
Rynek transferowy MotoGP nabiera tempa. Zaledwie kilka dni wystarczyło, aby potwierdzone zostały trzy decyzje – Ducati zatrzymało Marca Marqueza do końca sezonu 2028 i jednocześnie zdecydowało się na rozstanie z Francesco Bagnaią oraz zakontraktowało Pedro Acostę. W odpowiedzi Aprilia sięgnęła po dwukrotnego mistrza świata, a coraz więcej wskazuje na to, że Jorge Martin ostatecznie trafi do Yamahy. Wszystko wskazuje na to, że sezon 2027 rozpocznie się z zupełnie nowym układem sił i oczywiście nowym regulaminem.
Na rynku transferowym klasy królewskiej zaczyna się dziać coraz więcej, a przypomnijmy, że jesteśmy dopiero mniej więcej w połowie obecnego sezonu. Presja na zwycięstwa i dominację klasy MotoGP jest jednak ogromna, dlatego żaden z zespołów nie może przepuścić okazji na zakontraktowanie dobrze prosperującego i utalentowanego zawodnika. Nadchodzący rok szykuje się wyjątkowo interesująco i nie jest to wyłącznie zasługa roszad w ekipach. Przypomnijmy, że od sezonu 2027 będzie obowiązywał zupełnie nowy regulamin – główną zmianą będzie zmniejszenie pojemności jednostek napędowych w najwyższej klasie z 1000 do 850 cm3, a także średnicy tłoka z 81 do 75 mm. Mniejszy będzie także zbiornik paliwa (z 22 do 20 litrów), a motocykle będą napędzane wyłącznie paliwem w 100% odnawialnym. Liczba silnik zostanie zredukowana z 7 do 6, a także zakazane zostanie korzystanie z systemów blokowania zawieszenia podczas jazdy i startu, szerokość górnej części przedniej owiewki będzie o 50 mm mniejsza, a nos zostanie cofnięty o 50 mm, co ograniczy wpływ aerodynamiki tam, gdzie ma to największe znaczenie, czyli na prostych i podczas hamowania.
Wyścigi MotoGP mają być zatem wolniejsze i bezpieczniejsze, ale z pewnością o brak nudy zadbają sami zawodnicy – w nadchodzącym sezonie szykuje się sporo roszad w wielu zespołach, a pierwsze – bardzo istotne kontakty – zostały już potwierdzone. Oficjalnie wiemy, w jakich barwach wystartuje Marc Marquez, Pedro Acosta i Pecco Bagnaia.
Najważniejsze informacje:
- Ruszyły pierwsze transfery w MotoGP.
- Marc Marquez zostaje w fabrycznej ekipie Ducati i w miejsce Pecco dołącza do niego Pedro Acosta.
- Franscesco Bagna podpisał kontrakt z Aprilia.
Przeczytaj koniecznie:
Marc Marquez zostaje w fabrycznej ekipie Ducati!
Najważniejszą informacją ostatnich dni jest bez wątpienia przedłużenie kontraktu Marca Marqueza z Ducati Lenovo Team. Hiszpan pozostanie fabrycznym zawodnikiem włoskiej marki również w sezonach 2027 i 2028. Dla Ducati to jasny sygnał, że mimo licznych problemów zdrowotnych właśnie wokół ośmiokrotnego mistrza świata zamierza budować swoją przyszłość. Producent z Borgo Panigale nie ukrywa, że podstawą nowej umowy były wyniki osiągnięte w pierwszym sezonie startów w fabrycznych barwach. Według oficjalnego komunikatu Ducati Marquez wygrał w 2025 roku 11 wyścigów Grand Prix, 14 sprintów, zanotował 10 dubletów i zapewnił sobie mistrzowski tytuł jeszcze na pięć rund przed końcem sezonu. Łącznie zdobył rekordowe 545 punktów, co jest najlepszym wynikiem w historii MotoGP. Dla Ducati przedłużenie kontraktu było więc naturalnym krokiem. Claudio Domenicali podkreśla, że Hiszpan wniósł do zespołu nie tylko ogromny talent, ale również mentalność zwycięzcy i kulturę pracy idealnie wpisującą się w filozofię marki. Luigi Dall’Igna poszedł jeszcze dalej, określając Marqueza mianem „najcenniejszego zawodnika w całej stawce MotoGP”.

Ducati podpisało kontrakt z Marquez mimo kolejnych problemów zdrowotnych
Moment ogłoszenia nowej umowy nie jest przypadkowy. Kilka tygodni wcześniej Marquez przeszedł kolejną operację – po kraksie podczas sprintu w Le Mans konieczne było ustabilizowanie złamanej piątej kości śródstopia prawej stopy. Znacznie poważniejszym problemem okazał się jednak prawy bark. Lekarze zdecydowali się przyspieszyć wcześniej planowaną operację po tym, jak stary implant oraz fragment kości zaczęły uciskać nerw promieniowy. To właśnie ten problem powodował drętwienie dłoni, zaburzenia czucia i utratę precyzji podczas jazdy. W MotoGP, gdzie zawodnicy podczas hamowania przenoszą na ręce obciążenia przekraczające kilkadziesiąt kilogramów, nawet niewielkie ograniczenie sprawności może decydować o walce o zwycięstwo. Po zabiegu Marquez wrócił do ścigania znacznie szybciej, niż przewidywano. Sam przyznawał, że nadal odczuwa ból i odbudowuje siłę prawej ręki, jednak odzyskał kontrolę nad motocyklem. Efekty było widać niemal natychmiast.

