadących z naprzeciwka. To właśnie dlatego tor jest znacznie lepszym miejscem do nauki głębszych złożeń niż publiczna droga.

Nie warto ścierać pasków na oponie za wszelką cenę. Jeździj tak, żeby było bezpiecznie
Największym błędem jest próba pozbycia się pasków tylko po to, aby dobrze wyglądać na zlocie albo podczas spotkania z kolegami. Na drodze publicznej motocyklista nigdy nie ma do dyspozycji warunków panujących na torze. Asfalt może być zabrudzony piaskiem, mokry, nierówny albo pokryty olejem. Na zakręcie może pojawić się samochód jadący z naprzeciwka, rowerzysta, pieszy albo przeszkoda, której wcześniej nie było widać. Próba „zamknięcia opony” może zakończyć się tragicznie. Jeżeli ktoś rzeczywiście chce poprawić technikę jazdy i nauczyć się lepiej wykorzystywać możliwości motocykla, to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest szkolenie z instruktorem albo trening na torze. Tam można stopniowo zwiększać tempo i zakres pochylenia, bez narażania siebie i innych uczestników ruchu.
Duży pasek na oponie nie jest powodem do wstydu
„Paski wstydu” są przede wszystkim elementem motocyklowego folkloru. To temat, który świetnie nadaje się do żartów, memów i koleżeńskich docinków, ale nie powinien być traktowany jako miara wartości motocyklisty. Jeżeli ktoś jeździ spokojnie, zostawia sobie margines bezpieczeństwa i nie czuje potrzeby składania motocykla do granic możliwości, to szeroki pasek na oponie nie jest żadnym problemem. Wręcz przeciwnie – może oznaczać po prostu świadomą jazdę. A jeżeli ktoś ma ochotę nauczyć się lepiej pokonywać zakręty, warto pracować nad techniką, a nie nad wyglądem opony. Bo w motocyklowym świecie naprawdę nie chodzi o to, kto pierwszy zetrze pasek. Chodzi o to, żeby po całym dniu jazdy bezpiecznie wrócić do domu.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





