Przepisy i mandaty 2017: za dużo kija, marchewki brak

Czytając nowe przepisy i pisząc newsy dotyczące ciągłych zmian w Prawie Drogowym, Kodeksie Wykroczeń, Kodeksie Karnym - dotyczące nas motocyklistów - zastanawiam się czy jest sens w tym kraju posiadać motocykl, a przede wszystkim nim jeździć... W kraju w którym na żadną pomoc się nie załapię, a bity jestem ze wszystkich stron.

Oczywiście, niektóre zmiany przepisów popieram. Które? Te w których mowa o pijanych kierowcach. Prosta zasada - piłeś, nie jedź! powinna być stosowana absolutnie przez każdego. Od młodziaka na 50-tce, do kierowcy TIRa z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem za kierownicą. Jeżeli będę na tyle głupi, żeby po pijaku zrobić moim pojazdem komuś krzywdę, powinienem iść do więzienia bo jestem za głupi i zbyt niebezpieczny, by wolno chodzić po tym świecie. Koniec. Rutynowe kontrole - jeżeli pomagają wyłapać pijanych? Świetnie - niech kontrolują.

Cofnięcie uprawnień za przekroczenie dozwolonej w terenie zabudowanym prędkości o 50 km/h uważam za najgorszy przepis. Każdy powinien mieć drugą szansę. Za brutalny faul rzadko sędzia na boisku daje od razu czerwoną kartkę. Na sportowym motocyklu bardzo łatwo jest przekroczyć dozwoloną prędkość o 50 km/h, zważywszy, że znaki ograniczające prędkość często postawione są w takich miejscach, w których bezpiecznie można jechać stówką i więcej. Zabrali ci prawko, a ty jeździsz dalej (niekoniecznie motocyklem) - często nie masz po prostu wyboru - życie cię do tego zmusza. I co? Cofnięcie uprawnień zamienia się w zakaz? Złamiesz zakaz i 5 lat więzienia? Za co? Za to, że kiedyś przejechałeś przez teren zabudowany 101 km/h? Każdy z nas to zrobił! Idźmy wszyscy do więzienia. Bez sensu!

Co do ucieczki  przed policją to też sprawa jest otwarta. Co, jeżeli nie zauważymy "ścigającego" nas radiowozu? W kasku szumi, jedziemy szybko, radiowóz nas nie wyprzedza, dyskoteki nie widać w lusterkach, a my jedziemy po drodze ekspresowej, skuleni za owiewką, trochę szybciej niż pozwalają przepisy, a z prędkością, z którą poleci każda dwucylindorowa pięćseta. Mają nagranie, że gonili? Mają. Mają, że się nie zatrzymaliśmy od razu? Mają. Świecili, trąbili? Z daleka, bo z daleka - ale tak. I co? Do paki na 5 lat? Z jakiej paki? Chore... Jeżeli będziemy musieli liczyć na ludzkość policjanta i prosić się, żeby nas nie zamknął - to naprawdę czarno widzę swobodne śmiganie motocyklem.

REKLAMA

SCORPION EXO 520 AIR

Zobacz co oferuje najlepszy kask motocyklowy w segmencie.

A jaką mamy marchewkę? Żadnej. Człowiek jest bity, jest mu grożone, jest szczuty we własnym kraju. Płaci podatki, utrzymuje ten cały grajdół - a mimo to jest chłopcem do bicia... Słabe to, panowie i panie, słabe...

 

Michał Brzozowski

Motocyklami jeżdżę od 2000 roku. Choć przez lata pojawiały się kolejne pasje i zainteresowania, to jednak jednoślady z silnikiem zawsze opierały się nowościom i w moim sercu do tej pory mają pierwszeństwo. Obecnie reprezentuję barwy Szybkiej Turystyki (CBR1100XX) na zmianę z Supermoto i Enduro (DRZ450E SM).

Inne publikacje na ten temat:

10 opinii

  1. Nie przesadza. Natomiast źle uzasadnia. Tzn teza i tytuł jest słuszny tylko argumenty są słabe. Tłumaczenie: przekraczam czasem bo mam sportowy motocykl.. albo że: każdemu się czasem zdarza i wszyscy to robią – to nie argumenty.
    Natomiast faktem jest że zaostrzanie przepisów, zakazów, nakazów, ograniczeń, durnych pytań na egzaminach zamiast dobrych szkoleń, inwestycji w infrastrukturę dróg, ich stan, dobrze wymyślone parkingi.. etc przy ciągłym coraz głębszym fedrowaniu kieszeni kierowców – to świństwo.
    Niestety to świństwo proste do wykonania i poręczne. Ludzie muszą jeździć, tankować, przewozić, dostarczać wiec jak durne te regulacje by nie były – to jeździć bedą bo muszą.
    Podatek od samochodów 10lat+ w kraju gdzie średnia wieku samochodu to 13 lat, gdzie królują używki – to jest CURVA JAWNY ZAMACH na kieszeń obywateli. Finał bedzie taki że że bedą jeździły szroty masowo bez przeglądów a część co się jeszcze jako tako mogła starać też odpuści. Policja bedzie ich łapać, sądy bedą nakładac kary, ludzie nie bedą mieli kasy na ich spłate, bedą windykacje.. itd. Maluczcy zostaną zjedzeni. A ci co ich stać i tak zasadniczo beda mieli to gdzieś – najwyżej bedą podirytowani.
    Ten myk teraz z tymi przeglądami, ta wymagalność OC bez możliwości czasowego wyrejestrowania.. a teraz bedzie wymagalność badań technicznych – nawet dla pojazdu co 3 lata stoi w garażu bo własciciel czeka aż zostanie zabytkiem.. itd.
    To jak mam w salonie (a czemu nie) albo nawet garażu małego fiata który NIGDY już nie wyjedzie na drogę publiczną bo jest dla mnie meblem, ozdobą.. to nawet nie mam go jak wyrejestrować – chyba że zgłosze że mi go ukradli i się nie znajdzie aż do zamknięcia sprawy. I mam za niego płacić OC 700zł i wozic go na przegląd co rok?
    nawet nie moge sobie złożyć Kit-kara (które jeżdżą po europie) czy buggy bo juz pojazdów typu SAM rejestrowac nie wolno wcale. Musze go zarejestrować w nimczech i sobie sprzedać do PL. Idiotyzm.

  2. Bardzo mocno przesadza. Połowie kierowców-matołów w stolicy zabrałbym prawo jazdy. Będziemy jeździć zgodnie z przepisami, nic nam nie grozi. Proste. Ale co drugi ma 200 KM pod maską, to i nie sposób 50 km/h jeździć. To samo dotyczy motocyklistów.

  3. Muszę (znów, albo jak zwykle) poprzeć Wombatowatego… Argumenty słabe.
    Sam latam za szybko, dobrze o tym wiem (bo to ja odkręcam manetkę) i ewentualne konsekwencje muszę brać na klatę. Oczywiście, mogę być wściekły, że wpadłem, że tym razem dałem się złapać… ale to nadal moja wina. Nie uważam zatrzymania prawka na 3 msc. za podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym za skandal. To dobry pomysł, a przekaz jest dość prosty: NIE LATAMY 100 PO MIEŚCIE! Ja latam 90… i staram się tego bardzo pilnować, bo lubię mieć prawo jazdy 🙂
    Skandalem natomiast jest bezsensowne ustawianie ograniczeń i czajenie się na nieuważnych. Co innego kogoś złapać pod szkołą czy przy przejściu dla pieszych/na skrzyżowaniu jak dmucha bez umiaru i rozsądku, a zupełnie co innego zaczaić się na pustej dwupasmowej drodze w szczerym polu, ale jednak w obrębie zabudowanego. Tylko że kiepskie, bezsensowne, nieczytelne i mylące oznakowania dróg to już zupełnie inna bajka i trwa ona od… zawsze. A nawet jest coraz gorzej.

  4. Nic się nie zmieni, nie ma co bić piany. Będzie jeszcze gorzej, i jeszcze, i jeszcze, aż ludzie się w końcu wściekną i zrobią krwawą rewolucję. Przyzwyczajcie się, tak jest i będzie. Długo będzie, oj długo. Taki kraj, taki pejzaż.

  5. Często obszar zabudowany zaczyna się kilkaset metrów przed zabudowaniami, widziałem nawet miejsce gdzie jedzie się przez las przez ponad kilometr nie widząc żadnych budynków. Bardzo łatwo można by stracić prawko w takim miejscu, wystarczy przegapić tablicę jadąc jedynie odrobinę więcej niż legalne parę metrów wcześniej 90.
    Kara jest absolutnie niewspółmierna do szkody, bo co innego jechać 100 przez zaludnioną ulice, a co innego przez pustkowie gdzie nie ma nawet chodnika, w dzień przy dobrej widoczności.

  6. Na dodatek był czas, że drogowcy sami do tego dojrzeli i ustawiano w terenie zabudownym przeciętym drogą krajową ograniczenia do 70. Teraz znów znikają… i mamy 50.

  7. Bardzo łatwo przekroczyć motocyklem 100kmh … tu się zgodzę ale to żadne usprawiedliwienie. Od czegoś przecież jest prędkościomierz, jeżeli ktoś nie potrafi z niego korzystać to lepiej niech nie wsiada na motocykl. To może od razu jak ktoś ma Super Sporta to niech w zabudowanym terenie 200 kmh lata bo łatwo przekroczyć tę prędkość na takiej maszynie. Najdurniejsze uzasadnienie o jakim słyszałem!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz jeszcze
Close
Back to top button