Tego nie wiedzieliście o testach motocyklowych. Jak wyglądają naprawdę?

Dziennikarz motocyklowy - kulisy testów prasowych za granicą

W skrócie
  • Dziennikarz motocyklowy - zawód marzeń?
  • Kulisy testów motocyklowych za granicą, czyli jak to wygląda "od kuchni"
  • Nowości Triumpha zaprezentowane w USA

Dziennikarz motocyklowy – dla fanów dwóch kółek to jeden z najlepszych zawodów zaraz po kierowcach testowych. Piękne miejsca, nowe modele, wykwintne jedzenie i jazda w genialnych okolicznościach. Chociaż w teorii można by powiedzieć, że profesja nie ma żadnych minusów, to w rzeczywistości nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać.

Zmasowane zagraniczne premiery motocykli sprawiają, że sekcja komentarzy przepełniona jest pytaniami i pewnego rodzaju zazdrością wobec zawodu dziennikarza motocyklowego. Fakt – na obrazkach, które widzicie jako finalny projekt, można mieć wrażenie, że lepszej profesji dla fana dwóch kółek po prostu nie ma. Przecież praca ogranicza się wyłącznie do latania za granicę, jedzenia w dobrych knajpach, spania w najlepszych hotelach i – przede wszystkim – możliwości jazdy najnowszymi modelami w słonecznej Hiszpanii, ujmującej Sardynii czy wzdłuż wybrzeża Los Angeles. Brzmi co najmniej jak recepta na zawodowe szczęście, tym bardziej jeżeli dodamy do tego tony ubrań, kasków i najróżniejsze akcesoria. Poza tym znajomości z importerami, dealerami i PR-owcami, co rzekomo sprawia, że „śmietanka” mogłaby kupować nowości za grosze.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Muszę was niestety zmartwić, ale zawód ten nie do końca jest usłany różami. Chociaż w dużej mierze można dopatrywać się w nim wielu zalet, to nie brakuje sytuacji, w których chciałoby się wszystko rzucić i wrócić na 8-godzinną zmianę do korpo. Czasami – co nie oznacza, że tak jest zawsze, ani nawet często. Nie można jednak ukrywać, że bywa ciężko, nieprzyjemnie i stresująco.

Najważniejsze informacje:

  1. Jak wygląda praca dziennikarza motocyklowego „od kuchni”?
  2. Cała prawda o testach motocyklowych, czyli o tym, dlaczego nie zawsze jest sielankowo.
  3. Tego z pewnością nie wiedzieliście o testach nowych motocykli.

Jak wygląda praca dziennikarza motocyklowego od kulis?

Dziennikarz motocyklowy – cała prawda o zawodzie

Dla zdecydowanej większości osób praca dziennikarza motocyklowego ogranicza się wyłącznie do latania na testy prasowe. Muszę was jednak zmartwić, bo tych wyjazdów – w perspektywie całego sezonu – nie jest aż tak wiele. Wiele zależy od samego portalu – im jest on bardziej znaczący na rodzimej scenie, tym większa szansa, że importer wyśle zaproszenie na zagraniczną prezentację prasową. Ze względu na wysokie koszty takich wyjazdów coraz częściej najróżniejsze premiery organizowane są również w Polsce. Nie jest to oczywiście nic złego, ponieważ nad Wisłą jest wiele pięknych regionów, które są atrakcyjne nie tylko dla nas, ale także dla osób z innych krajów.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Z perspektywy typowego odbiorcy takie zaproszenie staje się jednak znacznie mniej atrakcyjne i – oczywiście – jest to zrozumiałe. Znacznie bardziej pożądane jest oglądanie materiałów z pięknych, krętych i odległych dróg w Europie i na świecie niż z miejsc, które w teorii są na wyciągnięcie ręki. Mam również wrażenie, że sam lot samolotem i wizyta w innym kraju nadają całości jakiejś niepotrzebnie wysokiej rangi. Takie są jednak fakty.

Krytyka motocykli, czyli „macie mówić dobrze, bo wam płacą”

Wśród komentarzy najczęściej pojawiają się spekulacje, że dziennikarze są opłaceni, a w materiale usłyszymy wyłącznie same superlatywy. Oczywiście nie jest to prawdą i chociaż redakcje mają podpisane płatne współprace – zazwyczaj na cały sezon – to nikt nie jest w stanie „posmarować” za napisanie przychylnej opinii. Dlaczego? Przede wszystkim w środowisku dziennikarzy motocyklowych nie ma osób, które poszłyby na taki układ. Dominują ludzie o potężnej wiedzy, setkach przetestowanych motocykli i ponadprzeciętnych umiejętnościach jazdy, którzy potrafią ocenić motocykl z perspektywy typowego użytkownika, a nie zawodnika klasy królewskiej, doceniającego zupełnie inne niuanse.

