Pojechałem kupić jeden motocykl na zachód. Wróciłem z dwoma klasycznymi Triumphami [VIDEO]

Jeden pojechał kupić, a drugi pozazdrościł. Tak kupiliśmy dwa motocykle na zachodzie

W skrócie
  • Pojechał kupić brytyjskiego klasyka do Holandii - wrócił z dwoma
  • Triumph T100 i T150 - oto najnowszy zakup Tobiasz i Piotrka
  • Jak poprawnie transportować motocykl na przyczepce?

Zima to zdecydowanie najlepszy czas na przeprowadzenie serwisu i dokładne przyjrzenie się swojemu motocyklowi, a także na zakup nowego czy kolejnego już egzemplarza. W naszym przypadku jest jednak nieco trudniej, no bo jak wytłumaczyć naszym żonom, że praktycznie raz w miesiącu na przyczepce przywozimy kolejny motocykl. Nie inaczej było tym razem, a trasa wcale nie była krótka. I chociaż początkowo tylko Tobiasz chciał kupić brytyjskiego klasyka, to Piotrek nie pozostał obojętny na jego zachciankę.

Czasami motocykliści powinni mieć okrojony dostęp do Internetu, a przede wszystkim do najróżniejszych portali aukcyjnych. Jeżeli tylko na koncie uzbiera się odpowiednia kwota, natychmiast rozpoczynamy poszukiwania mniej lub bardziej potrzebnych nam egzemplarzy, no bo przecież nie zawsze chodzi o to, żeby mieć jeden dobry i sprawny motocykl, ale o tworzenie własnej kolekcji, która czasami jest wynikiem fanaberii, a czasami chęci zakupu takiego modelu, który w okresie dzieciństwa wisiał na plakacie nieopodal naszego łóżka. Od znalezienia aukcji do decyzji o wyjeździe droga jest wyjątkowo krótka i na pewno przekonaliście się o tym już nieraz. Chociaż początkowo twierdzicie, że tylko orientacyjnie będziecie przeglądać ogłoszenia to szybko okazuje się, że jeden z egzemplarzy wyjątkowo przyciąga waszą uwagę, a wtedy wycofanie się staje się wyjątkowo trudne. Nie zawsze są to okazje, na których można zarobić lub po prostu wejść w posiadanie kultowego modelu. Nie zawsze też są to wyjazdy liczące 100 czy 200 km. Czasami nasze zakupy nie mają absolutnie żadnego sensu, bo jedziemy po motocykl niemal na drugi koniec Europy i zdajemy sobie sprawę, że będzie to nie tylko niedzielna zabawka, ale maszyna, której zadaniem jest cieszyć nasze oko w garażu.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Zaczęło się bardzo niewinnie, no bo przecież Tobiasz poleciał na testy nowych motocykli z rodziny Bonneville do Ameryki i tam bezpowrotnie przepadł. Po powrocie do Polski szybko znalazł interesujący egzemplarz modelu T100, który jest prawdziwą ikoną łączącą klasyczny, retro styl lat sześćdziesiątych. Problem był jednak taki, że motocykl znajdował się w Holandii, a więc ponad 1100 km od jego miejsca zamieszkania. To oczywiście nie był jedyny problem, ponieważ przyczepka mieści dwa motocykle, a Piotrek nie należy do tych osób, które są w stanie obojętnie przejść obok zakupu swojego przyjaciela.

Najważniejsze informacje:

  1. Pojechał do Holandii kupić jeden motocykl – wrócił z z Cezetą i Junakiem.
  2. Dwa nowe motocykle w garażu – Triumph T100 i T150.
  3. Jak poprawnie transportować motocykl na przyczepce? Garść przydatnych porad dla każdego.

Pojechał kupić motocykle do Holandii. Prawie się załamał:

