Aktualnie czytasz:
Pogoda w kratkę – pamiętaj o przyczepności: Jazda motocyklem w deszczu
18

Sezon trwa w najlepsze, choć wcale tego nie widać – pogoda jest iście wiosenna, sporo deszczu i chmur, mało słońca. Choć prognozowanie pogody na resztę sezonu przypomina wróżenie z fusów, bo ta zmienia się jak w kalejdoskopie to wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie czeka nas pogoda w kratkę – ciepłe i słoneczne dni na zmianę z chłodnymi i deszczowymi. Bez względu na pogodę nie można jednak zapominać o tym, że przyczepność opon do nawierzchni jest bardzo ważna. O czym warto pamiętać? Skuterowo.com wyjaśnia.

Jeżeli podczas jazdy skuterem stosujesz technikę trzymania zawsze dwóch palców na klamce hamulca to dobrze – prawdopodobnie dzięki temu choć raz uniknąłeś kolizji, skracając czas reakcji podczas hamowania. Są jednak chwile, w których przygotowanie do hamowania jest niepożądane. Do takich chwil należy prowadzenie skutera w deszczu lub świeżo po nim, gdy ulice są nadal mokre. Wystarczy bowiem chwila, aby jazda ulicą zmieniła się w sunięcie po mokrym asfalcie – odruchowo wciśnięta klamka wystarczy, aby np. na zebrze skuter wymknął się spod kontroli. Dotyczy to w szczególności przedniego koła, które podczas zablokowania „ucieka na bok”. Dlatego podczas deszczu dobrze jest zdjąć palce z klamki przedniego hamulca i całą dłonią trzymać manetkę gazu. W ten sposób nie wpadniemy w pułapkę, gdy ktoś nagle wymusi nam pierwszeństwo, a my odruchowo naciśniemy na hamulec – w razie zagrożenia zdążymy najpierw ocenić, czy warto hamować, czy może lepiej będzie ominąć przeszkodę. Zobacz skutki zablokowania obu kół skutera na mokrej nawierzchni (Zipp Quantum R).

Fot.: Skuterowo.com

Tylny hamulec możemy mieć cały czas w pogotowiu, gdyż jego zablokowanie jest zazwyczaj łatwe do kontrolowania. Niestety, jednak podczas szybkiej jazdy i on na niewiele się zda, bowiem podczas hamowania tylne koło jest odciążane, a zablokowanie go sprawia, że guma zaczyna ślizgać się po mokrym asfalcie czy farbie. Dlatego podczas opadów warto redukować prędkość przed przejściami dla pieszych oraz skrzyżowaniami i wlotami dróg. Już na własnym przypadku przekonaliśmy się, że podczas jeżeli podczas deszczu na przejście dla pieszych wtargnie kobieta z wózkiem trudno jest zatrzymać skuter z prędkości 50km/h na odcinku 20m. Dlatego w warunkach gorszej przyczepności lepiej zachować szczególną ostrożność.

Fot.: Skuterowo.com

Fot.: Skuterowo.com

Dobrze, a czy podczas pięknej, słonecznej pogody i temperatur powyżej 30 stopni możemy być spokojni o dostatek przyczepności? Nie zawsze i nie wszędzie. Gdy bowiem temperatura powietrza wzrasta wiele aut, których stan techniczny na codzień wydaje się dostateczny, zaczyna pozostawiać na asfalcie „niespodzianki”, głównie w postaci oleju silnikowego i płynu do chłodnic. Dlatego warto pamiętać, by nie poruszać się bezpośrednio środkiem pasa, gdyż to właśnie w tym miejscu możemy najczęściej natrafić na wszystko to, co może pozbawić nas przyczepności. Alternatywą do unikania środka pasa, którą polecam jest zwracanie podczas jazdy uwagi na stan nawierzchni przed nami. Spod poprzedzającego samochodu wyłania się kałuża oleju? Omijamy ją, zmieniamy pas lub zwalniamy oczekując na swobodne ominięcie „przeszkody” i po problemie. Ta technika jest o tyle przydatna, że dosyć często uratuje nam skórę, gdy zawiodą służby porządkowe – piasek na środku drogi to niestety dosyć powszechne zjawisko, które nie jest usuwane z taką należytością, jak mogliby tego oczekiwać kierowcy jednośladów. Ponadto, podczas ciepłej pory roku odbywają się przeróżne roboty budowlane, które również sprawiają, że w niektórych miejscach piasku może być więcej, niż można przewidzieć. Z kolei w ładną pogodę poza miastem nie raz natkniemy się na traktory jadące na lub wracające z pola. W szerokim bieżniku tylnych kół lubi gromadzić się piasek i błoto, które następnie ląduje na drodze. W każdej z powyższych sytuacji zwracanie uwagi na nawierzchnię pomoże zaoszczędzić nerwów i przygotować się do manewru omijania przeszkody.

