Harley-Davidson Road Glide Limited 2020: Turystyczny Hot Rod XXI wieku

Patrzysz na ten motocykl i myślami automatycznie przenosisz się w klimaty Route 66, dzikich krajobrazów amerykańskiego zachodu i drogi sięgającej daleko poza horyzont. HD Road Glide Limited 2020 to jednak zdecydowanie więcej niż kolejna odsłona klasycznego turystyka.

Znakiem charakterystycznym modelu Road Glide jest mocowana na sztywno do ramy przednia owiewka. W najnowszej odsłonie inspirowana jest podobno pyskiem rekina i trzeba przyznać, że coś w tym jest. Choć motocykle spod znaku HD raczej nie kojarzą się z tym smukłym i zwinnym zwierzęciem, to trzeba przyznać, że jak na takiego kolosa, Road Glide prezentuje się całkiem zgrabnie. Nawet w wersji Limited, która ma zdecydowanie więcej do zaoferowania w kwestii możliwości turystycznych, komfortu, czy osłony przed wiatrem.

Jeszcze dekadę temu nie pomyślałbyś, że po przełożeniu nogi nad mięsistą kanapą Harleya, doznasz uczucia przytłoczenia przez nawał elektroniki jaką upakowano w najnowszej wersji turystyka z Milwaukee. Na wyposażeniu znajdziesz wszystko i jeszcze trochę z portfolio umilających nie tylko daleką podróż dodatków. Wszystko oczywiście utrzymane w stylu HD, który, choć to oczywiście rzecz gustu, mnie wydaje się trochę bez wyrazu. Mowa o kształtach przełączników, czy próbie połączenia nowoczesnego wyświetlacza z analogowymi klasycznymi zegarami. Zadanie to jednak niełatwe, bo Harley ma swój wypracowany przez lata styl, za który kochają go jego fani.

A jak prowadzi się taki kredens? Gotowy do jazdy Road Glide Limited waży jedyne 423 kg. Liczba na papierze potrafi przerazić. Wystarczy jednak ruszyć z miejsca, by wraz z ruchem wskazówki prędkościomierza ulatniały się kolejne kilogramy. W efekcie naprawdę można się zdziwić jak ten bądź co bądź dwukołowy kolos dobrze się prowadzi. Kiedy złapiesz się na tym, że jazda po zakrętach sprawia ci dziecięcą radość, to uświadomisz sobie, że chyba coś z tobą jest nie tak. Przecież to nie jest sprzęt do świrowania! Może i nie jest, ale dopracowana geometria, w połączeniu z potężnym piecem, który wydaje się sypać niutonometrami z pełnej garści, mimowolnie rysuje uśmiech na twarzy. Ten sprzęt we wprawnych rękach może naprawdę być fajną zabawką, zwłaszcza, że ogrom elektroniki czuwającej nie tylko nad komfortem, ale także kontrolującej parametry jazdy, potrafi wybaczyć wiele. Mamy tu m.in. kontrole trakcji i system ABS - obydwa układy działające z uwzględnieniem pochylenia w zakręcie. Jeśli przesadzisz z manetką gazu, mogą okazać się bardzo przydatne.

Fajnie, że Road Glide potrafi znacznie więcej niż majestatyczne toczenie się z punktu do punktu, ale wróćmy do tego w czym się specjalizuje. Już na pierwszy rzut oka widać, że na brak komfortu nikt u nie będzie narzekać. Przy takiej masie własnej sprzętu, nawet nie poczujesz, że plecaczek jedzie z tobą. Nie odczujesz tego także na manetce gazu. Tym bardziej przydaje się fabrycznie montowany kufer centralny z iście królewskim oparciem. Osobiście nie zajmowałem pozycji na siedzeniu pasażera, ale chyba nawet Pudzian czułby się tam całkiem przyzwoicie. Podróż pasażerowi umila muzyczka z głośników, których głośność oraz tryby odtwarzania może sam regulować. Multimedialny system Boom! Box GTS to z reszta temat na oddzielną rozprawkę, bo potrafi naprawdę wiele. 

Nie będzie żadnym odkryciem jeśli powiem, że miejsca na bagaż jest naprawdę sporo. Jeśli wybierasz się na dalszą wycieczkę z pasażerem, to możesz dodatkowo posłużyć się bagażnikiem zamocowanym na klapie centralnego kufra. Są też dwa schowki na drobiazgi w czeluściach czaszy przedniej owiewki. W jednym z nich ulokowane jest gniazdo USB. Szkoda, że żaden z nich nie jest w stanie pomieścić współczesnego smartfona. To trochę dziwi biorąc pod uwagę jak rozbudowany od multimedialnej strony jest ten motocykl.

Uprawianie turystyki motocyklowej tym sprzętem, oprócz tego że jest bardzo przyjemne i ma w sobie coś z dostojnej jazdy na czystej krwi rumaku, to w niektórych aspektach może przypominać trochę karawaning z przyczepą kempingową. Tak jak w przypadku jazdy samochodem z dużym gratem na haku, tak i tu warto przemyślanie wybierać miejsca postoju, bo wystarczy zaparkować z przodem maszyny w lekkim dołku, lub bez możliwości podjechania do przodu i może zrobić się nieprzyjemnie. Jeśli do tego dodamy luźne podłoże i ślizgające się po nim obuwie, to może się okazać, że do opuszczenia takiej wydawałoby się nieistniejącej przeszkody, może być konieczna pomoc drugiej osoby. A to, przyznacie, trochę siara. Tak jak siarą jest, że w motocyklu ważącym nawet na sucho ponad 400 kg zabrakło wspieranego rozrusznikiem biegu wstecznego, który pomoże wytoczyć żelastwo na płaski teren. Warto o tym pamiętać wybierając miejsce na postój. Każdy z pewnością szybko się tego nauczy... zaraz po pierwszej wtopie. 

REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 9 199 PLN.

Dla kogo jest ten motocykl? Na pewno dla fanów amerykańskiej motoryzacji, bo choć naszpikowany systemami i elektroniką, to nadal Harley z mechanicznej krwi i kości. Za nieco ponad 127 tysięcy zł dostajemy z resztą nie tylko legendę zza oceanu, ale bardzo dobrze wyposażony i budzący podziw motocykl, który w dodatku zadziwiająco dobrze jeździ. Jeśli lubisz turystykę motocyklową w takim klimacie i masz walizkę drobniaków, to ciężko o lepszą i bardziej majestatyczną propozycję.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button