Osad w zbiorniku paliwa.

Wyświetla 1 wpisy z $
  • Autor
    Wpisy
  • #629822
    maniomanio3
    Uczestnik
    • 17
    • 75Postów:

    Witam.

    Ostatnio znowu walczyłem z gaźnikiem, który nie daje się ugłaskać i ciągle szwankuje. Mój znajomy klient, którego w robocie obsługuje, któregoś dnia wziął kluczyki do junaka i zaczął regulować gaźnik. W międzyczasie wykręcił jedną ze śrub i stwierdził, że mam zamulony gaźnik. Czyli problem słabego odpalania, albo braku możliwości odpalania, niby się znalazł. Pojechałem do salonu i tam z ciekawości zajrzeli do baku, gdzie na ściankach widoczny był piaskowy, biały i suchy osad, który po przejechaniu palcem schodził średnio. Mechanik zastanawia się, skąd jest osad. Czy to sypiący się bak, czy może wlałem na stacji brudne szczyny, których osad przechodzi przez filtr paliwa i zapychają cały układ.

    I tutaj moje pytanie. Chciałbym oczyścić bak, jednak jest pewien problem. W salonie powiedzieli, żeby spróbować spłukać to wodą pod ciśnieniem, jakąś myjką ciśnieniową, ale problem w tym, że nie znam nikogo, kto mógłby mi takowe narzędzie pożyczyć, a ja mam tylko opryskiwacz ogrodowy z ręczną pompką, a to raczej nie da rady. Czy można oczyścić bak wlewając jakiś specjalny preparat, mocniejszy nisz benzyna, żeby ten osad się rozpuścił i wyleciał po zdemontowaniu kranika? Czy będę jednak musiał sobie zakupić jakąś pierwszą lepszą myjkę i spróbować?

    Mówią, żebym poszedł na myjnię bezdotykową i wsadził dyszę do baku, ale po pierwsze chyba by mi pracownicy na to nie pozwolili, a po drugie musiałbym go montować i demontować na miejscu, bo przecież nie odkręcę kranika i nie będę go pchać przez kilka kilometrów na myjnię.

    #629988
    maniomanio3
    Uczestnik
    • 17
    • 75Postów:

    Podsumuję, co udało mi się dowiedzieć i zrobić w międzyczasie.

    Na początku wziąłem benzynę ekstrakcyjną i nią pochlupałem w baku, jak już spuściłem paliwo. Po konkretnym machaniu motorowerem, przechylamy go na bok, żeby nam wszystko zleciało, a tam jakiś brud płatami zaczął wylatywać. Nie mam pojęcia, co to jest, mechanik w salonie też pierwszy raz na oczy coś takiego widział. Tylko kolor zgadzał się z tym, jaki miał osad w baku, jak patrzyliśmy ostatnim razem. Mechanik powiedział, że benzyna wszystkiego nie oczyści, więc polecił kupić jeszcze rozpuszczalnik nitro i nim jeszcze bak na wszelki wypadek przepłukać. Ale za to wziąłem się już z zapałem, bo wykręciłem bak, przy okazji odkrywając, że jedna ze śrub trzymających bak pod kanapą, otwór do jej przykręcania i bak przy gumowych mocowaniach przy kierownicy, zaczyna strasznie rdzewieć na piękny, jasno pomarańczowy kolor. A ja myślałem że wydech mi strasznie rdzewieje po wypadku w listopadzie.

    Wykręciłem kranik, spłukałem go, wkręciłem z powrotem i zalałem bak nitro. Pochlupałem, pomachałem, ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, ale może to ze względu na fakt, że jak ja się za coś biorę, to zaczyna padać deszcz, a żeby nie zmoknąć, założyłem biały kapelusz z rondem, który jeździ ze mną w starym aucie. Kranik odkręciłem, więcej syfu już chyba nie wyleciało, albo była to drobnica, rozpuszczona w rozpuszczalniku. Rdzy trochę usunąłem, jako że padał deszcz to miałem zadanie utrudnione, bak założyłem i postanowiłem się wziąć jeszcze za gaźnik, mimo że w salonie mówili, żeby lepiej oni się tym zajęli.

