- Motocykle z silnikiem Wankla to coś, co mogło się udać, ale wiemy już, że stało się ślepą uliczką.
- Inżynierowie chcieli dobrze, ale trafili w złe czasy.
- W efekcie powstało bardzo niewiele modeli z takim silnikiem, a my prezentujemy 5 najciekawszych.
Silnik Wankla w motocyklu brzmi jak coś, co powinno zawojować świat jednośladów. Jest kompaktowy, ma dobry stosunek masy do pojemności, bardzo płynnie rozwija moc i nie potrzebuje klasycznych tłoków, korbowodów oraz zaworów. W teorii brzmi to jak gotowy przepis na motocykl idealny. W praktyce historia pokazała jednak, że egzotyczne serce potrafi być równie fascynujące, co wymagające. W historii powstała zaledwie garstka modeli z takim rozwiązaniem. Prezentujemy 5 najciekawszych.
Czym jest silnik Wankla?
Silnik Wankla to silnik spalinowy z wirującym tłokiem, ale jego konstrukcja mocno różni się od klasycznych jednostek tłokowych. Zamiast tłoka poruszającego się w płaszczyźnie góra-dół w cylindrze mamy rotor obracający się wewnątrz specjalnie ukształtowanej komory. W czasie jego pracy zachodzą te same podstawowe procesy, które znamy z silnika czterosuwowego, a więc zasysanie mieszanki, sprężanie, zapłon i wypuszczenie nadmiaru spalin. Różnica polega na tym, że wszystko odbywa się w sposób ciągły.
Największą zaletą takiego rozwiązania jest płynność pracy oraz kompaktowa budowa. Silnik Wankla może być niewielki, a jednocześnie osiągać wysokie prędkości obrotowe i rozwijać moc w sposób bardzo charakterystyczny. Nie ma tu typowego „pulsowania” znanego z wielu silników tłokowych, dlatego motocykle z Wanklem często opisywano jako wyjątkowo gładkie. Problem w tym, że za tą egzotyką kryło się kilka poważnych kompromisów.
Dlaczego jest tak mało motocykli z silnikiem Wankla?
Powód jest prosty – silnik Wankla był świetnym pomysłem na papierze, ale w codziennym użytkowaniu wymagał dopracowania w obszarach, które dla producentów motocykli są absolutnie kluczowe. Największym wyzwaniem były uszczelnienia rotora, temperatura pracy, zużycie paliwa i oleju oraz emisja spalin. Wankel potrafił być mały, mocny i bardzo płynny, ale jednocześnie bywał trudniejszy w serwisie, bardziej łakomy na paliwo i mniej przewidywalny kosztowo niż klasyczny silnik tłokowy. Z podobnymi problemami mierzą się właściciele sportowych modeli Mazdy serii RX.
Do tego dochodził jeszcze moment pojawienia się w czasie. Największe zainteresowanie Wanklem przypadło na lata 70., czyli okres kryzysu paliwowego, rosnącej presji na oszczędność i coraz ostrzejszych norm emisji spalin. Motocykl z nietypowym silnikiem był ciekawostką, ale klient w salonie często wybierał coś prostszego, tańszego i łatwiejszego w obsłudze. Dlatego dziś motocykle z silnikiem Wankla są rzadkością, a większość z nich ma status kolekcjonerski.
Motocykle z silnikiem Wankla – 5 najciekawszych modeli
Hercules / DKW W-2000

Hercules W-2000 to motocykl, od którego po prostu trzeba zacząć każdą opowieść o seryjnych jednośladach z silnikiem Wankla. Właśnie ta maszyna uchodzi za pierwszy seryjnie produkowany motocykl z takim motorem. Na wybranych rynkach pojawiała się również pod marką DKW, ale technicznie mówimy o tej samej, bardzo nietypowej konstrukcji.
Sercem motocykla był jednorotorowy silnik Sachs o pojemności 294 cm3. Jednostka była chłodzona powietrzem i wspomagana wentylatorem, co już samo w sobie pokazywało, że producenci szukali sposobu na opanowanie temperatury pracy. Moc nie powalała na kolana, ale nie o to tu chodziło. W-2000 miał przede wszystkim udowodnić, że Wankel w motocyklu może działać również w prawdziwym życiu.
Najciekawsze jest to, że Hercules W-2000 wyglądał dość zwyczajnie. Nie był futurystycznym konceptem, tylko normalnym motocyklem użytkowym z egzotycznym sercem. Właśnie dlatego jest tak ważny – pokazał, że silnik Wankla da się włożyć do seryjnego motocykla, sprzedać klientom i eksploatować na drogach. Może nie był wielkim sukcesem rynkowym, ale na pewno przetarł szlaki.
Suzuki RE5

Suzuki RE5 to najbardziej znany japoński motocykl z silnikiem Wankla i jedna z największych technicznych ciekawostek lat 70. Japończycy podeszli do tematu bardzo poważnie, bo RE5 nie był garażowym eksperymentem ani małą serią stworzoną dla kolekcjonerów. To miał być pełnoprawny motocykl drogowy, który pokaże, że przyszłość napędu może wyglądać inaczej.
Motocykl dostał jednorotorowy silnik o pojemności 497 cm3, który chłodzono cieczą i olejem. Suzuki próbowało rozwiązać typowe problemy Wankla, dlatego konstrukcja była dość skomplikowana. RE5 wyróżniał się także stylistycznie, zwłaszcza wczesna wersja z charakterystycznym, cylindrycznym zestawem wskaźników, który do dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów tego modelu.
Problem polegał na tym, że RE5 pojawił się w bardzo trudnym momencie. Kryzys paliwowy, wysoka cena zakupu, duża masa i ostrożność klientów sprawiły, że nawet techniczna odwaga Suzuki nie wystarczyła do komercyjnego sukcesu. Dziś RE5 jest jednak jednym z najważniejszych motocykli z Wanklem w historii.
Norton Interpol 2 / P41