Wygląda na to, że w najbliższym czasie czekają nas gwałtowne zmiany pogody w czasie tygodnia, a może nawet podczas pory dnia. Jeżeli ma to być dla nas test z prowadzenia skutera pamiętajmy, że obniżenie prędkości o 5-10km/h sprawi, że dojedziemy tylko kilka minut później do celu, ale zarówno skuter jak i my dojedziemy w jednym kawałku.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
100%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe MichalWujak
MichalWujak
Świetny dziennikarz i zarazem fachowiec. Wynikiem jego zamiłowania do majsterkowania jest ogromna ilość literatury poradnikowej. | Redakcja |
18 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe lop16
    1 sierpnia 2011 at 20:27

    Ahh, ja również zablokowałem przednie koło po deszczu przy 35km/h .. Nikomu tego nie życzę ..

  • Zdjęcie profilowe Twister
    1 sierpnia 2011 at 21:36

    Ja dzisiaj także zablokowałem koło przy deszczu przy ok 30km/h..
    Już mam poździerany lakier po oby dwoch stronach wiec moge mówić że fabrycznie jest tak zrobiony:D
    Oczywiśćie nikt nie pomógł, patrzyli się na mnie jak na idiote ale nikt nie pomógł..

  • Zdjęcie profilowe Ryglos
    1 sierpnia 2011 at 22:09

    Nie wiem jak wy to koło blokujecie? Mi się to nigdy jeszcze nie zdarzyło.

  • Zdjęcie profilowe aprikus
    1 sierpnia 2011 at 22:28

    Ryglos, to wcale nie takie trudne. Wystarczy mocno przesadzić z siłą hamowania. U mnie nawet na suchym asfalcie jest to możliwe 😉

  • Zdjęcie profilowe lop16
    1 sierpnia 2011 at 22:36

    U mnie również.

  • Zdjęcie profilowe TERMIT_PL
    1 sierpnia 2011 at 22:57

    Ja już kiedyś pisałem ,że jadąc w mieście ze znaczną prędkością.Zbliżając się do świateł zacząłem zwalniać (przednim hamulcem) i na początku było ok.Ale wjechałem na jakąś plamę i przez kawałek koło mi się ślizgało ale momentalnie zareagowałem tylnym hamulcem,puszczając przedni i łapiąc równowagę.

    Jak widzę,że ulica mokra lub w ogóle jest deszcz.To przednim staram się hamować lekko lub w ogóle.

  • Zdjęcie profilowe Rugbyman
    1 sierpnia 2011 at 23:52

    A ja jeżdżę dopiero drugi sezon i zawsze tak było, że unikałem deszczu. Na naszym forum były już wzmianki o tym, że bardzo ślisko jest w pierwszych chwilach po słabym deszczu, kiedy to cały „bród” ulicy połączony z małą ilością wody daje efekt „lodu”. Marzyłem o tym, żeby spróbować sił w takiej sytuacji i wreszcie tydzień temu udało się. Wyjechałem w słoneczną pogodę i wracałem po słabym deszczu. Stojąc na światłach, czekając na zielone jak zwykle ruszyłem „ostro” swoim odblokowanym Rieju 2T i zaczęło się. Tylne koło nie złapało przyczepności, co więcej poszło w bok i prawie położyłem moto. I bardzo dobrze, dostałem lekcję, żeby w taką pogodę delikatniej operować manetką gazu i sprzęgłem. Trochę podniosłem sobie tętno, ale na następnych światłach już nie ruszałem tak „ostro”. Z mojej historii płynie morał taki, że faktycznie śliska jest jezdnia po małej deszczówce.

  • Zdjęcie profilowe songone
    2 sierpnia 2011 at 08:36

    Mała rada, jeżeli chcecie spróbować swoich sił na lodzi i tym podobnych rzeczach gdzie przyczepność traci się bardzo szybko a nie chcecie zrobić sobie ani moto kuku to polecam się przejechać bocznymi/polnymi drogami gdzie piasku jest ponad 50 cm grubości, efekt ten sam a jak się pieprznie to nie czuć bo miękkie 😉 (tak niestety a może i stety wypróbowane).

