Grand Prix San Marino: Pierwsze MotoGP w tym sezonie z widownią [wideo]

autor
14 września 2020 08:21

W miniony właśnie weekend karuzela MotoGP zawitała na riwierę Rimini i tor Misano im. Marca Simoncellego. Sportowe emocje wysokiego lotu mogli po raz pierwszy w tym roku oglądać także kibice na żywo. 

Wydawać by się mogło, że bez ciągle kontuzjowanego Marca Marqueza w stawce, MotoGP straci częśc swego sportowego blasku. Okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie i nieobecność Marca może wręcz dodała nieprzewidywalności każdej kolejnej rundzie. Przyznać trzeba, że dominacja Marqueza w pewnych momentach ostatnich kilku sezonów stawał a się już nudna. Obecnie nie dość, że nigdy nie wiadomo kto zgarnie pierwsze miejsce na pudle, to jeszcze przerwana została hegemonia zespołów fabrycznych, a na czoło stawki wysuwają się świeżaki. Jest naprawdę ciekawie i takie runy po prostu świetnie się ogląda.

Dobrze też temu widowisku robi dobra forma najbardziej utytułowanego i doświadczonego lisa w postaci Valentino Rossiego. Pomimo 20 lat różnicy ciągle ściga się ze swoimi wychowankami i wciąż umie pokazać, że ciągle potrafi być najszybszy. Pokazał to choćby w wolnych treningach wykręcając najszybszy czas.

Należący do Jorge Lorenzo rekord okrążenia toru w Misano padł łupem Maverika Vinalesa, który podczas Q2 wykręcił o ok. 0,2 sekundy lepszy czas ustanawiając nową barierę. Po raz pierwszy w historii motocykle Yamahy zajęły 4 pierwsze miejsca na polach startowych do wyścigów. Yamaha w gazie, problemy z hamulcami się skończyły, a tor Misano bardzo pasuje M1-kom.

REKLAMA

SUZUKI TRAVEL PACK EDYCJA SPECJALNA

Skorzystaj z oferty specjalnej Suzuki Travel Pack. Kupując motocykle GSX-S1000F i V-Strom 1050XT zyskasz pakiet akcesoriów dzięki którym spełnisz swoje podróżnicze marzenia za sterami nowego Suzuki.

W tym wypadku zapowiedź z kwalifikacji przyniosła spodziewany efekt. GP San Marino zgarnął Franco Morbidelli, który od samego startu pewnie dowiózł zwycięstwo nie popełniając ani jednego błędu w całym wyścigu. Błąd niestety przytrafił się jego zespołowemu koledze. Fabio Quartararo przewrócił się aż 2 razy. Pierwsza gleba na 8 okrążeniu pozwoliła jeszcze kontynuować jazdę. Druga wyeliminowała go z biegu. Efekt? Utrata prowadzenia w generalce i 6 punktów straty do Andrei Dovizioso. Vinales także nie miał dnia. Pomimo startu z pierwszego pola, nic mu nie szło. Źle wystartował a potem już sam nie mół uwierzyć w to co się dzieje, kręcąc głową podczas spadania na niższe pozycje. Szkoda, bo z pewnością ma ogromny potencjał.

Jack Miller także miał szansę na podium. Jadąc z Franky i Doctorem starał się utrzymać tempo. Niestety agresywna jazda w jego stylu od początku wyścigu nie popłaciła. Przestał się liczyć w wyścigu
i został szybko wciągnięty przez ekipę Suzuki i powracającego o kulach za kierownicę swojego Ducati Pecco Bagnaię. Rossiemu przypadło za zadanie powstrzymać młodych gniewnych przed przebiciem się na front. Bagnaia był bardzo szybki w ten weekend i miał znakomite wyścigowe tempo. Przeskoczył swojego mentora i gnał pewnie po drugie miejsce na pudle. Rossi aż do ostatniego okrążenia jechać na trzeciej pozycji. Niestety uślizg wytrącił go z perfekcyjnego toru przejazdu, co bezwzględnie wykorzystał będący na fali Joan Mir. Pilot Suzuki tak się napędził, że omal nie przeskoczył także Pecco, ale brakło mu do tego kilku zakrętów.

Stary lis VR46 musiał obejść się smakiem pozostając tuż za podium. Nie zmienia to faktu, że zaserwował wszystkim kibicom piękne widowisko, a za tydzień może pokazać kolejny raz na tym torze, że ma argumenty w walce o pudło. Czyżby miała z tym coś wspólnego duża błękitna tabletka umieszczona na grafice jego kasku?