Aluminiowe czy plastikowe kufry od lat są symbolem dalekich wypraw, a producenci motocykli turystycznych wręcz projektują swoje maszyny z myślą o ich montażu. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy zjeżdżamy z asfaltu, jeździmy motocyklem sportowym albo po prostu nie chcemy wydawać kilku tysięcy złotych na komplet kufrów, stelaży i mocowań. Właśnie wtedy pojawia się rozwiązanie, które od lat doceniają motocykliści podróżujący poza asfaltowymi ścieżkami. Wystarczy jeden dobrze dobrany gadżet za około 300 zł, aby bez problemu zapakować na wyjazd cały niezbędny szpej.
Oczywiście cały proces ułatwienia sobie wypraw motocyklowych można rozwiązać już w momencie zakupu nowego motocykla. Decydujemy się zatem na taki model, który dedykowany i fabrycznie przygotowany jest do podróżowania w najbardziej odległe zakątki świata. Cały jednak problem polega na tym, że ta nasza motocyklowa rzeczywistość nie jest aż tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Na rynku mamy dostępnych tak wiele różnych segmentów, że bardzo często kupujemy jednoślad sercem, porzucając na bok pragmatyczne względy. Nie oznacza to jednak, że posiadacze sportów czy nakedów całkowicie muszą zrezygnować z wojaży. Rynek akcesoriów jest na tyle rozbudowany, że niemal do każdego modelu kupimy jakikolwiek zestaw bagażowy, który zazwyczaj wcale nie jest taki tani. Rozwiązanie jest jednak o wiele prostsze i tak naprawdę sprawdzi się w przypadku każdego typu motocykla, chociaż w zależności od tego, czy podróżujecie samodzielnie, czy we dwójkę, będziecie musieli nieco bardziej pogłowić się nad samym sposobem montażu. To najtańsza alternatywa dla kompletnego zestawu kufrów.
Mowa o rollbagu, czyli specjalnej torbie motocyklowej wykonanej z wodoodpornych materiałów, takich jak PVC, tarpaulin czy Cordura. To rozwiązanie, które na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły worek transportowy, ale w praktyce potrafi całkowicie zmienić sposób podróżowania motocyklem. Szczególnie wtedy, gdy jednoślad nie nadaje się do montażu kufrów albo właściciel zwyczajnie nie chce inwestować dużych pieniędzy w rozbudowany system bagażowy.
Najważniejsze informacje:
- Aluminiowe lub plastikowe kufry nie zawsze są dobrym wyborem. Zamiennik kosztuje 300 zł i nie potrzebujesz do niego stelaży.
- Rollbag to specjalny worek, który jest maksymalnie uniwersalny. Zamontujesz go na każdym motocyklu.
- Zakup rollbaga nie jest taki prosty. Koniecznie pamiętaj na co zwrócić uwagę, aby nie żałować.
Przeczytaj koniecznie:
Dlaczego motocykliści coraz częściej rezygnują z kufrów?
Klasyczne kufry mają oczywiście wiele zalet. Są wygodne, łatwe w obsłudze i oferują sporą przestrzeń bagażową. Problem polega jednak na tym, że w terenie bardzo szybko pokazują swoje ograniczenia. Sztywne kufry potrafią utrudniać jazdę, zwiększają szerokość motocykla, a podczas upadku mogą zostać uszkodzone albo wręcz uszkodzić sam motocykl. Jeszcze większy problem pojawia się w przypadku motocykli sportowych czy nakedów, które często nie mają fabrycznych punktów montażowych pod stelaże. Wtedy zaczyna się kombinowanie z dorabianiem mocowań, spawaniem konstrukcji i dopasowywaniem uniwersalnych uchwytów. Efekt bywa różny – czasem działa, ale rzadko wygląda dobrze. Rollbag eliminuje praktycznie wszystkie te problemy. Nie wymaga stelaży, można zamontować go niemal na każdym motocyklu, a przy tym kosztuje kilka razy mniej niż kompletny zestaw kufrów.
Nie da się też ukryć, że bardzo często brak ochoty na montowanie dodatkowych kufrów związany jest po prostu z kwestiami wizualnymi. Kupujemy motocykle oczami i nie chcemy, aby dodatkowe skrzynki zaburzały ich piękną linię. Kilka lat temu również stanąłem przed takim trudnym wyborem. Długo głowiłem się, czy nadal chcę mieć w swoim garażu motocykl sportowy, ale jednocześnie coraz bardziej kręciły mnie wyjazdy na drugi koniec Europy. Postawiłem zatem na Yamahę Fazer 1000, która z jednej strony oferowała mi trochę tego agresywnego charakteru, ale z drugiej strony w pewnym, choć dość okrojonym stopniu nadawała się do bliższej lub dalszej turystyki.

