Wrzucił do kurtki motocyklowej gadżet za 200 zł. Uratował mu życie już kilka razy

16 w 1. To gadżet niezbędny dla każdego motocyklisty za 200 zł

W skrócie
  • Kupiłem gadżet za 200 zł - od teraz zawsze zabieram go na wyjazd motocyklem
  • 16 funkcji w jednym - narzędzi do błahych spraw nie używam
  • Dlaczego motocykliści powinni kupić multitoola?

Im dalej w las, tym robi się zdecydowanie trudniej i ciekawiej. Dokładnie tak też jest w przypadku naszej motocyklowej pasji – gdy rozpoczynamy, wystarczy prawo jazdy, sprawny motocykl, kask i komplet odzieży. Im jedziemy dalej, podróżujemy więcej i fundujemy sobie coraz więcej najróżniejszych „niewygód”, tym lepiej musimy się do tego przygotować. W ostatnim czasie zachwycony jestem gadżetem za 200 zł.

Na przestrzeni przejechanych lat i pokonanych kilometrów zdążyłem wykluczyć już całą masę najróżniejszych gadżetów. Na samym początku byłem przekonany, że muszę mieć ze sobą wszystko i być gotowym na każdą ewentualność, co oczywiście jest prawdą, ale nie wiąże się z koniecznością zabierania całej masy szpeju. Możliwości załadunkowe na jednośladzie są mocno ograniczone, a wożenie ze sobą przedmiotów, które mają się przydać w absurdalnie awaryjnych sytuacjach, jest co najmniej bez sensu. Dlatego mało kto wozi ze sobą siekierę, choć teoretycznie może się przydać przy spaniu na dziko, bo w praktyce można poradzić sobie w zupełnie inny sposób.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Niech ta siekiera zostanie pewnego rodzaju symbolem bezsensownych przedmiotów, które bardzo często zabieramy ze sobą, a z których później nie korzystamy. Możecie powiedzieć, że to zły przykład, bo przecież całe grono motocyklistów podróżuje wyłącznie na dziko i nieodłącznym elementem każdego wieczoru jest ognisko, ale już spieszę z wyjaśnieniem.

Najważniejsze informacje:

Zapłaciłem 100 zł, teraz nie boję się problemów z oponami na wyjeździe motocyklowym:

Gadżet za 100 zł, bez którego nie ruszam się w motocyklową podróż. Każdy awaryjnie powinien go mieć [PORADNIK]

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Zabiera na wyjazdy motocyklowe siekierę. Nie ma pojęcia, że może ją zastąpić

Siekiera oczywiście może się przydać, ale przede wszystkim zajmuje sporo miejsca, jest ciężka i nieforemna. Jeżeli będzie zbyt mała, to w praktyce kompletnie nie pomoże przy większym kawałku drewna, a nie możemy zapominać o poprawnych zasadach biwakowania. Szukamy zatem suchego drewna liściastego, które wolno się pali, daje dużo ciepła i długo się żarzy. Ścinanie drzew jest zabronione i grozi za nie wysoki mandat karny, dlatego w pewnym sensie już na tym etapie siekiera staje się bezużyteczna. Możecie mi jednak zarzucić, że z pewnością znajdę długie i grube kawałki suchego drewna – wówczas radzę sobie, wykorzystując fizykę i to, co mam dookoła siebie. Jeżeli jest taka możliwość, łamię je własnym ciężarem na mniejsze kawałki lub korzystam z dwóch drzew w bezpośredniej bliskości, tworząc dźwignię. To w zupełności wystarczy.

W awaryjnych przypadkach mam ze sobą prostą, tanią, lekką i minimalistyczną piłę składaną, która jest znacznie bardziej uniwersalna. Radzi sobie nawet z dość pokaźnymi kawałkami drewna, ale nie zliczę też przypadków, gdy korzystałem z niej, krojąc bułki, nacinając kiełbasę czy przecinając trytytki. Owszem, nie brzmi to tak hardkorowo jak siekiera, ale spełnia dokładnie te same funkcje. Znając jeszcze kilka podstawowych zasad biwakowania, drewno o żadnej grubości nie będzie dla nas przeszkodą.

DCIM100MEDIADJI_0475.JPG

Otwieracz, nóż, nożyczki, kombinerki i wiele więcej. Gdzie ja to wszystko mam?

