Suzuki Falcorustyco: motocykl z przeszłości, która dopiero nastąpi

Bo marzyć można, a nawet trzeba!

W skrócie
  • Suzuki Falcorustyco: motocykl z przyszłości, który powstał dawno temu
  • Ten jednoślad szokuje nie tylko wyglądem
  • Zaproponowane w tym motocyklu rozwiązania technologiczne wciąż można uznać za nowatorskie, a na niektóre z nich wciąż jeszcze musimy poczekać

Wracamy w tym artykule w przeszłość, by wybrać się w przyszłość. A wszystko za sprawą pewnego motocykla koncepcyjnego, który, choć powstał niemal 40 lat temu, to nawet dziś zrobiłby szał wśród prototypowych motocykli. Oto Suzuki Falcorustyco, które potrafi wciąż intrygować i to nie tylko swoją nazwą. 

W 1985 roku ultra-kultowy film o tytule „Powrót do przyszłości” miał swoją premierę w kinach. Podróżujący w czasie DeLorean stał się dzięki tej produkcji także kultowym samochodem, ale nie był to jednak jedyny futurystyczny pojazd, jaki zaistniał w świecie motoryzacji w tym roku. Na Salonie Samochodowym w Tokio w 1985 roku Suzuki zaprezentowało coś, wobec czego nie dało się przejść obojętnie. Był to motocykl koncepcyjny o nazwie Falcorustyco – Japończycy mieli wtedy fantazję nie tylko w kwestii designu, ale także nazewnictwa. I chociaż motocykl nigdy nie trafił na linie produkcyjne, to kilka z przedstawionych za jego pomocą pomysłów w końcu się spełniło. Falcorustyco było bardziej ideą tego, co ma przynieść przyszłość w segmencie jednośladów. Dziś wiemy, że nie było aż tak kosmicznie, dlatego tym bardziej warto przypomnieć odpałową wizję ekipy z Hamamatsu.

Suzuki Falcorustyco: sokół przyszłości

„Falco Rusticulous” to łacińska nazwa największego na świecie gatunku sokoła. Zwie się także Białozór, lub po prostu Sokół Norweski. Co ciekawe, jego kuzyn zaistniał przecież w ofercie Suzuki w postaci modelu Hayabusa – tym razem jako japońska nazwa sokoła wędrownego. Nazwę Falcorustyco ciężko wypowiedzieć tak dźwięcznie jak Hayabusa. W pewnym sensie zbyt skomplikowana nazwa odzwierciedla zbyt skomplikowaną naturę samego motocykla i brzmi trochę włosko a trochę.., no właśnie.

Przeczytaj też:

Rzędowy twin z turbiną? Czy Suzuki szykuje prawdziwie godnego następcę dla motocykla SV 650?

Nie ma co gadać, Falcorustyco nawet dziś wzbudziłby furorę. Co więc musiało się dziać w 1985 roku w Tokio? Takich kształtów nie powstydziłby się żaden renomowany designer.

Ten motocykl można by uznać z futurystyczny nawet dzisiaj. Konstrukcja nie posiada ramy głównej. Silnik jest centralnym elementem nośnym całego motocykla. W najnowszej historii widzieliśmy wiele motocykli wykorzystujących silnik jako element konstrukcyjny, ale w tym przypadku silnik wspiera przednie i tylne wahacze. Tak, wahacze, bo przednie zawieszenie również oparto o wahacz. Zniknął tradycyjny widelec, a jego miejsce zajął hydrauliczny mechanizm kierowniczy, centralny element resorująco-tłumiący i zestaw cięgen. Skręt przedniego koła był kontrolowany przez uchwyty przypominające joysticki Atari 2600, wystające po bokach owiewki zamiast tradycyjnej kierownicy. Jeśli ktoś nie wie co to takiego Atari, to wrzucam na wszelki wypadek fotkę tego obiektu westchnień tamtej epoki.

Bądź zawsze na bieżąco dzięki Jednoślad.pl News

Ten odjechany w wielu aspektach motocykl, to nie tylko hydrauliczny układ kierowniczy, ale także układ napędowy — na oba koła. Tak, Falcorustyco miał mieć napęd AWD. Ciężko sobie obecnie wyobrazić straty mocy przy użyciu takiego napędu, ale wystarczy spojrzeć na klasyczne automatyczne skrzynie w samochodach z tamtych lat, by wiedzieć, że z deklarowanym silnikiem o pojemności zaledwie 500 cm3, ten jednośladowy dziwoląg nie mógł szokować dynamiką. Ciekawe, czy byłby w ogóle w stanie zerwać przyczepność? Przynajmniej kontrola trakcji nie byłaby w tym wypadku potrzebna.

Jedną z technologii zastosowanych w Suzuki Falcorustyco, która się sprawdziła i została przeniesiona do późniejszych motocykli produkcyjnych jest elektronicznie sterowane zawieszenie. Do tej pory zarezerwowane dla samochodów sportowych z najwyższej półki, obecnie coraz więcej pojazdów, w tym motocykli, umożliwia kontrolowanie twardości lub miękkości zawieszenia w czasie rzeczywistym. Kto próbował, ten wie, że to całkiem fajna funkcja, która jest zdecydowanie czymś więcej niż elektronicznym gadżetem. Konstruktorzy Suzuki myśleli o tym już w 1985 roku!

Przeczytaj również:

Najbardziej nieoczekiwane motocykle adventure: Nasze TOP TEN najdziwniejszych podróżnych enduro

Próżno także szukać dźwigni hamulców. Te zostały zastąpione prawdopodobnie przez serwomechanizmy sterowane za pomocą przycisków na joystickach. Gazem także operowało się za pomocą przycisków. Rider na takim sprzęcie musiał czuć się jak w jednej z gier komputerowych. Tylko grafikę miał znacznie lepszej jakości niż ta oferowana przez wspomniane Atari. Za to nie można było zaczynać raz jeszcze od „save`a” i zmieniać poziomów trudności.

Fajnie się dziś ogląda „Powrót do przyszłości” i inne podobne filmy sprzed dekad, które pokazują jak miałby wyglądać świat w czasach, które obecnie należą już do przeszłości. Niektórzy filmowcy grubo w tej kwestii przesadzili. Z kolei innym możliwości efektów specjalnych nie pozowliły całkowicie rozwinąć skrzydeł. Podobnie jest (było) z Suzuki Falcorustyco. Japończycy poszli szeroko ze swoja jednośladową wizją przyszłości, ale trzeba pamiętać że lata 80. były naprawdę szalonymi czasami motoryzacji. No i w końcu – jak mówią słowa znanego przed laty przeboju muzycznego dla dzieci „fantazja jest od tego aby bawić się na całego.” Dobrze jest marzyć i wyobrażać sobie niemożliwe. Niektóre z tych marzeń naprawdę się spełniają.

Kardesign

Ostatnio słynny designer Kardesign wrócił do projektu Falcorustyco i zaproponował jego współczesną wersję. Fajna, ale oryginał ma zdecydowanie swój niepowtarzalny klimat.

Piotr Ganczarski

Z wykształcenia inżynier mechaniki i budowy maszyn. Motocykle są jego życiowym przekleństwem i chorą miłością. Buduje, przerabia i remontuje jednoślady. Zarówno te nowsze, jak i starsze. Fan motoryzacji i podróżowania na różne sposoby. Oprócz tego lubi pohasać na rowerze i przeczytać dobrą książkę.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button