Aktualnie czytasz:
Przekroczenie prędkości o 50 km/h. Policjant nie zabierze prawa jazdy, Sejm jest „ZA”
14170 0

Przekroczenie prędkości o 50 km/h. Policjant nie zabierze prawa jazdy, Sejm jest „ZA”

autor: Michał Mikulski13 kwietnia 2018

W myśl nowelizacji ustawy funkcjonariusz policji będzie miał możliwość odstąpienia od odebrania prawa jazdy – pod warunkiem, że przekraczający prędkość kierowca działał w stanie „wyższej konieczności”. Pytanie: kto zdefiniuje wyższą konieczność?

Wczoraj Sejm ustalił nowelizację ustawy prawo o ruchu drogowym, którą zapowiadano wcześniej. W uproszczeniu: do ustawy dopisuje się zapis, który pozwala funkcjonariuszowi policji nie odbierać prawa jazdy, pod warunkiem, że kierowca działał w stanie tzw. „wyższej konieczności” (np. wiózł do szpitala rodzącą kobietą).

Wyższa konieczność definiowana jest w następujący sposób:

[…] w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa tego nie można uniknąć inaczej, a poświęcone dobro w postaci bezpieczeństwa na drodze przedstawiało wartość niższą od dobra ratowanego. 

Sejmowa poprawka dodała do powyższego także możliwość chronienia dobra materialnego. Czyli jadący na wezwanie strażak OSP (który nie wie, czy będzie ratował życie, czy gasił snopki siana), w teorii będzie mógł przekroczyć prędkość o 50 km/h w terenie zabudowanym. 

Całość nie jest oczywiście taka prosta. Przede wszystkim, policjant ma możliwość, a nie obowiązek identyfikować stan wyższej konieczności. Po drugie, to nie funkcjonariusz policji będzie odpowiedzialny za nieodebranie prawa jazdy, a starosta. 

Sejmowa poprawka faktycznie zwiększyła czas na reakcję starosty z 14 do 21 dni. W tym czasie kierowca będzie miał możliwość „udowodnić”, że w stanie wyższej konieczności przekroczył prędkość.

Jeśli dobrze rozumiem przepisy (a nowelizacja pisana jest oczywiście mocno zagmatwanym językiem), to sprawa wyglądałaby następująco: 1) funkcjonariusz policji zatrzymuje przekraczający o 50 km/h pojazd w terenie zabudowanym, 2) w pojeździe znajduje się rodząca kobieta, 3) policjant decyduje, że jest to stan wyższej konieczności, 4) zostaje wystawiony dokument informujący o zaistniałej sytuacji, którym w czasie do 21 dni zajmuje się starosta, 5) starosta zabiera prawo jazdy lub nie.

Powyższe zamieszanie wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego z 2016 roku. Wszystko to jednak nieco dziwne i, na moje oko, senatorowie i posłowie bohatersko walczyli z problemami, których nie ma, żeby przygotować kolejny martwy przepis. Bo czy racjonalnie myślący funkcjonariusz zatrzymujący pojazd z rodzącą w środku kobietą nie powinien włączyć sygnału i eskortować samochód do szpitala?

Powinien i dokładnie tak robią funkcjonariusze policji, bez specjalnych nowelizacji w ustawie.

Źródło: prawodrogowe.pl

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
100%