Aktualnie czytasz:
Nowy turystyczny motocykl do 50 000 zł. Jeśli miałbym jakiś kupić, to właśnie TEN (Yamaha Tracer 900 GT)
Moto Geek Award
1

Yamaha z serią MT swego czasu przewróciła do góry nogami rynek miejskich nakedów. Zbudowana na bazie MT gama Tracer zrobiła to samo w klasie motocykli turystycznych. Dwucylindrowy Tracer 700 to świetny kompan do wygodnego, niedrogiego podróżowania. Większy Tracer 900 ma nieco bardziej sportowy charakter, w sam raz do latania po górskich serpentynach. Ale w tym roku pojawiła się spora zagwoztka… Tracer 900 GT.

Wersja GT znacząco różni się od bazowej. Posiada zawieszenie z pełną regulacją, kufry w standardzie, wyświetlacz TFT, podgrzewane manetki i quickshifter. Czego chcieć więcej?

Już pierwsze metry pokazują, że GT to poniekąd nowy model. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale jest jakoś bardziej premium, bogaciej. Może to przez wyświetlacz TFT? Nie jest on może przesadnie intuicyjny w obsłudze, wymaga przyzwyczajenia, ale jest świetnie widoczny w pełnym słońcu i do tego wyświetla ogrom informacji.

Tracer GT posiada zmienne mapy pracy. A, B i standardową. Ja najwięcej czasu spędziłem właśnie w standardowym ustawieniu. A było nieco zbyt agresywne do turystycznej jazdy, a B znów nieco zbyt nudne. Tracer pozwala także na zmianę ustawień kontroli trakcji. Tutaj także nie ma co przesadnie kombinować – na zwykłych drogach środkowe ustawienie wydaje się optymalne.

W trasie, a dojechałem z Warszawy na Dolny Śląsk, polatałem po sudeckich winklach i oddałem motocykl do Wrocławia, najwygodniejszym rozwiązaniem jest oczywiście seryjnie oferowany tempomat. Wiem, wiem – motocyklowi puryści mają tempomat w nadgarstku. Ja jestem leniwy, wolę jak motocykl nudą robotę wykonuje zam nie. Quickshifter działa bez zarzutu, chociaż nie marudziłbym jeśli posiadałby możliwość zbijania biegów także w dół. 

Jak jesteśmy przy walorach turystycznych, super rozwiązaniem są standardowo mocowane kufry. Łatwo je założyć, łatwo zdjąć. Mają po 22 litry i wystraczą, żeby spakować się na weekendowy wypad. Wygodnym rozwiązaniem jest także szyba posiadająca regulowaną wysokość. Z minusów – pozycja dla mnie, czyli przy niskim wzroście, była nieco zbyt sportowa, z setami podciągniętymi do góry i lekko do tyłu. Ma to jednak pewne walory użytkowe…

… kiedy pojedziemy w góry! To tam Tracer GT czuje się najlepiej. Zresztą, wydaje mi się, że Yamaha do serca wzięła sobie swoje hasło: „Sport Tourer”. Bo Tracer 900 GT, z tym podwoziem, zawieszeniem i agresywną jednostką napędową z MT-09, ma w sobie sporo sportu. Więcej, niż bym przypuszczał.

Przerzucanie Tracera z zakrętu w zakręt, nawet na drogach gorszej jakości, to bajka. Silnik lubi wysokie obroty, ale nie brakuje mu tchu w średnim zakresie. Do tego GT zostało stworzone i tak powinno być jeżdżone – uśmiech murowany.

I teraz ważne. Tacer 900 GT, czyli najdroższa i najlepiej wyposażona wersja Tracera, kosztuje 51 900 zł. To więcej o 7 tysięcy złotych więcej niż bazowa wersja, ale jeśli wziąć pod uwagę wszystkie dodatki, to GT wychodzi wręcz tanio. Zresztą, w tym segmencie cenowym GT jest jednym z lepiej wyposażonych turystyków.

Jeśli miałbym kupić których z rodziny Tracer, to byłby to właśnie GT. Tylko, że ja czekam na Tenerkę… 

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze