Aktualnie czytasz:
Motocykl lekiem na całe zło? Jak najbardziej. Wyjaśniamy dlaczego
3

Wzrasta liczba zarażonych – na szczęście w tym wypadku to dobrze, bo mowa o osobach zarażonych motocyklową pasją. Choć ta choroba w wielu wypadkach pozostaje nieuleczalna, to nie trzeba dogłębnych badań by stwierdzić, że nie tylko nie jest szkodliwa, ale wręcz pomaga w zachowaniu równowagi psychicznej. A ta jest podstawą – zwłaszcza w ciężkich czasach.

Medycyna niezbyt obszernie wypowiada się na ten temat, ale nasza psychika potrafi w bardzo istotny sposób przyczynić się do funkcjonowania organizmu. Również do funkcjonowania układu immunologicznego. W obecnych czasach za jedną z głównych przyczyn schorzeń i innych problemów zdrowotnych uznawany jest stres. Zwłaszcza ten ciągły, jednostajny, siedzący z tyłu głowy, niepozwalający na relaks i dobry sen. Dlatego ważnym jest, by zadbać o suplementację relaksu. Sytuacji stresujących, jak praca, natłok zajęć, finanse, niepewna przyszłość, nie pozbędziemy się z dnia na dzień, ale możemy zacząć dbać o równowagę psychiczną już teraz. Znanym przez wszystkich tych, którzy jeżdżą na motocyklach nie tylko dlatego, że jest szybciej sprawniej i łatwiej sposobem na zażycie relaksu jest przejażdżka motocyklem. Najlepiej gdzieś za miasto i najlepiej przed siebie. Dlaczego? Bo to po prostu jest przyjemne. Czerpiąc przyjemność, uwalniamy endorfiny i przyspieszamy procesy regeneracyjne naszego organizmu. Wielu z nas motocyklistów przyznaje, że jadąc na motocyklu lubi zatopić się we własnych myślach. Będąc w izolacji od telefonów, komputerów i innych osób łatwiej jest nam się wyciszyć i porozmawiać z samym sobą. To nic innego jak podświadoma autoterapia, którą chyba wszyscy w mniejszym lub większym stopniu stosujemy podczas motocyklowej wycieczki. Wielu z nas może nawet nie zdawać sobie sprawy, że bywa to równie relaksujące co sama jazda motocyklem, a kolejna część z nas nie wie, że to dlatego tak tęskni za jazdą w ciągu zimowych miesięcy. Po prostu brakuje nam na co dzień możliwości, by się odciąć, wyciszyć i mieć chwilę by samemu ze sobą przeanalizować różne aspekty naszego życia. Można by powiedzieć, że jeżdżąc na motocyklu uprawiamy medytację i jest w tym całkiem sporo prawdy.

Jazda motocyklem sposobem na zmartwienia?

Zostawmy jednak zabawę w domorosłego psychologa i wróćmy do motocykli. Po dobrej przejażdżce czujemy się naładowani energią, zrelaksowani, spokojniejsi, wyżyci. Problemy od tego się co prawda nie rozwiązują, ale czasem wystarczy spojrzeć na nie z innej perspektywy, by znaleźć na nie sposób, lub ocenić ich skalę. Czasem sami potęgujemy ich wagę, wpadając w pętlę zmartwień. Terapia motocyklowa pozwala bardziej obiektywnie spojrzeć na otaczającą rzeczywistość i przy okazji daje sporo przyjemności. Tej zaś czerpanie potrafi zbawiennie wpłynąć na stan naszego ducha i ciała. A zdrowie jest przecież najważniejsze. Jeśli więc komuś jazda na motocyklu bez celu wydaje się marnotrawieniem czasu, to warto uświadomić taką osobę po co to robimy.

Dlatego zamiast siedzieć przed telewizorem, zanurzając się w wiadomościach, lub czytać w gazetach i Internecie doniesienia związane z pandemią strachu, statystykami zgonów, zakażeń i czekających świat zapaściach finansowych, lepiej rzuć to w cholerę i wsiądź na motocykl. Przewietrz głowę, uczesz myśli i nakarm umysł pozytywnymi emocjami zamiast czarnowidztwem rodem z horrorów rozsiewanym przez media. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, zamartwianie się nimi nic więc nie da. Mamy za to wpływ na nas i nasze otoczenie. Zadbajmy o nie zaczynając od siebie.