Pedro Acosta przejmuje miejsce Francesco Bagnaii
Jeszcze większym zaskoczeniem okazała się decyzja dotycząca drugiego motocykla Ducati Lenovo Team. Producent z Bordo Panigale potwierdził, że od sezonu 2027 partnerem Marca Marqueza zostanie Pedro Acosta. Hiszpan – mimo zaledwie 22 lat – jest już dwukrotnym mistrzem świata niższych klas i od początku kariery w MotoGP uchodzi za jeden z największych talentów ostatnich lat. Prezes Ducati Claudio Domenicali nie ukrywa, że producent obserwował Acostę od dawna i podkreślił, że Hiszpan jest nie tylko wyjątkowo szybki, ale również posiada osobowość, która idealnie pasuje do Ducati. Podobnego zdania jest Luigi Dall’Igna. Dyrektor generalny Ducati Corse przyznał, że po zabezpieczeniu przyszłości z Marquezem kolejnym krokiem było pozyskanie młodego zawodnika, który będzie rozwijał projekt Desmosedici GP przez następne lata. Według Dall’Igny Acosta ma wszystko, by stać się kolejnym liderem MotoGP.

Koniec jednej z najważniejszych er w Ducati. Bagnaia rozpoczyna nowy rozdział z Aprilią
Jeżeli przedłużenie kontraktu Marca Marqueza było potwierdzeniem obecnego kierunku Ducati to odejście Francesco Bagnaii jest jego naturalną konsekwencją. Dwukrotny mistrz świata MotoGP po zakończeniu sezonu 2026 opuści Borgo Panigale i od 2027 roku zostanie fabrycznym zawodnikiem Aprilii. Co ciekawe, Włosi związali się z nim aż czteroletnim kontraktem obowiązującym do końca sezonu 2030, co należy do najdłuższych umów w obecnej stawce MotoGP. To transfer, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się mało prawdopodobny, choć w kuluarach pojawiały się różne scenariusze. Włoski zawodnik trafił do fabrycznego zespołu w 2021 roku i już podczas pierwszego sezonu walczył o tytuł z Fabio Quartararo. Rok później odrobił ogromną stratę punktową do Francuza i przywrócił Ducati mistrzostwo świata kierowców po piętnastu latach przerwy. W sezonie 2023 obronił tytuł po niezwykle wyrównanej walce z Jorge Martinem, a rok później ponownie bił się o koronę aż do ostatniej rundy, mimo że wygrał aż jedenaście wyścigów Grand Prix. O mistrzostwie zadecydowały wtedy przede wszystkim kosztowne błędy i nieukończone wyścigi.
Bilans jego współpracy z Ducati robi ogromne wrażenie. W ciągu ośmiu sezonów Bagnaia odniósł 31 zwycięstw, stanął na podium 62 razy, wywalczył 28 pole position i stał się jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii włoskiej marki. Nic dziwnego, że Luigi Dall’Igna w oficjalnym pożegnaniu podkreślał, iż od początku wiedział, że właśnie wokół Pecco warto budować przyszłość Ducati. Dyrektor Ducati Corse przypomniał, że wspólnie udało się spełnić marzenie o ponownym zdobyciu mistrzostwa świata, a relacja pomiędzy zespołem i zawodnikiem od lat opierała się na zaufaniu, wzajemnym szacunku i wspólnym rozwoju. Dodał również, że Bagnaia na zawsze pozostanie częścią historii Borgo Panigale, niezależnie od tego, gdzie będzie kontynuował karierę.

Dlaczego więc doszło do rozstania? Odpowiedź wydaje się dość prosta. Ostatnie dwa sezony były dla Bagnaii wyjątkowo trudne. Najpierw coraz większe problemy z odnalezieniem odpowiednich ustawień Desmosedici GP, później przyjście Marca Marqueza, który praktycznie od początku przejął rolę lidera zespołu. Hiszpan zaczął wygrywać regularnie, a Ducati coraz wyraźniej budowało projekt właśnie wokół niego. W takiej sytuacji Bagnaia stanął przed wyborem: pozostać drugim zawodnikiem w fabryce albo rozpocząć nowy rozdział w miejscu, gdzie ponownie będzie jednym z filarów całego projektu.
Aprilia nie ukrywa, że zależało jej na takim transferze. Dyrektor generalny Massimo Rivola podkreśla, że stworzenie całkowicie włoskiego składu z Marco Bezzecchim i Francesco Bagnaią ma być symbolem nowego etapu w historii producenta z Noale. Jego zdaniem przyjście dwukrotnego mistrza świata to ogromne sportowe wzmocnienie. Dla samego Bagnaii będzie to prawdopodobnie największe wyzwanie od momentu awansu do fabrycznego Ducati. Aprilia dysponuje dziś motocyklem zdolnym walczyć o zwycięstwa, ale jednocześnie potrzebuje zawodnika, który pomoże wynieść projekt na jeszcze wyższy poziom. W Noale liczą, że właśnie takim liderem stanie się dwukrotny mistrz świata. Po raz pierwszy od wielu lat Pecco rozpocznie sezon nie jako człowiek Ducati, lecz jako twarz zupełnie nowego projektu.

Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





