- Motocyklowy mit, czyli o podkładaniu styropianu pod opony motocykla
- Czy warto dalej to robić? Są inne sposoby na zadbanie o ogumienie
- O zimowaniu motocykla ciąg dalszy - zadbaj jesienią, aby wiosną cieszyć się jazdą
Wokół zimowania motocykla pojawiło się już tak wiele mitów, że część fanów dwóch kółek nie do końca wie, które faktycznie są przydatne, a które są niepotrzebnymi zabiegami mogącymi przynieść więcej złego aniżeli dobrego. Jestem przekonany, że spotkaliście się z jednośladem zaparkowanym na zimowy przestój, pod oponami którego znajduje się styropian. Pytanie tylko, jaki ma to sens?
Ze względu na sezonowość motocykli przygotowanie zarówno do sezonu, jak i zimowego przestoju wymaga od właściciela wykonania kilku istotnych czynności. Niektóre z nich powtarzane są jak mantra, a motocykliści starannie się do nich stosują, aby wiosną – podczas pierwszego rozruchu i przejażdżki – nie doszło do niemiłego zaskoczenia w postaci problemów z uruchomieniem jednostki napędowej. Sam silnik to jednak nie wszystko, bo w miesiącach zimowych należy zadbać również o owiewki, chromy, napęd czy opony. Wbrew pozorom wystarczy poświęcić jeden wieczór, aby maszyna była odpowiednio przygotowana i odwdzięczyła się kolejnymi bezawaryjnie przejechanymi kilometrami w nadchodzącym sezonie.
Jeszcze kilkanaście lat temu – choć takich sytuacji nie brakuje również dziś – motocykliści wyjątkowo zimą dbali o ogumienie. Czynności nie ograniczały się jednak wyłącznie do napompowania opon do określonego przez producenta ciśnienia, bo dodatkowo pod ogumienie podkładany był styropian. Wśród mniej doświadczonych motocyklistów rodzi się pytanie: w jakim celu?
Najważniejsze informacje:
- Podkładanie styropianu pod opony wciąż żywe? Motocykliści kiedyś stosowali go nagminnie.
- Dlaczego motocykliści podkładali styropian pod opony? Odpowiedź was zaskoczy.
- Zamiennik styropianu – dziś stosuje się stopkę centralną lub podnośniki.
Kiedy wymienić olej w silniku motocykla? Wiosną czy jesienią?
Wymiana oleju w motocyklu jesienią czy wiosną? Lepiej wiedzieć żeby nie żałować!
Długi przestój to zło dla motocykla
Trzeba to przyznać – długi postój dla jakiejkolwiek maszyny nie jest niczym dobrym. Nawet jeżeli zostanie ona odpowiednio przygotowana, to przecież zaprojektowana jest z myślą o jeździe i ruchu. Z tego właśnie powodu nie zaleca się przepalania jednostki napędowej zimą, bo rozruch „na zimnym” jest zdecydowanie najbardziej wymagającym momentem – przy odpaleniu nienasmarowane elementy wytwarzają tarcie, które przyspiesza zużycie. Mieszanka jest wzbogacona, akumulator obciążony i kilkudziesięciosekundowe odpalenie w rzeczywistości przynosi więcej złego aniżeli dobrego. Jeżeli jednak już bardzo chcecie posłuchać klangu jednostki napędowej, to należy bezwzględnie rozgrzać silnik do temperatury roboczej.
O ile w przypadku niektórych podzespołów podczas długiego postoju lepiej jest ich nie ruszać, to w motocyklach nie brakuje również tych, o które systematycznie należy dbać – mowa przede wszystkim o ruchomych częściach. Warto zatem raz na dwa tygodnie podejść do swojego motocykla i kilkukrotnie delikatnie ugiąć zawieszenie zarówno z przodu, jak i amortyzatory z tyłu. Dobrym nawykiem jest także ruch kierownicą w obie strony, co dobrze zadziała na łożysko główki ramy, a także przeprowadzenie jednośladu o kilka metrów w przód i w tył oraz zahamowanie. Pozostaje jeszcze temat opon.
Opony motocykla zimą – po co podstawia się styropian?
Im więcej zaleceń co do przygotowania motocykla do zimy, tym lepiej, jednak spora część z nich odnosi się do zabytkowych i leciwych modeli oraz właścicieli maszyn, które będą zimowały w nieogrzewanym garażu. W kwestii opon pojawia się jeden temat – ogumienie odkształca się w miejscu styku z podłożem. Z tego powodu zaleca się, aby co jakiś czas przekręcić koła nie tylko po to, aby rozruszać łożyska i łańcuch, lecz także by uniknąć rzekomego odkształcenia. Dekady temu motocykliści – aby uniknąć tego zjawiska – podkładali pod koła styropian, który z jednej strony działał on jak izolator i chronił opony przed bezpośrednim kontaktem z zimnym podłożem i dodatkowo miał za zadanie zabezpieczyć dany odcinek opony przed przedwczesnym starzeniem się i pękaniem. Dodatkowo jest on na tyle miękki, że ogumienie nie miało prawa się odkształcić, więc problem regularnego kręcenia kołem zimą odchodził w zapomnienie.

