Aktualnie czytasz:
Jaki kask na motocykl? Czym się kierować kupując kask
3

Kupując kask motocyklowy stajemy, często nieświadomie, przed dylematem. Nie chodzi tylko o wymiar ekonomiczny – czyli produkt tani czy drogi. Musimy wybrać jaki kask na motocykl chcemy: maksymalnie wygodny w codziennym użytkowaniu, czy taki, który w stopniu najwyższym z możliwych chronił będzie głowę.

Dwa kaski w podobnej cenie mogą swojemu potencjalnemu użytkownikowi oferować drastycznie różne parametry ochrony. Jak to możliwe?

Kryterium wyboru: wygoda użytkowania

Jeżeli kupując kask kierujemy się wygodą użytkowania, na pewno zwrócimy uwagę na to jakie udogodnienia dla kierującego jednośladem będzie on posiadał. Takich rzeczy są dziesiątki, a niektóre modele wręcz nimi ociekają.

 
Czytaj
REKLAMA

PRZESIĄDŹ SIĘ NA MIEJSKĄ 125!


Odbierz pakiet akcesoriów o wartości 400 zł i ruszaj w miasto.

Pierwszym kryterium wyboru jest waga kasku. Im lżejszy, tym łatwiej się w nim jeździ, nic nie ciąży na głowie. Kolejna rzecz to łatwość zakładania i zdejmowania kasku, gdzie duże znaczenie ma jego zapięcie. Producenci prześcigają się wprost w produkowaniu zapięć, które oparte są na różnych, łatwo regulowanych systemach zatrzaskowych. Klik – zapięty, klik – rozpięty. Nic prostszego.

Kolejną sprawą ułatwiającą zakładanie i zdejmowanie kasku jest jego typ – czyli open face lub też wszystkie kaski tzw. szczękowe, czyli z podnoszoną szczęką – podobnie jak rycerska przyłbica. Kaski open face są oczywiście bardzo wygodne, mają duży wizjer oraz nie ma szans, żeby w takim kasku dostać ataku duszności czy klaustrofobii. Bywają na rynku też kaski, które mają odczepianą szczękę. Element ten możemy wyjąć i mamy kask open face. Po założeniu mamy coś na kształt kasku integralnego.

Łatwość ochrony przed słońcem załatwia w kaskach nastawionych na wygodę użytkowania przeciwsłoneczna blenda. Razi nas słońce, jeden ruch ręką i już ją mamy przed oczami. Wjeżdżamy w tunel, klik i blenda chowa się w część czołową kasku.

Następna sprawa to wentylacja, najlepszą mają oczywiście kaski otwarte. Są też na rynku modele, które na szczycie kasku oprócz normalnych tuneli wentylacyjnych, zakończonych zamykanymi wlotami powietrza, mają też zdejmowane panele z tworzywa pod którymi jest np. metalowa siateczka. Nie ma niczego przyjemniejszego w czasie jazdy w upał niż tego typu przewietrzenie, po prostu nie czuć gorąca, które od razu odpływa gdzieś w przestrzeń.

Antyfog to z kolei opcja na złą pogodą o większej wilgotności powietrza. W tańszych kaskach napisy na szybkach dumnie głoszą, że szyba nie paruje – bo pokryta jest specjalną warstwą z antyfogiem. Jeżeli tak jest, to tylko na początku jej kariery. Po kilku jazdach, dwóch deszczach magiczna ochrona przestaje działać. W tym miejscu najlepiej sprawdzi się tzw. pinlock, czyli specjalna nie parująca szybka, którą wkłada się wewnątrz szybki w kasku – na specjalne piny. Taka podwójna szyba w dużo większym stopniu chroni przed osadzaniem się pary wodnej.

Nie należy także zapominać o wypinanym wnętrzu kasku – czyli wyściółce, którą będzie można uprać w razie ubrudzenia, przepocenia.

Kryterium wyboru: bezpieczeństwo

Jeśli chcemy by kask spełniał przede wszystkim swoją prymarną funkcję – chronił naszą głowę przed urazami mechanicznymi, powinniśmy zwrócić uwagę na zupełnie inne rzeczy. Przede wszystkim patrzymy na kask pod kątem jego konstrukcji. Kask, który chroni musi swoje ważyć. Dla dobrego, integralnego kasku w rozmiarze M całkowicie naturalną jest waga około 1,6 kg.

