Aktualnie czytasz:
Co utkwiło mi w pamięci z sezonu motocyklowego 2010?
3

Podsumowując sezon 2010 i analizując pamięć doszedłem do wniosku iż każdy dzień minionego (niestety) sezony był godny zapamiętania.

Moje Kymco Vitality

Moje Kymco Vitality

Najważniejszym wydarzeniem tkwiącym w pamięci był oczywiście zakup maszynki o którym pisałem w innym artykule. W pamięć zapadły pierwsze podróże Vitalką do pracy , stres jaki temu towarzyszył , pierwsze przeciskanie się w korkach.

Pozostawanie skutera na noc i obawa czy będzie jeszcze stał .

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj trójkołowy CAN-AM Ryker 900 na prawo jazdy B

Wrażenia z jazdy, których nie da się porównać z czymkolwiek na czym do tej pory jeździłeś. 77 KM, skrzynia CVT, ABS i kontrola trakcji w standardzie. Odkryj trójkołowy Can-Am Ryker Rally Edition.

Pierwsze problemy niedoświadczonego użytkownika z odpalenie porannym.

Pierwsze „dłubanie” przy maszynce .

Pierwszy zlot , który był zakończeniem sezonu w Scooterlandzie.

Wygrana apteczka  w konkursie Skuterowo.com

Sezon uważam za bardzo udany i czekam z niecierpliwością na kolejny.

A tak na marginesie akcji „ Ja w korkach nie stoję” … że by u nas tak nie było jak akcja się bardzo rozpowszechni.

Fot.: ~mario_78_78/Skuterowo.com
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
  • Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
    1 grudnia 2010 at 19:59

    Racja, to był bardzo fajny sezon.

  • Zdjęcie profilowe Kisiu1981
    1 grudnia 2010 at 22:10

    A już przez chwilę myślałem, że to Hugo napisał…

  • Zdjęcie profilowe Melonier
    4 grudnia 2010 at 15:11

    Osobiście uważam sezon czy też rok 2010 za beznadziejny.
    Wrocław jest najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce z potężna ilością pojazdów ciężarowych które zawalają cały pas jezdni i nie pozwalają się przeciskać nikomu, takie gnojstwo,
    osobówki już lepiej, więcej kultury.
    Pogoda nas nie rozpieszczała.
    Długa śnieżna zima i miesiąc nie mogłem się ruszyć bez MPK, wiosna nawet całkiem , lato przeleciało mi przez palce jesień zimna i bardzo deszczowa wręcz ulewna- beznadziejny kask Uvex Jet150.
    Zużył się po 1,5 roku.
    Brak zgranej grupy we Wrocławiu a może słabo szukałem.
    I znowu zima.
    Wrocław zawalony śniegiem i lodem w drogach już leje jak po bombach.
    Podziwiam kolegów z Pizzy doginają na tych maszynkach w adidaskach na tzw narciarza, szkoda zdrowia bym powiedział lecz żyć trzeba.
    Ponieważ mam nadwagę stwierdziłem ,że jak nie mogę MPK ,a rower zakonserwowałem na zimę to potnę z buta.
    I tak gonie do kolegi 30 min z buta potem wspólnie autkiem do pracy i tak już tydzień bez przyjemności.
    Czekam na czarną nawierzchnię i tęsknię za manetką.
    Całe szczęście ,że można z Wami pogadać.
    Pozdrawiam.