  • Zdjęcie profilowe remusM
    2 sierpnia 2011 at 09:31

    ja zalecam szczególnie redukowanie prędkości przed światłami, bo tam często są plamy oleju, i jak nagle wskoczy czerwone to można pojechać na swoje nieszczęście dużo dalej.

  • Zdjęcie profilowe remusM
    2 sierpnia 2011 at 09:46

    a co do hamowania to zawsze hamuje etapami, to delikatnie i potem coraz mocniej, jeszcze się nie poślizgnąłem, ale miałem kiedyś taką przygodę, mając około 12/13 lat, byłem u babci na wakacjach, i popylałem całe lato na motorynce, jadąc leśna ścieżka ile fabryka dała, wpadłem w poślizg na takiej zaschniętej kałuży(pod spodem świeże błotko), efekt był taki że walnąłem w jakiś pień ściętego drzewa tak ze urwałem stopkę (tą z hamulcem) i i poobdzierałem się totalnie.

  • Zdjęcie profilowe Melonier
    3 sierpnia 2011 at 19:29

    Ja od lat hamuję tylnym a następnie wyhamowuję przednim.
    Staram się nie mieć sytuacji hamowania awaryjnego.
    I jak na dzień dzisiejszy jest ok i mam nadzieję ,że nadal tak będzie.

  • Zdjęcie profilowe barteklodz
    4 sierpnia 2011 at 00:20

    mnie tu śmierdzi reżyserką

  • Zdjęcie profilowe MichalWujak
    4 sierpnia 2011 at 14:53

    Otwórz okno i wywietrz, cokolwiek to jest :). Film powstał podczas testowania Zippa Quantuma, jakieś 1,5 miesiąca temu. Poza tym kto normalny rzuca skuterem specjalnie po to, aby nagrać film? Chyba nikt…

  • Zdjęcie profilowe LiVre
    8 sierpnia 2011 at 10:17

    Tak, kiedyś napisałem też o tym artykuł. To na prawdę niebezpieczna sytuacja kiedy odrobina wody połączy się z kurzem na drodze (lepiej już jest,kiedy pada tak,że spłucze go zupełnie). Ja miałem dwa przypadki szlifów przez taką nawierzchnię i wierzcie mi,że nauczyłem się już kontrolować hamowanie. Do tego trzeba tylko odrobinę wyczucia 🙂

  • Zdjęcie profilowe dajkam
    4 listopada 2011 at 16:49

    Heh a ja mam bęben z przodu i tylko na piasku zablokuje na asfalcie choćbym nie wiem co robił to za nic go nie zablokuję a jak używam obydwóch hamulców na max to tylko tył blokuje z piskiem a przód dalej się kręci.

  • Zdjęcie profilowe Daroi
    22 kwietnia 2012 at 15:08

    Ja swojego pierwszego dnia jazdy skuterem zaliczyłem „glebę”, na boisku. Kilka godzin temu padał deszcz. A wiadomo – mokra trawa jest śliska. Po zrobieniu kółka z dość wysoką prędkością dałem po hamulcach. Przednich i tylnych. Zakończyłem na ziemi. Lewe lusterko i tylny hamulec się odkręciły, a skuter nie chciał zapalić. Ledwo go zapaliłem :/

  • Zdjęcie profilowe uzyteq
    13 czerwca 2012 at 21:17

    Jakies 2 tygodnie temu jechalem skuterem (kingwayaem) po deszczu i w czasie deszczu. Bierzniki mam raczej cale wiec w czasie mocnej ulewy nietracilem panowania nad skuterem wszystko gralo jakbym jezdzil w normalny letni dzien. Po deszczu jak troche asfalt wyschnal pojechalem sobie z kolega. Jechalismy okolo 55km/h wjezdzamy w jakas czarna kaluze myslalem ze to pozostalosci po deszczu nagle skuter SAM sie przechylil jakbym skrecal uwierzcie nic sie nie dalo zrobic. Naszczescie nam prawie sie nic nie stalo skuter pali troche porysowany i brak lusterka. Natomiast za nami jechal samochod i odrazu jak sie zatrzymal wysiadl z samochodu i spytal sie czy nic nam nie jest. Od tamtej pory jak jezdze bardzo ostroznie i wyczuwam kazda nierownosc drogi. Nikomu nie zycze plamy oleju na na jezdni. Szerokosci.

  • Zdjęcie profilowe Gogoo
    4 sierpnia 2012 at 11:55

    Jeśli ktoś pierwszy raz jeździ to się wywali przy 15 km/h to znaczy ze przednie koło musi mu wpaść w poślizg