Dziwny objaw który... zniknął

Wyświetla 1 wpis z $
  • Autor
    Wpisy
  • #189571
    Berg
    Uczestnik
    • Postów: 817

    Cześć.
    Wczoraj wyprowadzam mojego kucyka z garażu, pstryk w rozrusznik, zapalił i…. zgasł. Kolejne kręcenie nic nie dawało. Próbowałem odpalić go kopką, a tu…. jakby brak kompresji (?!). Nawet jak ręką łapałem za kopnik to mogłem obracać wałem bez wysiłku, jakby świecy nie było. Wykręciłem świecę (była mocno dokręcona) – sucha. Sprawdziłem wokół czy gdzieś nie ma jakichś wydmuchów – nic. Zdjąłem pokrywę przekładni – cisza i spokój, wszystko na swoim miejscu. Olej – ok, w normie, ile było tyle jest. Skręciłem pokrywę, rozrusznik w ruch i… zapalił (?). Zgasiłem, próbuję nogą – jest spręż bo czuję w nodze a ręcznie ruszyć prawie nie sposób. Od wczoraj zrobiłem ponad 100 km i więcej ten efekt się już nie pojawił; motorek działa jak działał, bez zmian mocy, odpalania itp.
    Co to mogło być? Ktoś się z czymś takim spotkał? Jakaś niemoc go dopadła czy miał do mnie żal że trzy dni do niego nie zajrzałem? 😉

Wyświetla 1 wpis z $
  • Musisz się zalogować, żeby odpowiedzieć w tym temacie.
Back to top button