W Polsce nie opłaca się robić prawa jazdy na motocykl #17 Szybcy i Wolni Vlog

Dziś ruszam w trip, testując Bartona N125. Przy tej okazji kilka moich przemyśleń na temat jazdy motocyklem bez prawa jazdy. Sporo z Was nie decyduje się na kurs i egzamin, bo to się nie opłaca.

Jednak czy faktycznie jedyną konsekwencją jazdy motocyklem bez uprawnień jest jedynie mandat 300/500 PLN i zakaz dalszej jazdy? Chciałbym Wam dzisiaj uświadomić, że nie. Pamiętajcie o polisie OC/AC/NWW, która po prostu nie działa w sytuacji kiedy w chwili zdarzenia kierowca nie posiada odpowiednich uprawnień. Tym sposobem trafiamy na regres ubezpieczeniowy. Jak on działa? Twoje towarzystwo likwiduje wszelkie szkody, a następnie kieruje do Ciebie żądanie zwrotu wszelkich kosztów. Może to być kilkaset złotych, albo kilkaset tysięcy. Nawet teoretycznie niewinna kolizja może wygenerować potężne zobowiązania. Najgorzej jest uszkodzić w wyniku takiego zdarzenia nieco droższy samochód. Musicie wiedzieć, że często sama lampa czy zderzak potrafi kosztować tysiące. Nie wspominam już o szkodach na zdrowiu lub życiu innych. Wówczas roszczenia idą w setki… tysięcy.

Stąd czy w mojej opinii opłaca się jeździć bez prawka?

Zdecydowanie nie. Prędzej czy później odbije się nam to czkawką. Warto to przemyśleć. Będę szczęśliwy jak choćby jedna osoba na skutek tego wideo podejmie decyzje o “legalizacji” swojej jazdy na moto. Lewa w górę!

W Polsce nie opłaca się robić prawa jazdy na motocykl. Ostatnio uczestniczyłem na naszym forum w takiej nieco ożywionej dość dyskusji. Teza jest prosta. Zrobienie kursu, egzaminu oraz zapłata za sam dokument to mniej więcej 1200-1500 złotych. Dużo i nie dużo za dodatkową kategorię w postaci kategorii A. Zatem, czy bardziej opłaca się w Polsce jeździć bez prawa jazdy? W końcu kontrole policyjne zdarzają się dość rzadko, a nawet jeżeli taka nam się trafi to dostaniemy mandat od 300 do 500 złotych. To prawda i to sprawia, że wielu czuje się wręcz zachęconym do tego, żeby podróżować na dwóch kółkach bez stosownych uprawnień. Z punktu widzenia samej matematyki – jest w tym sens. Z ekonomicznego punktu widzenia. Jednakże moim zdaniem bardzo często zapomina się o innych konsekwencjach płynących z faktu nieposiadania uprawnień. Wszystko jest dobrze dopóki nic się nie dzieje. Jak jest dobrze to jest wszystko dobrze. Gorzej, jeżeli dojdzie do jakiejś kolizji, bądź też wypadku z naszym udziałem. Wówczas musicie sobie zdawać z tego sprawe, że tak naprawdę wszelkie koszty związane z likwidacją szkód na pojazdach, czy też na osobach – będziemy ponosić my, z własnej kieszeni. Bardzo przykra i często kosztowna konsekwencja chwilowej beztroski, niestety. Może podam wam pare przykładów. Przykładowo, jeżeli doszłoby do potrącenia pieszego na przejściu i dana osoba zostałaby w wyniku takiego wypadku ranna to wówczas wszelkie koszty związane z rehabilitacją tej osoby, wszelkie koszty z utraconymi korzyściami na skutek wyłączenia tego człowieka z życia zawodowego, ponoszę ja osobiście. Owszem, mój ubezpieczyciel wypłaci należyte świadczenia osobom poszkodowanym, bądź też osobie, ale niestety później zwróci się z regresem do nas. Regres to nic innego jak po po prostu mówiąc w skrócie, zwrot wszelkich kosztów poniesionych przez ubezpieczyciela podczas likwidacji szkód. Najgorzej jest w sytuacji, jeżelibyśmy bez uprawnień doprowadzili do czyjegoś kalectwa. Wówczas sąd zapewne orzeknie wobec nas konieczność zadośćuczynienia tej osobie w postaci chociażby renty, albo jednokrotnego, ale bardzo wysokiego odszkodowania, które może dochodzić nawet do setek tysięcy złotych. Moim zdaniem, dosyć niska jest świadomość tego, że jazda bez prawka rodzi dodatkowe, dużo gorsze konsekwencje niż ten mandat 300, czy 500 złotowy i pokazanie grożącego palca przez policjanta, który mówi: Pan już dalej nie jedzie, czekamy na kogoś kto ma uprawnienia.

To moim zdaniem nie jest największy problem jakiego możemy doświadczyć na skutek tego, że podróżujemy bez prawka. Przy tym wszystkim chciałem też powiedzieć, żebyście mnie nie zaczęli aż tak bardzo hejtować, że zdaje sobie sprawę z tego, że ogromna większość ludzi, która podróżuje bez prawka ma odpowiednie umiejętności i kwalifikacje mentalne do tego, żeby to robić, czyli technicznie potrafią obsługiwać sprzęt, znają przepisy, bo przykładowo posiadają kategorię B, albo jakąkolwiek inną, bo teoria w większości przypadków jest dokładnie taka sama. I po części rozumiem, że dają oni sobie do tego prawo, żeby podróżować bez prawa jazdy, jednakże największą szkodę jaką możecie wyrządzić to możecie wyrządzić sobie w tej sytuacji. Nie uważam, że osoba, która w skrócie potrafi jeździć jest zagrożeniem na drodze. Nie. Chodzi oto, że jesteśmy zagrożeniem wobec samych siebie na skutek tego jak skonstruowane jest w Polsce prawo, chociaż nie tylko w Polsce, bo wszędzie przepisy są mniej więcej takie same i wszędzie za jazdę bez prawa jazdy konsekwencje w sytuacji jakiejś kolizji są identyczne.