Bądźmy szczerzy – mało kto jest w stanie realnie wyczuć niewielkie zmiany w zawieszeniu, zaawansowanej elektronice czy geometrii motocykla jeżdżąc w sposób absolutnie normalny. Wszystkie te nowinki projektowane są zazwyczaj tak, aby sprawdzały się w ekstremalnych warunkach, do których dochodzi stosunkowo rzadko, bo po prostu niewielkie grono osób potrafi zbliżyć się do realnych granic możliwości motocykla.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Z drugiej jednak strony ewolucja motocykli na przestrzeni ostatnich dwóch dekad jest niesamowita. Dziś na próżno szukać lichych, awaryjnych i kiepsko prowadzących się modeli. Ci producenci, którzy odstali od konkurencji, musieli zawinąć swój interes, bo sprzedaż szurała po dnie. Zostało grono marek oferujących genialne jednoślady, bardzo bliskie ideału. Debiutujące i coraz śmielej rozpychające się łokciami marki z Państwa Środka odrobiły zadania domowe, a kolejne prezentowane motocykle skutecznie podbijają rynek na Starym Kontynencie. Dziś różnice pomiędzy poszczególnymi modelami różnych producentów zaczynają się zacierać pod wieloma względami, jednakże pewnych cech po prostu nie da się nie zauważyć. I to jest w tym wszystkim najfajniejsze.

Jak zostać dziennikarzem motocyklowym?

Nie brakuje również pytań dotyczących tego, jak zostać dziennikarzem motocyklowym. Nie ma jednej złotej receptury na rozpoczęcie tej przygody, tym bardziej że diametralnie zmieniają się trendy. Jeszcze kilka dobrych lat temu odpowiedziałbym, że warto spróbować napisać kilka tekstów i wysłać je do jednej z redakcji. To w teorii był jedyny możliwy sposób, aby porozmawiać z naczelnym i dać mu próbkę swoich możliwości. Dziś jest jednak zdecydowanie prościej, a coraz większą siłę mają blogerzy, influencerzy i najróżniejsi twórcy internetowi.

Przede wszystkim niezbędne jest posiadanie ponadprzeciętnej wiedzy na temat jednośladów, mechaniki oraz bycie na bieżąco z nowościami w branży. Dwie umiejętności są jednak kluczowe: pisanie oraz tworzenie treści wideo. Łatwość pracy z kamerą oraz „lekkie pióro” są niezbędne, aby tworzyć interesujące, angażujące i nietuzinkowe materiały. Dodatkowo warto być na czasie z trendami – ogarniasz TikToka i Instagrama? Masz dużego plusa. Jeszcze więcej możesz zyskać w oczach naczelnego, jeżeli potrafisz samodzielnie nagrywać i montować filmy, a także robić dobre zdjęcia. Wtedy jesteś dziennikarzem samodzielnym, który bez większego problemu poradzi sobie z przygotowaniem materiałów z jazd testowych, eventów czy prezentacji.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Minusy pracy dziennikarza motocyklowego. To nie jest zawód usłany różami

Nasi czytelnicy widzą wyłącznie efekt końcowy, czyli kilka rolek, materiał wideo i zdjęcia z jazdy. Fakt – można zazdrościć. Można też narzekać, bo wyjazdy motocyklowe to nie są tygodniowe wakacje all inclusive. Pobudki w środku nocy, loty z przesiadkami i raptem kilkanaście godzin na miejscu, podczas których trzeba zapoznać się z prezentacją i zmianami w motocyklu, przejechać kilkadziesiąt kilometrów, a w międzyczasie zadbać o nagranie wideo, rolek i zrobienie własnych notatek.

Czasami czasu jest bardzo mało, pogoda nie pomaga, podobnie jak napięty terminarz. Miejsca na pomyłkę nie ma, więc szczególną uwagę trzeba zwracać na sprzęt – odpowiednie ustawienia kamery, mocowania i dźwięk. To wszystko jest na naszej głowie, bo nie zawsze producenci zapewniają kamerzystę, z którym nagrywamy tzw. stand-up, czyli naszą opinię po zakończeniu testów.

Dodatkowo lwią część pracy zajmuje siedzenie przy komputerze – maile, teksty, research i codzienne pisanie treści. Do tego spotkania, ustalanie harmonogramów działań i nieustanne wymyślanie nowości, dzięki którym tak licznie odwiedzacie nasz portal. To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, bo dochodzi jeszcze mierzenie się z hejtem, teoretykami-gawędziarzami, wszechwiedzącymi i najmądrzejszymi. I to jest chyba najgorszy element tej pracy.

Ciąg dalszy poniżej reklamy


Odkryj więcej z Jednoślad.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Inne publikacje na ten temat:

1 opinia

  1. Cześć. To Mercedes zapewniał wszystko dwadzieścia lat temu – od treści artykułów do zdjęć i filmów, my mieliśmy tylko być na ich eventach, wypić i zjeść. I nie kwestionować tego, że merc jest spoko. Cierpliwości. Motocyklowe marketingi dojdą do tego samego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ciąg dalszy poniżej reklamy
Back to top button