Zewnętrzna skorupa ma być twarda, ma chronić naszą głowę, jak stalowy hełm, przed uderzeniem o ziemię i inne przeszkody, przed penetracją ostrych przedmiotów. Najlepszym tworzywem stosowanym w skorupach kasków są maty z włókien szklanych oraz włókien karbonowych których warstwy łączone są ze sobą żywicą epoksydową. Kask musi być sztywny, nie uginać się w rękach.

Wnętrze kasku to inna bajka, gdyż tworzy je tzw. EPS, czyli nic innego jak dosyć miękki styropian. To tworzywo ma pochłaniać energię, którą przyjmuje na siebie skorupa kasku i nie pozwalać przekazać jej dalej – do jego wnętrza, czyli do naszego mózgu.

Aby kask chronił nas w najwyższym stopniu nie może być otwarty, ani nie może mieć żadnych elementów ruchomych w swojej głównej konstrukcji, czyli otwierana lub wypinana szczęka odpada. Kask integralny jest najbezpieczniejszą z wymyślonych do tej pory konstrukcją (kaski wyścigowe, kaski enduro).

Zapięcie – czyli podwójne D (typu DD), na początku upierdliwe, ale zapewniające najwyższą ochronę z możliwych. Dlaczego? Otóż na tego typu zapięciach polegają alpiniści, od razu widać czy jest ono zapięte czy nie, jeżeli jest zapięte poprawnie (pasek przewlekamy najpierw przez dwa D a z powrotem przez jedno) to nie ma najmniejszych szans, aby się rozpięło. W różnych systemach zatrzaskowych wystarczy by zużyła się, pękła lub zabrudziła sprężynka odpowiadająca za zapięcie kasku i … nawet nie wiemy, że kask od lekkiego pociągnięcia da się rozpiąć. Z podwójnym D należy się zaprzyjaźnić – wystarczy trochę poćwiczyć i zapinanie kasku będzie trwało od trzech do pięciu sekund.

Jeśli chodzi o wentylację, to w najlepiej chroniących kaskach może ona być rozwinięta, ale nie może być mowy o zdejmowanych panelach. Otwory zakończone specjalnymi zamykanymi wlotami powietrza całkowicie wystarczą. Co do wyściółki i antyfoga – zasada jest identyczna jak w kaskach nastawionych na komfort użytkowania – wyściółka wypinana, szybka podwójna.

Zupełnie jednak różni się filozofia ochrony przed słońcem. Sprawa ta rozwiązana jest przez wymianę całej szyby z jasnej na ciemną lub ewentualnie przez zamontowanie specjalnej nakładki przeciwsłonecznej na zewnątrz kasku. W kaskach, których producentom przyświecał jeden motyw – maksymalna ochrona zdrowia – nie może być miejsca na jakże wygodną blendę. Dlaczego? Otóż blenda taka chowa się w najbardziej narażoną na uszkodzenia w wyniku wypadku cześć czołową kasku. Cześć, która powinna być najmocniejsza, najlepiej chronić naszą głowę (zupełnie jak czaszka ludzka, której najtwardszą kością jest właśnie kość czołowa). Jeżeli kask posiada blendę, to ma też puste miejsce na nią właśnie w tej, narażonej najbardziej, części kasku.
Wszystkie kaski powinny być ciche, ale nie chodzi tutaj o wyciszenie uszu styropianem, tylko o generowanie szumów. A szumi wszystko co wystaje z naszego kasku. Im dalej kask odbiega w swojej konstrukcji od kształtu jajka, tym szumi bardziej. Wloty powietrza, panele, szczeliny, dźwignie i inne wystające elementy generują nieprzyjemne dźwięki. Im kask cichszy, tym przyjemniej, milej i łatwiej się w nim jedzie, a im mniej ma gadżetów, tym jest cichszy.

Pamiętajcie, że prymarną funkcją kasku jest OCHRONA ZDROWIA, warto więc zrezygnować z bajerów, żeby mieć ją na jak najwyższym poziomie.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
67%
Interesujące
17%
heh...
6%
Że co?
6%
Grrrr!
0%
Smutne
6%