W każdym razie, zachęcam was serdecznie do tego żeby, jeżeli nie masz prawa jazdy jeszcze raz rozważyć kwestię tego, czy przypadkiem nie lepiej jest dla świętego spokoju żyć w zgodzie z prawem. Abstrahuje już od kosztów, bo zdaje sobie sprawę, że 1200 czy 1500 złotych to może być w domowym budżecie naprawdę sporo, ale to co ja sobie cenie w życiu najbardziej to właśnie święty spokój i ja robiąc coś na drodze nie chce żyć pod takim przykrym rygorem tych konsekwencji, o których wam mówiłem. Stąd też dzisiaj serdeczna lewa w górę wobec tych wszystkich, którzy kochają jednoślady i wobec tych wszystkich, którzy są na dobrej drodze, żeby żyć nieco bardziej zgodnie z prawem. Ja lecę dalej testować Bartona N125. Chyba jedna z najlepszych propozycji dla początkujących jaka jest obecna na Polskim rynku w tej chwili. Trzymajcie się i zachęcam was szczerze do subskrybowania kanału Jednoślad.pl, do odwiedzania naszego serwisu, w tym również i forum gdzie przez cały czas dyskutujemy między innymi na temat uprawnień do prowadzenia motocykli. Warto je robić, czy też nie? Pa!

Leszek Śledziński

Emerytowany dziennikarz motoryzacyjny portalu Jednoślad.pl

Inne publikacje na ten temat:

13 opinii

  1. Kupiłem takiego Bartonka 7 dni temu za 3499zł (rocznik 2015), na razie jeździ i to całkiem sympatycznie.

    Dziwadła:
    – bez wciśnięcia sprzęgła nie pali silnika (mimo iz instrukcja mowi inaczej)
    – wylaczony zaplon przyciskiem awaryjnym … rozrusznik kreci ale po co? oczywiscie bez efektu.
    – potrafi swiecic “N” mimo iz jest fizycznie na biegu. Szczegolnie gdy zbijamy kilka biegow na postoju (tak wiem tak sie nie robi) no i ogólnie robi problem jak sie zatrzymamy na np na “4”

    Zasadniczo najtanszy motocykl wiec w zeby mu nie zagladac

  2. Stara dyskusja….. nowy chińczyk vs kilkunastoletni markowy.

    Pamiętaj jednak by kupić kilkunastoletni motocykl trzeba mieć \”pojecie\” podczas zakupu, do tego założyć mu jakiś tam przegląd i budżet na wymianę części. Zakup używanego za więcej 80% planowanych wydatków nie jest dobrym pomysłem. Według mojej opinie na PIERWSZY motocykl dla zielonego człowieka lepszy nowy chińczyk \”z serwisem\” niż używany japończyk z niewiadomo jaką przeszłością.

    Przy kolejnym to juz kwestia indywidualna. Ale oczywiście nowy japończyk 🙂

  3. W moje auto dwa lata temu (2014) wjechał w tył koleś na Mayesty 250-tce. Przy niedużej prędkości około 40km/h. Okazało się że nie miał uprawnień na kat.A,OC,przeglądu a i skuter nawet niezarejestrowany na niego tylko od około 2 lat na poprzedniego właściciela który go dawno wyrejestrował. Kosztów początkowych miał 40 tyś. zł. nie wiem z czego to wyliczyli ale współczuje gościowi.

  4. Czesc wszystkim. Widze, ze w materiale jest taki sam barton jak moj, milo widziec 🙂 Tylko to przypiecie kamerki do masy nieresorowanej chyba nie bylo dobrym pomyslem 😀 A propos bartona, tez uwazam ze to dobry motocykl na poczatek. Tak jak mowisz, jest prosty i tani, wiec niewiele moze sie popsuc, a jak juz sie popsuje, to kosztuje doslownie grosze. No i dla mnie bylo wazne to, ze jest lekki, wiec latwiej bedzie manewrowac na parkingu albo podniesc w razie wywrotki.

    Poczatkowo chcialem kupic uzywke, ale dla mnie to czarna magia. Handlarze chyba wyczuwali, ze nie za bardzo sie znam nam mechanice, bo na wszelkie pytania o dziwnie dzialajace rzeczy odpowiadali: “To tak juz jest, tak powinno byc prawidlowo, we wszystkich motocyklach pan tak ma”. Albo ze “wystarczy wymienic uszczeleczke za 15 zl i bedzie chodzil jak zloto”. Jak spytalem czemu hamulce prawie niedzialaja W nowce, jak sie okazalo, zadne z tych dziwactw nie wystepuje 🙂

  5. Witajcie. Właśnie zarejestrowałem takiego Bartonika, właśnie takiego za 3499. Przyznam na żywo lepiej wygląda niż na zdjęciu. Moc – dla mnie wystarczająca (a nie jestem taki znowu mikry). Są pewne niejasności w stosunku do instrukcji jak zauważył to robbo2k, ale za tą kasę… to i nawet jego wykonanie jest super.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button