
Ponad 1500 zawodników z całego świata, cztery dni rywalizacji, a na końcu zaledwie garstka osób, którym udaje się dotrzeć do mety. Red Bull Erzbergrodeo od trzech dekad uchodzi za jeden z najbardziej wymagających i najtrudniejszych wyścigów motocyklowych na świecie. W jubileuszowej, 30. edycji nie zabrakło również Polaków. Wśród nich znalazł się Marcin Frymarkiewicz, który postanowił zmierzyć się z legendarną austriacką kopalnią na motocyklu Yamaha Tenere 700.
Na przestrzeni dekad motocyklizm zrobił się tak różnorodny, że pozostaje mieć jedynie nadzieję, że wszystkie te dziwaczne, niezrozumiałe i często niebezpieczne formuły przetrwają próbę czasu. Jednym z takich wyjątków jest właśnie Red Bull Erzbergrodeo, uznawane przez wielu za najtrudniejszy wyścig motocyklowy na świecie. Chociaż każdego roku tysiące osób marzą o starcie, to nie stoi za tym perspektywa wysokich nagród pieniężnych, kontraktu z fabrycznym zespołem czy nowego motocykla. Jeśli zwyciężysz, możesz liczyć na uścisk dłoni organizatora, szacunek środowiska i miejsce w historii hard enduro. I najwyraźniej dla wielu to w zupełności wystarcza.
Polacy również wielokrotnie meldowali się na starcie wyścigu odbywającego się w austriackiej kopalni. Ba, Tadeusz Błażusiak sięgał tam po zwycięstwa, a teraz w jego ślady próbuje pójść Marcin Frymarkiewicz. W rozmowie z Tobiaszem opowiadał nie tylko o przygotowaniach do startu, ale również o motywacji, wyborze motocykla oraz wyzwaniach związanych z próbą ukończenia imprezy, którą wielu uważa za najtrudniejszy terenowy wyścig motocyklowy na świecie.
Najważniejsze informacje:
- W jubileuszowej 30. edycji Red Bull Erzbergrodeo wystartował Polak – Marcin Frymarkiewicz, który zmierzył się z legendarnym wyścigiem na motocyklu Yamaha Tenere 700.
- Erzbergrodeo uchodzi za najtrudniejszy wyścig hard enduro na świecie – spośród ponad 1500 uczestników tylko 500 kwalifikuje się do finału, a do mety dociera zaledwie kilka procent zawodników.
- Tegoroczną edycję wygrał Manuel Lettenbichler z Niemiec.
Obejrzyj koniecznie rozmowę z Marcinem o starcie w RedBull Erzbergrodeo:
Erzbergrodeo to coś więcej niż zwykły wyścig
Dla osób spoza świata hard enduro Erzbergrodeo może wyglądać jak kolejna impreza terenowa. W rzeczywistości skala tego wydarzenia jest trudna do porównania z czymkolwiek innym. Zawody odbywają się w austriackim Eisenerz, na terenie ogromnej kopalni rudy żelaza. Sama nazwa miejscowości oznacza dosłownie „rudę żelaza”, a charakterystyczne zbocza kopalni od lat stanowią naturalną arenę dla jednego z najbardziej wymagających testów umiejętności motocyklistów. Hard enduro jest dyscypliną łączącą elementy klasycznego enduro, trialu oraz ekstremalnej jazdy terenowej. Zawodnicy pokonują głazy, strome podjazdy, błoto, korzenie, leśne przeszkody i sekcje, które dla przeciętnego motocyklisty wydają się całkowicie nieprzejezdne. Im trudniej, tym lepiej.

