Aktualnie czytasz:
Prawo Jazdy kat. A na motocykl ze Skuterowo.com. Cz. 4
3

System szkoleń zarówno teoretycznych jak i praktycznych w Polsce ma swoją specyfikę. Otrzymując materiały szkoleniowe zawierające kilkaset pytań jakie pojawią się na egzaminie zarówno wewnętrznym, jak i w WORD można się nieco rozczarować… Jak przygotować się do pierwszego egzaminu z wiedzy o ruchu drogowym? O tym dziś w Skuterowo.com.

Co to w ogóle jest teoretyczny egzamin wewnętrzny? To sprawdzenie Twojej wiedzy z zakresu przepisów przed przystąpieniem do jazd na motocyklu. Większość ośrodków przeprowadza je w niemal identyczny sposób, jak WORDy. Siadamy przed komputerem, sterując odpowiednią klawiaturą odpowiadamy na kilkanaście z kilkuset pytań. Jeśli popełnimy mniej, niż 3 błędy wówczas pierwszy egzamin już za nami. Jednak nim do niego przystąpimy musimy się koniecznie przygotować. Niestety sama wiedza nie wystarczy. Zdziwieni? Już tłumaczymy dlaczego.

Wykłady nie przygotowują do egzaminów teoretycznych. To po co na nie chodziłem? Odpowiedzieliśmy na to pytanie w Skuterowo.com przed tygodniem. Zajęcia te uzupełniają nasze informacje, często w sposób znaczący. Wiedza zdobyta na zazwyczaj nudnych wykładach przyda się prędzej, czy później. Po części na egzaminach teoretycznych też, jednak nie do końca. Przygotowane dla ośrodków zestawy pytań, tożsame z tymi, które spotkamy w WORD są pełne pułapek, niektórzy uważają, że wręcz złośliwe. Śmiemy twierdzić, że znając nawet cały kodeks drogowy co do joty można zakończyć test z wynikiem negatywnym. Dlaczego?

Autorowi tego pytania i fotografii powinien należeć się order uśmiechu.

Autorowi tego pytania i fotografii powinien należeć się order uśmiechu. © Grupa Image

Pytania nieprecyzyjne, podchwytliwe i nienadarzające za techniką. Często można dochodzić do wniosku, że wiedza jest weryfikowana tylko przy okazji. Głównym sprawdzanym elementem jest umiejętność czytania ze zrozumieniem i dobry wzrok. Pojawiają się zagadki z różnymi wariantami. Szczególną uwagę trzeba zwracać na słowa „powinien”, „nie powinien”, „może”, „nie może”. Wiele osób dziwi się, że na zadany „rebus” odpowiedziało w sposób nieprawidłowy. Potem dopiero dostrzega się mały niuans w postaci np. podwójnego zaprzeczenia. Mimo, iż masz wiedzę zaliczasz pierwszego kleksa. Inne, gorsze warianty to nieprecyzyjne obrazki. Tylko zobaczcie. Czy wy też w pierwszej kolejności spojrzeliście na sygnalizację świetlną? Autorowi tego pytania i fotografii powinien należeć się order uśmiechu. Teraz jeszcze raz sobie odpowiedzcie na pytanie. Czy bez wcześniejszego przeglądnięcia wszystkich zagadek odpowiedzielibyście od razu poprawnie na zadaną kwestię? To pytanie Skuterowo.com plasuje na pierwszym miejscu zestawienia nonsensów…

Prawidłowe odpowiedzi to A+B. Stosując się do tych "zaleceń" zarówno w przypadku motocykli i samochodów można się nieźle przejechać.

Prawidłowe odpowiedzi to A+B. Stosując się do tych "zaleceń" zarówno w przypadku motocykli jak i samochodów można się nieźle przejechać. © Grupa Image

Na drugim miejscu tej listy sławne już pytanie stworzone przez osobę, która zakończyła swoją przygodę z motoryzacją na dużym Fiacie i motocyklu marki Mińsk. Podczas jazdy motocyklem po śliskiej powierzchni zaleca się hamować: A: Pulsacyjnie, używając obu hamulców, B: Silnikiem, C: Używając naprzemiennie przedniego i tylnego. Prawidłowe odpowiedzi to A+B. Stosując się do tych „zaleceń” zarówno w przypadku motocykli jak i samochodów można się nieźle przejechać. Twórca pytania niestety do dziś nie słyszał o systemie ABS w które są wyposażone wszystkie nowe samochody i spora część jednośladów. Pulsacyjne hamowanie z zamontowanym mechanizmem antypoślizgowym to idealna recepta na spowodowanie wypadku. Każdy kierowca wie, że aby ABS działał na śliskiej nawierzchni konieczne jest wciśnięcie hamulca do oporu. Tylko wtedy droga hamowania będzie najkrótszą. Mimo, iż na te pytanie wielokrotnie zwracały uwagę media do dnia dzisiejszego nie zmodyfikowano jego brzmienia na: „Podczas jazdy motocyklem (niewyposażonym w system ABS) po śliskiej powierzchni zaleca się hamować:”

Do listy naszych żali trzeba też dopisać brak staranności w tworzeniu zestawów egzaminacyjnych. Większość zdjęć jest stworzona byle jak. Nie chodzi tutaj tylko o brak poczucia estetyki i wiedzy z zakresu fotografii. Często po prostu trzeba bardzo wysilić wzrok, aby dostrzec istotne detale. Zabawne jest również „doklejanie” (kluczowanie) niektórych elementów. Jakby nie można było wziąć aparatu i choćby upozorować niektóre sytuacje na drodze. 10 minut roboty. Ale po co…