 
Czytaj
REKLAMA

Weź udział w konkursie Motul Azja Tour. Poznaj proste zasady.

Wygraj wyprawę motocyklową po górskich szlakach Kirgistanu. Dzika przyroda, adrenalina i spartańskie warunki gwarantowane! Sprawdź swoje siły na trasie wiodącej przez kaniony, przełęcze oraz wzdłuż górskich jezior. Sprawdź również setki innych nagród od Motul.

Nie zamartwiajmy się losem świata, a popatrzmy za to na pozytywne statystyki: Wzrasta ilość motocyklistów. Coraz więcej ludzi wsiada na jednoślady i czerpie z tego przyjemność. Wirus motocyklizmu szybko się rozprzestrzenia i sprawia, że jesteśmy jako społeczeństwo bardziej uśmiechnięci. Widzieliście gburowatego i niezadowolonego z życia motocyklistę? Kto ściągając kask po przejażdżce ma skwaszoną minę? Jeśli istnieją takie osoby, to są to jedynie wyjątki potwierdzające regułę. To niezbite dowody na to, że motocykle są receptą na szczęście. I tego się trzymajmy na starcie nowego sezonu!

 
Czytaj
REKLAMA

Torba motocyklowa Junak. Kup teraz

Jesteś fanem marki Junak i szukasz uniwersalnej torby, którą możesz zabierać ze sobą wszędzie gdzie tylko zechcesz.

Jaka jest Twoja reakcja?
100%
0%
0%
  • rawla
    23 kwietnia 2020 at 08:58

    Motocyklizm to pasja? Bez zbędnej przesady. Tak, to przyjemność. Niemniej przyjemność tą, tak jak każdą inną przyjemność, producenci gadżetów sprzyjających tej przyjemności, tu motocykli, wykorzystają każą okazje aby na frajerach zarobić. Nie dziwić się należy zatem stowarzyszeniom kultywacyjnym motocyklizm, tak jak swojego czasu, w Sowieckim Sojuzie kultywowano towarzysza Stalina. Do czego to doprowadziło – wiemy. Do końca życia nie zapomnę tych wściekłych dyskusji tzw. motocyklistów, wtedy, gdy planowano wprowadzić możliwość jazzy motocyklem 125 cc na prawo jazdy kat.B. Boże co to miało się stać?! I co ? nie stało się nic. Dzisiaj,okazuje się że pojazdy z silnikiem 1254 cc to już nie motocykle tylko… rowery, w których „trzeba odpychać się nogami” – serio?
    Zaraz okaże się że motocykle trójkołowe to też nie motocykle – tylko co? Tak jak nie motocykle to skutery mamy wiec motorcycle i skutery. Jeżeli tak to ja, k…wa, wolę skutery i niemotocykle klasy 125 cc. Ludzie puknijcie się w swoje łepetyny. Motocykl bez względu na pojemność, ilość kół dwa lub trzy, automatyczną skrzynię biegów lub manualną. to wciąż pier….ny, chamsko prostacki pojazd. Różniący się od roweru tylko tym, że ma silnik.
    A, ze daje przyjemność? Po to został właśnie stworzony

  • jas13
    23 kwietnia 2020 at 11:41

    Ja bym tego nie nazwał pasją, tylko chorobą, ale za to przyjemną chorobą dla głowy, niestety mniej przyjemną dla portfela.
    Kolejne kaski, rękawice, motocykle, ale wszystko razem nadal tańsze niż kochanka 😉

  • Prucek
    23 kwietnia 2020 at 23:40

    Wystarczy nie dać się uwieść lub swoje pasje traktować jak ćwiczenie z algebry. Pewnie latacie w stresie od rana rozkminiajac wszechświat i nadchodzący koniec ludzkości, dla Was silicon Valley i flanel koszule z zarostem