    No ale go wykręciłem. Myślałem że przy okazji uszkodziłem puszkę filtra powietrza, ale na szczęście szyjka doprowadzająca powietrze do gaźnika jest oddzielnym elementem i nic nie urwałem (Zdziwiłem się po rozkręceniu filtra, że jest on zielonkawy, jakby delikatnie spleśniał. On nie powinien być żółty? Albo zużyty szary?). Filtra powietrza też odkręciłem, bo to mi ułatwi późniejsze mocowanie gaźnika. Gaźnik rozkręciłem, a tam… Czysto. Nie widziałem nic szczególnego gołym okiem, ale na wszelki wypadek przepłukałem go, rozkręciłem to, czego nie bałem się, że zepsuje i złożyłem na nowo. Nie wiem, czy nie wsadziłem jednej części tył do przodu, ale chyba to by było niemożliwe (Od góry gaźnika na żyłce idzie cylinderek z nacięciami i wcięciem rozszerzającym się po jednej stronie. To pewnie jest jedna część, ulegająca regulacji przy regulacji gaźnika. To pewnie ogólnie jest nitka/żyłka od manetki gazu.). Wszystko skręciłem, o dziwo o żadnej śrubce nie zapomniałem, kabelki i rurki podpiąłem i nadszedł czas na regulację gaźnika, na czym kompletnie się nie znam. Miałem ściągawkę, jednak w niej nie było napisane która śrubka jest od czego. Tam było chyba coś o śrubie mieszanki i śrubie wolnych obrotów (Ogólnie są trzy. Jedna na samym dole po lewej, do spuszczania paliwa z gaźnika. Druga trochę wyżej, ale nadal prawie w lewym dolnym rogu gaźnika. Trzecia wyżej, bardziej po prawej.) Kierując się instynktem i wyczuciem, które było czysto teoretyczne i nie miało przełożenia na rzeczywistość doświadczonego mechanika, jakoś gaźnik wyregulowałem, albo przynajmniej tak mi się zdaje. Na wolnych obrotach ma 2 tys/min, odkręcam gwałtownie manetkę, nawet nie gaśnie, czyli nie dostaje powietrza, które go kiedyś gasiło. Z obrotów schodzi równomiernie, chociaż jakoś zdaje mi się, że minimalnie wolniej. Wskazówka kończy na 2 tys/min.

    Nawet jeśli ustawiłem go źle, to przynajmniej ustawiłem go tak, że będę w stanie dojechać do salonu, żeby mi go wyregulowali dobrze, albo pokazali, co zrobiłem źle.

    Kto wie? Może wyregulowałem go lepiej, niż mechanicy, bo się właśnie nie znam? Bo chyba jedyne, co się może stać, to zwiększy się spalanie paliwa, prawda?

    #629990
    Wombat
    Moderator
    • 55
    • 22 499Postów:

    może go i dobrze wyregulowałes bo chwile czasu na to poświęciłeś.
    W kazdym razie jedna śruba w gaźniku podnosi/obniżą obroty prawie natychmiast a taka druga (od składu mieszanki), raczej bardziej schowana działa bardziej subtelnie.

    Konsekwencje złej regulacji mogą być większe niż spalanie bo składem mieszanki regulujesz też temperature w cylindrze. Zrobisz zbyt ubogo i bedzie za gorąco (łatwość zatarcia..itd), zrobisz za bogato – bedzie przerywał i obsyfiał świece. W każdym razie lepiej za bogato niż za ubogo ale na dłuższą mete może obwalić nagarem pierścienie i przestana pracować jak powinny

    #629993
    maniomanio3
    Uczestnik
    • 17
    • 75Postów:

    Czyli chyba zrobię jazdę próbną, zobaczę stan świecy po dłuższej przejażdżce (Co już mi mówiliście, kawy z mlekiem nie osiągnę na tym gaźniku). Zobaczę czy będzie zalewać, czy będą problemy, jak tak, to przysiądę na spokojnie i jeszcze raz spróbuję go wyregulować, próbując zidentyfikować dobrze obie śruby i nie mylić ich przy regulacji.

Wyświetla 1 wpisy z $
  • Musisz się zalogować, żeby odpowiedzieć w tym temacie.
Back to top button