125 ccm
Aktualnie czytasz:
Swap moto 125 na 200 albo 300 cm3. Życzymy powodzenia
44

No i się zaczęło. Mamy podpisaną ustawę o 125 ccm na B, nawet jest już opublikowana w Dzienniku Ustaw i czeka na wejście w życie. Motocykl 125 to super sprawa, jednak nawet takie udogodnienie jak brak konieczności robienia oddzielnego prawka to dla wielu za mało!

Co by tu nie gadać dostaliśmy od ludzi z ul. Wiejskiej super prezent. Zamiast stać puszką w korku będzie można po wejściu ustawy w życie wsiąść na motocykl 125 ccm mając wyłącznie prawo jazdy B od minimum 3 lat. To spora liberalizacja prawa i spore ułatwienie.

Zobacz: Odliczamy dni i minuty do wejścia nowych przepisów o 125 ccm w życie

Można to uszanować i po prostu wg. wytycznych zakupić i zarejestrować motocykl. Wiadomo – 125 cc to nie torpeda. Nie przyśpiesza jak litrówka i nie jedzie zazwyczaj dużo więcej, niż 100 km/h, jednak to powinno większości wystarczyć do jazdy po mieście, albo nawet małej turystyki.

 
Czytaj
REKLAMA

Prezenty od Junaka

Kup dowolny jednoślad marki Junak, a otrzymasz kask z blendą Junak oraz 5L oleju Platinum Rider.

Niestety nie wystarcza. Skuterowo.com na bieżąco śledzi Internet, jak również nasze Forum Dyskusyjne i zgodnie z przewidywaniami niektórych mnożą się tematy na temat przeróbek – tak zwanych swapów motocykli i skuterów 125 na większe pojemności, np. 200, albo 300 cm3.

Zabieg teoretycznie jest prosty. Kupujesz nowy, albo używany moto o pojemności 125 oraz mocy do 11 kW i tak też go rejestrujesz. Następnie w garażu rozbebeszasz silnik wymieniając cylinder oraz tłok na większy. Proste? W papierach widnieje 125 ccm, a pod manetką masz dostęp do np. 150 km/h.

Sposób rozumowania jest prosty – „złapie mnie policja, pokażę papiery i pojadę dalej. Z resztą i tak policja mnie nie zatrzyma. No kogo i  ile razy haltowali na drodze?”. Odpowiem tak – to skrajna głupota.

Po pierwsze – uwierzcie mi, że ludzie z drogówki znają się na rzeczy i nie są na tyle naiwni, aby nie wyłapać takiego swapu. Tu nie chodzi nawet o prędkość (kto uwierzy, że 125 jedzie 130 km/h). Policja zatrzymując dziesiątki takich samych motocykli dziennie widzi po prostu, że coś jest nie tak z naszym egzemplarzem. To oczywiście mandat 300 PLN i areszt dla dowodu rejestracyjnego. Po drugie drogówka ma pełne prawo wsiąść na nasz pojazd i go sprawdzić w próbie drogowej.

Mandat nawet nie jest tak problematyczny jak konieczność ponownych badań pojazdu. Żeby je przejść będziesz musiał jeszcze raz rozebrać silnik i na szybko zrobić downsizing. To samo przy rutynowych badaniach. Nie myśl, że diagnosta jest głupi i nie jest wyczulony na punkcie zwiększania pojemności.

Po trzecie Szanowni Państwo – prawdziwe problemy zaczynają się przy jakimkolwiek dzwonie. Policja, albo prokurator może wyrazić swoje wątpliwości co do motocykla 125 biorącego udział w wypadku. Bardzo często w przypadku poważniejszych incydentów powołuje się biegłego który stwierdzi ile jechałeś na tym motocyklu, jaka jest jego moc i pojemność.

Co w sytuacji uczestniczenia w wypadku motocyklem 125 o większej pojemności niż w papierach? Cały, szeroki wykaz problemów:

1. Mandat za prowadzenie bez uprawnień 300 PLN.
2. Nie działa ubezpieczenie OC. To oznacza regres ubezpieczyciela o zwrot wszelkich kosztów likwidacyjnych. Zrobisz szkodę na Mercedesie SLK – będziesz płacić za jego naprawdę z własnej kieszeni. Luz – sam zderzak do tego samochodu to zaledwie 12 400 PLN brutto. Jeśli w wyniku wypadku poszkodowany zostanie człowiek to za Twoje pieniądze będzie on leczony. Mało tego, ranny może wytoczyć Ci proces cywilny, a kwoty pójdą w setki tysięcy. Do tego jeżeli ktoś zostanie trwale okaleczony wówczas do końca życia wypłacana jest tej osobie renta. Oczywiście zasądzona odgórnie wprost z Twojego konta.
3. Nie działa ewentualne AC. Za wszelkie naprawy własnego pojazdu też sam zapłacisz.
4. Nie działa NWW. To oznacza, że ani ty, ani Twój pasażer nie otrzyma odszkodowania za ew. poniesione rany.