Od naszego OSK prócz zestawów testowych zazwyczaj otrzymujemy różne materiały szkoleniowe, najczęściej w postaci wideo. Prym w ich produkcji wiedzie jedna z warszawskich firm. Filmy są naszym zdaniem skrajnie nudne i nieprzystępne, robione po najmniejszej linii oporu i jak najmniejszym kosztem. Okropna grafika, odstraszająca muzyka, nieznormalizowany dźwięk i zmanierowany „lektor” nagrany najprawdopodobniej w biurze na mikrofonie za 30 PLN. Filmowy powrót do poprzedniej epoki. Wynik braku znaczącej konkurencji na rynku, niechlujności, braku wiedzy i specjalistów z zakresu produkcji.

Za te „pomoce naukowe” zazwyczaj nie płacimy bezpośrednio. Ich koszt jest wliczony w cenę kursu. Tak naprawdę nie mamy wyboru. Otrzymujemy cały zbiór książek i płyt. Część z tych elementów okazuje się bezużyteczna pod kątem egzaminu teoretycznego. Mimo to warto zacisnąć zęby i przynajmniej przejrzeć to, co zostało dla nas przygotowane. Najistotniejszym elementem pozostaje zestaw pytań testowych, które wszystkie należy rozwiązać, najlepiej dwa razy. Wówczas teoretyczny egzamin wewnętrzny przejdziemy bez najmniejszego problemu.

Za tydzień w serii stawimy się na pierwszej godzinie zajęć praktycznych. Dowiecie się na co trzeba być przygotowanym…

Prawo Jazdy na Forum Skuterowo.com.

[poll id=”29″]

 

Fot.: Skuterowo.com/Grupa Image
Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Przemysław Borkowski
Przemysław Borkowski
10 od lat po Warszawie na dwóch kołkach. Piórem od lat po kartce. Przemysław Borkowski jest absolwentem dziennikarstwa na UW. Od najmłodszych lat pasjonuje się motoryzacją, zwłaszcza jednośladami. W swojej pracy łączy umiejętności zdobyte przez lata doświadczenia w prasie wraz ze swoją pasją. | Redakcja | Google+
3 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe Vezyr
    22 sierpnia 2011 at 10:01

    to 2 pytanie to myślę że jeszcze nie takie straszne 😀 Można się chyba połapać.No ale i tak z deka patologiczna sprawa te egzaminy teoretyczne, ja na wewnętrznym kat A+B 18+6 pytań (z A 6) miałem po 1 błędzie na kategorię, zobaczymy 6 września w WORDzie jak pójdzie 😀 Pytań niestety na pamięć trzeba się wykuć :/

  • Zdjęcie profilowe MichalWujak
    22 sierpnia 2011 at 17:25

    Dla mnie ten system szkoleń teoretycznych jest chory…

    Przede wszystkim pytania typu „Kto w jakiej kolejności przejeżdża przez skrzyżowanie?” – głupota. Rysunki powinny być pokazane „z oczu kierowcy”, a możliwe odpowiedzi to np. „ustępuję pojazdowi z prawej”, „ustępuję pojazdowi jadącemu z przeciwka” itd. A nie człowiek siedzi i myśli kto przejedzie pierwszy. Powinni zadać takie pytanie przy skrzyżowaniu równorzędnym, gdy z każdego kierunku ktoś chce przejechać :D.

    Druga sprawa to fakt, na który zwrócono uwagę wyżej – nauka na pamięć. Sam zanim poszedłem na prawko B przeczytałem najpierw kodeks drogowy i wtedy zrobiłem sobie pierwszy test. Wynik – połowa odpowiedzi złych. Po prostu pytań trzeba uczyć się na pamięć, co jest głupotą totalną. No, ale skoro są sformułowane tak jak są… Jak człowiek się przyłoży to na pewno zda, ja po pierwszych trzech słowach w pytaniu już wiedziałem które odpowiedzi zaznaczyć – śmieszne, ale prawdziwe…

  • Zdjęcie profilowe Whistler
    24 sierpnia 2011 at 20:45

    Faktycznie, sporo pytań w testach jest ostro pokręcona i sam na nie kląłem jak szewc, ale uczciwie muszę przyznać, że niektóre pytania (i odpowiedzi na nie), wiele spraw po samej teorii mi wyjaśniło – o wiele więcej niż drętwy tekst kodeksu drogowego. Całej reszty dowiedziałem się za kierownicą. Sprawa nauki jazy rozbija się nie tyle o system szkolenia, co egzaminowania, kontroli OSK oraz często bierną postawę kursantów, dających się zastraszyć „nerwowym” instruktorom oraz najważniejsze – o pieniądze. Każdemu, poza kursantem opłaca się, aby ten nie zdał egzaminu zbyt szybko, choć paradoksalnie uczy się bardziej jak zdać egzamin, niż naturalnego zachowania za kółkiem. To były moje wrażenia po kursie i egzaminach na kat. B.
    Na kursie na kat. A zauważyłem dużo większe niedociągnięcia. Na pytania o nie, zwykle słyszałem odpowiedź, że nie ma się czym przejmować, bo na motor łatwiej zdać – i do większości ludzi to przemawia… Sam już nie wiem, może jednak słusznie na egzaminach tak nas trzepią? Szkoda tylko, że cierpią na tym Ci, którzy na prawdę chcą się czegoś nauczyć poza otrzymaniem dokumentu.