Aktualnie czytasz:
Test Peugeot Kisbee: Kolega z Ulicy

Czasy się zmieniają. To pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy patrząc na nową ofertę francuskiego koncernu. Zachodnie marki chcąc konkurować z produktami o rodowodzie chińskim zmuszone są do wprowadzania do swoich ofert produktów o lepszym współczynniku jakość – cena. Dzieckiem tej rewolucji jest Kisbee. Czy warto zastanowić się nad adopcją?

Widać z daleka, że to produkt europejski. Zaprojektowany we Francji z uwzględnieniem trendów i standardów Peugeot. Wszystkie linie nadwozia są przemyślane i tworzą spójną całość. Uwagę przyciąga zwłaszcza przedni klosz, zintegrowany z kierunkowskazami. Wygląda nieźle zarówno z dystansu jak i przy bezpośrednim poznaniu.

Podchodząc bliżej można się przekonać, że dużą wagę przywiązano do jakości zarówno wykończenia jak i spasowania. Wszystkie elementy trzymają się pewnie i nie sprawiają wrażenia, że coś za chwilę odpadnie. Plastiki nie wydają żadnych dźwięków nawet podczas szaleńczej jazdy po drogach o przekroju sera szwajcarskiego.

 
Czytaj
REKLAMA

Junak 126 teraz za 279,95 zł miesięcznie

Wybierając nowego Junaka 126 możesz skorzystać z promocyjnego finansowania RSSO 0% bez ukrytych kosztów i wpłaty własnej. Już za 279,95 zł miesięcznie (20 rat 0%) możesz wyjechać z salonu nowym motocyklem Junak 126!

Voyage, voyage. Wsiadamy i jedziemy. Kanapa jest naprawdę bardzo wygodna i świetnie wyprofilowana. Miejsca dla kierowcy jest sporo. Znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Pasażera lepiej nie zabierać. Chyba, że jesteś szczupłą kobietą o masie 45 kg i zabierasz na przejażdżkę siostrę bliźniaczkę. W każdej innej sytuacji będzie ciasno, a Kisbee będzie ruszać w żółwim tempie. Podczas samotnych wypraw na pewno docenicie rewelacyjną pozycję za kierownicą i dużo miejsca na nogi. Peugeot plusuje też za ergonomiczne manetki i przełączniki. A propos przełączników. Po chwili zaglądamy na prawą część kierownicy i nieco dziwimy się. Hmm, gdzie jest włącznik świateł? Nie ma. Włączają się same. Przecież to i tak bez znaczenia. W większości krajów europejskich trzeba świecić dziennymi, albo mijania przez całą dobę.

 
Czytaj
REKLAMA

Kominiarka motocyklowa teraz za 10,59 PLN z tanią i szybką wysyłką

Zadbaj o swoje zdrowie na motocyklu. Kominiarka pod kask to ochrona Twoich górnych dróg oddechowych i komfort termiczny w chłodne dni. Wysyłka w 24h. Paczkomat 12,50 PLN i darmowy zwrot do 14 dni.

Deska rozdzielcza minimalistyczna, ale przez to elegancka.

Deska rozdzielcza minimalistyczna, ale przez to elegancka.

Szybkie spojrzenie na deskę rozdzielczą. Jest naprawdę fajna i nie znajdziemy w niej ani grama chińskiej tandety. Beżowe kolory i białe podświetlenie. Prostota, pragmatyzm, elegancja. Instrumenty ograniczają się wyłącznie do prędkościomierza, wskaźnika paliwa, kontrolek kierunkowskazów i świateł drogowych. Wystarczy?