W tym zakresie nie ma różnicy czy masz jakąkolwiek inną kategorię prawka czy żadnej. To po prostu jazda bez uprawnień na ten pojazd i po prostu zwykłe oszustwo.

Po czwarte. Czy Twój egzemplarz jest przystosowany do większych osiągów? Większa pojemność = szybsze zajechanie niedostosowanych do tych parametrów podzespołów. Jeśli taki numer zrobisz na nowym motocyklu 125 to wówczas kartę gwarancyjną możesz wywalić do kosza.

Po piąte. Nie uwierzymy w bajki o podniesieniu bezpieczeństwa poprzez zmianę pojemności na większą. Już trafiają się głosy, że skutery i motocykle 125 to zawalidrogi, że to nie rusza, nie da się wyprzedzać. To kup sobie litra. Tylko zrób może wcześniej prawko A.

Po szóste. Ten limit pojemności motocykla do 125 ccm i 11 kW mocy czemuś ma służyć prawda? Mało istotne, że czujesz się pewnie – w świetle prawa nie przeszedłeś ani szkolenia, ani egzaminu, a on też został wymyślony po coś. Dlatego moja serdeczna prośba – weźcie sobie na wstrzymanie z przerabianiem tych 125 na 200 czy 300 ccm. Zamiast ładować kasę i przerabiać metodą na drut i plastelinę swój motocykl po prostu zrób prawko, tak dla świętego spokoju. Po co do końca życia żałować swoich głupich decyzji rzekomo niezbędnych do lepszego funkcjonowania w ruchu ulicznym.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
48%
Interesujące
15%
heh...
4%
Że co?
5%
Grrrr!
0%
Smutne
5%
44 Komentarze
1 2 3 4 5
  • Zdjęcie profilowe Wombat
    31 lipca 2014 at 09:22

    Oni nie są tępi tylko mają mało profitów z wyłapywania takich łebków a bardzo dużo papierów. Co do ich kompetencji to myśle że raczej większość z nich widziała już wszystko. Kilkaset patroli po kilka godzin na drodze naprawdę daje dobrą perspektywę.
    Skoro ja okiem niewprawnym na ulicy widze co jedzie dużo szybciej niż powinno to tym bardziej wyłapie to oko *fachowca*. Tylko niekoniecznie chcąmieć wrogów w miejscu(otoczeniu miejsca) w którym pracują. Przecież tak naprawdę za wyłapanie takiego Burgmana 400 z małą blachą powinien beknąć (oprócz właściciela) pracownik Wydziału Komunikacji co dokonał rejestracji oraz diagnosta który to puścił.

  • Zdjęcie profilowe ath3l
    1 sierpnia 2014 at 21:20

    ja mam tylko jedną uwagę:
    „kto uwierzy, że 125 jedzie 130 km/h”
    Honda Cbr 125 czy yamaha yzf r125 spokojnie da rade 130, nie wspomnę o innych motorach :), u mnie w garażu stoi Junak 124 (125cc) i ze mną na pokładzie (80kg) po równym pojedzie 120, z jakiejś przepaści to pewnie i 140, ale ja do takich prędkości go nie chce rozpędzać, te motory (125cc) nie są stworzone do jazdy powyżej 110 (komfort jazdy/bezpieczeństwo)

  • Zdjęcie profilowe pawelecm
    2 sierpnia 2014 at 07:28

    Zerknij:
    http://www.moto125.cc/f125cc/
    Na dole po prawej stronie masz ranking najszybszych 125 moto z prędkościami z testów, żaden nie zbliża się nawet do 130km/h.
    Liczniki bardzo oszukują zwłaszcza w pojazdach dalekowschodnich. No ale poprawiają samopoczucie 😉

  • Zdjęcie profilowe
    14 sierpnia 2014 at 20:13

    Kodeks drogowy art 129 pkt 4

  • 14 sierpnia 2014 at 21:40

    poproszę autora artykułu o podanie podstawy prawnej tego zdania. „Po drugie drogówka ma pełne prawo wsiąść na nasz pojazd i go sprawdzić w próbie drogowej.” z góry dziękuję.

  • Noen
    15 kwietnia 2016 at 16:26

    Trohe jestes w bledzie.Na jakiej podstawie może policjant z drogówki wsiąść na nasz motor i sprawdzić ile to leci itd.
    Jedyne co jest w stanie to wyslac na przegląd techniczny celem weryfikacji nie przekraczającej pojemności i mocy.