Kilka lat temu stworzyłem sobie własny zestaw ratunkowy, składający się z najróżniejszych narzędzi. Doskonale wiedziałem, jakie klucze uniwersalne są niezbędne, a także których potrzebuję, aby dostać się do najważniejszych podzespołów swojego motocykla. Bez problemu znajdowałem miejsce w schowku narzędziowym lub pod siedziskiem, aby włożyć tam futerał i móc o nim zapomnieć. Oczywiście nigdy nie planuję z niego korzystać, ale podróże i wyjazdy rządzą się swoimi prawami. Zdarzają się awarie, błahe problemy w postaci zepsutego zamka, a nawet brak otwieracza do piwa czy puszki z gotowym jedzeniem.

W takich sytuacjach mogę oczywiście bez problemu wspomóc się swoim zestawem, ale mając założone kufry i stojąc w pełnym słońcu, doskonale wiem, że po pierwsze zajmie mi to trochę czasu, a po drugie złożenie wszystkiego z powrotem w idealną całość i ustawienie tak, aby nic z niczym nie kolidowało, nie będzie prostym zadaniem. Może przysporzyć mi to kilku siwych włosów i paru zaklęć wypowiedzianych w języku łacińskim. W przypadku poważnej awarii oczywiście nie ma to znaczenia, ale jeśli chodzi o drobną pierdołę – sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Mając tego dość, postanowiłem znaleźć gadżet, który będzie niewielki i kompaktowy, schowam go w kieszeni i zapomnę o jego istnieniu, a jeśli zajdzie taka potrzeba, w ciągu kilku sekund będzie gotowy do użycia. Do tego musi być maksymalnie uniwersalny, abym mógł wykorzystać go w wielu losowych i codziennych sytuacjach. Wybór był prosty – multitool.

W kurtce motocyklowej zawsze mam multitoola. Uratował mnie już kilka razy

Od dłuższego czasu w motocyklowej kurtce zawsze mam schowanego multitoola. Przeczytałem mnóstwo opinii i wiedziałem, że wybór taniego, chińskiego produktu nie ma kompletnie żadnego sensu. To nie jest tylko przedmiot do otwierania przysłowiowego piwa, ale narzędzie, które musi oferować solidne kombinerki, zestaw bitów oraz ostry nóż, przydatny w awaryjnych sytuacjach. Akurat trafiłem na promocję i kupiłem przeceniony multitool wyposażony w 16 narzędzi, w tym: sprężynujące kombinerki z wymiennym przecinakiem do drutu, 11 bitów, nóż, piłę oraz hak tnący. Do tego pokrowiec i 10-letnia gwarancja.

Dokładnie takiego produktu oczekiwałem – dobra jakość wykonania, mechanizmy blokady, szybkie otwieranie kluczowych narzędzi jedną ręką, a przy tym kompaktowe wymiary. Chociaż nie jest to przedmiot, który przyda się podczas krótkiej przejażdżki, to gwarantuję wam, że będziecie z niego regularnie korzystać na dalszych wyjazdach i podczas biwakowania. Wszystkie proste czynności można wykonać przy jego użyciu, a dzięki niewielkim rozmiarom nawet nie poczujecie jego obecności w kurtce. Co prawda wybrałem solidny produkt ważący 253 g, jednak w żadnym stopniu nie jest on dla mnie uciążliwy. Skorzystałem z niego już tyle razy, że coraz częściej zabieram go ze sobą również na przejażdżkę rowerem czy spacer do lasu.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Oczywiście nie jest to żadna reklama, bo multitoola kupiłem za własne pieniądze. W cyklu moich artykułów poradniczych staram się jednak dzielić z wami spostrzeżeniami, przemyśleniami oraz gadżetami, które realnie się przydają i zostały przeze mnie przetestowane. Jeżeli zależy wam na tym, aby w trasie być maksymalnie przygotowanym na każdą ewentualność, a jednocześnie nie musieć rozpakowywać kufrów na poboczu tylko po to, żeby przeciąć trytytkę, dokręcić lusterko czy kombinerkami włożyć gorącego dB-killera, to już wiecie, czego potrzebujecie.


Odkryj więcej z Jednoślad.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ciąg dalszy poniżej reklamy
Back to top button