Czy podstawianie styropianu jest jednak najlepszym sposobem? Z pewnością nie zaszkodzi, tym bardziej jeżeli mówimy o nieogrzewanych garażach ze słabą izolacją od podłoża. Zanim jednak pojedziecie do sklepu z materiałami budowlanymi należy pamiętać, aby dopompować koła do odpowiedniego ciśnienia. Jeżeli macie stopkę centralną to warto ją wykorzystać, dzięki czemu znacznie łatwiej będzie nawet obrócić koła raz na jakiś czas – a to z pewnością nie zaszkodzi zarówno oponom, łożyskom, jak i napędowi. Osoby bardzo wrażliwe mogą napompować opony nieco wyższym ciśnieniem (0,5 atm), ale to raczej działanie chwilowe, bo po kilku tygodniach i niskiej temperaturze powietrze się ulotni. Jeżeli nie macie nóżki centralnej, warto rozważyć zakup stojaków, aby oba koła były w górze – to rozwiązanie niemalże idealne.
Czy opony w motocyklu się odkształcają podczas długiego postoju?
Odkąd jeżdżę motocyklem – a jest to już przeszło 14 lat – miałem co najmniej 20 różnych modeli: duże, małe, sportowe, turystyczne czy torówki. O ile zawsze bardzo skrupulatnie podchodzę do tematu przygotowania swoich maszyn do zimowego przestoju, to kompletnie nigdy nie zauważyłem odkształcania się opon po kilku tygodniach postoju. Na samym początku dmuchałem na zimne, więc raz na dwa tygodnie stawiałem się w garażu, aby przestawić motocykl o kilka metrów lub ewentualnie zakręcić kołami. Od dłuższego czasu tego nie robię – być może jest to zasługa stopki centralnej, podnośników pod mój motocykl torowy lub po prostu tego, że raz na jakiś czas coś robię przy swoich motocyklach i przygotowuję je do sezonu, więc muszą zmienić miejsce w garażu.
Patent ten pochodzi sprzed wielu lat i dziś nie jest już praktykowany. Co to oznacza? Z jednej strony świadczy o tym, że produkowane wówczas ogumienie było co najmniej lichej jakości i działanie zapobiegawcze było uzasadnione, aby wiosną nie trzeba było kupować kolejnego kompletu. Z drugiej jednak strony motocykle były wówczas znacznie lżejsze i mniejsze, co dosadnie potwierdza, że problem leżał w ogumieniu oraz w samych warunkach, w których jednoślady musiały przeczekać zimę. Mało kto w latach 60., 70. czy 80. dysponował porządnym garażem z ogrzewaniem i dobrze wyizolowaną posadzką. Raczej były to średnie warunki, więc motocykliści musieli zadbać o każdy podzespół jednośladu. Dziś – biorąc pod uwagę jakość współczesnych opon i warunki przechowywania – problem praktycznie nie istnieje.
O tym pamiętaj, przygotowując motocykl do zimy
Wiem – komplet nowych opon do motocykla to wydatek rzędu co najmniej 1000 zł, więc kompletnie nie dziwię się, że właścicielom zależy, aby o nie odpowiednio zadbać. Zamiast jednak skupiać się na nich tylko w okresie zimowym zalecam, aby właśnie w szczycie sezonu dosadniej zadbać o ogumienie – częściej sprawdzać ciśnienie i dostosować je zgodnie z zaleceniami producenta w zależności od tego, czy jedziemy sami, z bagażem czy z pasażerem. Gwarantuję wam, że to zdecydowanie najlepszy sposób na to, aby na jednym komplecie przejechać znacznie większy dystans.
Przed zimowym przestojem zadbajcie przede wszystkim o porządne mycie, a następnie dokładne osuszenie motocykla. Pozostałości po owadach czy asfalcie mogą doprowadzić do uszkodzenia lakieru. Dobrym nawykiem jest również zatankowanie zbiornika paliwa do pełna oraz zakonserwowanie chromów i elementów plastikowych. Nie zapominajcie o akumulatorze – zakupcie dobry prostownik z funkcją „podtrzymywania”, aby podłączyć go raz i na dobre o nim zapomnieć.
Długie zimowe wieczory to również idealny czas, aby zrobić wszystko to, na co szkoda było czasu w sezonie. Jeżeli nie chcecie samodzielnie serwisować motocykla, to warto możliwie jak najwcześniej umówić się na przegląd, aby skorzystać z promocji jesienno-zimowych, gdy warsztaty świecą pustkami lub oferty transportu door-to-door. Jeżeli jednak jesteście garażowymi dłubaczami to zdecydowanie zaleca się zrobić wszystko możliwie jak najszybciej – oleje, filtry, świece i konserwacja zajmą wam kilka dobrych godzin, a przez pozostałe miesiące motocykl będzie gotowy do wyjazdu w każdej minucie. Nie zwlekajcie i nie czekajcie na ostatnią chwilę, bo sezon motocyklowy nadejdzie wcześniej, niż może wam się wydawać. Nie przejmujcie się nienapawającą optymizmem pogodą za oknem, bo astronomiczna wiosna już za nieco ponad 30 dni. A wasz motocykl jest już gotowy do sezonu 2026?
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.







Faktycznie, to teraz nie jeździmy samochodem, bo najpierw trzeba 3 godziny przed silnik farelką ogrzać
I 4 małpki na dobry sen i prace żołądka
Kurde stary juz jestem. Jeżdżę od 40 lat różnymi motocyklami, znam masę starych motocyklistów ale takiej durnoty by stawiać motocykl na styropianie nie słyszałem..