Bez litości. Skuterowo.com testuje pojazdy w taki sposób, aby jak najwierniej odwzorować wszystkie warunki i okoliczności jakie mogą nas spotkać podczas codziennej eksploatacji. Ekspresowy galop przez pół miasta, ekspresowy galop przez pół miasta podczas oberwania chmury, ekspresowy galop przez pół miasta wykorzystując skróty po drogach gruntowych, ekspresowy galop przez pół miasta w nocy bez odejmowania gazu przez 16 kilometrów. Kisbee sprawdził się w każdych warunkach i dzielnie, jak najlepszy kumpel w pełni sił towarzyszył na każdym kilometrze trasy. Umilał nam testowe trasy bardzo pewnym prowadzeniem. Ten mały skuterek jest świetnie wyważony. Dobrze wchodzi w zakręty i świetnie reaguje podczas gwałtownych manewrów. Jako nasz sprzymierzeniec chroni też nasze części ciała przed negatywnymi skutkami jazdy po polskich drogach. Zawieszenie jest naprawdę re-we-la-cyj-ne. Przyznam, że nikt się nie spodziewał takiej skuteczności w tłumieniu drgań przez te małe amortyzatorki, małego skuterka.

Czterosuw niemal tak dynamiczny jak dwusuw.

Czterosuw niemal tak dynamiczny jak dwusuw.

Znany silnik w lepszej formie. 139 QMB, mówi Wam to coś? To symbol chińskiej, czterosuwowej jednostki, którą w podobnym wydaniu znajdziecie w większości dalekowschodnich produktów. Wiele milionów ludzi przekonało się o ich bezawaryjności, małym apetycie na paliwo i fajnych osiągach. Niektórzy nawet twierdzą, że w typowo chińskich skuterach to właśnie te jednostki była elementem najtrwalszym z całej konstrukcji. Dlatego właśnie Peugeot Kisbee dostał serce, które swoje bicie rozpoczęło w Państwie Środka. Nie ma co ukrywać to chyba dobre posunięcie. Dzięki niemu udało się znacznie ograniczyć koszty produkcji skutera bez straty na dynamice czy bezawaryjności. Jak już mówimy o dynamice… Rewelacyjnie skonfigurowano automatyczną skrzynię biegów. Francuz rozpędza się bardzo dynamicznie jak na czterosuwa i na prostej jest w stanie podnieść wskazówkę na liczniku do wartości 70 km/h. Z lekkiej górki, albo z wiatrem wita nas radośnie 80. Nieźle? Przekładnię trzeba też pochwalić, za co? Za to, że podczas przyśpieszania skuter na żadnym etapie nie łapie zadyszki. Jeśli przekręcimy gaz do oporu podczas ruszania to silnik cały czas pracuje na tych samych, maksymalnych obrotach. Dlatego mamy tak duże szanse na to, że ruszając spod świateł nikt nas nie wyprzedzi.

Jeden niuans. Jeśli już gadamy o przyśpieszaniu… Gaźnik w naszym modelu wymagał nieco regulacji. Podczas ruszania ten łapał „muła”. Przekręcasz manetkę, a ten zamiast zwiększać prędkość obrotową wręcz ją zmniejszał. Dopiero po sekundzie silnik brał głęboki oddech i robił co do niego należało. Do tego miewał humory przy odpalaniu na zimno, zwłaszcza po dłuższym postoju. Jak już mówimy o regulacji gaźnika… Czy wiecie, żeby się do niego dostać trzeba wykręcić kanapę? W innych skuterach na dnie bagażnika znajduje się mała klapka, która torowała drogę do śrub regulacyjnych. W Peugeocie próżno takiej szukać.

Francuz skośnooki. Zdaniem Skuterowo.com nie trzeba się martwić faktem, że nasz Kisbee jest dzieckiem francuskiej i chińskiej inżynierii. Peugeot swoim logo jakby gwarantuje jakość i bezawaryjność pojazdu. Zdajecie przecież sobie sprawę, że chiński skuter nie może się równać markowemu jednośladowi, produkowanemu na zlecenie w Państwie Środka.

5000 PLN wystarczy. Wystarczy, aby stać się właścicielem miejskiej, markowej i uśmiechniętej pchełki. Obok świetnego prowadzenia, przyśpieszania, hamowania i jakości wykończenia to właśnie cena jest największą zaletą malutkiego Peugeota. Maszyna jest naprawdę sympatyczna nie tylko z wyglądu, ale również daje się miło poznać w trakcie codziennej jazdy. Trochę żal się rozstawać z Kisbee. Można się łatwo przywiązać do tego skutera. To był zdecydowanie jeden z najprzyjemniejszych testów Skuterowo.com.