Norton Interpol 2, znany również jako P41, pokazuje zupełnie inne podejście do tematu. To nie był motocykl tworzony dla prywatnych klientów, którzy chcieli postawić w garażu coś dziwnego i efektownego. Interpol 2 powstał głównie z myślą o pracy w służbach, w tym policji, wojsku i organizacjach flotowych. Miał pracować, jeździć dużo i radzić sobie lepiej niż klasyczne motocykle.
Maszyna była napędzana dwurotorowym silnikiem Wankla o pojemności 588 cm3, chłodzonym powietrzem. Norton odziedziczył ten projekt po wcześniejszych brytyjskich pracach nad tego typu jednostkami i przez lata rozwijał go po swojemu. Interpol 2 był więc nie tylko motocyklem, ale też ruchomym poligonem doświadczalnym dla brytyjskich inżynierów.
W praktyce ta konstrukcja miała swoje tradycyjne wady. Inżynierowie musieli się mierzyć z problemami z wysoką temperaturą, uszczelnieniami i dopracowaniem pracy na niskich obrotach. Jednocześnie Interpol 2 miał cechy, które mogły być atrakcyjne dla służb. Zapewniał bowiem płynną pracę, niezłe osiągi i nietypową charakterystykę napędu. Nie był to jednak motocykl prosty ani tani w obsłudze.
Historycznie Interpol 2 jest ważny, bo był jednym z najpoważniejszych użytkowych zastosowań silnika Wankla w motocyklu. I choć Norton nie wygrał tą konstrukcją rynku, to właśnie Interpol 2 otworzył drogę do kolejnych rotacyjnych motocykli tej marki. Musicie wiedzieć, że to właśnie Norton ma na koncie najwięcej modeli z takimi silnikami.
Norton F1 / P55

Norton F1 to motocykl, który pokazuje sportowy potencjał silnika Wankla. O ile Interpol 2 był maszyną użytkową i flotową, o tyle F1 miał już zupełnie inny charakter. To drogowy model inspirowany wyścigowymi doświadczeniami Nortona, ubrany w czarno-złote barwy kojarzone z klimatem John Player Special. Już sam wygląd mówił jasno – to nie jest zwykły motocykl do spokojnej turystyki.
Sercem F1 był dwurotorowy silnik Wankla o pojemności 588 cm3, tym razem chłodzony cieczą. Ta zmiana miała ogromne znaczenie, bo pozwalała lepiej kontrolować temperaturę pracy i wykorzystać potencjał jednostki w bardziej sportowym wydaniu. Motocykl rozwijał moc, która na początku lat 90. pozwalała traktować go poważnie w kategorii sportowych maszyn drogowych. Dość powiedzieć, że udało mu się wygrać w British Superbike.
Jednak Norton F1 ostatecznie okazał się motocyklem dla wąskiego grona odbiorców. Był drogi, rzadki i bardzo nietypowy. W czasach, gdy japońskie motocykle sportowe stawały się coraz szybsze, bardziej dopracowane i łatwiej dostępne, brytyjski Wankel był propozycją dla tych, którzy szukali czegoś absolutnie wyjątkowego. Nie tyle alternatywy dla popularnych superbike’ów, ile prawdziwej mechanicznej osobliwości z wyścigowym rodowodem. Dziś jest bardzo pożądany przez kolekcjonerów.
Crighton CR700W

Crighton CR700W to współczesny dowód na to, że historia silnika Wankla w motocyklach wcale nie skończyła się w latach 90. To ekstremalna, torowa maszyna stworzona przez Briana Crightona, człowieka mocno związanego z rozwojem i sukcesami wyścigowych Nortonów z silnikami rotacyjnymi. CR700W to prawdziwy techniczny manifest.
W centrum wydarzeń znajduje się dwurotorowy silnik o pojemności 690 cm3 i mocy ponad 200 KM. Motocykl jest lekki, mocny i budowany ręcznie w bardzo krótkiej serii. Sama idea jest prosta – wziąć doświadczenia z wyścigowych Wankli, połączyć je ze współczesnymi materiałami oraz osprzętem i stworzyć maszynę, która pokaże, jak daleko da się przesunąć granice tej koncepcji.
CR700W nie będzie i nawet nie próbuje być rewolucją w napędach i zapowiedzią powrotu do Wankli. Jest za drogi, zbyt limitowany i zbyt radykalny. Ma jednak ogromną wartość symboliczną. Pokazuje, że silnik Wankla nadal potrafi rozpalać wyobraźnię inżynierów i motocyklistów. To współczesny pomnik technologii, która nigdy nie została głównym nurtem, ale zawsze miała w sobie coś, co sprawiało, że znajdywali się śmiałkowie gotowi do eksperymentowania z nią.
Podsumowanie
Motocykle z silnikiem Wankla to jedna z najciekawszych ślepych uliczek w historii jednośladów. Ich potencjał zderzył się z kosztami, spalaniem, emisją, trwałością i realiami rynku. To motocykle rzadkie, dziwne i często niepraktyczne, ale właśnie dlatego tak mocno zapisały się na kartach historii. Teraz wiemy już, że takie rozwiązanie raczej nie trafi nigdy do mainstreamu i pozostanie łakomym kąskiem dla kolekcjonerów.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





