Te motocykle przekraczają 300 km/h. Oto trzy najszybsze seryjne maszyny świata

300 km/h to dla nich dopiero początek. Oto legendy świata motocykli

Prędkość od zawsze była jednym z najważniejszych elementów motocyklowego świata, a szczyt tego trendu przypadł na lata 90. ubiegłego wieku. Dziś ten wyścig zbrojeń nieco ustał, ale nikogo nie powinien dziwić fakt, że przed laty producenci rywalizowali o stworzenie maszyn, które zapiszą się w historii motoryzacji. Dziś również nie brakuje modeli, które przekraczają granicę 300 km/h, ale tylko jeden potrafi rozpędzić się nawet do 400 km/h.

Jeszcze kilkanaście lat temu wyścig o miano najszybszego motocykla świata był jednym z najważniejszych pól rywalizacji największych producentów jednośladów. Suzuki, Kawasaki czy Honda prześcigały się w projektowaniu coraz mocniejszych silników, doskonalszej aerodynamiki i bardziej zaawansowanych podwozi – to właśnie w tym złotym okresie powstawały motocykle, które nie tylko biły kolejne rekordy prędkości, ale również zmieniały sposób myślenia o osiągach seryjnych jednośladów.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Dziś sytuacja na rynku diametralnie się zmieniła. W ofercie jest coraz mniej sportowych motocykli homologowanych do jazdy po drogach publicznych, które realnie walczą o rekordy prędkości. Większość współczesnych superbike’ów, takich jak Yamaha YZF-R1, Suzuki GSX-R1000 czy Honda CBR1000RR-R Fireblade, bez problemu mogłaby pojechać szybciej niż 299 km/h, jednakże obowiązujące od ponad dwóch dekad elektroniczne ograniczniki skutecznie zatrzymują wskazówkę prędkościomierza na tej wartości. Coraz bardziej restrykcyjne normy emisji spalin, malejący popyt oraz wysokie koszty rozwoju sprawiają, że producenci coraz częściej rezygnują z budowy lub rozwoju sportowych motocykli drogowych. W zamian skupiają się na maszynach przeznaczonych na tory wyścigowe, które bez elektronicznych ograniczeń bez problemu przekraczają granicę 300 km/h.

Najważniejsze informacje:

  1. Oto trzy seryjnie produkowane motocykle, które rozpędzają się do rekordowej prędkości.
  2. Na szczycie model, który nie ma homologacji drogowej – ma za to turbinę i rozpędza się do ponad 400 km/h.
  3. Czy wiesz, że motocykle posiadają elektroniczne ograniczenie prędkości do 299 km/h?

Przeczytaj koniecznie:

Motocykle z największym sercem – 10 największych seryjnie produkowanych silników

Ciąg dalszy poniżej reklamy

1. Kawasaki Ninja H2R. Motocykl, który przekroczył 400 km/h

Jeżeli istnieje seryjny motocykl, który można nazwać technologicznym pokazem możliwości producenta to bez wątpienia jest nim Kawasaki Ninja H2R. Model zaprezentowany w 2015 roku od początku miał jeden cel – nie chodziło o stworzenie motocykla na drogi publiczne, ale o zbudowanie najszybszej seryjnej maszyny bez homologacji drogowej, która pod względem prędkości maksymalnej upora się choćby z motocyklami klasy królewskiej.

Sercem H2R jest czterocylindrowy silnik o pojemności 998 cm3 wyposażony w mechaniczny kompresor zaprojektowany przez inżynierów odpowiedzialnych za turbiny lotnicze Kawasaki Heavy Industries. Co istotne, turbina rozpędza się do prawie 140 tys. obr./min, a w tym czasie jej łopatki poruszają się z prędkością wyższą od prędkości dźwięku. Moc to „skromne” 326 KM osiągane przy dynamicznym doładowaniu oraz 165 Nm momentu obrotowego. Robi wrażenie. To wartości niespotykane w świecie seryjnych motocykli, chociaż podobna, a nawet wyższa moc spotykana jest w jednośladach służących do wyścigów na 1/4 mili. Tutaj mówimy jednak o modelu, który produkowany jest seryjnie. Jeszcze większe wrażenie robi jednak sposób oddawania mocy, bo w przeciwieństwie do klasycznych silników wolnossących H2R przyspiesza bez zadyszki aż do ekstremalnych prędkości. Ogromną rolę odgrywa również aerodynamika – motocykl otrzymał charakterystyczne karbonowe skrzydła generujące docisk, specjalnie zaprojektowane owiewki oraz kanały kierujące przepływem powietrza. Wszystko po to, aby ograniczyć unoszenie przedniego koła przy prędkościach przekraczających 300 km/h.

