- Automatyzacja zmiany biegów w motocyklach postępuje.
- Coraz więcej producentów ma już swoje rozwiązania, które ułatwiają zmianę biegów.
- Dokąd to wszystko zmierza? Czy tak będzie wyglądać przyszłość motocykli?
Motocykl bez klamki sprzęgła jeszcze kilka lat temu był dla wielu czymś co najmniej dziwnym. Dziś takie rozwiązania przestają być ciekawostką, a zaczynają wchodzić do mainstreamu i to nie tylko w segmencie turystycznym. Producenci coraz śmielej eksperymentują z automatyzacją zmiany biegów, próbując pogodzić wygodę z tym, co w jeździe motocyklem najważniejsze – kontrolą i frajdą.
Technologie bez sprzęgła – co właściwie mamy na rynku?
Na pierwszy ogień idzie Honda i jej DCT, czyli Dual Clutch Transmission. To rozwiązanie, które znamy już od lat i które zdążyło dojrzeć. W skrócie – mamy tu dwusprzęgłową skrzynię, gdzie jeden zestaw odpowiada za biegi parzyste, a drugi za nieparzyste. Efekt? Zmiany przełożeń są szybkie, płynne i praktycznie bez szarpnięć. System może działać w trybie w pełni automatycznym albo półautomatycznym, gdzie kierowca zmienia biegi przyciskami.
Yamaha odpowiedziała systemem Y-AMT, czyli zautomatyzowaną skrzynią manualną. W przeciwieństwie do DCT nie mamy tu dwóch sprzęgieł, tylko klasyczną skrzynię, w której obsługa sprzęgła i zmiana biegów została przejęta przez elektronikę i siłowniki. Co ważne, Yamaha zostawiła możliwość ręcznej ingerencji, a zmiana biegów odbywa się za pomocą manetek.
Honda poszła też w innym kierunku i zaproponowała E-Clutch. To rozwiązanie, które nie eliminuje klasycznej skrzyni biegów, ale automatyzuje samo sprzęgło. Możesz nadal zmieniać biegi nogą jak w tradycyjnym motocyklu, ale nie musisz używać klamki sprzęgła. System sam wysprzęgla i zasprzęgla w odpowiednim momencie.
BMW dorzuca swoje ASA, czyli Automated Shift Assistant. To kolejny krok w stronę automatyzacji. System obsługuje zarówno sprzęgło, jak i zmianę biegów. W praktyce działa to podobnie do zautomatyzowanych skrzyń manualnych w samochodach. Kierowca może skupić się na operowaniu gazem i hamulcem, a elektronika ogarnia resztę.
KTM z kolei pracuje nad rozwiązaniami typu AMT, czyli Automated Manual Transmission. To również wariacja na temat zautomatyzowanej skrzyni manualnej, gdzie klasyczna mechanika zostaje, ale obsługa przechodzi na układy elektroniczne. Każdy producent próbuje znaleźć własny balans między automatem a „czuciem” motocykla.
Minusy – co można poprawić?
Pierwszy problem to masa i złożoność. Systemy takie jak DCT są cięższe od klasycznych skrzyń biegów. To wpływa na rozkład masy i ogólne odczucia z jazdy, szczególnie w lżejszych motocyklach. Do tego dochodzi większa liczba komponentów, które potencjalnie mogą się zepsuć.
Druga sprawa to odczucia. Nawet najlepsze systemy nie zawsze oddają to, co daje ręczna praca sprzęgłem. Przy dynamicznej jeździe, szczególnie w zakrętach, doświadczeni riderzy potrafią wyczuć różnicę, zwłaszcza jeśli chodzi o precyzję dozowania momentu obrotowego.
Trzeci minus to przewidywalność. Automaty podejmują decyzje na podstawie algorytmów i danych z czujników. W większości sytuacji robią to dobrze, ale zdarzają się momenty, kiedy kierowca zrobiłby to inaczej – szybciej, później albo bardziej agresywnie.
Czwarty temat to koszt. Motocykle wyposażone w takie systemy są zazwyczaj droższe. Dochodzą też potencjalnie wyższe koszty serwisu, bo mamy więcej elektroniki i bardziej skomplikowaną mechanikę. Oczywiście koszty zależą od rozwiązania, bo nie zawsze automatyzacja oznacza nadmierną komplikację konstrukcji. Widać to np. w niewielkich różnicach cenowych dla modeli Hondy z E-Clutch i bez E-Clutch oraz Yamahy z Y-AMT i bez Y-AMT.
Plusy – czyli dlaczego to ma sens
Największa zaleta to komfort. W mieście, w korkach, podczas codziennej jazdy brak konieczności operowania sprzęgłem robi ogromną różnicę. Mniej zmęczenia, więcej skupienia na sytuacji na drodze. To wszystko poprawia bezpieczeństwo.
Druga rzecz to płynność. Systemy takie jak DCT potrafią zmieniać biegi szybciej i płynniej niż większość kierowców. To przekłada się na stabilność motocykla i często także na lepsze osiągi. Kiedy skrzynie DCT wchodziły do modelu Africa Twin, wszyscy łapali się za głowy, ale ostatecznie więcej osób wybiera to rozwiązanie niż manual.
Trzeci plus to dostępność. Takie rozwiązania otwierają świat motocykli dla osób, które wcześniej obawiały się manualnej skrzyni biegów. To szczególnie ważne w kontekście nowych użytkowników, którzy dopiero chcą zacząć przygodę z motocyklami.
Czwarta kwestia to jazda turystyczna. Na długich dystansach automatyczne systemy zmiany biegów znacząco podnoszą komfort. Możesz skupić się na trasie, widokach i samej jeździe, a nie na operowaniu sprzęgłem. To przydatne np. na autostradzie.
Czy automaty to przyszłość motocykli?
Wiele wskazuje na to, że tak, a przynajmniej w części segmentów. Turystyka, adventure, urban mobility – tutaj takie systemy mają sens i będą się rozwijać. Producenci inwestują w nie coraz więcej, a klienci zaczynają je akceptować. Nie oznacza to jednak końca klasycznych skrzyń biegów. Sport, off-road czy jazda torowa nadal będą domeną manuali, gdzie liczy się maksymalna kontrola i bezpośrednie połączenie z maszyną.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to koegzystencja. Tak jak w samochodach, że automaty i manuale będą funkcjonować obok siebie, odpowiadając na różne potrzeby użytkowników. W przypadku niektórych marek i modeli warianty z manualną skrzynią stały się droższe niż te z automatem, bo producenci doskonale wiedzą, że mogą zarobić na tzw. purystach.
Podsumowanie
Motocykle bez sprzęgła przestają być eksperymentem, a zaczynają być mocną alternatywą. Nie są idealne i nie zastąpią w pełni klasycznych rozwiązań, ale w wielu scenariuszach po prostu działają lepiej. A to, w którą stronę pójdzie rynek, zależy już nie tylko od inżynierów, ale też od samych motocyklistów.
Przeczytaj również:
Ciąg dalszy poniżej reklamy
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