Pojechał kupić jeden motocykl. Wrócił z dwoma, bo było miejsce na przyczepce

Plan był prosty – zapiąć przyczepkę, pojechać do Holandii i kupić Triumpha T100, czyli prawdziwą ikonę rodziny Bonneville. Chociaż na miejscu okazało się, że jest kilka niedoskonałości w postaci chociażby słabego lakierowania, to sam motocykl okazał się kompletny i w bardzo dobrym stanie do przywrócenia go do pełnej sprawności. Decyzja nie mogła być zatem inna i Tobiasz zdecydował się na zakup. O całym wyjeździe oczywiście wiedział Piotrek, który zdawał sobie również sprawę z tego, że przyczepka jest w stanie pomieścić nie jeden, a dwa motocykle. Szybko więc zaczął przeglądać holenderskie portale aukcyjne i – jak to w przypadku tych dwóch przyjaciół bywa – jeden nie potrafi być obojętny wobec drugiego. Ba, Tobiasz i Piotrek wyznają zupełnie inną zasadę, bo nie muszą kupować motocykli lepszych od siebie – liczą się te, które mają na karku więcej lat. Udało się znaleźć Triumpha T150, który znajdował się zaledwie około 50 km dalej.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Tym oto sposobem Wons pojechał samotnie kupić jeden motocykl, a wrócił z dwoma, no bo przecież ten, który zażyczył sobie Piotrek, również okazał się całkiem niezły, a przy tak dalekim dystansie szkoda byłoby po niego jechać drugi raz. Po zapakowaniu obu na przyczepkę i pokonaniu kolejnych 1100 km garaż portalu jednoślad.pl wzbogacił się o dwie kolejne maszyny – Triumpha T100 oraz T150.

Jak kupować, żeby nie żałować? Porady dla kupujących używany motocykl

Dla wielu osób moment zakupu motocykla jest wyjątkowy. Towarzyszy temu nieodłączny stres i przede wszystkim ekscytacja. Jednakże nie możemy w tym wszystkim zapominać o zdrowym rozsądku, ponieważ na rynku nie brakuje tak zwanych skarbonek bez dna. To egzemplarze, które w swojej historii sporo już przeszły, naprawy odbywały się w sposób co najmniej chałupniczy, a sama historia serwisowa oraz wypadkowa jest owiana jakąś dziwną, mityczną tajemnicą. Żeby nie kupić przysłowiowej miny, warto jeszcze przed pojechaniem na oględziny dokładnie zapoznać się z historią motocykla. Bez problemu znajdziecie wiele stron internetowych, które oferują możliwość uzyskania dostępu zarówno do przebiegu, historii serwisowej, jak i wypadkowej, a także pozwalają sprawdzić wyposażenie po numerze VIN. Im dalej jednak w las, tym robi się zdecydowanie trudniej, bo nie w przypadku każdego egzemplarza uzyskacie komplet niezbędnych informacji. Warto poświęcić kilka chwil, aby zapisać sobie na kartce najważniejsze pytania, które chcielibyśmy zadać sprzedającemu, a także poprosić go o dosłanie kilkunastu lub kilkudziesięciu dodatkowych zdjęć, a nawet filmu z pracy silnika. Im bardziej będziemy próbowali się zabezpieczyć, tym przede wszystkim mniejsze będzie ewentualne rozczarowanie na miejscu lub sporo zaoszczędzimy, kompletnie rezygnując z wyjazdu, bo dany motocykl okaże się niewarty uwagi.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Aby podczas oględzin o niczym nie zapomnieć warto wydrukować sobie genialny Poradnik Sapera. Chociaż na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco prześmiewczy i drwiący z żółtodziobów, to sama treść jest bardzo przystępna i łatwa do zapamiętania, a przede wszystkim zawiera wszystkie najważniejsze elementy oraz podzespoły, które należy sprawdzić – od felg, opon, układu hamulcowego i kierowniczego, przez elektrykę, aż po dokumenty. Wszystkie te podpunkty mają za zadanie pomóc nam sprawdzić motocykl dokładnie tak, aby uniknąć zakupu tytułowej miny, która może rozsadzić nasze finanse. To niezwykle ważne – szczególnie w przypadku zakupu używanego jednośladu – bo na rynku jest wiele egzemplarzy, które bardzo często mają status szkody całkowitej, a zostały naprawione w lepszy lub gorszy sposób. Jeżeli nie czujecie się na siłach, warto o pomoc poprosić kogoś bardziej doświadczonego – niech to będzie chociażby wasz kumpel, który spędził już kilka sezonów na motocyklu. Na rynku wiele warsztatów motocyklowych ma w swojej ofercie także przeprowadzanie oględzin – warto zapłacić kilka stówek i sprawdzić pojazd maksymalnie wnikliwie, aby w przyszłości uniknąć niemiłych niespodzianek.

Jak przewozić poprawnie motocykl na przyczepce?