Po premierze tego modelu nie brakowało najróżniejszych spekulacji, a wśród nich królowała wiadomość przekazana przez Kawasaki, że H2R jest w stanie rozpędzić się do 380 km/h. Nikt jednak nie miał okazji zweryfikować tych deklaracji, aż w końcu znalazł się odważny śmiałek – czterokrotny mistrz World Supersport Kenan Sofuoğlu, który przedstawił Japończykom swój bardzo prosty pomysł. „Przygotujcie motocykl, znajdziemy wystarczająco długi i bezpieczny odcinek drogi, rozstawimy kamery, a resztą zajmę się ja”. Ninję H2R zabrano na świeżo wybudowany most Osman Gazi Bridge, czyli İzmit Bay Bridge, nieopodal Stambułu, który ma długość 2682 m. Kawasaki Ninja H2R potrzebowała zaledwie 26 sekund, aby rozpędzić się od 0 do 400 km/h. Tak szybko przyspiesza motocykl, w którym każdy koń mechaniczny kosztuje 677 zł, a inspekcję silnika należy wykonywać co 15 motogodzin.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

2. Suzuki Hayabusa. Motocykl, który zmienił całą branżę

Niewiele motocykli wywołało tak duże zamieszanie na rynku jak Suzuki Hayabusa. Kiedy pierwsza generacja zadebiutowała w 1999 roku to natychmiast stała się obiektem pożądania motocyklistów na całym świecie i zresztą do dzisiaj tak jest. Zarówno pierwsza, jak i druga oraz trzecia generacja cieszą się ogromnym zainteresowaniem, a sama historia powstania tego modelu oraz jego nazwa stały się kultowe.

Pod charakterystycznymi, opływowymi owiewkami pracował czterocylindrowy silnik o pojemności 1299 cm3 i mocy 175 KM. Jednak największym atutem Hayabusy nie była sama moc, lecz fenomenalna aerodynamika. Motocykl projektowano w tunelu aerodynamicznym z myślą o osiąganiu jak najwyższych prędkości przy zachowaniu stabilności. Ten, kto miał okazję jeździć Hayabusą doskonale wie, o czym mówię. Na tym motocyklu nie buja, nie trzeba z nim walczyć podczas przyspieszania, bo prostu jedziemy i przyspieszamy, a prawdziwe zdziwienie następuje dopiero wtedy, gdy zerkniemy na prędkościomierz. Wskazówka pędzi jak szalona, ale nasze ciało niemal nie odczuwa tej prędkości ani pędu powietrza.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Prace nad aerodynamiką okazały się ogromnym sukcesem i Hayabusa bez większego wysiłku rozpędzała się do ponad 300 km/h, a prędkość maksymalna dodatkowo wzrastała nawet o 12–15 km/h, kiedy zdemontowało się boczne lusterka. Tym sposobem Suzuki Hayabusa stała się najszybszym seryjnym motocyklem świata i wygrała wówczas wyścig z Hondą CBR1100XX Blackbird. To właśnie sukces tego modelu doprowadził do podpisania słynnego nieformalnego „gentlemen’s agreement” pomiędzy największymi producentami motocykli. Uzgodniono wówczas, że wszystkie seryjne motocykle drogowe będą elektronicznie ograniczane do 299 km/h, aby zakończyć niebezpieczny wyścig o kolejne rekordy.

3. Kawasaki Ninja ZX-14R. Odpowiedź na dominację Hayabusy

Sukces Hayabusy nie mógł pozostać bez odpowiedzi konkurencji. Honda chciała odpowiedzieć modelem CBR1100XX, a Kawasaki postanowiło stworzyć motocykl, który nie tylko dorówna Suzuki, ale pod wieloma względami okaże się jeszcze lepszy. Tak narodził się ZX-14R, znany również jako ZZR 1400. Motocykl napędza czterocylindrowy silnik o pojemności 1441 cm3, który słynie z ogromnego momentu obrotowego i niezwykle płynnego oddawania mocy. Kawasaki postawiło na bardzo długi rozstaw osi oraz geometrię zapewniającą maksymalną stabilność podczas jazdy z ekstremalnymi prędkościami. ZX-14R imponuje przede wszystkim przyspieszeniem w zakresie od 200 do 280 km/h. Po zdjęciu elektronicznego ogranicznika motocykl osiąga nawet 310 km/h.

Czy era motocykli przekraczających 300 km/h dobiega końca?

Choć współczesne motocykle sportowe są szybsze, bezpieczniejsze i bardziej zaawansowane technologicznie niż ich poprzednicy sprzed dwóch dekad to coraz rzadziej powstają z myślą o biciu rekordów prędkości. Elektroniczny limit 299 km/h nadal obowiązuje w modelach homologowanych do jazdy po drogach publicznych i dotyczy między innymi takich maszyn jak Yamaha YZF-R1, Honda CBR1000RR-R Fireblade czy Suzuki GSX-R1000. Niestety producenci coraz częściej ograniczają ofertę motocykli sportowych. Zaostrzające się normy emisji spalin, wysokie koszty homologacji oraz malejące zainteresowanie tego typu maszynami sprawiają, że wiele legendarnych modeli znika z rynku lub trafia wyłącznie na tory wyścigowe.

Ciąg dalszy poniżej reklamy


Odkryj więcej z Jednoślad.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ciąg dalszy poniżej reklamy
Back to top button