  • Pewel_
    26 sierpnia 2016 at 14:47

    Zmiana pojemności silnika jest nielegalna to fakt. Ubezpieczyciel może nie wypłacić odszkodowania jeśli dowiedzie, że doszło do nielegalnego większenia pojemności to fakt. Ale drogi autorze tego artykułu ŻADEN Policjant ani ŻADEN rzeczoznawca ani też ŻADEN diagnosta tym bardziej nie jest w stanie sprawdzić ani jaką faktycznie ma pojemność silnik w motorycku ani też jaką ma moc. Policjant może się przejechać, owszem ale to żaden dowód bo jego subiektywne odczucia nie mają żadnej wartości tym bardziej prawnej. Rzeczoznawca? Na jakiej podstawie i przez kogo wynajety? Policja nie ma do tego uprawnień, nie ma możliwości konfiskaty motocykla celem oddania go do rzeczoznawcy a i ten bez oddania motocyklu do serwisu celem zdemontowania silnika nie jest w stanie określić pojemności skokowej. Diagnosta? Nie ma żadnych narzędzi ani możliwości ani nawet przepisów które umozliwiałby by mu weryfikację pojemności. Jest to dla diagnosty technicznie niewykonalne. Możecie bez problem jechać na przegląd motorem zarejestrownym jako 125 cmm mając w nim nawet i 500 cmm i żaden diagnosta Wam tego nie wykryje ani tym bardziej żaden nie odmówi wam podbicia dowodu. Wiem bo sam jestem po kursie na diagnostę i jest to po prostu niewykonalne.

  • Snajper
    5 września 2016 at 17:25

    gosc ma racje, to uj, kupuje litra… dobrze ze pomogles podjac odpowiednia decyzje

  • śmigacz
    12 marca 2017 at 22:28

    O ile swapowanie większych pojemności na mniejsze to faktycznie głupota, to chętnie poznałbym patent jak zarejestrować 2T jako Euro 4. W tym przypadku NIKOMU nie zagrażamy, motocykl jest fabryczny i nieprzerabiany. A brednie ekooszołomów w ogóle mnie nie obchodzą. Jeden kontenerowiec podczas jednego rejsu z Szanghaju do Hamburga emituje więcej substancji smolistych aniżeli WSZYSTKIE motocykle, jakie poruszają się na świecie od chwili wynalezienia tego pojazdu.
    A chyba każdy by chciał sobie sprowadzić z Indii fabrycznie nowiutkiego Rajdoota (czyli de facto naszą poczciwą SHL 175) i sobie latać naprawdę POLSKIM motocyklem. Więcej w tej maszynie POLSKOŚCI aniżeli w dowolnym chińczyku brandowanym polskim znaczkiem…

  • Michał
    12 kwietnia 2017 at 22:00

    Artykuł jak dla mnie ujawnia nasze największe, narodowe bolączki w zakresie motoryzacji i nie tylko. Główna z nich to coraz mniejsze używanie na drodze racjonalnego myślenia, a zamiast tego traktowanie pomysłów z Wiejskiej jako świętości albo zbrodni. Jako więc użytkownik porządnego skutera 125 i przemierzający się do swapa na 250, chciałbym powiedzieć, że kompletnie się NIE zgadzam z tą pisaniną. Po kolei:
    1) Co ma porównywanie motocyklu o pojemności litra do 125? Myślałem że mówimy o porównaniu 250 do 125. Po co więc te przerysowania??
    2) Może autora zaskoczę, ale tu chodzi o kulturę pracy silnika, a nie prędkości! Co mi daje wzrost teoretycznej prędkości maksymalnej, której i tak nigdy się nie rozwija (poza chyba jednorazowym sprawdzeniem z ciekawości)?
    3) Niezbyt rozumiem jakie znaczenie ma czy się spowoduje wypadek jadąc 120 w terenie zabudowanym skuterem 125 albo 250?
    4) Dla mojego skutera jest ta sama rama dla 125 i 250. Konieczny osprzęt zmieniam. Gdzie więc jakieś nadwyrężanie podzespołów??
    5) Nie przemawia do autora argument o poprawie bezpieczeństwa, bo najwyraźniej jest to typowa gadka teoretyka. Więc sytuacja:jadę z pasażerem skuterem 125 fajną drogą poza miastem (najczęściej tak robię nawet po 150 km dziennie wycieczki). Jedzie przede mną tir 70. Chcę wyprzedzić, co chyba logiczne? Aktualnie potrzebuje naprawdę sporo miejsca. Z 250 wykonuje manewr zdecydowanie sprawniej i jadę dalej swoje 90-95 ciesząc się wiatrem a nie spalinami.
    Podsumowując:więcej ogólnego myślenia w motoryzacji i na drodze, a wszystkim będzie lepiej.