Nie zawsze jednak da się wrócić świeżo zakupionym motocyklem na kołach. Być może nie jest zarejestrowany, być może wymaga jeszcze niewielkich poprawek lub jest po wypadku, a może pogoda za oknem – tak jak chociażby dzisiaj – kompletnie nie nadaje się do jazdy jednośladem. Zresztą coraz chętniej decydujemy się na podróż za granicę autem z przyczepką i zabranie ze sobą motocykla, aby dopiero tam rozpocząć swoją przygodę. Beze względu jednak na to, w jaki sposób będziemy użytkować naszą przyczepkę, należy pamiętać o kilku ważnych zasadach bezpieczeństwa, żeby za każdym razem dojechać do celu bezpiecznie.

W Polsce nie ma jednoznacznych przepisów, które określałyby, w jaki sposób motocykl powinien być zamontowany na przyczepce, a każdy ma swoje sprawdzone i odmienne metody. Fizyka jednak pozostaje fizyką i nie da się jej w żaden sposób oszukać, dlatego warto znać kilka podstawowych zasad, aby sprawnie i szybko poradzić sobie z montażem jednośladu zarówno na dedykowanej przyczepce, jak i na standardowej platformie.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Przede wszystkim należy rozpocząć od tego, jakie prawo jazdy posiadamy. Osoby posiadające kategorię B mogą prowadzić auto o dopuszczalnej masie całkowitej wynoszącej 3500 kg wraz z przyczepką o DMC do 750 kg, co łącznie daje nam 4250 kg. To nic skomplikowanego, jednak problem pojawia się wtedy, jeżeli przyczepa jest cięższa. Wówczas również możemy ją ciągnąć, jednakże DMC zespołu pojazdów, czyli auta i przyczepy, nie może przekraczać 3,5 t. Jeżeli jednak mamy zamiar przewozić więcej motocykli lub będziemy przekraczać wagi zawarte w przepisach obowiązujących dla przyczepy lekkiej, niezbędne będzie zrobienie kursu na kategorię B+E.

Kluczowy jest zakup odpowiednich pasów transportowych. Według ogólnie przyjętych zaleceń powinny mieć one co najmniej 25 mm szerokości i być wyposażone w mechanizmy napinania. Dodatkowo każdy z nich powinien posiadać homologację wraz z dokładnie opisaną wytrzymałością, co szczególnie lubią sprawdzać policjanci chociażby w Niemczech czy Austrii. Gdzie będą odpowiednie punkty do zamocowania pasów na motocyklu? Przede wszystkim należy wybrać te podzespoły, które są wyjątkowo solidne i nie uszkodzą się podczas naciągania. Warto skorzystać z akcesoryjnych gmoli lub elementów ramy pomocniczej, które dobrze jest dodatkowo zabezpieczyć szmatką. Pamiętajcie, aby szukać punktów możliwie jak najwyższych, a także starać się maksymalnie wykorzystać szerokość przyczepki, dzięki czemu zwiększa się stabilność motocykla podczas transportu. Warto zachować niewielki zakres luzu, aby nie kompresować zawieszenia zbyt mocno. Po przejechaniu kilku kilometrów warto się zatrzymać i ponownie sprawdzić, czy pasy są prawidłowo naciągnięte.

Z jaką maksymalną prędkością mogę jechać z przyczepką motocyklową w Polsce w 2026 roku?

Odpowiednie uprawnienia i solidne spięcie motocykla to jednak nie wszystko, ponieważ jazda z przyczepką wiąże się z zupełnie innymi dopuszczalnymi prędkościami. Warto je dokładnie przestudiować wybierając się przede wszystkim za granicę, bo policjanci szczególnie lubią kontrolować zespoły pojazdów. Jeżeli przekroczymy prędkość to zazwyczaj jest to dopiero początek kontroli, a funkcjonariusze sprawdzają zarówno to, czy jednoślad jest poprawnie zamocowany, jak i czy pasy posiadają niezbędną homologację.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Dopuszczalna prędkość z przyczepą w Polsce wynosi:

  • na obszarze zabudowanym – standardowo 50 km/h,
  • poza obszarem zabudowanym na drogach jednojezdniowych – 70 km/h,
  • poza obszarem zabudowanym na drogach dwujezdniowych, ekspresowych i autostradach – 80 km/h.


Odkryj więcej z Jednoślad.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ciąg dalszy poniżej reklamy
Back to top button