Aktualnie czytasz:
Test Rieju Mius 20/30. Elektyczny skuter do kontaktu
6

Tak, wiemy, zaraz ktoś zapyta „A co to za dziwactwo dzisiaj dojechało do Skuterowo.com”. To szanowne panie i panowie Jeden z prototypów Rieju Mius 20, protoplasta wersji 30 – skuter z wtyczką. To totalna nowość na polskim rynku, ten elektrowóz dopiero wchodzi do sprzedaży a egzemplarz, który widzicie przed dosłownie chwilą dojechał do naszego kraju prosto z Hiszpanii.

Na pierwszy rzut oka każdy robi skrzywioną minę. To skuter, rower elektryczny, czy hulajnoga. To pełnoprawny skuter i motorower, a w wyższej wersji wg klasyfikacji prawnej motocykl, który trzeba zarejestrować i ubezpieczyć, aby można było w pełni legalnie na nim śmigać po drogach publicznych.

Ruszamy. To bardzo dziwne uczucie: nie odpalamy silnika, nie czekamy na załączenie się ssania, nie majtamy biegami. Po prostu przekręcamy kluczyć, skręcamy manetkę w cudzysłowie gazu i jedziemy. Moment obrotowy jest całkiem spory podczas ruszania i można doświadczyć motyli w brzuchu podczas pierwszych metrów. To bardzo przyjemne. Dalej orientujemy się, że prędkośc 45 km/h to maksimum narzucone przez prawodawców. Mius 30, na którego już przyjmowane sa zamówienia z kolei nie posiada żadnych ograniczeń, ale wymaga prawa jazdy.

 
Czytaj
REKLAMA

Prezenty od Junaka

Kup dowolny jednoślad marki Junak, a otrzymasz kask z blendą Junak oraz 5L oleju Platinum Rider.

Po kilku minutach możemy skupić się już na zawieszeniu. To jest ekstra. W połączeniu z dużymi kołami działa doskonale. To idealna cecha dla miejskiego elektryka.

To skuter widmo, którego nie słychać. Cenne są wszystkie spojrzenia ludzi, którzy stykają się z jadącym Rieju. Patrzą jak na kosmitę. Mius naprawdę nie wydaje dźwięków. No może trochę. Przy niektórych prędkościach słychać jakiś rezonans. Posłuchajcie… Jeszcze raz… To może denerwować. Nie wiemy jednak czy to cecha tego egzemplarza, czy modelu.

Nasz elektryk wizualnie może szokować, jak już wspominaliśmy podczas pierwszego kontaktu nie wiadomo do końca co to jest. Stylistyka jest dosyć zgrabna i oryginalna. Skuter wygląda bardzo lekko i w rzeczywistości taki jest. Bez problemu poradzi sobie z nim drobna kobieta czy niskiego wzrostu nastolatek. Spięcie powoduje wygląd przedniego reflektora. Jak z Nysy, albo Jelcza. Nie wygląda zbyt designersko. Z pozycji kierowcy pierwsze spojrzenia kieruje się w stronę deski rozdzielczej. Ta elektroniczna i elegancka. Pokazuje nam prędkość, przebieg całkowity, trip i kontrolki poszczególnych urządzeń. Zauważyliście pewien mankament? Tak! Z pokrywy kontrolek schodzi lakier. Nie wiemy czy to myśmy coś zepsuli, czy ten element najzwyczajniej w świecie jest niedorobiony.

Nie patrząc na drobne niedociągnięcia można powiedzieć, że Rieju Mius 20 i 30 to dla kogoś, kto dotychczas jeździł na spalinowcach totalny kosmos. Pierwsze wrażenia są odlotowe. Jednak czy dla zwolenników skuterów z rura wydechową to ciekawa propozycja? Na dłuższą metę chyba nie. Mały zasięg – około 40/50 km to prawdziwa uciążliwość. To idealny skuter na małe, pragmatyczne wypady, na przykład do sklepu. Choć i tutaj pojawia sie problem – praktycznie brak bagażnika. Dobrze, że skuter można doposażyć w kufer, na który jest sporo miejsca. Jest jeszcze jeden minus – konieczność posiadania garażu z gniazdkiem. Kto z Was taki posiada?
Jeśli nie masz problemów z dostępem do prądu, robisz krótkie trasy w mieście i nie przeszkadza Ci brak spalinowego silnika to Mius 30 może się wydawać bardzo ciekawą propozycją. Jednak czy to skuter praktyczny, czy wyłącznie do eksponowania swoich pro ekologicznych poglądów?

Zobacz jak testowaliśmy Rieju Mius 20/30

[nggallery id=78]

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
6 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe Kapuchon
    15 kwietnia 2012 at 23:21

    W życiu nie chcę elektrycznego skutera czy samochodu. Oto w tym chodzi że ma być silnik i ma być go słychać a nie takie dziwne coś elektryczne w którym wciska się gaz i cisza…

  • Zdjęcie profilowe Pietro
    16 kwietnia 2012 at 08:05

    Super sprawa! Mnie się bardzo podoba i myślę, że dla kogoś na dojazd do pracy, szkoły, czy na zakupy byłby idealnym rozwiązaniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę ceny paliw. Wrażenia z jazdy i „motyle w brzuchu” bezcenne 😉
    Co do ekologii tego typu pojazdów, nie jest to takie w 100% jednoznaczne, ponieważ aby naładować baterie, potrzebny jest prąd z elektrowni nie koniecznie ekologicznych (elektrownie węglowe). Następne zagadnienie nieekologiczne, to utylizacja zużytych akumulatorów litowo jonowych i pozyskiwanie surowców do produkcji tych baterii, które występują w nielicznych miejscach na świecie, a najwięcej tam, gdzie prowadzone są długoletnie działania wojenne.

  • Zdjęcie profilowe Whistler
    16 kwietnia 2012 at 10:43

    Eee, lipa w porównaniu z tym, co prezentują czołowi producenci. Może konkurować z nimi jedynie ceną. Wg mnie przyszłość mają przed sobą jedynie ogniwa elektryczne uzupełniane alkoholem. Mały zasięg, długie ładowanie – pojazd chyba faktycznie tylko dla dzieci lub drobnych osób dorosłych, jeżdżących do sklepu po 1 chlebek.
    Ps Nie można powiedzieć „nie wygląda to ładnie” zamiast „designersko”? Któryś raz już słyszę w testach skuterowo to słowo, pasujące do naszego języka jak świni siodło, a już na pewno w tym kontekście.

  • Zdjęcie profilowe HugoBoss
    16 kwietnia 2012 at 19:12

    Szczerze to wolałbym Rometa elektrycznego:

    http://www.motors.romet.pl/pl/oferta/skutery/2012/art1864.html

    Dosiadałem go na wystawie motocykli i całkiem fajnie wrażenia.

  • Zdjęcie profilowe LiVre
    28 kwietnia 2012 at 23:01

    Rieju a Romet to dwie inne bajki 😉 Rieju to Hiszpańska marka,która wie co robi wystawiając na rynek elektryczny skuter 😉

  • 6 stycznia 2013 at 10:58

    a ile on kosztuje, bo nigdzie nie znalazłem ceny? jest to jakaś konkurencja dla spalinowych skuterów?