Aktualnie czytasz:
Dlaczego nie chcę już jeździć „pchełką”?
9

Dawno dawno temu byłem dumnym posiadaczem „pchełki”, czyli właśnie skutera. Cudowna Cobra marki Kingway. Jeździło to to w porywach 50 km/h. W ciągu czterech miesięcy wyjeździłem tym maleństwem ponad 5 tysięcy kilometrów. Szczytem mojego heroizmu było pokonanie ponad 300 km trasy z Krakowa pod Zamość. I o ile w jedną stronę jechałem niewiele ponad 6 godzin, tak powrót zajął mi już ponad 10.

Co lubiłem w mojej „pchełce”?

– mało paliła

Na tym kończyły się jej zalety. Wad było o wiele więcej:

– ciągle rozregulowywał się gaźnik

– nie było plastiku, który by nie odpadł od niej

przednia lampa służyła co najwyżej do podświetlania książki w czasie wieczornej lektury, ale na pewno nie do oświetlania drogi

– prędkościomierz sugerował, że powinienem płacić mandat jadąc poza teren zabudowanym

wskaźnik paliwa przez 150 km pokazywał 4/4, po czym nagle spadał do zera, co kończyło się pchaniem maleństwa do najbliższej stacji paliw. Najdłuższy dystans jaki przyszło mi w ten sposób pokonać – to około 9,7 km.

– kiedyś, w czasie halnego, zdarzyło się, że pęd wiatru nie tylko zatrzymał moją Cobrę, ale i zmusił ją do jazdy wstecz (ale silnik udawał, że pruję przed siebie 😛

Keeway Cobra 50: Skutery

Z „pchełki” przesiadłem się na Kawasaki Elminatora 250 . Prawdziwy motocykl, który wbrew pozorom okazał się być węższym od mojego poprzedniego jednośladu, ale niewspółmiernie wygodniejszym, szybszym, sprawniejszym i funkcjonalniejszym.

Obecnie jeżdżę czerwonym potworem Honda Africa Twin, który pod kanapą chowa ponad 750 ccm. Ale i tak nadal przeciskam się między samochodami stojącymi w korkach. Różnica polega tylko na tym, że taraz z Krakowa do Zamościa jadę 3 godziny, a nie 10 🙂

Mimo wszystko nie mogę mojej „pchełce” odmówić kilku istotnych zasług.

– na niej poznałem smak jazdy na jednośladzie

– dzięki niej przekonałem się, że korki są tylko dla tych, którzy się na to godzą siedząc w swoich samochodach

– na niej po raz pierwszy wcisnąłem się pomiędzy dwa sznury stojących przed światłami samochodów

– pod nią po raz pierwszy przekonałem się, że w czasie wywrotki nie należy martwić się o upadający pojazd, ale o swoje łokcie i kolana.

Czego chcieć więcej? Myślę, że warto pamiętać, że bez względu na nasze sympatie czy antypatie – skuter jest najlepszym pojazdem na początek przygody z jednośladem. Z doświadczenia wiem, że o niebo lepiej z motocyklami radzą sobie ci, którzy kiedyś w swoim życiu przeszli „pchlą” przeprawę.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Tomekj
Tomekj
Korespondent Polskiego Radia oraz TVP. Zaczynał od klasycznej 50-tki by finalnie przesiąść się na wielką i ciężką Afrykę (kto zna ten wie). Prócz dziennikarstwa zajmuje się nauką języka polskiego dla obcokrajowców. Biegle mówi po rosyjsku, angielsku, czesku no i polsku. | Redakcja | Google+
9 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
    14 stycznia 2010 at 22:10

    A to ja myślałem, że jestem mocny od września dobijając do 3 000 km przebiegu. Biedna była ta Twoja maszyna. Jakieś usterki po tych 5 tysiącach?

  • Zdjęcie profilowe Tomekj
    14 stycznia 2010 at 22:21

    tak – odpadające plastiki, wiecznie rozregulowany zapłon, przepalony wydech, naciągnięty pasek napędowy… więcej grzechów nie pamiętam 😀

  • Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
    14 stycznia 2010 at 22:24

    ja miałem CPI Popcorn (klon Twojego). Miał nabite 10 000. Po tym przebiegu miałem cały układ napędu do wymiany.

  • Zdjęcie profilowe Tomekj
    14 stycznia 2010 at 22:33

    Dlatego moje maleństwo dokonywa teraz żywota w beskidzie makowskim wspinając się na miejscowe górki 😀

  • Zdjęcie profilowe mailpat
    30 stycznia 2010 at 23:33

    Ja tam wolę chyba jednak stać w korku, ale za to w ciepłym samochodzie, gdzie gra mi muzyczka 🙂 Szczególnie w taką pogodę, jak teraz 😀

  • Zdjęcie profilowe marbryl1
    6 maja 2010 at 18:53

    Kolega mailpad porownuje samochod do skutera to tak jakby porownać syrenke z mercedesem nawet 123

  • Zdjęcie profilowe marbryl1
    6 maja 2010 at 19:04

    Kolega Tomekj mowi ze teraz czuje roznice miedzy skuterem a motorem,nic bardziej mylnego jak to porownanie, jak sie kupuje piżdzika 50 to nie mozna oczekiwać cudow, jest to pojazd do poruszania sie na krotkich odcinkach czy tez w malych miastach bo w duzych tez mozna dostac zawalu przejezdzajac miedzy odległymi dzielnicami.Dawno temu jako młody chłopak posiadajacy cud techniki PRL czyli Komara wybrałem sie w droge za miasto. Odległosc porazajaca 20 i pare kilometrow, jazda do celu byla z wiatrem i bylo ok, ale powrot pod wiatr z predkoscia ok 15km/godz to byla makabra.Dlatego teraz po dlugiej przerwie kupiłem skuter 250cmm i jazda jest o wiele przyjemniejsza nawet na dlugich odcinkach.

  • Zdjęcie profilowe
    hiroshima
    19 lipca 2010 at 17:50

    A ja uważam, że przygoda ze skuterem może być bardzo dobrym wstępem do fascynacji dwoma kółkami. Jeżeli ktoś się tym zarazi będzie pragnął czegoś więcej niż tylko kibel i w tym momencie zaczyna się pasja, która może trwać całe życie. Jeżeli ktoś potrzebuje tylko środka transportu do miasta będzie miał z 20 skuterów, ale nigdy nie będzie go ciągnęło do czegoś więcej. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się na forum o większych maszynkach :).

  • Zdjęcie profilowe LiVre
    26 listopada 2010 at 23:16

    Coś Ci sie nie fajny egzemplarz trafił;D
    Ja właśnie dobijam 5000km przy ostrym użytkowaniu i na prawdę skuter śmiga (też mam cobrę).
    Ja polecam ten skuter, przy upadkach żaden z plastików mi się nie złamał o.O