Z racji tego, że chwilę po zdaniu matury fundusze były mocno ograniczone, a mnie ciągnęło do majsterkowania w garażu, postanowiłem samodzielnie przerobić stelaże i kufry, które zostały mi po poprzedniej Hayabusie, aby dopasować je właśnie do Yamahy. Środki, które zaoszczędziłem, wydałem oczywiście na kolejną podróż. Miałem dwa kufry boczne, ale nadal brakowało mi centralnego – a ten w całej tej układance zawsze jest najdroższy. No i wtedy z pomocą przyszedł bohater dzisiejszego tekstu, czyli rollbag, który na najróżniejsze wyjazdy – pomimo wielu wad, o których wcześniej nie wiedziałem – służy mi do dziś
Dobry rollbag musi mieć kilka kluczowych rzeczy
W teorii zakup rollbaga wydaje się banalny. To przecież zwykła wodoodporna torba, ale w praktyce bardzo szybko okazuje się, że konstrukcja ma ogromne znaczenie i jeden źle dobrany detal potrafi skutecznie zepsuć cały wyjazd. Pierwszą rzeczą, na którą trzeba zwrócić uwagę, jest rozmiar. Zbyt mały rollbag sprawi, że część rzeczy i tak trzeba będzie przewozić w plecaku. Zbyt duży będzie wystawał poza obrys motocykla i zacznie przeszkadzać podczas jazdy. Dlatego przed zakupem warto po prostu zmierzyć sprzęt, który planujemy zabierać – namiot, śpiwór, krzesełko czy narzędzia, a także pozostawić nieco miejsca na zakupy czy dodatkową odzież.

Równie ważny jest sposób otwierania. Wiele tanich modeli działa jak worki żeglarskie – górę trzeba zrolować i zapiąć klamrą. Problem w tym, że później znalezienie czegokolwiek w środku graniczy z cudem. Znacznie lepiej sprawdzają się modele otwierane na całej długości, które pozwalają szybko dostać się do zawartości bez wysypywania wszystkiego na ziemię. Wówczas rollbag działa niemalże na zasadzie kufra centralnego. Kluczowy jest także system mocowania. Dobrze, jeśli torba ma już w zestawie pasy kompresyjne i szybkozłączki. Wtedy montaż zajmuje dosłownie kilka minut, a sam rollbag można bez problemu przełożyć między różnymi motocyklami. Oczywiście trzeba się jednak przy tym nieco pogłowić, aby znaleźć odpowiednie punkty mocowania, a przy okazji warto poświęcić kilka chwil na zabezpieczenie tych elementów, które mogą zostać porysowane zarówno przez pasy transportowe, jak i sam rollbag.
Jest jednak jedna rzecz, o której wiele osób zapomina podczas zakupu, a później szybko tego żałuje. Chodzi o odpowietrznik – to zawór pozwalający wypuścić nadmiar powietrza z wnętrza torby. Dzięki temu rollbag po spakowaniu staje się znacznie mniejszy i łatwiej go zamocować. Bez odpowietrznika torba często robi się napompowana jak balon i zaczyna przeszkadzać podczas jazdy. Tego systemu nie posiadał mój pierwszy rollbag, zresztą wad miał o wiele więcej, bo nie otwierał się na całej szerokości, a pakować można było go wyłącznie od góry. Zawsze więc, pomimo wielu prób i starań, w środku pozostawało sporo powietrza, a na każdym kempingu musiałem wyciągać z niego całą zawartość, aby dostać się do rzeczy, której właśnie w danym momencie potrzebowałem. Uwierzcie mi – nie pomaga w tym nawet najlepsza i najbardziej sprawdzona technika pakowania

Dlaczego rollbag sprawdza się lepiej w terenie?
Największą zaletą miękkich toreb motocyklowych jest ich elastyczność. Podczas jazdy off-roadowej czy po szutrach motocykl prędzej czy później zaliczy mniejszą albo większą glebę. W przypadku aluminiowego kufra często kończy się to pogięciem mocowań albo uszkodzeniem samego kufra. Rollbag po prostu się odkształca. Miękki materiał pochłania uderzenie i znacznie lepiej znosi takie sytuacje. Dodatkowo torba jest lżejsza, więc nie wpływa tak mocno na prowadzenie motocykla. Nie bez znaczenia pozostaje też wodoodporność. Dobre modele bez problemu wytrzymują wielogodzinną jazdę w deszczu, błoto czy kurz.
Z pewnością widzieliście również boczne torby w motocyklach typu adventure. Ich kolejna zaleta polega na tym, że można zapakować do nich te elementy, które są najbardziej miękkie i nie ulegają łatwo uszkodzeniu, jak chociażby odzież. Dzięki temu podczas feralnej wywrotki torba pełni dodatkową funkcję ochronną motocykla. Wszystkie pozostałe rzeczy biwakowe czy namiotowe, które mogłyby ulec uszkodzeniu należy wtedy pozostawić w kufrze centralnym.

300 zł zamiast kilku tysięcy. Rollbag to przyjaciel każdego podróżnika na motocyklu
Najważniejsza dla wielu osób pozostaje jednak cena. Komplet markowych kufrów aluminiowych razem ze stelażami potrafi kosztować porównywalnie do używanego motocykla 125 cm3. Tymczasem solidny rollbag można kupić już za około 300 zł. Zresztą tej torby nie musicie używać wyłącznie na motocyklu, bo ze względu na swoje rozmiary i przede wszystkim wodoodporność sprawdzi się również podczas najróżniejszych aktywności wodnych, jak chociażby pływanie skuterem wodnym czy spływy kajakowe. Kluczowa będzie tutaj jednak przede wszystkim odpowiednio dobrana wielkość.
Warto również wziąć pod uwagę, że jeżeli macie w garażu więcej niż jeden motocykl to rollbag staje się maksymalnie uniwersalnym rozwiązaniem. Jestem przekonany, że przy odrobinie kreatywności dopasujecie go praktycznie do każdego modelu i to bez większego problemu. Przy sprzedaży motocykla nie musicie się go również pozbywać, bo w przeciwieństwie do dedykowanego zestawu kufrów możecie bez problemu „przeszczepić” go do nowej zabawki
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