Zobacz jak testowaliśmy Peugeot Kisbee.

[nggallery id=53]

Fot.: Skuterowo.com
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
19 Komentarze
1 2
  • Zdjęcie profilowe polo007
    18 sierpnia 2011 at 16:33

    Widze że koledzy jeżdżący chinskimi skuterami bardzo chcieliby mieć taki skuter ale ich po prostu nie stać wiadomo mentalnosc Polaków niestety jest taka ze jak kogoś nie stać na coś to zaraz musi skrytykować aby się troche dowartościować a tak naprawde doskonale wiedzą czym się poruszają czyli prawdziwymi CHINOLAMI ZA 2000 zl do których cały czas muszą dokładać odnośnie tego modelu to doskonale go znam brat takim śmiga i naprawde jakość jest na bardzo wysokim poziomie 2 lata gwarancji bez limitu kilometrów też o czymś świadczy a przede wszystkim dostępność części czego również mogą pozazdrościć uzytkownicy CHINOLI jeżeli chodzi o to czy sie płaci 2000 zl za znaczek to bzdura tutaj płaci się za jakość i bezawaryjność.

  • Zdjęcie profilowe a123659
    18 sierpnia 2011 at 16:45

    Ta, ta polo, jest czego zazdrościć… Za te pieniądze po prostu nie odpowiedni wybór a nie zazdrość. O brat jeździ, pochwal się, zazdrościmy Tobie również… Pozdro
    Żenada…

  • Zdjęcie profilowe madi
    18 sierpnia 2011 at 17:58

    polo007 ja jeżdżę Kymco który jest droższy od tego Peugeota. Tu się płaci za znaczek i to jest moje zdanie. Nie czepiał bym się gdyby w tym Kissbe był silnik produkcji Peugeota a nie chiński 139QMB.

  • Zdjęcie profilowe madi
    18 sierpnia 2011 at 18:00

    Tak piszesz bo sam pewnie chińczykiem jeździsz i bratu tego peugeota zazdrościsz 😉

  • Zdjęcie profilowe MichalWujak
    18 sierpnia 2011 at 20:29

    Tak gadacie, marudzicie i narzekacie a powiedzcie mi jakie silniki mają Kymco 4T? Np. Kymco Super 8 – silnik 139QMB, cena 5200zł. Dink to samo, a kosztuje 6900zł. Na Kymco nikt nie marudzi, bo już zdobyło uznanie na rynku. Tak samo musi być z Peugeotem, musi zarobić na opinię bezawaryjnego to wtedy nie będzie tekstów typu „płacisz za znaczek, a to zwykły chińczyk”.

  • Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
    18 sierpnia 2011 at 21:15

    W Super 8 i Dinku nie znajduje się 139QMB. Jest baardzo podobny, a cylinder i tłok to alu, a nie żeliwo.

  • Zdjęcie profilowe AnS
    18 sierpnia 2011 at 21:35

    Co tu po plastikach które nie trzeszczą, ładniej wyglądają jak tak czy siak jak zaliczysz większą wywrotkę to wstyd będzie z tym jeździć, a czy pęknie, czy będzie bardziej zarysowane różnicy nie ma – ślad jest. Osobiście nie podobają mi się tylko kolory i nalepki tych zwykłych chińczyków i jak się uprę to kiedyś kupie spray, jakieś fajne wlepy i sobie zrobię wszystko na swój sposób. Nie wiem po co przepłacać 3000zł, chyba że ktoś jest estetą.

  • Zdjęcie profilowe AnS
    18 sierpnia 2011 at 21:44

    Dodam jeszcze, że jak by był to skuter wartości 3000-3500 to może bym się skusił, jednak 5000 to stanowczo za dużo. Lepiej już wybrać w tej cenie coś z Kymco.

  • Zdjęcie profilowe
    1 lipca 2016 at 05:07

    Moim zdaniem cały czas warto, peugeot robi dobrą robotę, nigdy z skuterami od nich problemów nie miałem. Jak chcecie zapłacić ciut mniej, to Scooter jest ich importerem generalnym, wiec ceny chyba troszkę niższe niz normalnie