Tylko 500 zawodników dociera do finału
Sam start w Erzbergrodeo nie oznacza jeszcze udziału w najważniejszym wyścigu. Przez pierwsze dni zawodnicy walczą w kwalifikacjach Iron Road Prologue oraz innych konkurencjach poprzedzających finał. Dopiero 500 najszybszych uczestników otrzymuje prawo startu w głównym wyścigu Red Bull Hare Scramble. Trasa liczy około 35 kilometrów, ale w tym przypadku długość nie ma większego znaczenia. Znacznie ważniejsze są przeszkody. Ogromne pola kamieni, pionowe podjazdy, skalne uskoki i sekcje, w których motocykle częściej są przenoszone niż prowadzone. Zawodnicy mają cztery godziny na ukończenie trasy. Problem polega na tym, że większość startujących nigdy nie zobaczy mety.
Nie kłamię. W 2015 roku do mety dotarło zaledwie pięciu zawodników spośród 500 finalistów. Oznacza to skuteczność na poziomie jednego procenta. Nawet w łatwiejszych latach ponad 90 proc. uczestników nie kończy rywalizacji. Jedną z najtrudniejszych edycji był rok 2022. Wówczas poza zwycięzcą Manuelem Lettenbichlerem do mety zdołało dotrzeć jedynie siedmiu innych zawodników.

Polacy zapisali się w historii Erzbergu
Mówiąc o Erzbergrodeo, trudno nie wspomnieć o najbardziej znanym polskim nazwisku związanym z tym wyścigiem. Mowa oczywiście o Tadeuszu Błażusiaku – w 2007 roku Polak przyjechał do Austrii praktycznie bez większych oczekiwań. Wystartował na pożyczonym motocyklu i wygrał cały wyścig. Następnie triumfował jeszcze cztery razy z rzędu, zapisując się w historii imprezy jako jeden z jej największych bohaterów. Do dziś Błażusiak pozostaje współrekordzistą zawodów z pięcioma zwycięstwami. Tyle samo triumfów ma również Graham Jarvis, uznawany przez wielu za jednego z najwybitniejszych zawodników hard enduro w historii.

Erzbergrodeo 2026. KTM ponownie na szczycie
Tegoroczna, jubileuszowa edycja zakończyła się kolejnym zwycięstwem Manuela Lettenbichlera. Niemiec startujący na motocyklu KTM pokonał trasę w czasie 3 godzin, 5 minut i 39 sekund. Na drugim miejscu uplasował się Trystan Hart, również jadący na KTM-ie, a podium uzupełnił Hiszpan Mario Roman. Wyniki po raz kolejny pokazały dominację marki KTM, która pozostaje najbardziej utytułowanym producentem w historii Erzbergrodeo. Austriacka marka ma już na swoim koncie 20 zwycięstw.
Ciekawostki o Erzbergrodeo. Tutaj nie jeździ się dla pieniędzy
Choć Erzbergrodeo kojarzy się przede wszystkim z mozolnym pokonywaniem przeszkód, w historii imprezy znalazło się również miejsce na rekordy prędkości. Podczas prologu Iron Road w 2005 roku włoski zawodnik Giovanni Sala rozpędził KTM 950 Super Enduro do 193 km/h. To jeden z najbardziej spektakularnych wyników w historii zawodów. Jednocześnie podczas finałowego Hare Scramble najlepsi zawodnicy często poruszają się ze średnią prędkością wynoszącą zaledwie około 15 km/h, co najlepiej pokazuje skalę trudności trasy.

Jedną z największych ciekawostek pozostaje fakt, że zwycięzca nie otrzymuje nagrody pieniężnej. Nie ma również wysokich opłat startowych dla zawodników fabrycznych. Mimo to limit 1500 miejsc potrafi wyczerpać się w ciągu kilkudziesięciu minut od uruchomienia rejestracji. Przez większość roku Eisenerz liczy mniej niż 4000 mieszkańców. Podczas Erzbergrodeo liczba osób przebywających w okolicy przekracza jednak 40 tys. gości, a przy organizacji wydarzenia pracują tysiące osób. To najlepiej pokazuje, jak ogromnym wydarzeniem stał się wyścig, który przez lata urósł do rangi jednej z największych ikon świata hard enduro.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





